sobota, lipca 18, 2009

Zamiast pisania biężączki będę pożerał własny ogon - wyjdzie na to samo

U Jareckiego pod tekstem popolemizowaliśmy sobie z referentem Bulzackim na temat Buzka i okolic. (Oto linek.)

Nie żebym tam powiedział coś szczególnie błyskotliwego czy głębokiego, ale pewne, stale się powtarzające, sytuacje zaczynają mnie już lekko drażnić. Ludzie - nawet w tym, jak postkomunistyczne i obce służby specjalne manipulują polską prawicą powinny chyba być jakieś granice, nie sądzicie? No bo jakże to? Gość się przyznaje, publicznie, a potem ani nasza blogowa (bo innej w ogóle nie ma) prawica, a do tego rzecznik czegośtam Mr. Nizieński nie raczą się tą sprawą zainteresować. Więcej, głoszą faceta niewinną dziewicą i w ogóle śnieżnobiałą leliją! To się, #$%^&, nazywa dociekliwość, to się nazywa dziennikarstwo śledcze! (Choćby nawet i amatorskie.)

Mniejsza o Buzka, mniej on niebezpieczny i szkodliwy w "Europie", niż w naszej, i tak nieszczęsnej, Ojczyźnie. Można by go sobie teraz darować, ale przecież chodzi nam także o poziom naszych dyskusji, o naszą (rewolucyjną, a jakże! młodzieżówka SLD baczność!) czujność... Czy to w ogóle co my tu gadamy ma jakikolwiek sens, jeśli ignorujemy rzeczy najbardziej oczywiste? Jeśli ignorujemy publiczne przyznania samego podejrzanego... i to BEZ ZASTOSOWANIA TORTUR!?

Co ja se będę szarpał, skoro o tej sprawie napisałem już dawno wszystko, co było do napisania. Oto linki, gdyby ktoś chciał sobie o tej sprawie wyrobić własne zdanie: linek 1, linek 2, linek 3 (tu już niestety te wewnętrzne linki, dzięki Googlowi, nie działają, ale daję na dowód, żem tę sprawę pilnie poruszał), linek 4. A tu, na deser, linek związany z tym samym tematem, dość, moim zdaniem celnie łapiącym byka za to, za co go złapać należy - linek 5.

Wiem - nie jest to robota na miarę Ściosa czy Kataryny (choć ta, moim skromnym zdaniem, sama by się tą sprawą mogła zająć, ciekawe dlaczego nie chce?)... Nie jest to błyskotliwe oswajanie mohera z Picassem... Nie jest to żadna mogąca czymkolwiek zaimponować biężączka, która (ach!) gdybyż tak jakimś cudem od jutra zastąpiła płody oficjalnych dziennikarzy w oficjalnych gazetach - żylibyśmy wszyscy od pojutrza niemal w raju! (A od popojutrza to już całkiem.)

To jest dla mnie po prostu drobny dowód, że nasza blogowa prawica, nawet jak czyta, to nie kojarzy, nie pamięta, a jak jak nawet, to i tak milczy, albo woli się wypowiadać na temat absolutnych pierdołów. Pomyśl może chwilę o samej sobie, polska blogowa prawico!

A wracając do o to kwestii, która nas w tej chwili nurtuje, to jak w końcu jest z tym Buzkiem? Porządny ci on gość, czy wręcz przeciwnie? Czy w tym szczęśliwym kraju porządny człowiek i nie agent łatwo zostaje premierem i/lub europrominentem, czy też raczej nie? A jeśli tak, lub nie, to co z tego wynika? Oraz, czy dyskutowanie o dupie Maryni (którą zresztą cenię i niniejszym pozdrawiam), tudzież zabawianie się w talmudystyczne rozszczepianie włosa na niezliczoną ilość części, kiedy podejrzany sam się publicznie przyznał i wszystko dla w miarę zdrowego człowieka powinno być oczywiste, nie jest nieco bez sensu?

W końcu to tylko jeden z bardzo licznych przykładów jak żałośnie niespójna i jak dziwnie omijająca istotne kwestie jest ta nasza "nieskrępowana" dyskusja. W końcu ten Buzek akurat szczęśliwie trafił do tego tam parlamentu, czyli na śmietnik historii... I nawet nie miał na karku, jak tylu innych w naszym państwie miłości, Platfusiarsko-Sejmowej Komisji i prok. Wyszyńskiego (nie mylić z kardynałem, niedouki!)... Czy jak on tam się teraz wabi, ten wariacko zajadły platfus.

Hurra więc, i jeszcze raz hurra! (Choć Tusk na pewno za ten niezwykły honor dla Polski co nieco temu i owemu z naszych dóbr podarował, więc jakby mała łyżeczka dziegciu w tej kadzi z miodem.) Jednak rok, dwa lata temu, temu, kiedy ja tu na temat Buzka tutaj pisał (by nie powiedzieć "alarmował"), mogli go przecież wykorzystać do czegoś innego, co - zamiast swą ewidentną gamoniowatością i ewidentnym zdalnym sterowaniem rozwalać Unię (tak trzymać Tusk! jeszcze trochę takich zagrań i się kołchoz rozleci) - do końca zniszczyłoby naszą, i tak przecież nieszczęsną, Polskę...

Więc jak to jest, polska prawico? Czy jak tam cię mam nazwać, bo po prawdzie to już nie bardzo wiem.

triarius

---------------------------------------------------
Caeterum lewactwo delendum esse censeo.