niedziela, lutego 03, 2019

Jak unieszkodliwić agresywnego lewaka (Ugauga Jitsu)

obity pysk
Dawno nie było Ugauga Jitsu (prawda?), ale dzisiaj znowu jest, tyle że w takiej bardziej uduchowionej i subtelniejszej wersji. Jednak Ugauga to b. bogata dziedzina, więc to też jak najbardziej należy.

Zatem mamy tytułowe pytanie: "Jak potraktować agresywnego lewaka, jak nas napadnie i zacznie obrażać z zagrożeniem, że to się rozwinie... Albo od razu zacznie od rękoczynów... Hę! Otóż zgodnie z najnowszą Mądrością Etapu (hurra! teraz też mamy takie coś Po Naszej Stronie!), mówimy mu:

Wiesz co, tyy... tyy... Polaku o radykalnie różnych od moich poglądach (opcjonalnie, jeśli jeszcze nie bije: "Którego Oczywiście Ogromnie Szanuję") Potraktowałbym Cię (duża litera, pamiętać!) Mową Nienawiści, ale w Europie (tak ma być!), którą Nasz Ukochany Rząd słusznie kocha i w ogień by za nią wskoczył wraz Z Całym Narodem, jest to zakazane, więc pozwól, że Nadstawię Ci (duża litera!) Drugi Policzek, a potem, jeśli mi wolno, odejdę. Niech Cię (!) Jan Paweł II błogosławi, mój Ukochany Polaku!

Nie ma niestety gwarancji, że po tym nie dostaniemy po pysku, lub gorzej - za "Nasz Ukochany Rząd", za Jana Pawła, jeśli akurat lewak taki bardziej od Biedronia czy innego Katzenbrennera... Albo za "naród"... Lub też za "Polaka" zresztą. Ale zawszeć mamy satysfakcję, żeśmy (niemal) równie Światli, Postępowi, Proeuropejscy itd., jak Nasza Ukochana Władza stara się być.

(Może dałoby się to zresztą jeszcze dopracować, usuwając kontrowersyjne kwestie, ale skąd u nas "na prawicy" wziąć takich geniuszy, którzy po temu zadaniu podołali? Bo tei któż zrozumie Duszę OjroLewaka... Że "Pan Tygrys potrafi"? A kto to w ogóle jest "Pan Tygrys"? Yo nowe pseudo Ziemkiewicza?)

I z tą satysfakcją dalej idziemy przez życie (jeśli nam się, oczywiście, szczęśliwie tym razem uda z nim wyjść). Amen!

triarius

67 komentarzy:

  1. E tam... Najmocniej działa na takiego agresywnego lewaka totalna ignorancja, ewentualnie uśmieszek.

    Jest to metoda uniwersalna, do opanowania dla wielu, mało ryzykowna... same zalety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę oczywiście obrażać Twoich religijnych uczuć, ale czy Ty już przypadkiem nie przesadziłeś z tym Pierwszym Chrześcijaństwem? Skąd te wszystkie dziwne mądrości - przecież nie z obserwacji świata! O Instynkcie Linczu słyszał?

      Pzdrwm

      Usuń
  2. Poza tym agresywne lewaki najczęściej formułują się w stada. Żadne uga uga tu nie zadziała. No chyba że masz większe stado. Ale przyznasz to rzadkość. Wyjątek to realne zagrożenie. Ale agresywne lewaki to też najczęściej schorowane nienawiścią obszczekujące pieski plus prowokatorzy. Szkoda na nich zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda zdrowia? A jak Cię np. zaczną dziabać pilnikami, niczym cesarzową Sissi? To się zdarzało w tenkraju...

      Jak będzie lewaków trzech, to co? Zapiszesz się do Wiosny? I w takich przypadkach coś trzeba robić, a Ugauga cośtam jednak oferuje. We wczesnej młodości zdarzało mi się rozpędzić pięciu agresywnych szczeniaków, a innym razem uszkodzić jednego z trzech i w ten sposób odzyskać spokój.

      Do tego są kubotany, pióra taktyczne... Tak że nie siej paniki. Oczywiście walka z kilkoma to nie jest żadna fajna sytuacja, ale w realu nawet i z jednym nie jest. Nie siej defetyzmu, please!

      Pzdrwm

      Usuń
    2. Każdy ma swoją folozofię. Trzech lewaków dopadło mnie kiedyś jak uczyłem się jeździc na wrotkach. Nawet gdybym wówczas był mistrzem kungfu... nic bym nie zrobił. Łut szczęścia mnie uratował. Innym razem pocięli chłopaczka. Mnie się udało. Oni teraz chodzą z różnej długości nożami. Większość instruktorów uczy aby w pierwszej kolejności unikać i nie prowokować bo nie wiesz z kim nasz do czynienia. Dopiero jak wbiegniesz w ślepą uliczkę i już nie masz opcji to zostało Ci uga uga.

      Usuń
    3. Każdy ma swoją, tak? Tyle że ja, poza filozofowaniem, mieszkałem 8 lat w Elblągu w latach '60, mieszkałem 10 lat w Chicago Północy i trenowałem u facetów z "Uppsala Maffian", trenowałem boks na gdańskiej Przeróbce na początku lat '70, nie licząc przedmieści Lublina, "Małego (chyba Dużego?) Palermo, Bronowic w latach '60... I dożyłem późnego wieku. Otarłem się o brutalnych sportowców, garusów, kiboli, prawdziwych gangsterów... A Ty, jeśli mogę spytać, jakie masz konkretne referencje? (A do tego wcale nie twierdzę, żem jakimś specjalnym twardzielem, ale z drugiej strony mój wygląd i inne aspekty prowokują agresję.)

      Byłeś na wrotkach? A kto Ci kazał udawać leminga? Ja za to znam przypadki, kiedy gość wracał z lodowiska i pierwszemu dał przez łeb łyżwami. Przypadki ze szczurzych ogonów krzywej Gaussa to dość marny argument, a zamiast wrotek polecam jednak coś bardziej... Sam wiesz. Niekoniecznie nawet bicie brzydali.

      Pzdrwm

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Jasne! Masz predyspozycje i to bardzo lubisz i do tego jeszcze kilka innych potrzebnych cech. Ale to nie jest dla każdego i nie jest to wyznacznik prawicowości. Sorry, ale sprawy takie jak umiejętność ustawienia się w grupie kolegów w pracy, wśród przyjaciół, wobec płci pięknej itd., to są rzeczy dużo ważniejsze niż walenie po mordzie jakichś durniów, którzy do stracenia nic raczej nie mają. Pozdrawiam.

      Usuń
    6. Za to jazda na wrotkach jest dla prawicy? Co mnie zresztą obchodzi "prawica"? Co to w ogóle jest? K*win? Micron z Merkelą? Trump? Kult JP2 i/lub "patriotyczne koszulki"? Nie zajmuję się tym, wolno mi?

      "Stawienia się wśród kolegów"? A kto mówi że nie? Ale jak? Jazdą na wrotkach, czy wręcz przeciwnie? Parę razy uratowałem się przed bitką i może takim czy innym nieszczęściem tylko przez to, że było widać, że w razie czego nie będę miał oporów i w sumie uważam to za fajną okazję. A potem byłem szczęśliwy, że uniknąłem ryzyka - kalectwa albo i powiedzmy pierdla.

      Ja nie widzę sensu w jeździe na wrotkach, daruj! Ty widzisz, nie ma problemu, ale tak samo jak z Twoją dziwną religią, pacyfistycznymi poglądami, to, daruj, nie ma nic wspólnego z tym, w co ja wierzę... Niedługo będą pewnie za to strzelać w potylicę, ale zaryzykuję.

      Pzdrwm

      Usuń
    7. "Wobec płci pięknej"? Nie prowokuj proszę. Jeśli obecnie mam trzykrotnie więcej Big T, niż zdrowy dwudziestopięciolatek, to nie potrafisz sobie nawet wyobrazić, jak to jakiś czas temu działało na baby. I te NAPRAWDĘ bywały piękne, w odróżnieniu o utartej kalki "płeć piękna". Przecież nie będę wam tu tego wszystkiego opowiadał i prezentował zakrwawionych prześcieradeł, więc lepiej zmieńmy temat. (O pływaniu synchronicznym nigdy nie myślałeś?)

      Pzdrw

      Usuń
    8. Dajcie mu już spokój Wodzu! Przecież to nie jego wina, że ma tyle TS ile ma :-( Gdyby urodził się w innym miejscu i czasie, to byłby franciszkaninem penetrującym Bałkany okupowane przez Osmanów albo jezuitą apostułującym wśród szintoistów w XVII w. albo chociaż buddyjskim mnichem, dokonującym samospalenia w Pekinie by zaprotestować przeciw kolonizacji Tybetu. A tak co mu zostało? Wrotki i blogi...

      Usuń
    9. Co do niego akurat to nie do końca wiem, czym on by był. Lubię go, bo nawróciłem go, i to bez trudu, na Verdego Monte i ju-jitsu (to że japońskie, a nie BJJ, w niczym mi nie przeszkadza, bo np. Ugauga też "japońskie JJ" jak cholera). Sympatyczny gość, ma uczciwe przekonania, które traktuje b. poważnie (wiem coś o tym, więcej niż Wy), tylko przedziwnie pasuje do tej tu zębato-pręgowanej drapieżniczej trzody, ale dzięki temu mamy jakiś ęteraktywizm, bez którego bym już dawno nic nie pisał (dzięki Tobie Mąko i Twoim "Wodzu" też zresztą)...

      I tego się trzymajmy. Może nam się zresztą uda nawrócić go na Marcjonizm i będziemy mieli Profeta na te Bałkany, mind you!

      Prawdziwego starodawnego mnicha, albo jakiegoś średniodawnego jezuitę, to ja widzę raczej w Naszym Ukochanym Wyrusie, który próbuje udawać Anonima, ale mówi niepowtarzalnym zagadkami, że łatwo go rozpoznać, a ostatnio stręczy nam tutaj swoją k*winiczną obsesję, że jakby uzbroić każdą feministkę i każdego KODa w Glocka, to powstanie Raj na Ziemi, tylko nie raczy nam wyjaśnić JAK... Ale też go za ęteraktywność+ kochamy.

      Całuję czule

      Usuń
    10. Coś musiałem wybrać, bo jako dziecko lubiłem Bruce Lee. A niestety panicznie boję się tego bólu, kiedy dostajesz w nos... Piąchą, piłką... Obojętnie. Wiem, nie świadczy to o mnie dobrze, ale tak już mam. Dodatkowo miałem bardzo częste krwotoki z kinola w dzieciństwie, nawet od pociągnięcia nosem przy przeziębieniu. Boks pasował do mnie jak pięść do nosa - tak bym się wyraził. A w JJ coś tam liznąłem, ale też nabawiłem się małej kontuzji kręgosłupa i musiałem odpuścić na dłużej i już nie wróciłem. Taka jest moja krótka historia. Teraz naczytałem się o zmianach w mózgu pod wpływem mikrowstrząsów i wątpię, że kiedykolwiek wrócę. Jeszcze mam kontuzję barku od skrzypiec i w ogóle jestem już chyba półkaleką.
      Pracuję ętelektualnie i muszę mieć relatywnie sprawną czaszkę. A w rodzinie miałem już alzheimera. Nie chlam wódy, za to jeżdżę na wrotkach i rowerze, dotleniam się, uprawiam dietę i generalnie chucham na zimne.
      Chłopaki u nas w pracy zamontowali worek bokserski i wielu w niego ładuje. Zaobserwowałem, że niektórzy grzeczni koledzy, którzy tego worka raczej unikali, potrafili, w przypływie jakieś emocji, nagle w niego zaboksować w sposób trochę nerwowy i chaotyczny. Niby nic, ale jednak zacząłem się nad tym zastanawiać: dlaczego? Jakby nie mogli sobie z tą emocją poradzić i ją ujarzmić. To mi się nie bardzo podoba.
      W pracy jeden chłopaczek już mnie zapraszał za zewnątrz, nawet dyrektor działu trochę karate zaliczył i ostrzył sobie na mnie zęby, aby swoje panowanie utwierdzić. Takie trochę napinanie mięśni. Ale czy o to chodzi w prawicowości? Zacząłem mieć do tego zwykły wstręt.
      Myślę, że zupełnie nie o to chodzi i to nie ta siła tworzyła wartość dodaną. Ta jawi mi się jako prymitywny szpan i podniesienie ego.



      Usuń
    11. Widzisz, tu o wiele bardziej chodzi o NASTAWIENIE, PSYCHIKĘ, niż o to, czy to będzie boks, Floro Fighting System, kubotan... Nawet i gaz pieprzowy, co też potrafi jakichśtam umiejętności wymagać. Tu jest tak, że jak masz możliwości, to Twoim etycznym obowiązkiem jest się fizycznie itd., rozwijać, ale jak ktoś np. garbaty i nie ma nóg, to u nas żadnej eutanazji nie przewidujemy i trza sobie zadać trud tam, gdzie to ma sens.

      (Tutaj także survival. Żeby jak najmniej być zależnym od tych &^%)*, co nas uszczęśliwiają.) A b. konkretnie, to istnieją jednak sztuki walki pasujące niema do każdego stanu zdrowia. Łącznie z pistoletami RAM np. Plus takie sprawy, jak czujność, rozpoznawanie zagrożeń, różne tricki i sposobiki (np. jak skutecznie zwrócić uwagę postronnych)... I np. jak się nie pakować na wrotkach w ciemne zaułki i dlaczego.

      Pzdrwm

      Usuń
    12. Przygoda z wrotkami przydarzyła mi się kiedy miałem 20pare lat na Brooklinie. Uczyłem się po pustych ulicach kiedy ruch uliczny już ucichł. Dopadło mnie 3 "Spanish". Nie wiem czy Portorykańce czy inne. Kopali mnie na ziemi. Został mi tylko krzyk. I wiesz co: włączyłem nim alarm samochodowy i oni uciekli.
      Innym razem prawie wlazłem do sklepu facetowi na lufę. Ostrzegł mnie "szklany deszcz", być może od kuli. Zwolniłem i widziałem przez szybę jak mierzył do drugiego. Zadzwoniłem po copy, które zjawiły się zanim odłożyłem słuchawkę. Serio. Timing niezły. Potem wynieśli dwa trupy. Okazało się że trafili na excopa. https://www.nytimes.com/2000/12/26/nyregion/2-killed-in-robbery-attempt-had-police-arrest-records.html
      Gdyby nie "szklany deszcz" władowałbym się po uszy... bo akurat tam szedłem po zakupy.
      I tak miałem trochę takich przygód, które mnie utwierdziły, że to wszystko Łaska Pana i modlitwy chyba mojej babci wówczas.
      Także jak to mówią: ludzie strzelają, a Pan Bóg kule nosi.
      Wcale nie jestem taki bogobojny, jak mnie sobie wyobrażasz, ale mam pojęcie jaki spokój daje Pan. A podejrzewam, że Ty chyba w życiu różańca nie odmówiłeś i po prostu nie masz o tym bladego pojęcia. To nie jest krytyka z mojej strony. Ja Ci dobrze życzę i bardzo Ciebie lubię. Ale szkoda, że nie masz (tak mi wyglądasz, może się mylę) tego doświadczenia.
      Poza tym myślę że z wiekiem człowiek dojrzewa do różnych sytuacji. Może mi się odmieni.

      Usuń
    13. Wiesz chyba, że się z Tobą trochę droczyłem. Sam kiedyś zazdrościłem tutejszym lemingom tych wrotek. I wcale nie jestem jakiś wielki twardziel, wcale tego aż tak nie lubię - po prostu poznałem życie od tej strony. Co do religijności, to oczywiście nie będę się zgrywał, nie mogę się kłócić z kimkolwiek, kto poważnie traktuje np. 10 przykazań, tym bardziej że Fraciszek wyleczył mnie z resztek katolicyzmu, choćby i "niewierzącego", ale prywatnie sądzę, że bliższy jestem PRAWDZIWYCH religijnych przeżyć, niż większość dzisiejszych "katolików", z Franciszkiem na czele.

      W sytuacjach przeważnie, fakt, które by Cię zaszokowały, ale jednak. Docemiam też jednak kult Matki Boskiej, a widok zakonnicy zawsze mnie trochę wzrusza. Ale fakt - religijny to ja nie jestem i wcale się tego nie wstydzę, choć większością istniejących form niereligijności głęboko gardzę. Naprawdę skomplikowane. Nawet prorokiem Marcjonizmu nie mam ochoty zostać, bo to nie moje klimaty, choć ktoś powinien.

      Pzdrwm

      Usuń
    14. "prywatnie sądzę, że bliższy jestem PRAWDZIWYCH religijnych przeżyć, niż większość dzisiejszych "katolików", z Franciszkiem na czele. W sytuacjach przeważnie, fakt, które by Cię zaszokowały, ale jednak."
      Religijność naturalna, pogańska to przecież ekstaza religijna towarzysząca wyjątkowo silnym orgazmom - patrzy hinduizm, buddyzm tantryczny czy niektóre misteria greckie. To również upojenie bojem czy zrzucaniem kalekich dzieci w przepaść.

      Usuń
    15. Nigdy nie słyszałem o upojeniu wywołanym wrzucaniem gdziekolwiek kalekich dzieci. To jakaś Twoja prywatna fantazja? W nagrodę masz bonmot:

      Posoborowy Katolicyzm to żadna Religia - to czysta Lemingoza.

      Pzdrwm

      Usuń
    16. Możesz potraktować poprzednie pytanie, jako retoryczne. Po prostu zapał retoryczny Cię poniósł. Powiedz mi jednak łaskawie, jaki to widzisz związek między upojeniem walką i religią. Bo ja nie dostrzegam całkiem żadnego. Wiesz w ogóle, co to Religia? Albo walka zresztą?

      Pzdrwm

      Usuń
    17. Tygrys, zgoda, do zakonnic też mam słabość i ciekawość. Ratują honor kobiet w epoce czarnych marszów.
      Wracając do lewaków i umiejętności postępowania z nimi, uważam, że są ważniejsze rzeczy od walenia po mordzie, których nie robimy, a powinniśmy.
      Po pierwsze ignorujemy ich rozum i nie rozmawiamy z nimi. A rozum to oni mają od Stwórcy i bez przeszkód możemy z nim otwarcie porozmawiać. Bez uprzedzeń. Choćby zwracając uwagę.
      Po drugie, jeżeli już sobie gadamy, to nie wykazujemy się należytym sprytem w dyskusji z nimi.
      Słowo ma niesamowitą moc. Rozmowa z drugim człowiekiem też. A niestety to co widzę w TV, te przepychanki słowne to jest ten poziom, że faktycznie lepiej oglądnąć sobie boks.
      Chyba tylko Andruszkiewicza potrafię słuchać.

      Usuń
    18. (Akurat Orfeusz wstępuje do nieba. Spektakl z Saint Denis na Mezzo.)

      Nie jestem Coryllus, mogę się mylić, ale widzę to tak:

      - lewizna to nie całkiem to samo co leming,
      - lemingów jest dziś ogromna większość (na Zachodzie),
      - lewizna ma swoje racje, smutne to, ale fakt, tyle że racje całkiem niekompatybilne z moimi (naszymi?) - zatem albo albo, jak to w życiu.
      - sporo lewaków to mogą być zdrowi pierwotni anty-leberalni anarchiści, może jakieś gadanie ma sens, ale mowa faktów o wiele większy,
      - za to LEMING NA ARGUMENTA JEST AKURAT GENETYCZNIE GŁUCHY I ŚLEPY, SZANUJE TYLKO SIŁĘ (!!!), więc...

      Pzdrwm

      Usuń
    19. Zgoda. Leming szanuje siłę bo się boi. Jest nawet gorzej. On się nad Tobą będzie znęcał, aby przypodobać się swojemu Panu. Racja. Mam takiego w robocie.
      Ale Ty myślisz na skróty i mówisz tak: żeby otworzyć drzwi wystarczy je mocno z buta. I masz rację. Otworzysz je. Ale nie o to chodzi. Nie wygrasz gościa. Lepiej dobrać właściwy klucz. I nie ma się co łudzić, że zawsze znajdziesz odpowiedni. Czasem nie zostaje nic innego jak najzwyczajniej odpuścić i mieć nadzieję, że innemu się uda.
      Efektem odpuściłem sobie tego gościa. Gdybym wyszedł z nim na solo to na 90% pogorszyłbym swoją sytuację. Na pewno zostałoby to wykorzystane przeciwko mnie przez szefa-lewaka bez względu na wynik konfrontacji. W zamian porozmawiałem z paroma osobami i gość zaczął myśleć i przeprosił. Teraz ja zachowuję się wobec niego bardzo ostrożnie. Ale kropla drąży skałę. Poza tym każdy ma słaby dzień i to są nasze szanse.

      Usuń
    20. A z lewakami to trzeba bardzo uważać. Bo oni stosują całe arsenały od mobbingu przez manipulacje, prowokacje, zabiegi taktyczne plus kraw maga i kopanie po jajach.
      Tu trzeba nie lada umiejętności. Ale jak ktoś nie czuje powołania i nie ma charyzmatu do rozmowy z lewakami (ja akurat czuję że mam) to niech odpuści. Oni nie lubią ludzi szczęśliwych i pogodnych. Zauważ, że oni mają alergie na Chrześcijan. Nie lubią ich. A Chrześcijanie tak napradę nie zawracają sobie nimi zbytnio głowy. Śpiewają i cieszą się swoim bidnym życiem i to ich tak wkurza. Zobacz jak lewakom przeszkadzają te wolne niedziele.

      Usuń
    21. Widzisz, to może być problem czysto werbalny, ale dla mnie leming niczego się nie boi. Leming pije kawkę w Starbucksie, polityką się brzydzi, a wyróżnia go m.in. to, że musi mieć świetny powód do gardzenia pospólstwem i czucia się cześcią elity. Jak się zacznie bać, to zacznie myśleć - do tego czasu ma poważne podejście do życia w dupie, słabym gardzi, a za słabego uważa każdego, kto mu wyraźnie nie zagraża. Okradaj go w żywe oczy, będzie Cię czcił, strzel mu co jakiś czas w potylicę, będzie o tobie pisał liryczne wiersze... W innym przypadku jesteś obiektem do pogardzania. Uczciwy prawnik?! Uczciwy polityk!?! To naprawdę dla leminga skrajny idiota, skoro w Starbucku nie bywa, a skorztstać z okazji i złej sławy swego fachu nie potrafi!

      Czytałeś Riesmana "The Lonely Crowd"? To dokładny opis leminga, choć bez moich brutalnych wniosków. (Jest i po polsku.)

      Pzdrwm

      Usuń
    22. Podsumowując, dobrze że jest ten podział na lewaków i lemingów. Lewaki to takie "Adolfy", a lemingi to "Hansy", co na rozkaz. Nasza taktyka musi być przemyślana. Najśmieszniejsze w mojej firmie jest to, że właściciel jest Chrześcijaninem. Co spotkanie świąteczne to piękna przemowa. A kadra dyrków po kątach się z tego naśmiewa. Ale już jednego Bozia pokarała i gość zamienił się quasi-kalekę. Aż mi się go zrobiło żal. Z Panem Bogiem nie ma żartów.

      Usuń
    23. Nie czytałem. Ale nie wierzę, że nie ma ludzi którzy się nie boją. A prawdziwe elity to Chrześcijanie. Od wieków. A największe mendy w historii ludzkości to zawsze ci, którzy Kościół chcieli zniszczyć. To są fakty.

      Usuń
    24. Czytam teraz Baśń jak niedźwiedź. Tam jest ładnie opisane jak pięknie i elegancko lewizna prowokuje takich mistrzów kungfu, a potem ku uciesze gawiedzi ścina toporkiem. Musimy być na to wyczuleni.

      Usuń
    25. Aha... czytałem "Psychologię tłumu" Le Bon. Nie do końca się ze wszystkim zgadzałem. Ale z jednym tak: że tłum ma sobie charakterystyczne cechy, które nie są ani sumą ani średnią ani żadną inną statystyką. On jest jak jeden organizm.

      Usuń
    26. No i być może ten tłum lemingów niczego się nie boi. Ma taką cechę. Ale wystarczy go od tego tłumu wyizolować i w gacie szybko narobi.

      Usuń
    27. No nie, leming w pojedynkę nigdzie nie występuje. To logiczny absurd i oksymoron. Riesman b. ładnie to wyjaśnia. Le Bon zaś, wbrew swej nazwie, zawsze mi się widział do dupy. Takie wściekłe a jałowe tyrady i opluwanie bez próby zrozumienia. Coś jak K*win albo Coryllus w gorszej formie.

      Zresztą cóż w tym tak dziwnego, że ludzie walą do wyjścia przy pożarze? Instynkt linczu to inna sprawa, niemiła ale biologicznie wytłumaczalna, mieszanie tych rzeczy to partactwo. Być PRZECIW tłumowi jest obiektywnie straszne - cóż dziwnego, że wolimy być Z? (Ja tego akurat nie mam, Małysze i jakmutam mam w dupie, ale to socjopatia, za którą się drogo płaci, jak np. Kassandra.)

      Pzdrwm

      Usuń
    28. Leming wyróżnia się tym, że jest "other-controlled" - nie widząc jak inne lemingi to robią, nie potrafiłby chyba nawet nabrać oddechu. W każdym razie psychicznie by się szybko załamał. W tym cała rzecz. Ale niestety manipulować takimi przez seriale, celebrysie, tandetny humorek, reklamę, modę itp. daje się jak złoto, tylko że to trochę kosztuje, więc nie dla nas. I tak toczy się światek...

      Leming jest jak bluszcz. Gardzi kimś, kto go chce przekonać, ale musi mieć kogoś, żeby się go uczepić i nie leżeć płasko na glebie. Najlepiej masę podobnych mu stworzeń, ale może być i jakiś odgórnie lansowany Mega-Złodziej, jako Wzór Niedościgły, albo jakaś inna wyjątkowa menda. Nie daj Boże szlachetny bandyta jak Robin Hood! Takich k*winięta i inne lemingi nienawidzą nade wszystko!

      Pzdrwm

      Usuń
    29. Leming jak bluszcz... Dobre! A Jezus mówił: Ja jestem krzewem winnym, a wy latoroślami. Bardzo to podobne. Chrześcijanie to też trochę lemingi wg Twojej def. Wszystko zależy CO i KOGO naśladujesz.

      Usuń
    30. Pierwsi chrześcijanie, posoborowcy, różni tam Mennonici to dla mnie pacyfistyczni lewacy, krewni lemingów. Prawdziwy Katolicyzm miał tę rycerską drugą nogę - strasznych facetów, których jednak kult Matki Boskiej itp. uszlachetniał, dzięki temu to było jedyne w historii takie cudo. Teraz jest jak "Abba Father" przy "Missa Pro Beata Virgine" i cały ludzki świat okrutnie sparszywiał. Pierwszych Ch. usprawiedliwiał ten drobiazg, że on każdego dnia czekali na Sąd i Apokalipsę. Dla Franciszków tego świata i ich sługusów nie widzę usprawiedliwienia. Oni nawet niemal wszyscy wyglądają na pedofilów i ubeckich donosicieli. (Spotkałem dwa lub trzy razy we wczesnych latach '80 ks. Jankowskiego. Prawie z nikim się wrażeniami nie dzieliłem, ze zrozumiałych wzgl., ale uwierz, że niczym mnie nie zaskoczono. Do tego stanu pozwoliliście doprowadzić przepiękną ideę.)

      Na samych klechach, lemingach i ubekach po prostu się nie da niczego, co by nie było właśnie takie.

      Pzdrwm

      Usuń
    31. "Na samych klechach, lemingach i ubekach po prostu się nie da niczego, co by nie było właśnie takie."
      Najmądrzejsi i najwrażliwsi katole też jeden po drugim dochodzą do podobnych wniosków co Pan Tygrys: posoborowie to obrzydliwość, nie mająca wiele wspólnego z wczesnym chrześcijaństwem, a będąca obleśnym, absolutnym zaprzeczeniem katolicyzmu średniowiecza i baroku. Po latach stają w prawdzie, wyznając "Sam broniłem Papieża Franciszka że z innej kultury, ze przeinaczają, że inna retoryka itp.Jednak jak inni nie mogę udawać ślepego i głuchego. Papież Franciszek z lubością wprowadza rządy autorytarne w kościele hierarchicznym. Papież Franciszek z lubością i bez litości chłoszcze hierarchię i katolików nie konsekrowanych. Papież Franciszek potępia publicznie ujawniających grzechy ludzi kościoła oraz domagających się wierności doktrynie. Papież Franciszek wielokrotnie i z lubością okazywał i okazuje wyjątkową pobłażliwość, nie mylić z wyrozumiałością, wobec innowierców i notorycznych oraz świadomych grzeszników. Konkretnie wobec wyznawców islamu, nie wspominając o prześladowaniach chrześcijan i stosowanej przez nich przemocy, rozwodników, homoseksualistów czynnych itd. Czy to mało? Czy tego nie ma? Z jakiego powodu o tym milczeć? Czy nie można się tym niepokoić? "

      Usuń
    32. "A z lewakami to trzeba bardzo uważać. Bo oni stosują całe arsenały od mobbingu przez manipulacje, prowokacje, zabiegi taktyczne plus kraw maga i kopanie po jajach.
      Tu trzeba nie lada umiejętności."
      Pan Tygrys zwracał na to od dawna uwagę. Lewak jest wojownikiem, często wręcz oficerem wrogiej chrześcijanom armii. Jako taki jest świadomy własnych wyborów i stale doskonali swój warsztat wojownika, politruka i administratora. Często gęsto trenuje strzelanie, walki wręcz, parkour, crosfit. Czyta sporo. Z prawakami zwykle na co dzień unika kontaktu, ale atakuje ich ostro i skutecznie gdy uzna to za słuszne lub otrzyma taki rozkaz. Zdarzają się też przypadki lewaków infiltrujących neutralne, a nawet wrogie instytucje - w końcu wojna wymaga szpiegów i sabotażystów, a długi marsz przez instytucje bywa na dłuższą metę równie skuteczny jak zbrojny zamach stanu.
      Leming to glina, z której można ulepić dowolne naczynie. To kubek, do jakiego można nalać dowolnej cieczy. Mimo to prawakom w praktyce zdarza się pomylić leminga z lewakiem, gdyż poglądy szerokich rzesz społeczeństwa przesuwają się na lewo. W początkach XX w. tylko część sufrażystek i bolszewicy walczyli o legalną aborcję, i to raczej tylko w przypadku gwałtu czy choroby matki. Dziś aborcje na koszt państwa z przyczyn społecznych to postulat 70% katoliczek.

      "Ale jak ktoś nie czuje powołania i nie ma charyzmatu do rozmowy z lewakami (ja akurat czuję że mam) to niech odpuści. Oni nie lubią ludzi szczęśliwych i pogodnych."
      Czy ja wiem? Oni sami też są bardzo szczęśliwi, jak przywrócą nazwy ulic z PRL albo wtłuką nielubianej dziennikarce. A gejowski ślub w Kanadzie czy skrobanka na Słowacji dosłownie ich uskrzydlają.

      "Zauważ, że oni mają alergie na Chrześcijan. Nie lubią ich. A Chrześcijanie tak napradę nie zawracają sobie nimi zbytnio głowy. Śpiewają i cieszą się swoim bidnym życiem i to ich tak wkurza. Zobacz jak lewakom przeszkadzają te wolne niedziele."
      Zależy jakich chrześcijan, gdzie i kiedy. Przecież Franciszka zwykle chwalą. Do Nycza i Polaka zwykle nic nie mają. Biskupa Chrapka opłakują do dziś. Luter i Kalwin to dla nich fajni kolesie. A wolne niedziele i 500+ faktycznie przeszkadzają zarówno typowej lewiźnie, jak i K*niętom świata tego.

      Usuń
    33. Właśnie sobie przeczytalem, że dyrektorom oddziałów ZUS przyznano po 24 tys premii na głowę za 2018 rok. Ja się K*niętom akurat nie dziwię. Powoli i ja tracę cierpliwość do "naszego" rządu.

      Usuń
    34. No nie, nie bądź niesprawiedliwy! I paranoikiem na dodatek! Na pewno dołączono do tej koperty krótki liścik od P. Premiera !(to ten od elektrycznych samochodów, wiesz), ze słowami: "Macie tu, tylko błagam, nie kradnijcie! Przynajmniej do ojrowyborów!"

      A swoją drogą, Ty nadal w Grodzie Odyna?

      Pzdrwm

      Usuń
    35. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    36. Anonimowy,
      Papież i Kościół pielgrzymują, co nie znaczy, że nie błądzą.

      Zgoda. Lewaki są dość świadomi swoich misji czy zadań. Ale nie są świadomi bycia opętanymi.

      To nie jest prawdziwe szczęście, jeżeli komuś wtłuką. Świadomi grzesznicy po prostu nie mają nie tyle dostępu do niego, ile nawet pojęcia o nim.

      I może stąd ta alergia. Oni tego szczęścia nie rozumieją. Mówię o zwyczajnych ludziach, nie politykujących hierarchach.

      Usuń
    37. Zgodzisz się chyba. bo gołym okiem to widać, że KK (co z niego zostało) jest już tak osaczony, że każdy ew. mniej potulny wobec totalitarnej lewizny Papież zostanie od razu zapuszkowany. Co najmniej.

      Radzę Wam dobrzy ludzie: zachowajcie cały dorobek SPRZED wiadomo czego, odrzućcie ST, nazwijcie to Prawdziwym Katolicyzmem, albo jakoś tak (JP2 oczywiście idzie się bujać, może chciał i dobrze, ale to nie wystarcza), wypbnijcie się na Franciszka i ew. następców... Benedykta możecie ew... Nie chcę Mu zaszkodzić, więc nie kończę. To nie moje problemy, w każdym razie nie przede wszystkim moje, ale człek wierzący nie ma dziś alternatywy, jak ja to widzę. (Możecie mnie nawet nowym świętym nie robić, przeżyję! ;-)

      Pzdrwm

      Usuń
    38. Zgodzę się. Chrysusa ukrzyżowali to papieża nie zapuszkują. Nic odkrywczego.

      Usuń
  3. WSIe w Mieście

    A jeśli ktoś jest naprawdę przekonany, że na trzech lewaków nic, poza uśmiechaniem się idiotycznie i przyjaznym machaniem Gazetą Wyborczą, to proponuję test: zbierzcie jeszcze dwóch podobnych sobie Pierwszych Chrześcijan i zaatakujcie jakiegoś zawodowca od MMA, najlepiej takiego od 80 kg w zwyż. A MMA to jednak nie jest żadna "walka uliczna", ino wciąż sport.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  4. @ chummyelec

    Jeździłeś na wrotkach - jak mieli wiedzieć, że nie lubisz być bity? Chcieli Ci zrobić przyjemność, a Ty nie doceniłeś.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  5. @ chummyelec

    Że doprecyzuję: "prowokowanie agresji" to nie to samo, co sprawianie wrażenia, że jesteś idealną ofiarą! W moim przypadku raczej wprost przeciwnie, ale agresję u różnych twardzieli to właśnie budzi.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  6. Wyjaśnisz tygrysku dlaczego możliwość transportu kilku gramów w lewe oko wywołuje w Tobie prawie że wstrząs anafilaktyczny?
    Buziaczki of course.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paczpan - pierwszy raz od lat udało mi się zrozumieć, o co Ci bracie chodzi! (Mam nadzieję.) To u Ciebie jaki kryzys, czy raczej wyjątkowa łaskawość wobec Twojego oddanego sługi?

      Odpowiem Ci obszernie i przystępnie, skoro dotąd tego nie zrozumiałeś, ale wyjaśnij mi proszę przedtem GDZIE MASZ TEGO TYPU MOŻLIWOŚĆ? To marycha czy (daruj, bo wiem żeś człek dojrzały wiekiem i szacowny) raczej tylko mokry sen niedoleczonego k*winisty? Szczerze - odpowiedz, to i ja Ci bona fide wszystko kolejny raz objaśnię.

      A poza tym... Ty posiadasz rzetelny dyplom z ukończenia kursu strzelania taktycznego na poziomie rodzimych policyjnych terrorystów? Bo ja tak. I uzyskałem najlepszy wynik z całej licznej grupy, za co dali po potem postrzelać z peemu (ogniem pojedynczym tylko zresztą).

      Pozdrawiam czule

      Usuń
    2. ERRATUM:

      ANTYterrorystów oczywiście! Ale jaja! Już po mnie idą.

      Pzdrwm

      Usuń
    3. Że doprecyzuję... (Patrz jaki jestem inny!)

      OK, waadza daje Ci możliwość posiadania P99 QA czy innego Glocka... Kiedy ich użyjesz? Wobec kogo? Kiedy Cię kilka feministek zablokuje w autku i obrzuci wyzwiskami? I skończysz rozerwany na strzępy przez lewacki odwód, niczym jakiś nowy Orfeusz? (Poniekąd pochlebne porównanie.) Kiedy napadnie Cię pięciu gości ze Spetznazu? Kiedy ruski czołg zaparkuje pod Twoim domem? Kiedy po Twoją świnkę z zaskurniakami zgłoszą się naprawdę profesjonalni uzbrojeni i gotowi na wszystko bandyci? No powiedz mi to, i wtedy może zacznie się POWAŻNA na odmianę rozmowa o "dostępie".

      Spory polityczne w tenkraju chcesz tak załatwiać, czy jak właściwie?

      Pzdrwm

      Usuń
    4. Albo waadza, każda, jeśli lewactwo Ci odpuści, wsadzi Cię za strzelanie do pyszczącej lewizny do pierdla na długie lata, bo nie będzie miała po prostu innego wyjścia i nikt nie będzie naprawdę z przekonaniem protestował. (K*win się nie liczy.)

      Pzdrwm

      Usuń
    5. Ależ zapisz się np. do Klubu Strzelających Inaczej, jeśli Cię na to stać, postrzelasz se do woli, są też takie izreelskie szkolenia gdzieś tam pod Łodzią (szukaj pod KRAVMAGA), kup se pistolet RAM (całkiem skuteczna broń, poza edukacyjnymi zaletami) do lasu, ASG do pokoju, ew. wiatrówkę do ogródka...

      Jestem jak najbardziej za bronią - ale to całe k*winiczne pierdolenie o "dostępie" to tylko oszustwo i robienie wody z mózgu. Tak to widzę. To JESZCZE gorsze od pacyfizmu, bo to zakłamuje całą tę ważną kwestię na amen.

      Pzdrwm

      Usuń
    6. Z tym korwinicznym dostępem do broni jest podobnie jak z menstruacją u weganek. Menstruacja to dla nich nienaturalny detoks spowodowany patriarchalną, mięsną dietą w dzieciństwie, na szczęście znika po kilku latach zapychania się raw food.

      Usuń
    7. "GDZIE MASZ TEGO TYPU MOŻLIWOŚĆ"
      W każdym kraju który nie przeżył komuny, czyż nie?

      Usuń
  7. @ WSIe

    Ale z tym KSI to ja nie żartuję - super możliwości sobie zapostrzelania, a do tego prosta droga do POZWOLENIA NA BROŃ! W końcu chcecie takie coś mieć dla siebie, tak? A nie dla kopniętych feministek i lewactwa? No to właśnie.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardziej, pardonnez le mot, liberalny dostęp do broni długiej i sportowej? Jak najbardziej. Pod warunkiem odbycia PO lub bycia członkiem WOT lub innego tego typu stowarzyszenia.
    Swobodny dostęp dla wszystkich do wszystkich typów broni? Nie. Po trzykroc nie. Chociażby dlatego, że mieliby dostęp do niej tacy jak Ruda z KOD lub Dominik Taras (pamiętacie go?).
    To tak jak z demokracją. Można się cieszyc z tego że się ma ten głos i prawo go w wyborach wyrażac. Jedyne co psuje tę radośc ze swojego "electoral franchise" to to, że równoważny posiada Rysio Petru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "że mieliby dostęp do niej tacy jak Ruda z KOD lub Dominik Taras "
      Jeszcze jeden qrwa.

      Usuń
    2. Skąd optymistyczne założenie, że tacy zasłużeni funkcjonariusze jak DT i R nie mają gnatów?

      Usuń
    3. Wielu pewnie nie ma, a w każdym razie nie używają i zapewne nie noszą. Gdyby to nie była taka wyjątkowa sprawa, musiałbyś podejrzewać każdego lewaka, że zacznie strzelać. Z "dostępem" sprawa od razu przestanie być wyjątkowa.

      Rzymianie prywatną bronią się brzydzili i istnieli ponad tysiąc lat, Celtowie - b. zdolny i bitny ludek - wegetują na peryferiach, bo wrogów szukali głównie wśród sąsiadów. To jak Yamato vs. Glock. A K*win to ruski prowokator stręczący durniom ANARCHIZM. Nie potraficie odpowiedzieć do kogo będziecie strzelać, więc io tylko mokry prawiczy sen o zabijaniu jednym palcem.

      Pzdrwm

      Usuń
    4. Lewacy traktują Polaków jak ci Scytowie z przypowieści Herodota traktowali swoich zbuntowanych niewolników. Wolą lać pałami/pięściami niż strzelać, bo człowiek okładany pałą czuje się niewolnikiem, a człowiek do którego strzelają czuje się żołnierzem wrogiej armii, równym w honorze, jeśli nie wyższym moralnie od trepów wroga.
      Celtowie to ciekawy przykład ludku, który przodował w metalurgii,obróbce drewna, ceramice i szklarstwie, ale w życiu politycznym i społecznym stał o kilka szczebelków drabiny niżej od Indian czy Murzynów, nie znających metali. Wiele antycznych celtyckich osiągnięć w dziedzinie materiałoznawstwa popadło w zupełne zapomnienie po rzymskiej okupacji i Brytole (też często potomkowie Celtów) musieli je ponownie odkrywać w XVIII i XIX w. Rzymianie brzydzili się w czasach wczesnej republiki, ale potem wszędzie ganiali ze stylusami, a w razie potrzeby zabić i noga od stołu jak tego Grakchusa. Potem za cesarstwa znowu mieli szlaban na prywatną broń i to tak skuteczny, że nawet państwową zaczęli się brzydzić. Dlatego armie późnego cesarstwa od szeregowców po wodzów składały się z barbarzyńców, a Bizantyjczycy (też w końcu uważający się za Rzymian, i nazywani Rumijczykami przez Arabów i Persów...) w całości przejęli uzbrojenie, taktykę i strategię od Persów, Hunów, Arabów, Sarmatów i Waregów.

      Usuń
    5. (Qrwa, poszło się jebać!)

      Brzydzili się chyba nadal. Ew. szli na kompromis z koniecznością. Gladiatorzy byli szczerze pogardzani - nie to, co dzisiejsi mordobijcy. Oczywiście zawsze będą pedały, k*winięta i niedopieszczone Barbie z mokrymi sny, ale to był margines.

      Celtowie w ogóle byli,i są, genialni. Np. ja. ;-)

      Pzdrwm

      Usuń
    6. Tego Herodota to ja tutaj właśnie cytowałem, dzięki za przypomnienie! Grakchów zaś zabito w czasie rozruchów na miarę niemal wojny domowej. To nie całkiem to samo, co prywatne noszenie broni. (Wojna domowa szpęglerycznie punktowa, if you get my drift. Jak to u Apolla.)

      Pzdrwm

      Usuń
    7. "(Qrwa, poszło się jebać!)"
      Wujek Gugiel czuwa. Ostatnio dogadał się z Putkiem w kwestii blokowania antyputkowych memów w Sowiecji, więc może i do Polszy dotarły nowe trendy?

      "Brzydzili się chyba nadal. Ew. szli na kompromis z koniecznością. Gladiatorzy byli szczerze pogardzani - nie to, co dzisiejsi mordobijcy."
      Walki gladiatorów były w czasach etruskich i za królów forma religijnej ofiary z ludzi(jeńców wojennych i zbiegłych niewolników) na cześć zmarłych przodków, bóstw domu i ojczyzny. Potem religijny charakter walk gladiatorów gdzieś uleciał i została apollińska rozrywka. Ani stokiki, ani Kościoł nie mogli przeforsować zakazu walk gladiatorów. Dopiero strach przed politycznym znaczeniem stronnictw kiboli skłonił cesarzy do skasowania tego sportu. A rolę partii politycznych i subkultur przejęły stronnictwa wielbiące cyrkowych woźniców i tancerki.

      "Oczywiście zawsze będą pedały, k*winięta i niedopieszczone Barbie z mokrymi sny, ale to był margines."
      Tak, margines w sensie liczebności. Ale były okresy, gdy ten margines sprawował władzę polityczną lub wyznaczał trendy mody dla reszty elit i dla proli.

      "Tego Herodota to ja tutaj właśnie cytowałem, dzięki za przypomnienie! Grakchów zaś zabito w czasie rozruchów na miarę niemal wojny domowej. To nie całkiem to samo, co prywatne noszenie broni. (Wojna domowa szpęglerycznie punktowa, if you get my drift. Jak to u Apolla.)"
      Owszem, walka z Grakchami była pełzająca wojną domową i kontrrewolucją (tak widzieli to sami Rzymianie, a później choćby jakobini), ale czyż noszenie i używanie prywatnej broni nie jest właśnie taką punktową wojną domową? Czyż K**winięta nie marzą o strzelaniu do biurw i haltujących ich za jazdę bez pasów gliniarzy z drogówki?

      Usuń
    8. Z tymi Etruskami to myślisz, że ja nie wiem? Jednak mówiłem o czasach wielkomiejskiego leminga, czyli o Cesarstwie. Gdzie nic religijnego w tym już nie było. (Faktycznie nieliczni ętelektualiści doceniali odwagę i godny karpia koi stoicyzm gladiatorów, ale to dość zrozumiałe i w sumie margines.)

      Pzdrwm

      Usuń
  9. @Anonimowy
    Odnośnie Bizancjum to kojarzy mi się jakaś nadmierna ilość pedałów w późnym okresie.
    Błądzę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eunuchów raczej, z tego co wiem. Powszechnym zjawiskiem wśród prowincjonalnej arystokracji stało się np. ponoć kastrowanie najstarszego syna, żeby holował młodsze rodzeństwo na Dworze. Widzi się w tym jedną przyczyn upadku. (I cóż z tego, że teraz jest jeszcze gorzej?)

      Pzdrwm

      Usuń
  10. Tygrys ma rację! Pederaści to armie hellenistyczne, zwłaszcza Święty Legion Tebański. Bizancjum to eunuchy. Co do kastrowania własnych synów, było ono popularne także w innych K/C, nie tylku o muslimów, ale także w cesarskich Chinach czy katolickim Neapolu, skąd eksportowano kastratów do Watykanu i Hiszpanii.

    OdpowiedzUsuń
  11. @ WSIe

    Hej, Ludzie! A może mnie byście do Brukseli wysłali? Znam języki, jestem reprezentacyjny, mam prawidłowy zgryz i nie noszę muszki...

    Takie polskie wirtualne Żółte Kubraczki, tylko to by trzeba ostro już teraz.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń