wtorek, stycznia 24, 2017

O powszechnym dostępie do broni

Rasowy supersamiec czeka na dostęp do broni palnej
Dałbyś mu kałacha i wiadro naboi?
Nie, moje drogie ludzie - Tygrysizm Stosowany NIE planuje walki o "powszechny dostęp do broni", jeśli to ma być broń palna, odtylcowa i te rzeczy. Pan T. ma wprawdzie różne tam za sobą szkolenia, nieprzesadnie ogromne, ale jednak zainteresowanie robieniem huku połączonego ze smrodem,,,

I temuż podobnież, ale o "powszechny dostęp" w tenkraju walczyć w przewidywalnej przyszłości nie zamierza. Zresztą śmieszy go (a śmiech, jak wiadomo, jest płaczem mędrca) powszechny u naszego Ludu pogląd, jakoby jedyna broń warta grzechu musiała z założenia być bronią akurat palną.

Jak też nie podoba mu się wizja milionów zestresowanych... No bo akurat dostali opierdol (excusez le mot) od szefa, a teraz stoją w siedmiomilowym korku, żeby za czas jakiś ponownie dostać opierdol (j.w.), tym razem od małżonki, o to że bilans się wciąż nie domyka i nadal brakuje na  kafelki do łazienki (skądinąd ważna instytucja w Tygrysiźmie Stosowanym), a ona przecież nie po to za taką łajzę... Itd.

Stoją więc te miliony lemingów z milionowych miast (włączając słoiki) w milionowych korkach - bez żadnych tradycji posiadania broni palnej, bez nabytej dyscypliny (np. i szczególnie wojskowej), bez społecznej spójności ideowej (żeby tylko na takiej poprzestać)...

Jeden to pistoletowy fetyszysta, drugi fetyszysta wszystkiego co ma lufę i robi huk, trzeci zgłupiał już totalnie od komputerowych gier, czwarty do jedenastego pijani, trzech następnych naćpanych, dwóch kolejnych znalazło gdzieś rozpuszczalnik i czas jakiś temu oddało się rozkoszy jego wąchania... I tak dalej.

Żadnego naprawdę zdrowego - jak nie pije i nie ćpa, to już na pewno ogląda dużo telewizji. Nieważne czy "naszej", czy jakiejś innej. Pominiemy już te perły zdrowia psychicznego i normalności, które zaledwie żona bija i od czasu do czasu zdradza, a teściowa codziennie wyśmiewa, że oferma. (Nie mówiłem, że to koniecznie są nasi prawdziwi, niepodrabiani rodacy - raczej nawet na pewno będą to @#%^ z KODu i Platformy. Ale co to w tym przypadku na plus zmieni, jeśli ich uzbroimy? )

Szwajcaria eksportowała najemników przez stulecia, tam raczej nie ma wielu milionowych miast, ci ludzie żyją blisko przyrody (a w kilku wioskach ponoć wciąż żrą kotki i szczeniaki, za co ich cholernie nie lubię), a poza tym topografia Szwajarii jest taka, że te ich tam karabiny coś naprawdę znaczą - trudno się przez wiele miejsc przedrzeć kolumną czołgów, a helikopter też gdzieś w końcu musi wylądować, a wtedy taki Szwajcar z zasadzki: pif-paf... I po sprawie!

Nawet ew. broń jądrowa będzie miała dość niewielki zasięg rażenia. (Wie ktoś dlaczego? Czy też wszyscy po platformianej szkole?) Tutaj jednak, w tenkraju znaczy, jak już sobie ustaliliśmy, jest płasko i ew. potężny, opancerzony, zmotoryzowany i w jakieś masowo-ludobójcze świństwo wyposażony agresor może sobie pohulać, a karabiny mu aż tyle nie zrobią (że o pistoletach litościwie nie wspomnę). Przykro mi, ale tak to widzę. Sam bym chciał, żeby było inaczej.

No a Ameryka? Mówimy o tych wszystkich tych sielsko-prowincjonalnych miastach, sporych jak na europejskie warunki, ale jednak sielsko-rolniczych... ? I o samotnych fermach? Gdzie, i tu i tam, od stuleci bractwo ma broń palną i każdy co drugi dzień strzela do wiewiórek i oposów? (Nie zapominając o srokach, wronach i wróblach..) I gdzie wszyscy się w sumie znają jak jeden łysy koń z drugim łysym koniem? Tak?

No to sorry, ale dla mnie oni mogą sobie mieć broni palnej skolko ugodno, bo na ogół wiedzą co z nią należy robić, jak się nie postrzelić w stopę, albo gorzej, jak nie zastrzelić prababci.... I nawet jeśli mają na temat tej broni lekką obsesję (męska sprawa, czytać Ardreya!), to nie jest to ślepo-śmiercionośny fetysz miejskiego prawiczka i z nałogiem gier komputerowych. Oczywiście są wyjątki i bywa nieprzyjemnie, ale c'est la vie, jak mówią w Baton Rouge i okolicach. U nas byłoby sto razy gorzej, a Putin z Merkelą i inne tropikalne tylko na to... Te rzeczy.

Na przestępców zatem, tak? Bzdura! Od przestępców jest policja, a nie niewyszkolony tchórzliwy i często napity cywil! Przestępcy by sobie świetnie poradzili. Poza tym, jak oddzielić różne targowice, ubecje i ich dziatwę - także tę w siódmym pokoleniu (poza b. nielicznymi chlubnymi wyjątkami, of course), mniejszości seksualne i inne? Euroentuzjastów i rubloeutuzjastów? IM TEŻ dać te kałachy do swobodnego dysponowania?! Niech sobie je przerobią na ogień ciągły i co tam jeszcze? (Nie powiem co by można, bo mnie oskarżą o propagowanie, a ja nie lubię rano wstawać. W każdym razie filozofom się nie śniło, a nie jest to wielka filozofia.)

I tak byśmy mogli klarować te, proste w końcu, sprawy do uśmianej śmierci, ale na razie kończymy, czekając na ew. ęteraktywność, żeby coś jeszcze. Tylko dodamy na zakończenie pointę (czy jak to się tam po naszemu pisze):

Tygrysizm nie walczy o to, by każdy cywil miał dostęp do broni palnej - Tygrysistom o wiele bardziej zależy na przykład na tym, by każdy polski żołnierz miał kuśkę.

triarius

56 komentarzy:

  1. Ciekawy target.Dwużydzian esbeka uzna tekst za swój i posika się z radości, gdy przeczyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ WSIe w Mieście i na WSI

      Zrozumiał ktoś coś z tego? Bo ja nie. Ciśnie mi się na usta odpowiedź, że Spengler był mi co najmniej do tego, że mnie (mimo moich figlasów i pisania sobie lewą ręką) DA SIĘ ZROZUMIEĆ, a Ciebie, mimo szczerego wysiłku, nie.

      Boisz się napisać tak, żeby ktoś o mojej inteligencji i wykształceniu (zapewne nie przesadnie wielkich, ale jednak powyżej średniej) po prostu mógł Cię zrozumieć? Bo co? Bo by mógł odpowiedzieć i ew. wykazać braki w Twoim wywodzie? Ośmiel się człeku! Rozumiem, że palisz się do tych pistolecików, bo Ci K*win to z Misesem zachwalają, ale daruj - kto tu ma kurs policyjnych antyterrorystów w taktycznym strzelaniu z pistoletu zaliczony na najwyższą ocenę? Ja czy Ty?

      Nie mówiąc już o takich drobiazgach, że kto się (w wieku ponad 60 lat) kulał z wielokrotnym mistrzem kraju czarnych pasów? I kto (w wieku 35 lat) sparował z gościem, który niedługo potem reprezentował swój kraj na olimpiadzie w superciężkiej, w boksie. (Fakt, że to były dość lekkie sparringi i gość przegrał pierwszą walkę przez potwornie rozbite łuki, ale jednak.) Mises z K*winem? Ty? Czy może jednak Twój oddany sługa, którego śmieszą te kwilenia o broń palną, a w dodatku smucą, bo to jednak są moi rodacy, którzy się idiotom i agentom (często w jednym) tak dają robić w bambuko

      Co ma do tego Frombork? Kręci mnie historia i chętnie się dowiem, ale nie jestem nawet pewien, czy tam byłem, choć pół życia spędziłem w pobliżu. W Malborku kiedyś się przesiadałem, a poza tym przez niego tylko pociągiem.

      W Elblągu wprawdzie też była komturia i szpital zakonny, a w Gdańsku sporo innych rzeczy, więc Krzyżak mi bratem, to fakt, tylko wytłumacz mi łaskawie - i raz na odmianę zrozumiale bym prosił - o co tu w ogóle chodzi? Że mam teutońską duszę, jak mi kiedyś bez cienia sensu zarzucał Nicek? I DLATEGO śmieszą mnie ludzie nie potrafiący zadać przyzwoitego ciosu pięścią na wątrobę, a dopraszający się głosem głodnego pisklęcia kukułki "powszechnego dostępu".

      No i te JOWy... "Kiedy sobie zrobię nos, wszystko się zmieni, a ziemia zamieni się w rajski ogród!" Albo kiedy wygram na loterii. Nie wiesz jeszcze, że to tak nigdy nie działa? JOW nie są żadnym panaceum, a wad mają więcej, niż zalet.

      Oczywiście - jak Ty masz ludzi do tego stopnia w dupie, że gadasz, ale nie obchodzi Cię, czy to się w ogóle daje zrozumieć, no to wymyślasz im genialne rozwiązania... Tylko że to ciągle ta wasza żałosna TRZECIA DROGA! Deizm zmiast męskiego ateizmu lub religii... Monarchia konstytucyjna... Iście żydowska (padło to słowo!) wiara w sprawczą moc słowa pisanego... Ten obłędny legalizm i formalizm czysto rabiniczny... "Wolny rynek", ale nie na władzę przecie, bo o sprawach istotnych decyduje K*win i nikt inny...

      I setki podobnych bredni z cyklu TRZECIA DROGA... Chcesz nas do tego poprzekonywać? No to na początek proponuję jednak się trochę postarać, byśmy Cię byli w stanie po prostu ZROZUMIEĆ! Więc co z tymi Krzyżakami? Tak na początek?

      Pzdrwm

      Usuń
    2. ERRATA

      To nawet nie był Malbork, tylko Tczew.

      Usuń
    3. Dwa zdania (stycznia 26, 2017 3:07:00 AM), czego w drugim nie rozumiesz lub z czym się nie zgadzasz?

      BTW; 'guns per capita' w google by ustalić poziom odniesienia

      Usuń
    4. @ Anonimowy

      O mnie chodzi, tak? No to nie rozumiem co z tym dwużydzianem, to raz. Teraz nie rozumiem, co ma do czegokolwiek "guns per capita".

      A co do innych spraw (zakładając, że te Anonimy to cały czas Ty), to nie rozumiem:
      - co ma Elbląg (czy inny Frombork) do rzeczy?
      - czy raczysz mnie uznawać za pacyfistę (i Amalryka też)?
      - czy też za zgraję urodzonych niewolników lub alternatywnie agentów paskudnej, bo państwowej władzy?

      A na pozytywną nutę:
      - jak te pistoleciki miałyby konkretnie być używane i co z tego ma wyniknąć? B. KONKRETNIE PROSZĘ!
      - czy wy się z K*winem spodziewacie dojść do władzy (biały kubraczek pikolaka z orderami w ilości mogącej zakompleksić Breżniewa, Regent Janusz I, pamiętam!), kiedy bractwo zacznie do siebie na oślep strzelać i powstanie drobny Armageddon? Na ruskich czołgach, niemieckich, czy tak sami na własnych nogach?

      I wszystko inne co Ci przyjdzie do głowy, ale, ponieważ teraz mamy temat i sobie polemizujemy, więc na odmianę tak, żeby prosty chłopak zrozumiał. Potem sobie znowu pofiglujesz.

      Pzdrwm

      Usuń
    5. Anonimo nie nadaza za epoka, Judenicze byli nezbedni w "organach" na etapie wstepnym potem aut. A od czasow Mironowa i Szelepina szeregi czekistowskie masowo zasilili absolwenci uniwersytetow.

      W parytecie per capita Bugoodrze plasuje sie na szarym koncu dostepu do broni ale co to ma do efektywnosci militarnej panstwa?
      Ciekawe jak tam z tym wskaznikiem w Wielkim Kitaju...

      Amalryk

      Usuń
    6. (Anonimy nam się, psa mać, cudnie mnożą. Dobrze chociaż, że te co mniej Wyrusowe się pod spodem raczą podpisać. Swoją drogą, bez chińskich nomen omen pudełek Wyrus coś nam zamilkł. Przemyśliwa musi bestia ten przyszły, niedaleki zamach stanu. Pistelecikowy znaczy.)

      W Kitaju? Gdyby nie to, że nie znam narzecza, a nie chcę ich na siłę japonizować, rzekłym, że nunchaku i tonf ci u nich dostatek. Niestety nie wiem jak to po chińsku, choć stawiam na Dao Sao i warianty.

      Mówiąc prozaicznie i po naszemu (po bugoodrzańsku znaczy), to pewnie w co drugiej chacie mają taki ogromny miecz z blachy do krycia dachów, za to z długimi frędzlami i kutasikami... Co do broni palnej to stawiam na jej dokuczliwe braki, skoro nawet policjanci tam potrafią pono poświęcać jedną dłoń na rzecz bicia nią przestępców - czyniąc z niej w praktyce maczugę nie do użytku w innych celach... Poza oczywiście egzekucjami, ale to nie jest prywata.

      Marnie to widzę z tym "dostępem" w Kitaju, tylko że mnie się widzi, iż to się ma wprost odwrotnie proporcjonalnie do siły militarnej. Nawet ci biedni Amerykanie od Korei gdzie się pokażą, dostają straszne wciry, a w każdym razie niczego sensownego (poza zwiększaniem do siebie nienawiści świata) nie osiągają.

      Ten K*win, zakładając że to nie jest po prostu zdalnie sterowany idiota, naprawdę musi mieć nadzieję na zdobycie władzy w w wyniku powszechnej strzelaniny między lemingami i gimbazą - inaczej się tych smętnych bredni o "dostępie" nie da sensownie wyjaśnić!

      Pzdrwm

      Usuń
    7. Klepie ze smiesznego tabletu, nawet nie wiem jak tu sie uruchamia polskie znaki.

      Cos w tym "dostepie" jest gdyz starzy praktycy z Wehrmachtu opracowujac zalozenia do HJ zalecali calkowicie eliminacje broni ze szkolenia (tylko sportowa dluga w szkoleniu podstawowym z maksymalnie zanizonymi kryteriami punktowymi w strzelaniu). Za to ogromny nacisk na szkolenie fizyczne i rywalizacje zespolowa. Efekty znamy;aby ich zatrzymac trzeba bylo przeciwko nim zmobilizowac pol swiata. (Jak to powiedzial Jodl oceniajac zdolnosci strategiczne Hitlera ? "Przeciez Kartagina przegrala nie dlatego ze Hanibal byl kiepskim wodzem ?"
      Amalryk

      Usuń
    8. Amalryk: Anonimo nie nadąza za epoka

      Te(k)st: Dwużydzian esbeka .. posika się
      Oceny: nie osiągnęli zdolności czytania i odczytywania tekstów w stopniu dostatecznym.

      Usuń
    9. Delikatny problem ante portas. Mianowicie niejaki Nicek porównał sytuację niejakiego Tuska do sytuacji niejakiego Sokratesa co i wywołało to, co wywołało. A tego nie chcemy, prawda?

      Usuń
    10. Zanim se 'popolemizujemy' obejrzymy tabelkę w:
      en.wikipedia.org/wiki/Estimated_number_of_guns_per_capita_by_country
      Rzeczona porządkuje kraje wg. zawartości broni. Nasi mili lądowi sąsiedzi, 'w kolejnośći zgodnej z zegarem', mają:
      8,9 # 0,7 # 7,3 # 6,6 # 8,3 # 16,3 # 30,3 guns_per_100_residents.
      My posiadamy wg. policji 1, możliwe że i +0,3 nielegalnie(?) czyli 1,3 łącznie.
      Patrząc 'liniowo', jesteśmy na 141 miejscu, tuż nad Burundi, średnia dla świata to 10,2, jak dla Argentyny.

      Więc, zanim se 'popolemizujemy', wyjaśnij proszę ...

      I teraz mamy poważny problem - w chińskim stylu to "Hero / Ying xiong "; w stylu Wyrusa to byłoby: mat po x posunięciach - mianowicie problemem jest : jak nie uszkodzić niewątpliwie delikatnej struktury umysłu gospodarza tego blogu?

      Usuń
    11. Stany emocjonalne i zwiazana z nimi dysfunkcjonalnosc miesni Kegla osobnikow rodzaju ludzkiego stanowiacych zbior desygnatow denotacji dwuzydziana esbeka kolegi Anonimo wala mnie calkowicie.

      Ilosc prywatnej broni palnej w posiadaniu tzw obywateli nie ma zadnego istotnego znaczenia.

      Tusk jest szczurem na ktorego szkoda marnowac powietrza.

      Dixit.

      Usuń
    12. Arnoldzik to lata 50 i kliniki dla kobiet w Stanach, fakt, przedyfundowało w 70-tych do nas ale wsród ludu PRL-u znane już było jako tzw. 'wścieklizna macicy', naprawdę sugerujesz gospodarzowi coś takiego?

      Inkryminowane zdanie dotyczy, z oczywistości, obecnych 80-latków z prostatą itd., tzn. tych co to bardzo skutecznie wyrabiali "ślepą plamkę (macula ceca)" w mózgu roczników 1949 i następnych.

      Jak rozumiem, koncept "ilość przechodzi w jakość" trafia u Ciebie na rzeczoną 'plamkę'?

      Usuń
  2. A ja nie a propos pozwolę sobie podzielić się tym oto: https://www.youtube.com/watch?v=5maYcPoiyKE
    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! "Jak w krwi wrogów będziem brodzić..." Szukałem tego bez skutku od lat, a wszędzie co najwyżej jakieś takie piskliwe wykonania. W dodatku ja to słyszałem na żywo na sławnym Przeglądzie Piosenki... Jakiejśtam, w sławnym roku '81, w Hali Oliwii. Dzięki again!

      Pzdrwm

      Usuń
    2. A tę wersję, muszę przyznać , znacznie bliższą memu sercu, Tigre, oczywiście znasz:

      - Patrz, Kościuszko, na nas z nieba! -
      raz Polak skandował
      i popatrzył nań Kościuszko,
      i się zwymiotował.

      A tu fragmenty opisu ostatniej bitwy Naczelnika ze Zbyszewskiego "Niemcewicz od przodu i od tyłu"

      "Stojąca za pałacem bezczynnie i bezpiecznie od rana kawaleria polska na widok sunących kozaków Rachmaninowa pierzchła od razu. Uciekał Wojciechowski na czele pułku ułanów królewskich krzycząc:

      - Muszę ocalić dla króla jego ułanów! Podłym czynom zawsze patronował Stanisław August. Uciekał z całą gwardią konną major Kosmowski, odznaczony za waleczność złotą obrączką Nr. 58; uciekała milicja brzeska...

      - Biegnijcie waćpanowie, zatrzymajcie tchórzów! wołał rozpaczliwie do otaczających go oficerów Kościuszko.

      Skoczył Niemcewicz ze wzniesioną szablą, wysforował się na czoło milicji, usiłował ją w stronę wroga zawrócić. Kula pistoletowa ugodziła go w wyciągnięte ramię powyżej łokcia - opadło bezwładnie, wyśliznął się pałasz.

      [...]

      W rzeczywistości cała kawaleria wiała w stronę lasów korytnickich, gnana przez kozaków i piechotę Tołstoja; z lewego skrzydła cofały się rozbitki Kniaziewicza, siedziały im na karkach Denisowe hordy. Miotał się Kościuszko, zbierał naokół siebie grupki jazdy, które wnet się rozpraszały, koń został pod nim zabity, wskoczył na innego, czynił nadludzkie wysiłki by powstrzymać ogólną debandadę. Sadząc przez jakiś rów zwalił się wreszcie z konia; wszystko było stracone, kozacy lecieli przez polanę, Naczelnik włożył sobie pistolet w usta - szarpnął za cyngiel - nie wypalił; w tejże chwili z wizgiem galopujący kozak ciął go w przelocie szablą w głowę, inni szturchnęli pikami w plecy - zalany krwią - zemdlał."

      A wówczas, smiem twierdzić , mężczyzn było w populacji zdecydowanie więcej.

      O dostępie do broni palnej "szkoda howoryty" jak cipa nie umie zrobić użytku z pięści i
      lub noża to pistolet niewiele tu zmieni. A na współczesnym polu walki i z kałacha pozytek niewielki, bo to juz staroć a gdzie rozpoznanie w czasie rzeczywistym, gdzie noktowizja, gdzie zaawansowane środkiochrony osobistej żołnierza etc, etc...

      Usuń
    3. A wówczas, smiem twierdzić , mężczyzn było w populacji zdecydowanie więcej.
      Niestety nie, Bratkowski kiedyś temat analizował i mu wierzę. Zmieniło się za Napoleona :) To kwestia "ostrzelania" i dyscypliny.
      Szkoda, że nie ustrzelili Niemcewicza. To on podobno zablokował Spisek Koronacyjny

      O dostępie do broni palnej
      Sądzę, nie przemyślałeś dogłębnie tematu. Zresztą, broń to fragment w pakiecie. eot

      Usuń
    4. :) To kwestia "ostrzelania" i dyscypliny.
      -------------------------------------------------
      Rozumiem że ci dzisiejsi są bardziej ostrzelani i zdyscyplinowani...
      -----------------------------------------------------------
      Sądzę, nie przemyślałeś dogłębnie tematu.
      -----------------------------------------------------------
      Zgoda. Mam tzw mieszane uczucia. Ale zauważyłem też, że ci którym tak szalenie zależy na posiadaniu broni, to ją jednak w końcu posiadają - choc nie jest wcale to impreza tania (pozwolenie na sportową palną bojową centralnego zapłonu). I, co ciekawe, (spośród tych, których znam) nie są to w wiekszości jacyś ponadprzeciętni strzelcy ( w przeciwieństwie do byłych wojskowych speców czy pał ze spapu - co profeska w metodyce szkolenia, to profeska).

      Usuń
    5. 'ostrzelani' w cudzysłowiu było :).

      Zaczynam rozumieć :), z oczywistości pospolite ruszenie mało szans przeciw zespołowi profesjonalistów, nie ten cel konceptu, z JOW i zakazem cenzury internetu w pakiecie. Tak na początek, społeczeństwo 'schamiało' koszmarnie jako konsekwencja bezkarności, grzeczność, uczciwość itd to cenne wartości, czyż nie? Fakt, to ryzykowny koncept, policja i prawnicy bardziej jednak.

      Usuń
    6. Jak już chyba kiedyś tokowałem Nizina Polska, to w sensie wojskowym, jest jedna wielka przestrzeń operacyjna, znów ze słownie jedną , dla wspólczesnych srodków technicznych wątłą , przeszkodą wodną Wisłą (nie wiem czy widziałeś jak ona wyglada w czasie suszy np. w okolicach Nowego Brzeska - śmiech). A te nasze parko-lasy o ubogim poszyciu to maja nam zastąpić w wyobraźni wietnamską, górzysta tropikalną drzunglę niby, a Góry Świętokrzyskie afgański Hindukusz z Łysą Górą 594npm jako Noszakiem 7492npm?

      Tak pomstowaliśmy na klęske we wrześniu '39 a sowieci w styczniu '45 (środek mroźnej zimy) przy porównywalnej przewadze (nie ilościowej, bo tu sowieci byli górą) przejechali otrzaskany w bojach wielkoniemiecki Wehrmacht w dwa tygodnie 30 stycznia zameldowali się w Kostrzyniu nad Odrą i jak to trafnie zauwazył dr Goebels ? "Stalin ante portas!"

      Jednym słowem, tu albo ma sie doskonałe wojska operacyjne albo ma sie gówno! Te wszystkie zachwyty nad armią podziemną, czy przewagami naszych dzielnych partyzanyów np. w lasach parczewsko-janowskich w sensie operacyjnym można za psem rzucić, jak i szalenie cenne rozważania teoretyków nad asymetrycznym polem walki - nie tu !

      A broń palna ? Najwiekszym oponentem sa same pały, ale to zrozumiałe - przy powszechnym dostepie luz i komfort ich pracy pryska jak bańka mydlana, przy kazdej interwencji trzeba być bardzo serio

      Usuń
    7. Raz jeszcze tłumaczę, nie o .ru lub .de chodzi :)^:)

      Usuń
    8. @ Anonimowy

      A o co? Żebym ja Cię, Wyrus, kiedyś potrafił zrozumieć! Za każdym niemal razem mi uświadamiasz, jaki to ze mnie prosty chłopak. A wydawało mi się, że to ja piszę dla elity, wielotorowo, z połową treści w nawiasach...

      (No i cytaty, języki und makaronizmy, ale to raczej na użytek GWyba, żeby się nie cieszyli jacy to z nas spoceni nieucy.)

      Powiedziałbyś kiedyś coś tak, żeby i prosty człowiek potrafił zrozumieć! (Albo zacznij znowu prowadzić bloga.)

      Pzdrwm

      Usuń
  3. Tawariszczi ardrejowcy, znajecie wy kniżku J. Philippe Rushton "Race, Evolution, and Behavior: A Life History Perspective"?

    Wygląda interesująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie znam, ale brzmi interesująco. Już samo "race" (jeśli nie chodzi o Wyścig Pokoju) brzmi odświeżająco mało politpoprawnie. (Pamiętam te trucia na Historii Idei w Uppsali, że to "ONZ ustaliła, że ludzkie rasy nie istnieją". Coś jak przegłosowanie niewielką ilością głosów, że pedalizm nie jest chorobą, choć mniej znane.)

      Pzdrwm

      Usuń
    2. Byt określa świadomość a stąd i odwrotne słuszne takoż, mamy więc i sito w ewolucji grup, jako że gdy nie pasujesz to odpadasz, stąd po kilku tysiącach pokoleń wspólnej ewolucji biali różnią się od czarnych i żółtych nie tylko kolorem, co i autor uzasadnia.

      Liczy się sukces reprodukcyjny stąd "Idiocracy" ante portas a

      pilaster.blog.onet.pl/2014/07/11/powstanie-upadek-i-odrodzenie-bialej-rasy-czyli-o-tym-jak-nie-doszlo-do-specjacji-i-jak-do-niej-dojdzie/

      sugeruje to, co sugeruje.

      Usuń
    3. Trza będzie przeczytać, ale domyślam się tam orgazmu nad białą rasą - że taka pracowita, rozsądna i zdyscyplinowana, co do mnie akurat trafia jeno częściowo, a te cechy akurat aż tak mnie nie zachwycają, bo uważam, że okupiono to ogromnym kosztem, tracąc inne cechy, co najmniej równie piękne i wzniosłe, a po drugie chyba zaszło to już o wiele za daleko i teraz nam to raczej szkodzi, nie mówiąc, że o wzniosłości też trudno mówić.

      U tych, jak się domyślam "gorszych", ras, dżędry, "prawa człowieka", "równouprawinienie" i K*winizm są nie do pomyślenia. O czym też, jak sądzę, warto pamiętać!

      Pzdrwm

      Usuń
    4. "Trza będzie przeczytać, ale domyślam się tam orgazmu nad białą rasą - że taka pracowita, rozsądna i zdyscyplinowana,"
      Wodzu, no co Wy?!?! Pilaster to agresywny PO-troll, porównujący Dobrą Zmianę do III Rzeszy i takie tam! Szkoda nerwów i bebechów na czytanie tych korwinicznych mundrości etapu. Jakie zachwyty nad białą rasą u współczesnego leberała?! Toż żółta jest ich zdaniem dużo lepsza, bo pracowitsza, b. zdyscyplinowana nio i zaprowadziła u siebie w ChRL prawdziwie wolny rynek, a nie "socjalizm" jak w UK czy innym USA.
      "co do mnie akurat trafia jeno częściowo, a te cechy akurat aż tak mnie nie zachwycają, bo uważam, że okupiono to ogromnym kosztem, tracąc inne cechy, co najmniej równie piękne i wzniosłe, a po drugie chyba zaszło to już o wiele za daleko i teraz nam to raczej szkodzi, nie mówiąc, że o wzniosłości też trudno mówić."
      Pilaster w tym tekście udowadnia, że biała rasa to efekt uboczny doboru płciowego i zasady upośledzenia, bo rude włosy i jasna skóra to przecież oczywiste kalectwo. A w ogóle to rasy zdaniem korwinistów istnieją, ale nie istnieją, to znaczy istnieją, kiedy się korwinista kłóci z lewakiem, ale nie istnieją kiedy się korwinista kłóci z PiSowcem. Coś jak te gatunki u mew Wodzu :P
      Takie sprawy jak wzniosłość, męstwo, raczej nie są omawiana przez Pilastrów tego blogoświata, bo to nie są pojęcia matematyczne (nie da się ich zobrazować fajnymi krzywymi, zatem nie istnieją, tak jak różowe jednorożce) i można przez nie dostać bęcki.
      Tawariszcz Mąka

      Usuń
    5. No to przezabawny facio. Obrodziło ich u nas, zresztą najweselszy baraczek zobowiązuje. Jak nie wirtuoz języka Bolek, to przaśny Bul, a teraz Rysiu Petruś balansujący na krawędzi autentycznej schizofrenii ze swymi koncepty. No a teraz ten.

      A najzabawniejsze faciurka nie ma chyba pojęcia, po jak kruchym lodzie stąpa. Masa amerykańskich Żydów jest przecież ruda, kręcona i piegowata. To ich wyróżniające cechy.

      Pzdrwm

      Usuń
  4. @ Amalryk, Anonimowy (Wyrus to Ty of course?)

    Kiedy człowiek stwierdza, że jako reproduktor się sprawdził i teraz czas zająć się swym własnym życiem, zamiast bezskutecznie naprawiać świat, Wy mi tu nagle rozpoczynacie dyskusję... Ładnie to tak?

    W dodatku nikt się nie raczył ustosunkować, pewnie nawet nie zauważył, samego JĄDRA GĘSTWINY i najważniejszej sprawy w tym całym kawałku - czyli tej końcowej kuśki. Chyba potraficie zrozumieć o co chodziło? No i jak z tym? Nadal będziemy się na Fejzbukach brenzlować zdjęciami naszych ślicznych żołnierek i wiadomościami o tym, jak to jedna Dunka utrupiła już 150 islamistów własnoręcznie?

    A teraz po kolei (ale wolno czytać jeden drugiemu!). Albo jednak rozdzielę to na kilka, bo mam dużo, a Gugiel swoje narowy.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dunka 150-ciu? Fascynujące! Niech zgadne; zaraziła ich AIDS!

      Usuń
    2. "czyli tej końcowej kuśki"
      Pomyśl logicznie, kupuje spluwę, wsadza se za pasek i odstrzeliwuje sobie rzeczoną i stąd nie rozmnaża się i o to chodzi. Toć na tym postęp polega, poczytaj sobie Marxa!

      Usuń
  5. @ Anonimowy

    Przemyślałem, przemyślałem! Nie chciałbym ad personam, ale aksjomatycznie zakładam, że jednak jestem o wiele mocniej od Ciebie zanurzony w te wszystkie łamania kości i rozpruwania brzuchów (oczywiście mocniej, z takich i innych powodów, teoretycznie, ale to też się liczy, a zresztą...), niż Ty. I częściowo właśnie dlatego tak mnie śmieszą te żałosne kwilenia o "dostęp".

    Jedyną istotną przewagą pistoletu nad gazrurką czy kuchennym nożem w ogromnej większości przypadków jest możliwość łatwego zabicia kogoś z drugiej strony ulicy. Ale zamiast kwilić, weź i pofatyguj się po prostu na tę drugą stronę, a potem wal gościa w głowę tak z 20 razy, albo wsadź mu alternatywnie ten nóż w brzuch razy 50, a skutek będziesz miał ten sam, albo raczej często lepszy.

    Że pracochłonne i mało estetyczne? Sorry Mi Amigo, ale jeśli to akurat jest dla Ciebie w tym najważniejsze, to zdecydowanie nie chcesz tego kogoś zabijać i pistolet także nie jest Ci do niczego potrzebny. Q.e.d.

    A jak chcesz być Skórzana Pończocha, to łaskawie mieszkaj w lesie i ganiaj się z Irokezami, a nie w milionowym mieście z lemingami! Proste! Daruj to lekkie ad personam, ale muszę... Wy macie coś dziwnego z półkulami - znaczy "libertarianie", "korwiniści", jak to tam nazwać.

    Nie republika albo sakralna autentyczna monarchia, ino hybryda "monarchii konstytucyjnej". Nie Skórzana Pończocha albo grzeczny praworządny obywatel, tylko leming uzbrojony po zęby. (A wiesz, że Rzymianie podbili świat, ale zawsze gardzili uzbrojonymi cywilami i noszeniem przez nich broni? Mam to rozwinąć na podstawie mych uppsalskich studiów?) Nie luźna sobie wolność albo alternatywnie "pruski socjalizm", tylko niby "totalna wolność", ale o dziwo tylko tam, gdzie się to K*rwinom tego świata podoba, bo wara prolom od zmiany systemu władzy!

    Nie powszechna armia - ta odwieczna i jedyna podstawa wolności obywateli (i samego pojęcia obywatela!) albo, alternatywnie, wspomniany tu już parokrotnie (i b. przeze mnie szanowany) pan Skórzana Pończocha, tylko wielkomiejski leming i gimbaza z pistolecikami. Nie ateizm albo alternatywnie katolicyzm (skoroś niby Polakiem), tylko zwiędły, żałosny oświeceniowy deizm Rousseau i Robespierre'a. I ta wiara w systemy zapisane na papierku! JOW jako terapia na wszelkie zło, ach! To tak nie działa.

    Spójność danego społeczeństwa, hierarchia autorytetu i parę innych (ardreyicznych, ale trzeba się głęboko wczytać w "Socjal Contract") spraw jest o wiele ważniejszych. Elita rządzi, reszta to radośnie akceptuje - formalny system nie jest aż tak ważny, a na pewno już nie jakieś tam JOWy. Polska jest ponurym bantustanem, gdzie w dodatku nie ma cienia zadatku na elitę, a każdy excusez le mot Janusz uważa się za wyrocznię - i TO jest problem. To się wiąże także i z tym, o czym opowiada nam tu Amalryk i nad czym Kościuszko się zwymiotował. (Swoją drogą bez Nalewek czym jesteśmy?)

    Co nie zmienia faktu, że czuję się zaszczycony, raduje mnie ta drobna kontrowersja i zainteresowanie moimi skromnymi płodami. Proszę o więcej!

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "A wiesz, że Rzymianie podbili świat, ale zawsze gardzili uzbrojonymi cywilami i noszeniem przez nich broni? Mam to rozwinąć na podstawie mych uppsalskich studiów?"
      Przydałoby się! Uzbrojeni cywile i armie zawodowe, a nie obywatelskie-poborowe to schyłek Republiki, walki uliczne między optymatami i Grakchami, między Klodiuszem a Milonem, czy potem między Oktawianem i Antoniuszem. To równocześnie czas potężnych buntów niewolników (Saumakus, Spartakus) oraz infiltracja kultów proletariatu zewnętrznego i wewnętrznego (mitraizm, judaizm, chrześcijaństwo) do armii i elity.
      Tawariszcz Mąka

      Usuń
    2. Rozumiem, skorupką będąc obrazowanie we Fromborku pobierałeś, co i opisałeś, stąd 'dwużydzian' jako anty coś tam odbierasz, znaczy na **** Ci Spengler był?

      Powiedziano (Łuk.22:36) "...kto nie ma miecza, niech sprzeda suknię swoją i kupi."

      Póżniej, jedna stwierdziła była: "Kto mieczem wojuje ten od miecza ginie. Kto miecz odkłada – umiera na krzyżu."

      Zwiężle, wybór kwestią smaku. Bo opcja blużnierstwem.

      Usuń
    3. Wybacz, zbłądziłem, Elbląg nie Frombork, nie mam wytłumaczenia.
      Jednakże, gdzież to w tym fyrtlu nie ma znaczenia dla rozważań.
      BTW, nie przyklejaj etykiety dla erystyki.

      Usuń
    4. No nie, pomylić Elbląg z Fromborkiem miałeś prawo, tyle że mi do głowy miało prawo nie przyjść, że to o to chodzi. Że tam mieszkałem znaczy. Tylko, na Boga - nadal nie wiem, co z tego by miało wynikać?

      Mam się uważać za PACYFISTĘ może? Czy za co właściwie? Te przekomarzanki i chińskie pudełka (naczytałeś się w młodości "Szatana z VII klasy", czy wystarczył film i "Lato, lato, lato czeka"?) mogą być zabawne, szczególnie jeśli akurat dzięki temu Cię tu gościmy, ale jeśli naprawdę chcesz zapolemizować, to powiedz czasem coś tak, żeby prosty chłopak z From... Elbląga cokolwiek zrozumiał.

      OK? Poza tym możesz się zabawiać w enigmy, ale jeśli ma być polemika, to sorry, ale człek musi wiedzieć o czym gadamy. Jestem zatem - jakoś tak mnie ten Elbląg ukształtował - na tle K*winów i Misesów tego świata zgniłym i galaretowatym pacyfistą?

      A do tego, zgaduję, urodzonym niewolnikiem, który nie chce, by się gimbaza i lemingi przed paskudną ze swej natury państwową władzą legalnymi pistolecikami na śmierć i życie broniła? O to chodzi? No to już posypuję głowę popiołem i pędzę na jutrzejsze rekolekcje z wolnego rynku! ;-)

      Pzdrwm

      Usuń
  6. @ Anonimowy

    Zapomniałbym o szczepionkach - albo @#$% mieszkaj w lesie, z dala od ludzi, albo pogódź się z oczywistym faktem, że z milionowymi miastami i samolotami z końca na koniec świata bez powszechnego szczepienia będzie tu w try miga trąd i dżuma o jakich się najstarszym góralom nie śniło. I to akurat nie da się zrobić tak, że kto sobie chce, a reszta wiesza sobie na szyi medalik z K*winem i jest bezpieczna.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  7. @ Amalryk

    Piękna historia, choć oczywiście mało wesoła. W każdym razie dzięki!

    Ja tu widzę przede wszystkim BRAK DYSCYPLINY. Znam się na tym nieźle, bo sam, choć genialny, a może właśnie głównie dlatego, nigdy nie byłem z żadnym rodzajem dyscypliny za pan przysłowiowy brat.

    No i faktycznie tak to działa, że np. dostajesz na ringu wciry (to akurat przykład dość abstrakcyjny w moim przypadku), to zaczynasz się zastanawiać nad tym, czy dobrze zrobiłeś odrzucając ofertę wujka zatrudnienia się w jego pizzerii jako kasjerka. Napadywują cię kozacy... (Swoją drogą Rachmaninow?! Żeby to chociaż Chaczaturian! Dobrze jednak, że nie Czajkowski od łabędzi, któren był pedał i w ogóle.) Napadywują, a ty się zaczynasz zastanawiać, czy cała ta wojna ma sens, i czy piosenki o tym, że najpaskudniej na świecie jest być żołnierzem nie zawierają ziarna prawdy.

    Nie ma chyba od tego ucieczki, poza właśnie jakiś takim rodzajem dyscypliny, która pewnie i na szczęście, może być b. różnego rodzaju, niekoniecznie prusko-mongolska; że jak gdzieś cię postawili, to stoisz (słynny przykład z Prusaka!), jak czegoś się podjąłeś i zaczynasz działać, to już działasz i się nie zastanawiasz; a jak ktoś mądrzejszy zarządził, to ty, prosty chłopak, to robisz.

    A tu właśnie leberały od Krzeczkowskiego, różne tam minar- i machar- chisty, robią wszystko, byśmy tym ponurym bantustanem, przedpaństwowym, a przecież na ucieczkę do lasu i odzyskanie statusu słowiańskich Skórzanych Pończoch też nie mający cienia nadziei, choćby z powodu topografii i uwarunkowań politycznych, od nas nie zależących, na wieki wieków pozostali. Albo raczej, żebyśmy za pół wieku byli już definitywnie grupą folklorystyczną i Cepelią. Do tego to zmierza i nie mam większych wątpliwości, że TAKI JEST TEGO ISTOTNY CEL!

    A tak przy okazji, może mógłbyś dla odtrutki opowiedzieć nam o tych krakusach na małych szpetnych konikach, którzy tak lali kozaków i zaimponowali Napkowi? Chciałem to poruszyć w kawałku o husarzach, alem nie doszedł, a zresztą nie mam wiele konkretnej informacji, choć cholernie mnie ta sprawa intryguje.

    To chyba na razie tyle.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecie Tygrysie wiem do czego w wojsku jest dyscyplina (aczkolwiek w swojej bujnej, rocznej karierze dziarskiego podchorążego LWP, z tą przypadłością własnie miewałem największe kłopoty i tylko koneksje rodzinne uchroniły mnie od dodatkowych atrakcji, a raz -w sensie konsekwencji-to było kodeksowe 3 lata pozbawienia wolności, na dodatek w czasie obowiązywania "surowych praw stanu wojennego"). A ja raczej , w różnych konfiguracjach życiorysowych, nigdy nie spierdalałem - skutkiem czego , bo to różnie bywało, i nieco uzębienie, i wielokrotnie nos, i reszta facjaty, i nie tylko, doznały uszczerbku.

      Ach ten Krzeczkowski ! I ci jego ętelektualiści ! No jest chujnia. Bezsprzecznie !

      W Krakowie (no i w Wieliczce) to ja mieszkam od z górą 40stu lat ale o tych Krakusach na konikach o wielkości psów to od Ciebie wcale więcej nie wiem...

      Usuń
    2. @ Amalryk

      O krakusach wielkości ratlerków nigdy nawet nie słyszałeś? Poszukaj, bo to cholernie fascynująca sprawa i wiąże się z całą masą innych ważnych spraw. Jak z posiadaniem własności, jajami, zdolnością do walki... Nawet dla Wyrusa byłoby to chyba interesujące i przyczyniłoby nam sporo ciekawych polemicznych w(s)trętów.

      A co dyscypliny to wszystko racja, ale nam brakuje nie tylko ściśle wojskowej, a po prostu wszelkiej. Nazwij to "samodyscypliną" - to i tak dyscyplina jak cholera, bo jak sobie coś powiesz, to potem realizujesz, nie zaś się zastanawiasz...

      Nie ma w życiu wielu trudniejszych spraw, niż przełączanie się z trybu analizowania świata, kompinowania co by tu, jak by tu, na tryb po prostu działania.

      W jednej osobie to niemal nie może działać - no, chyba że ten ktoś jest poniekąd z zewnątrz, czy "z góry", sterowany... I tu właśnie wkracza na scenę DYSCYPLINA (niech będzie "samo", choć nie całkiem) i Tygrysizm Stosowany.

      A co do dzielnych naszych krakusów - może to te baranki na czapkach z utopionych w rzeczce kuciapek tak na kozaków działały? Byliżby oni tacy... jezioro-łabędzcy?

      Pzdrwm

      Usuń
    3. Konie w kłebie 4 stopy i 3 cale ? To zaiste niewiele wiecej od Mastifa. To niemalze jak sienkiewiczowska szlachta laudańska co to lud rosły a konie liche i wygladali gdy staneli w ordynku, jakby cała chorągiew na psach siedziała.

      Sugerujesz że samodyscyplina nabyta przy przełaczniu sie ztrybu analizowania świata na działanie powstrzyma koleżeństwo od rączego spierdalania z pola walki ?

      Choć takich Spartan coś powstrzymywało, wychowanie w surowej dyscyplinie ? U Rzymian sprawa prosta legion dał dyla - dzięsiątkujemy, legionista sie zdrzymnał na warcie - dekapitacja, a więc dyscyplina !

      Usuń
    4. Skąd wziąłeś te cale z taką precyzją? Masz coś na ten temat?

      A co do Spartan, to ja mówię coś dokładnie przeciwnego. Mówię, że przełączanie się z trybu wymierzania sprawiedliwości widzialnemu światu (no bo akurat wielki analityk, to np. ze mnie nie jest, muszę przyznać, umysł mam wybitnie syntetyczny, choć np. Anonima za cholerę nie potrafię zrozumieć) na tryb działania - bez wątpiów, wahań i skłonności do dezercji - jest niemal niewykonalne, a w każdym razie trudne i związane z ogromną stratą czasu, energii itd.

      W sumie, jak sądzę, tego w skali społeczeństwa nie powinni robić, przynajmniej na full etat, ci sami ludzie. Jedni mają do siebie szacunek, bo potrafią kopać rowy, walczyć, no i mają kuśkę (analogicznie z tymi, co jej z założenia nie mają, też za to mają swoje powody do chwały, o czym wiedziały np. już Rzymiany), i ci wiedzą, że od wyznaczania dalekosiężnych celów, wymyślania ideologii, alibi itd. są ci inni.

      Tamci zaś starają się też zakosztować życia i twardych zadań tamtych, ale wiedzą, że to już nie dla nich i poniekąd chwała Najwyższemu. Te rzeczy. Rzymianie (a mówimy o tych wczesnych, nie o tych zniewolonych eunuchach spod cesarstwa!) b. ładnie to rozwiązali z tą służbą w roli oficera (legatus), jako wymogu do rozpoczęcia cursus honorum.

      Przy dość mało militarystycznym nastawieniu (raczej zaciśnięte pośladki z powodów religijnych) i chlubieniu się tym, że normalnie nie noszą broni. Każdy jednak, kto coś potem znaczył, doświadczył i wykazał się we wszelkich rodzajach działalności - od oficera legionu, przez szefa posterunku policji, speca od nadzorowania kibli, sędziego, budowniczego itd.

      U nas każdy, excusez le mot, Janusz uważa się za wyrocznię w każdej kwestii, którą zaszczyci swą uwagą, a szacunku do siebie nie ma, tylko dzikie kompleksy. Idealna klawiatura do grania przez wszelkie agentury i to się przecie dzieje.

      Musi być ardreyiczna hierarchia autorytetu, facety, baby, poczucie wspólnoty (którą starają się, jakże skutecznie, rozwalić K*winy tego świata i inna lewizna). Tak to widzę.

      Pzdrwm

      Usuń
    5. "Hierarchie są święte! Tylko w piekle jesteśmy równi." (NGD)

      Usuń
    6. "Nie ma w życiu wielu trudniejszych spraw, niż przełączanie się z trybu analizowania świata, kompinowania co by tu, jak by tu, na tryb po prostu działania."
      Myślę, że akurat Amalryk to wie mości Tygrysie! W końcu to on zapodał nam cytaty z "Niemcecwicza od przodu i tyłu" Zbyszewskiego. A Zbyszewski miał sporo takich SATopodobnych refleksji natury ogólnej o Oświeceniu jako takim i jego polskiej mutacji, o Polakach i rozbiorcach etc.
      Tawariszcz Mąka

      Usuń
    7. "Hierarchie są święte! Tylko w piekle jesteśmy równi." (NGD)
      Dodajmy, że ta infernalna równość dotyczy potępieńców z tego samego kręgu, bo już między potępieńcami z różnych kręgów, a tym bardziej wśród czartów-klawiszy jak najbardziej występuje hierarchia jak to w mundurówce.
      Tawariszcz Mąka

      Usuń
    8. Status soteriologiczny lokatorów tego przybytku jest identyczny z tym ,że upadłe anioły oczekują na swą ostateczną egzekucję do Dnia Sądu Ostatecznego.

      Usuń
    9. Status soteriologiczny św. Jerzego i św. Michała też są identyczne: święci Pańscy, "ale że święty Jerzy smoka tylko roztratował, a święty Michał całemu komunikowi niebieskiemu przewodzi i tyle już nad piekielnymi chorągwiami odniósł wiktoryj, przeto jego lepiej mieć za patrona."
      Tawariszcz Mąka

      Usuń
    10. No! Ale nadal nie słyszałem o gradacji potępienia, aut aut...

      Usuń
    11. W późnym średniowieczu gradacja potępienia była powszechnym konceptem. Dante spłodził o tym cały poemat.W Limbusie (I Kręgu) przebywają dusze nieochrzczonych dzieci oraz sprawiedliwych pogan. W II Kregu siedzą kochankowe i gwałtownicy. W III pijacy i żarłocy płci obojga. W IV Chytrusy i Rozrzutniki i tak aż do najniższego kręgu ze Zdrajcami swoich dobroczyńców.
      Tawariszcz Mąka

      Usuń
    12. (Że się wetnę.)

      Umówmy się dla załagodzenia sporu, że dla Dávili widać wszelkie piekielne potępienie jest równie denne, i może tu chodzić bardziej o samą hiper-chrześcijańską świadomość, że się definitywnie straciło szansę na zbawienie, niż kotły ze smołą i widły w tyłku.

      Jak widzicie, Tygrysizm Stosowany potrafi, zgrabnie przechodząc na poziom META, cudnie połączyć najbardziej sprzeczne poglądy. (Dialektyka czystej wody! Hegel eat you hand out!)

      Pzdrwm

      Usuń
  8. (Swoją drogą przeżyłem małe zdziwienie, gdy się dowiedziałem, iż rodacy blondiego z Norwegii trzymają w chatkach 1,5mln(!) różnej maści giwer (na 4,8mln luda!)- i co ? I gówno!

    Dawanie dupy z założenia nieczęsto jest dobrą strategią przeżycia. Co innego wybór strategii nie do przewidzenia dla napastnika

    Dwa fajne cytaty. Pod: Karol Marks (12)
    Buziaczki.
    :)^:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja osobiście cenię Karola Marksa parę tysięcy wyżej od np. "von" Misesa. Kiedy nie naprawiał świata tworząc obłędne ideologie oparta na prymitywnym darwiniźmnie, to był niezły intelekt. Czego się nie da powiedzieć o tym drugim. (Chyba że mnie przekonasz, ale nie będzie łatwo.)

      Pzdrwm

      Usuń
    2. Marksa usprawiedliwia okoliczność, że większość swoich prac spłodził przed opublikowaniem prac Darwina. "O powstawaniu gatunków" Darwina ujrzało światło dzienne w 1859, podczas gdy "Nędza filozofii" w 1847; "Manifest partii komunistycznej" rok później, w 48; "18 brumaire Ludwika Bonapartego" to 1852. Dopiero w "Kapitale" mógł sięgnąć po prawdziwy darwinizm, a nie ówczesne koncepcje ewolucjonistyczne i eternistyczne, które już przed Karolem były całkiem mocno rozpowszechnione, aczkolwiek pozostawały w ukryciu niczym aborcje na życzenie wśród polskich katoliczek.
      Tawariszcz Mąka

      Usuń
    3. @ Anonimowy (Tawariszcz Mąka)

      O Marksie bym pogadał, bo nie jestem taki głupi w te klocki, jak Towarzysz Wikipedia zdaje się sądzić, ale na razie zajętym, bo robię stronki.

      Żeby było coś na ząb, to powiem, że "18 Brumaire" to b. przyzwoity historyczny esej. No dobra - powiem też, że w Marksie więcej jest przecie z Hegla, niż z Darwina, tylko że ja mówiłem skrótowo i chodziło mi o to, że ten Darwin działa w realnym świecie, także i teraz, a co najmniej od bolszewików, podczas gdy Hegel w sumie nie.

      No dobra, dokończę, ale krótko. (Swoją drogą to hucpa ze strony Kołakowskiego, żeby Maksizm nazwać "ostatnią wielką judeochrześcijańską herezją", skoro tam nie ma nic "chrześcijańskiego", jest natomiast samo "judeo". Ale oni tak mają.

      Marks, jak rozumiem, składa się z: Hegla, proto-Darwinizmu (choć to faktycznie nie zdążyło u samego Marksa za bardzo), sensownej (jak niemal każda) krytyki ówczesnej C. i liberalnego kapitalizmu, plus oczywiście angielskiej liberalnej ekonomii z Davidem Ricardo na czele.

      Nie chce mi się nawet teraz sprawdzać kiedy działał Charles Fouriers ze swymi antywielorybami i antytygrysami, ale chyba sporo przed Marksem, a ten to dopiero miał fioła na temat ewolucji, więc to fakt, że to latało w powietrzu już przed Darwinem jak babie lato. Zresztą znany casus Wallace.

      Marks to taki Hegel zderzony ze scientyzmem o ekonomicznym zabarwieniu i podlany socjalistycznym współczuciem dla faktycznie nieszczęsnych proli. Jednak to co potem działało - w CCCP i teraz, to właśnie hodowanie udomowionego człowieka, czyli w sumie jakiś tam Darwin. I o to mnie chodziło.

      Pzdrwm

      Usuń
    4. "O Marksie bym pogadał, bo nie jestem taki głupi w te klocki, jak Towarzysz Wikipedia zdaje się sądzić, ale na razie zajętym, bo robię stronki."
      Wiem, że nawet Wasz kot Wodzu mądrzejszy jest od Wyrusa, bo przynajmniej się sprawnie komunikuje z otoczeniem.

      "Żeby było coś na ząb, to powiem, że "18 Brumaire" to b. przyzwoity historyczny esej."
      Zgoda: krótki i zręcznie napisany.

      "No dobra - powiem też, że w Marksie więcej jest przecie z Hegla, niż z Darwina,"
      Marks sam twierdził, że jest Heglem postawionym na nogach. Ale dumny był także z wielu innych domieszek (francuskich encyklopedystów, pomniejszych idealistów niemieckich, brytyjskich deistów) nawet tych XVIIwiecznych platoników z Cambridge.

      "tylko że ja mówiłem skrótowo i chodziło mi o to, że ten Darwin działa w realnym świecie, także i teraz, a co najmniej od bolszewików, podczas gdy Hegel w sumie nie."Postmoderniści lubią czasem brenzlowac się heglizmem.

      "No dobra, dokończę, ale krótko. (Swoją drogą to hucpa ze strony Kołakowskiego, żeby Maksizm nazwać "ostatnią wielką judeochrześcijańską herezją", skoro tam nie ma nic "chrześcijańskiego", jest natomiast samo "judeo". Ale oni tak mają."
      Ale rzecz ciekawa nasz Ossendowski miał podobną intuicję co Szpenio, że Lenin to ta sama K/C co Mahomet, pierwsi, antyczni Ojcowie Kościoła oraz prorocy Izraela - w sensie, że une wszystkie Magiany w szerokim tego słowa znaczeniu, choć w różnych podgatunkach, bo i to merkuriany, i pierwsze chrześcijany, i pierwsze muslimy.

      "Nie chce mi się nawet teraz sprawdzać kiedy działał Charles Fouriers ze swymi antywielorybami i antytygrysami, ale chyba sporo przed Marksem,"
      kilkadziesiąt lat.

      "a ten to dopiero miał fioła na temat ewolucji,"
      Fourier był raczej wizjonerem, prorokiem ery przeszczepów, inżynierii genetycznej i biotechnologii. Coś jak Bacon, który w średniowieczu antycypował dzisiejsze dźwigi, samochody i latadła. Fourier chciał raczej stwarzać nowe gatunki dla zysku, dla zabawy, ze względów bezpieczeństwa. I terraformować ziemię, by w morzach była oranżada albo wino.

      "więc to fakt, że to latało w powietrzu już przed Darwinem jak babie lato. Zresztą znany casus Wallace." Albo nasz Słowacki, zresztą rówieśnik Karola.

      "Jednak to co potem działało - w CCCP i teraz, to właśnie hodowanie udomowionego człowieka, czyli w sumie jakiś tam Darwin. I o to mnie chodziło."
      Zgoda, tylko, że hodowla człowieka jest prastarym marzeniem elit. Już Rzymianie przenieśli znaczenie terminu cultura z uprawy roli i chowu bydła na uprawę własnej duszy i ciała, czyli udomawianie samego siebie, a przy okazji swoich famulusów. Magianie nazywali samych siebie "owcami" czy "barankami". Faustyni natomiast nie wstydzili się, że są "psami" Pana więc udomowionymi wilkami.
      Tawariszcz Mąka

      Usuń
    5. "Zgoda, tylko, że hodowla człowieka jest prastarym marzeniem elit. Już Rzymianie przenieśli znaczenie terminu cultura z uprawy roli i chowu bydła na uprawę własnej duszy i ciała, czyli udomawianie samego siebie, a przy okazji swoich famulusów. Magianie nazywali samych siebie "owcami" czy "barankami". Faustyni natomiast nie wstydzili się, że są "psami" Pana więc udomowionymi wilkami."

      Coś w tym jest, zgoda, ale jednak tamto było praktyczne, empiryczne lub intuicyjne, a tu mówimy o "naukowym", często RELIGIJNYM (skutek "religii Nauki"), Demiurgicznym (Prometeusz eat your heart out!)...

      To jednak moim skromnym inna jakość. (Chyba że się nie zgodzisz.)

      Pzdrwm

      Usuń