poniedziałek, sierpnia 08, 2016

O Januszach (2)

Druga Japonia
Rodzina Januszów na wywczsach. (Przyznam, że nie takie akurat,
jak ten tutaj, niewinne żarty, najbardziej mnie do tej klasy ludzi
zrażają. Jeśli w ogóle. Z drugiej strony, jeśli to nie jest Druga Japonia,
to już jej się z pewnością nigdy nie doczekamy.)
Ad 1. Jeszcze taką sprawę chciałbym wyjaśnić. Otóż jeśli kogoś zaskakuje, nawet niezbyt przyjemnie, dziwny ów paradoks, że oto Pan T. wybrzydzając się na określenie "Janusze" sam go używa, to muszę przyznać, że zarzut jest dość zasadny.

Na swoje usprawiedliwienie powiem, że używam go z przekąsem, w zamierzeniu mniej więcej jednorazowo... No a poza tym, jak to nazwać, skoro właśnie mamy to dopiero z tygrysicznego punktu widzenia rozpoznać? No i jak przywabić wszystkie te Google, że spytam?

Ad 5. (ale także niemal wszystkie inne punkty, łał!) Teraz więc... (Fanfary, werble, chóry starców i świeżo rozkwitłych dziewic jako wsparcie)... Zaatakujemy sobie samo sedno problemu. Czyli, mówiąc konkretnie, złapiemy za kark, damy na odlew w pysk, potem w drugą stronę, w końcu zaś wyrwiemy owemu paskudnemu (cholernie dużo tu się głupio rymuje i to nie jest dobre dla mojej prozy, ale cóż, taki mamy język) skorpionowi jego wstrętne komusze żądło.

No bo przecież zarzut tych @#$#% "elit", całe jego żądło, w każdym razie, opiera się na założeniu, czy na sugestii raczej, że oto w innych krajach prosty lud zachowuje się kulturalniej, słucha naprawdę fajnej muzyki, ubiera się cudnie, i w ogóle. Czyli niby gdzie? W Ameryce? Żarty sobie robisz głupi komuchu! U naszego słodkiego sąsiada z Zachodu? No przecież, że nie, bo tam jest jeszcze gorzej.

Może wąsy im tak bujnie jak tu nie rosną, ale ogrodowe krasnale i różne ich, znane światu, obyczaje? Na pewno nie lepiej niż tutaj! No więc gdzie? Zgadzam się, że w Afryce chodzą mniej paskudnie ubrani, zgadzam się, że na sawannie Masaje nie mają brzuchów, zgadzam się, że wiele ludów słucha znacznie lepszej muzyki od Disco Polo, czy jak to tam się obecnie wabi...

Tylko że to NIE SĄ te ludy, do których owe @#$%$ "elity" mają zwyczaj Polaków tak dzielnie każdego dnia podciągać, do których nas na codzień porównują, wobec których same przejawiają tyle kompleksów? Prawda? A więc całe szemrane żądło tego ich plucia na Januszów psu na buty!

Do tego dochodzi to, cośmy sobie wcześniej wyjaśnili - że te elity nie są ani prawdziwymi elitami, ani też nie są naprawdę polskie. (Kiedyś by sobie trzeba tę całą sprawę w szerokich aspektach dokładnie wyjaśnić, choć to by było okrutnie "anty" i w ogóle. Jednak to ważna sprawa.)

* * * * *

Ad 6. Teraz jeszcze chciałbym się pokrótce zabawić w diabolicznego advocatusa, czyli rzec, że mnie jednak te głośne, brzuchate indywidua, słuchające beznadziejnej "muzyki" itd.. też wcale nie zachwycają. Czasami faktycznie machają polską flagą, więc powinniśmy się niby cieszyć, ale na tej zasadzie, to także wiadomy Możeł z białej niejadalnej czekolady też był przejawem (JAKIEGOŚ TAM) "patriotyzmu"... A przecie nie cieszył, bo to był patriotyzm z założenia pokraczny i fałszywy.

Czy lepiej, że Janusze mają na koszulkach białe orły, niż gdyby miały np. czerwone gwiazdy, albo żółte na niebieskim? Albo Che Guevarę? Albo, powiedzmy, napis: "Mój dziadek był w UB i wcale się nie wstydzę!"? Lepiej, zgoda! Nie da się ukryć. Jednak nie AŻ TYLE lepiej, żeby było od czego dostawać orgazmu. Tak to widzę. Tani, tandetny "patriotyzm", to nie jest coś, czego Polsce szczególnie potrzeba, albo co by na etycznej skali jakoś wyjątkowo pięknie się prezentowało.

Problemem Polski, od stuleci, z drobnymi przerwami, ale też nigdy jakoś cudownie w tym nie było, jest BRAK PRAWDZIWYCH ELIT. Te co są, to po pierwsze przeważnie zera, albo co najmniej ludzie stręczące nam (i obcym, co bywa jeszcze gorsze) głupie i wredne treści, za forsę, za jakieś inne słodkie pierniczki, albo po prostu nie mając o niczym pojęcia, poza jakimś ew. robieniem głupich min, wydawaniem z siebie odgłosów, czy innych tego typu hiper-artystycznych wyczynów.

I tu nie tyle chodzi o BRAK ludzi, którzy by rolę elity mogli pełnić, bo mimo strat w wojnach, powstaniach, mimo makabrycznie wysokiej emigracji, to, jak uczy doświadczenie, nie jest przeważnie aż tak wielkim problemem.

Niemce, co by o nich nie mówić, w ostatniej światowej wojnie (tej oficjalnie światowej i ostatniej) stracili masę ludzi, w dodatku raczej tych "biologicznie wartościowych" (choć faktycznie głównie mężczyzn, a to biologicznie znacznie mniejsza strata), a w jakichś tam sportach nieźle sobie radzą, i tak było niemal zaraz po wojnie. (Oczywiście Spenglera to oni już nie wydadzą i rządzić się pozwolą byle Merkelom, ale to ma inne przyczyny.)

Tu chodzi raczej o HIERARCHIĘ i takie sprawy. Nie mamy hierarchii autorytetu (i odpowiedzialności), nie mamy mechanizmów selekcji, nie mamy kanałów, przez które mądrość mogłaby się sączyć i kapać niżej... A obok mądrości szlachetność, bezinteresowność, patriotyzm z którego coś wynika, gust, i takie tam różne.

Ale wmawianie sobie, albo komuś, że ten... Nazwijmy go raz jeszcze tym durnym mianem... "Janusz" to cudownie kulturalny, przesympatyczny, mądry, muzykalny i w ogóle półbóg, a nie człowiek, i to przeważnie bardzo przeciętny, to głupota.

Jeśli to Polak, a nie jakaś np. judeokomuna, to super, jeśli kocha Polskę, to fajnie - choćby nawet na razie nie potrafił tego wyraził lepiej, niż tylko kretyńską czapeczką na jakimś nic-nie-znaczącym (jak one wszystkie) meczu... Ale elita to jednak nie jest, natomiast elity on, ten "Janusz" potrzebuje, i Polska, co jeszcze ważniejsze, jeszcze bardziej... I tego się łaskawie trzymajmy!

To by było chyba w sumie na tyle - dałoby się więcej, ale to ew. się przedyskutuje w komętach pod spodem (już to widzę!). Może jeszcze, w ramach recyklingu, wkleję tu komęt z szalomu, który tam dziś wpisałem, a który się z naszym dzisiejszym tematem częściowo wiążę, zaś poza tym po prostu mnie od dawna męczy. Oto i on:
W sumie fajne i słuszne, to o sukmanach i pasiastych porciętach naprawdę urocze... Ale, mówiąc ogólnie und globalnie, strasznie mnie śmieszą i nieco rażą te rodzime kompleksy na temat "słomy w butach", "onuc", "chodzenia za stodołę" i czego tam jeszcze. Informacja o tym, w którym to pokoleniu leży na kimś frak, jest po prostu przykładem tak żałosnego snobizmu, że aż strach. I w dodatku tym bardziej, że jest to po raz tysięczny po jakimś mędrku powtórzone.
Znałem takich (i wielu by się zdziwiło JAK dobrze), którzy w domu, mimo prlowskiej nędzy, naprawdę dotkliwej, jadali wyłącznie srebrną zastawą z hrabiowskimi dziewięciopałkowymi koronami - dopóki wszystkie takie niegdysiejsze przeżytki nie trafiły w końcu do jakiegoś nowego arystokraty z jakiejś budy czy innego Chobielina - a do głowy by im nie przyszło tępić komucha akurat za pomocą konceptów o "słomie z butów", "onuc", czy "chodzenia za stodołę". Jeśli nawet - co z tego by miało wynikać?
W życiu nie miałem fraka i mieć z pewnością nie będę - czy z tego powodu mam się czuć gorszy od kogokolwiek, kto go miał? Onuce były kiedyś standardowym wyposażeniem w wojsku - więc o co, do @#$$% @#%^, chodzi z ich komuś wyrzucaniem? O pacyfizm? TO dopiero chora sprawa!
Polska jest faktycznie dość zabawna, bo to przecie szlachecka par excellence idea, a ogromna większość Polaków - także tych porządnych, patriotycznych i z żadnymi KODami czy inną Platfąserią nie mających nic wspólnego - to nie tylko potomkowie, w najlepszym przypadku, kmieci, ale przeważnie i dziś też nic specjalnie innego. Określenie "Janusz" jest denne i głupie, ale samo zjawisko jest faktem, choć oczywiście ani ta "elita" nie jest prawdziwą polską elitą, przeważnie to zera uwieszone resortowego cyca, a poza tym, i to najważniejsze, nie jest to żadna specyficznie polska sprawa, bo gdzie niby lud jest dziś tak cholernie kulturalny?
Podsumowując - kawałki o "chodzeniu za stodołę" wydają mi się partackim odwalaniem roboty, w postaci powtarzania po kimś grepsów, które uchodzą za udane... Natomiast zgrywanie się tak wielu rodaków na jakąś arystokrację (nie żeby to było jakieś cudo, oczywiście, ale widać przynależność imponuje i kusi) świadczy o tym, że jesteśmy jednak, mimo wszystko, ludkiem niesamowicie wciąż jednak zakompleksionym.
Co powiedziawszy, wykrzyknę: niezły tekst, dzięki i sorry za te globalne uwagi! ;-)
A tu nawet linek do tego komęta (a pośrednio do samego tekstu):

http://pays.salon24.pl/723638,grzechy-dudy-czyli-daj-spokoj-cudzoziemcze#comment_11768242

I to by było na razie na tyle.

triarius

6 komentarzy:

  1. hej Tygrysku, dzis musze sie rozpisac, bo temat - rzeka. Podobno prawdziwa hrabina potrafila rozmawiac z sluzaca jak kobieta z kobieta. a te lze elyty wywyzszajace sie nad "polaczkami" trzeba tepic, wyszydzac na WSZELKIE MOZLIWE SPOSOBY ! rowniez wytykac im onuce, handlowo-sledziowe a nie arystokratyczne pochodzenie, wszystko. ja ich cale zycie musze znosic w poblizu. jezeli czegos nienawidze to ludzi, ktorzy gardza tymi, ktorzy maja duzo gorszy los od nich. niedawno sasiadka z dzialki rodzicow, corka prlowskiej mega szychy, kobieta niby mila , kulturalna, wiekszosc zycia na zachodzie, bluzgnela na dzwiek slow 500+. no przepraszam, ja jestem kobieta - dobra, mila, kulturalna, serdeczna i szlachetna - a jak ich slysze, to budzi sie we mnie bestia, czego nie lubie.
    ostatnio slysze ze lewactwo nasze i cudze postuluje, zeby nie kibicowac na olimpiadzie swoim krajom, nacjom, tylko ogolnie sportowcom, no niedoczekanie. a to zdjecie Tygrysku rodziny Januszow jest chybione, gdyz w polskiej tradycji ojciec nie lapie corki za piers. kazirodztwo proponowal nam juz lewak prof hartman, ale polacy sobie tego nie zycza. nie chca zeby wszystko rozmylo sie w genderach, kazirodztwach, globalizmach, bez narodowej, kulturowej, plciowej, rodzinnej i wszelakiej tozsamosci, identyfikacji i dumy.

    OdpowiedzUsuń
  2. ps1 przestan Tygrysku okazywac pogarde tym polakom, a jest ich sporo, ktorzy lubili proste, szczere, melodyjne, niezmanierowane, niezesnobowane, bez cynizmu, wdzieczne, czesto wzruszajace dla wielu piosenki skaldow. i ludzie, ktorzy sie na tym wychowali sa inni niz ci wychowani na disco polo (pewnie nie lapia corek za piers nawet w zartach). no ale andrzej zielinski mial gruntowne solidne wyksztalcenie muzyczne.
    ciekawostka z show-biznesu - na tegorocznym festwalu, nie pamietam w opolu czy sopocie, who care s, rzeczona mlynarska rozmawiala na scenie ze skaldami przed milionami widzow i stwierdzila radosnie - no tyle lat tu przyjezdzacie i wystepujecie, pewnie macie tu jakies dzieci ?! (sama slyszalam, no czy nie debil po prostu?)
    ps2 cuda sie dzieja - platforma wraca do chrzescijanskich korzeni hi hi
    ps3 ja odrozniam kto wymachuje bialo-czerwona szczerze i z potrzeby serca, a kto nie
    ps3 jednak to ci wzgardzani kibole, janusze, ktorzy jak i narodowcy pierwsi demonstrowali swoj patriotyzm, chodzili z transparentami "tusku matole twoj rzad obala kibole". mozna rzec prawdziwi prekursorzy !

    OdpowiedzUsuń
  3. ps4 a propos niemieckich sportowcow to najbardziej znane byly nrdowskie sportsmenki (o matko zwizualizowalam sobie)
    ps5 to jak polacy nawet zwykli, prosci i niezamozni przyjmuja gosci po szlachecku jest znane. a ja kiedys nie poszlam zaproszona z rodzicami w rfnie do panstwa dyrektorostwa kopalni. rodzice opowiadali potem jak pani domu wpadla w panike i wscieklosc wrecz, co ona zrobi z tym zakupionym przeznaczonym dla mnie ciastkiem ? duzo mam takich opowiastek o wysokiej niemieckiej kulturze, wlacznie z koniecznoscia wyskakiwania z butow w gosciach, bo ordnung muss sein. buziaczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Sportsmenki to z założenia szemrana sprawa - kobieta powinna haftować ornaty i gotować zupę, a nie wygłupiać się ganiając w krótkich majtkach po boiskach. Szkopy jednak, ta mniej komusze, bywały mistrzami świata w piłce kopanej, mieli sukcesy w różnych tam lekkoatletykach... I o to mi chodziło.

      2. Do kiboli nic nie mam - tych wzgl. młodych, na chodzie, z którymi można się poboksować. Sam parę lat temu sparrowałem z kibolami Lechii Gdańsk. Natomiast mierżą mnie brzuchate dziady, jacyś tam przeważnie "przedsiębiorcy", z wyglądu przypominający Bula, których stać na jeżdżenie po świecie i wygłupianie się w biało-czerwonych kolorach. Cóż, de gustibus...

      3. Znowu de gustibus, ale dla mnie najkoszmarniejsze, co pamiętam z PRLu, to byli właśnie @#$% Skaldowie i @#$%^ Trubadurzy. Jeśli to było "melodyjne", to ja nie mam bladego pojęcia o muzyce! Nic nie poradzę - szmira jest szmirą i żadne bogaojczyźniane sztafarze tego nie zmienią. Taka szmira to gorzej niż zbrodnia.

      4. Hartman? Czy ja muszę wszystko od razu porównywać do jakiegoś komucha? Niech sobie dziadyga chrzani co chce - co mnie to obchodzi? Jakby go można było za pysk, to bym chciał, a skoro nie można, to go ignoruję. Naprawdę nie wiem dlaczego ktoś, kim on się z pewnością nie interesuje, miałby się interesować jego osobą. Jak zacznie mi np. stręczyć Skaldów, to oczywiście zacznę się lekko wkurzać. Na razie mi dość luźno lata.

      Pzdrwm

      Usuń
    2. Niemen też oczywiście był obrzydliwy (że uzupełnię), ale to jednak było coś innego niż Skaldy i Trubadurzy - on próbował być ambitny i autentyczny, tylko skutki były zawsze żałośnie szmirowate. W pewnym sensie tragiczna postać, ale i tak zatruł mi młodość jak naprawdę mało kto.

      Pzdrwm

      Usuń
  4. @ WSIe w Mieście, nie za pominając o WSI (w ramach rozpętywania dzikiej dyskusji na moim biednym, pozbawionym niemal komętów blogasku dla nastojaszcziej elity)

    Nie przyszło nikomu do głowy, że ta nagła kanonada ataków na brzuchatych "Januszów" uszczęśliwiających swą obecnością nasze wybrzeże wynikła dokładnie z tego, że jeszcze nie tak dawno owe bruchacze nie tylko podobne były z wyglądu do Bula, ale także Bula kochały i zdawały się na wieki wieków gotowe nań głosować... A tu nagle takie przykre zaskoczenie i się sprawy rypnięcie!

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń