wtorek, stycznia 24, 2017

O powszechnym dostępie do broni

Rasowy supersamiec czeka na dostęp do broni palnej
Dałbyś mu kałacha i wiadro naboi?
Nie, moje drogie ludzie - Tygrysizm Stosowany NIE planuje walki o "powszechny dostęp do broni", jeśli to ma być broń palna, odtylcowa i te rzeczy. Pan T. ma wprawdzie różne tam za sobą szkolenia, plus przejawia, nieprzesadnie ogromne, ale jednak, zainteresowanie robieniem huku połączonego ze smrodem,,,

I temuż podobnież, ale o "powszechny dostęp" w tenkraju walczyć w przewidywalnej przyszłości nie zamierza. Zresztą śmieszy go (a śmiech, jak wiadomo, jest płaczem mędrca) powszechny u naszego Ludu pogląd, jakoby jedyna broń warta grzechu musiała z założenia być bronią akurat palną.

Jak też nie podoba mu się wizja milionów zestresowanych... No bo akurat dostali opierdol (excusez le mot) od szefa, a teraz stoją w siedmiomilowym korku, żeby za czas jakiś ponownie dostać opierdol (j.w.), tym razem od małżonki, o to że bilans się wciąż nie domyka i nadal brakuje na  kafelki do łazienki (skądinąd ważna instytucja w Tygrysiźmie Stosowanym te kafelkowe błyskotliwostki), a ona przecież nie po to za taką łajzę... Itd.

Stoją więc te miliony lemingów z milionowych miast (włączając słoiki) w milionowych korkach - bez żadnych tradycji posiadania broni palnej, bez nabytej dyscypliny (np. i szczególnie wojskowej), bez społecznej spójności ideowej (żeby tylko na takiej poprzestać)...

Jeden to pistoletowy fetyszysta, drugi fetyszysta wszystkiego co ma lufę i robi huk, trzeci zgłupiał już totalnie od komputerowych gier, czwarty do jedenastego pijani, trzech następnych naćpanych, dwóch kolejnych znalazło gdzieś rozpuszczalnik i czas jakiś temu oddało się rozkoszy jego wąchania... I tak dalej.

Żadnego naprawdę zdrowego - jak nie pije i nie ćpa, to już na pewno ogląda dużo telewizji. Nieważne czy "naszej", czy jakiejś innej. Pominiemy już te perły zdrowia psychicznego i normalności, które zaledwie żona bija i od czasu do czasu zdradza, a teściowa codziennie wyśmiewa, że oferma. (Nie mówiłem, że to koniecznie są nasi prawdziwi, niepodrabiani rodacy - raczej nawet na pewno będą to @#%^ z KODu i Platformy. Ale co to w tym przypadku na plus zmieni, jeśli ich uzbroimy?)

Szwajcaria eksportowała najemników przez stulecia, tam raczej nie ma wielu milionowych miast, ci ludzie żyją blisko przyrody (a w kilku wioskach ponoć wciąż żrą kotki i szczeniaki, za co ich cholernie nie lubię), a poza tym topografia Szwajarii jest taka, że te ich tam karabiny coś naprawdę znaczą - trudno się przez wiele miejsc przedrzeć kolumną czołgów, a helikopter też gdzieś w końcu musi wylądować, a wtedy taki Szwajcar z zasadzki: pif-paf... I po sprawie!

Nawet ew. broń jądrowa będzie miała dość niewielki zasięg rażenia. (Wie ktoś dlaczego? Czy też wszyscy po platformianej szkole?) Tutaj jednak, w tenkraju znaczy, jak już sobie ustaliliśmy, jest płasko i ew. potężny, opancerzony, zmotoryzowany i w jakieś masowo-ludobójcze świństwo wyposażony agresor może sobie pohulać, a karabiny mu aż tyle nie zrobią (że o pistoletach litościwie nie wspomnę). Przykro mi, ale tak to widzę. Sam bym chciał żeby było inaczej.

No a Ameryka? Mówimy o tych wszystkich tych ruralno-prowincjonalnych miastach, sporych jak na europejskie warunki, ale jednak sielsko-rolniczych...? I o samotnych fermach? Gdzie, i tu i tam, od stuleci bractwo ma broń palną i każdy co drugi dzień strzela do wiewiórek i oposów? (Nie zapominając o srokach, wronach i wróblach.) I gdzie wszyscy się w sumie znają jak jeden łysy koń z drugim łysym koniem? Tak?

No to sorry, ale dla mnie oni mogą sobie mieć broni palnej skolko ugodno, bo na ogół wiedzą co z nią należy robić, jak się nie postrzelić w stopę, albo gorzej - jak nie zastrzelić niewinnej prababci.... I nawet jeśli mają na temat tej broni lekką obsesję (męska sprawa, czytać Ardreya!), to nie jest to ślepo-śmiercionośny fetysz miejskiego prawiczka i z nałogiem gier komputerowych. Oczywiście są wyjątki i bywa nieprzyjemnie, ale c'est la vie, jak mówią w Baton Rouge i okolicach. U nas byłoby sto razy gorzej, a Putin z Merkelą i inne tropikalne tylko na to... Te rzeczy.

Na przestępców zatem, tak? Bzdura! Od przestępców jest policja, a nie niewyszkolony tchórzliwy i często napity cywil! Przestępcy by sobie świetnie poradzili. Poza tym, jak oddzielić różne targowice, ubecje i ich dziatwę - także tę w siódmym pokoleniu (poza b. nielicznymi chlubnymi wyjątkami, of course), mniejszości seksualne i inne? Euroentuzjastów i rubloeutuzjastów? IM TEŻ dać te kałachy do swobodnego dysponowania?! Niech sobie je przerobią na ogień ciągły i co tam jeszcze? (Nie powiem co by można jeszcze zrobić z takim kałachem i jego amunicją, bo mnie oskarżą o propagowanie, a ja nie lubię rano wstawać. W każdym razie filozofom się nie śniło, a nie jest to wielka filozofia.)

I tak byśmy mogli klarować te, proste w końcu, sprawy do uśmianej śmierci, ale na razie kończymy, czekając na ew. ęteraktywność, żeby coś jeszcze. Tylko dodamy na zakończenie pointę (czy jak to się tam po naszemu pisze):

Tygrysizm nie walczy o to, by każdy cywil miał dostęp do broni palnej - Tygrysistom o wiele bardziej zależy na przykład na tym, by każdy polski żołnierz miał kuśkę.

triarius

niedziela, stycznia 08, 2017

KODerasta tańczy na wulkanie

Wojna hybrydowa PutinaCiężkie, wbrew ludowej opinii, jest życie KODerasty i niepozbawione zagrożeń! W jednej chwili ciepły dmuch wujka Sorosa owiewa mu pośladki, delikatnie acz stanowczo popychając w kierunku wymarzonych fruktów i... Jak się to drugie nazywa? Też na "f" i podobne znaczenie. Serio mówię, wypadło mi z pamięci. (Dobry doktor Alzheimer uśmiecha się dobrotliwie, ale też ja nie jestem w KOD, więc dla mnie to tak czy tak abstrakcja.)

W każdym razie raz jest super - fajna bryza od baksztagu czy bakwindu - a zaraz, za chwilę... Nie dość że wachty w zimnej pono i ciemnej sali sejmowej... (Wyobrażam sobie jak tam się odbywają przydziały znienawidzonej co najmniej od czasów Fenicjan "psiej wachty" - tej porannej! Wiem o czym mówię. Dobra nasza, jeszcze trochę tego, to się sami pozagryzają.)

Nie dość że psia wachta, to jeszcze wiatr się zdaje jakby ostatnio odwracać. Mówię o wietrze, żeby to tak określić, "międzynarodowym" - raczej INTERNACJONALISTYCZNYM, niż kosmpolitycznym, ale w końcu tylko to się tak naprawdę zawsze liczyło w tej żałosnej arabskiej wiośnie made in RP III. Ale się jakby odwraca. Kojarzycie faceta o nazwisku Fareed Zakaria? Całkiem niedawno było o nim u nas dość głośno, ale przypominam: to ten lewacki autorytet intelektualno-moralny na CNN, który robił wywiady z naszym poczciwym zdRadkiem i był za tubę jego genialnej żony.

O zdRadku oczywiście wiecie, który to? Nie? No to przypomnę i podeprę się cudzym, bo nikt tego nigdy lepiej nie wyraził... zdRadek to ten, który pracowitością (jak to opisuje Kurak) dorobił się kiedyś trójki plus z WFu, za co wyjechał do Anglii, gdzie pewnego dnia jakiś nieznajomy w długim płaszczu i z dziwnym akcentem spytał go mniej-więcej po angielsku, czy chce być sławny, bogaty i mieć żonę tak na oko 50 x od siebie mądrzejszą, choć też bez przesady. Na co nasz bohater, na swoje niewypowiedziane szczęście, i nasze przy okazji, okazał dość przytomności umysłu, by odpowiedzieć "Yhyyy...". I stało się!

W każdym razie ten Zakaria nam miesiąc temu, albo i mniej, zdRadka i jego żonę, a wczoraj co słyszę? U tego samego Zakarii, z tą jego dziwnie wychudzoną mordą? Otóż Zakaria opowiada,,, (A taki kompletny niekompetentny idiota to z niego na ogół nie jest, nie oszukujmy się! "Nasi" w tej chwili w większości na pewno nie są od niego lepsi, choć często słuszniejsi, zgoda.) Więc opowiada, całkiem sensownie, o tym jak to Putin prowadzi teraz na full, jako pierwszy w historii, wojnę hybrydową ze wszystkimi dookoła, a szczególnie z tymi, co ich nie lubi.

Oczywiście ma to związek z Trumpem, którego CNN z Zakarią włącznie, nie znosi, ale to nie oznacza, bym ja nie miał do Trumpa b. poważnych zastrzeżeń i związanych z nim obaw. Nie o tym teraz, a mógłbym sporo, ale powiem w skrócie, że obok wielu swoich innych wad, gość wygląda mi idealnie na wielbiciela genialnych rozwiązań w stylu Jałty. I to powinno wam nieco dać do myślenia, moje kochane ludzie!

W każdym razie Zakaria nawija o tym brzydkim Putinie, a ja nie mogę się z nim nie zgodzić, nawija, nawija, mówi na czym polega ta wojna hybrydowa... Że na fałszywych informacjach, atakowaniu serwerów, czymśtam jeszcze, oraz PADCZIORKIWANIU WEWNĘTRZNEJ OPOZYCJI. O "padcziorkiwaniu" on konkretnie nie mówił, tylko coś po angielsku, ale "padcziorkiwat'" oznacza coś właśnie takiego, chyba "podkreślać", ale u mnie robi o wiele więcej i chwała mu za to. Dla niekumatych - chodzi o podpuszczanie, podszczuwanie, popieranie i co tam jeszcze.

No już by mogło komuś uszy na sztorc postawić, ale to nie wszystko, bo zaraz nasz dzielny Zakaria podał kilka NAJAKTUALNIEJSZYCH przykładów tej Putina brzydkiej hybrydowej wojny, no i... Wśród b. nielicznych państw, trzech czy czterech, z US of A oczywiście na czele... No i Gruzja, tam się wciąż dzieją przedziwne rzeczy, tylko mało kto o tym wie...

W każdym razie wśród tych paru państw AKTUALNIE ATAKOWANYCH PRZEZ PUTKA gość wymienił POLSKĘ! Atakowanych m.in. przez podszczuwanie i podkręcanie wewnętrznej opozycji. Rozumiecie to? Drobiazg, zajęło mu to sekundę, mało który zwykły telewidz zwrócił na to uwagę (gdzie niby ta Polska?), ale jednak Zakaria mógł tego nie zrobić, a zrobił, Takie rzeczy nigdy nie są bez głębszego znaczenia!

No dobra... Na ten raz odstąpię od moich zasad, a konkretnie tej, by idiotów ignorować i robić im wbrew... (Czego ubek nie zrozumie, o to były prezydent nie będzie miał pretensji. Dość lubię wizyty, ale nie wcześnie rano.) Będzie jak baba krowie! (Petruś? Bezpitulek-Wielgus? Jesteście tam?) 

Otóż opozycja/targowica (my wiemy, że to targowica, ale inni mogą w ogóle nie znać tego pojęcia), która trzy tygodnie temu, zaledwie, była głosem narodu domagającego się swych niezbywalnych praw i elementarnej godności, ach! - teraz nagle w oczach mocno wpływowego i lewackiego (jak to oni) propagandzisty stała się pokracznym bękartem źle wychowanego i agresywnego Putina. Nie fajne?

Tak ze KODowi się chyba sojusznicy zaczynają jakby wykruszać, do tego zamachy i śnieżyce... Swoją drogą Dávila by się uśmiał, i słusznie, bo te smętne informacje o szkodach i ofiarach takiej czy innej brzydkiej pogody wyraźnie w tych zachodnich (w tutejszych nie słyszałem) telewizjach pobrzmiewają ŻALEM, PRETENSJĄ I ROZCZAROWANIEM. Coś jakby ci spikerzy w duszy czuli, i z nami chcieli się tym podzielić, że przecież Nasi Światli Przywódcy tak się starają, już im się faktycznie niemal udało Raj na Ziemi zaprowadzić, a tu nagle ten stary brodaty dziadyga tam gdzieś całkiem zawodzi i mamy co mamy.

Dávila naprawdę pisał o tym, że katastrofy są przez dzisiejszego człowieka (dla nas precyzyjniej: "leminga, leberała, lewaka", bo przecież nie dla Tygrysisty!) odbierane jako krzywda, no ale ten nabrzmiały zawodem i poczuciem krzywdy głos spikerów to coś, czym zapewne nie miał okazji się delektować. A teraz, jak już zwróciłem na to waszą uwagę, sami posłuchajcie i cieszcie się tym, bo to przecie sama esencja tej liberalnej lewackiej (pseudo)religii, którą mamy, a absurd tego bije po oczach, uszach, i musi skłaniać (ew.) Boga do dalszych tego typu figlików. I fajnie!

Zagranica jest w kwestii KODu najważniejsza - z WEWNĘTRZNĄ zagranicą oczywiście włącznie! - ale tam tak czy tak nie wszystko dzieje się jak należy. Weźmy tę sprawę Belzebuba. "Kacper, Melchior i Belzebub" - ha ha, jakie to śmieszne! A przecież dużo bardziej powinno was, ludkowie rostomili, szokować, że tylko jeden Belzebub - bo przecież dla zbilansowania tego bilansu powinno ich być... No ilu? No jasne że czterech! (Mądrasiński tym razem nie byłeś pierwszy, ale to było łatwe, a refleks niestety nie jest twoją mocną stroną. A Pędzikiewicz dostaje drobny plusik do akt.)

Gdyby ten człowiek miał nieco choćby koderskiej mentalności, rewolucyjnej czujności i  europejskiego ducha, to by nie tylko wspomniał, że Belzebubów musiało być co najmniej czterech, ale jeszcze by dodał, że na pewno każdy z tych sześciu monarchów miał przed imieniem kropkę, albo w środku imienia kreseczkę i jedną część taką wyraźnie zza Odry, albo może raczej z jakichś tropikalnych stepów... W ostateczności "von" przed imieniem. A on co? Moher jakiś? I z takimi ludźmi mamy... Sorry! Chciałem oczywiście rzec "mają" (biedaki) pracować? Budować lepsze... Co tam ma być lepsze. No jak niby?!

triarius

P.S. 1 .Kacper .Melchior .Belzebub
P.S. 2 Jeśli to nie jest jakiś błąd i Petru naprawdę nosił za Balcerowiczem teczkę, a nie powiedzmy woził go taczką - to naprawdę trzeba zapłakać nad trudnościami kadrowymi naszej kochanej lewizny.