piątek, maja 18, 2018

Nieco melancholijna satysfakcja pasiastej Kassandry, co ona zawsze ma rację...

Rebe Balaam
Sprawa Tomasza Komendy pokazała po raz nie-wiadomo-który, że pewnym ludziom dostrzeganie ukrytych prawd, przewidywanie przyszłości, rozszyfrowywanie trudnych do analizy trendów przychodzi niemal równie łatwo, jak innym pieprzenie bez sensu o "wolnym rynku", o "równouprawnieniu", "odwiecznej miłości polsko-żydowskiej", czy o czym tam jeszcze idioci uwielbiają chrzanić.

Tyle że - czy to ten nieszczęsny układ, który nas miłościwie dręczy, czy też po prostu całe Universum, przed takimi ludźmi - tymi obdarzonymi taką cudowną przenikliwością, nie tymi od "wolnego rynku" przecież - cudnie się zabezpieczył i są oni zawsze, bez wyjątku i niesamowicie skutecznie ignorowani. (A w niektórych przypadkach i gorzej.) Mit Kassandry...

Choć właściwie niewiele tu "mitu", w sensie opowieści, natomiast sama idea jest równie prosta, co genialna... W każdym razie ta biedna Kassandra pokazuje, że takie zjawisko potrafiło istnieć już trzy tysiące lat temu, i także wtedy wynikało z niego tyle, co dzisiaj, czyli nic (poza ew. niewolą u jakiegoś jurnego Achaja).

"Jaka to sprawa?" (żeby wrócić do głównej procedury) - spyta ktoś za czas niejaki... No więc sprawa gościa, lat wtedy 23, (wedle wszelkich danych) lokalny układ cynicznie wrobił w gwałt i morderstwo na pięnastolatce, skutkiem czego facet dostał 25 lat (najwyższy możliwy dziś wyrok w tenkraju), a odsiedział już 18, traktowany "stosownie" brutalnie przez władze penitencjarne, strażników i innych garusów. Prawdziwym sprawcą tamtej zbrodni niemal na pewno był syn lokalnego prominenta, i stąd cała sprawa.

Sam Komenda, na konferencji prasowej zaraz po uniewinnieniu go, powiedział m.in. coś w tym duchu, że "wdzięczny jest, iż w Polsce nie ma kary śmierci, bo w takim przypadku dawno by już nie żył, a w dodatku nikt nie miałby istotnego powodu dowodzić, że nie on jest winien".

W istocie, to powód by miała najdziksza lewizna, która wprost uwielbia takie przypadki - przypadki ludzi niesłusznie straconych, i którym już nic nie można pomóc, a powód jest dość oczywisty. Akurat o to trudno nawet do lewizny mieć wielką pretensję, choć nie jest dobrze, kiedy lewiźnie pozwala się mieć w czymkolwiek rację.

Nie bez powodu Pan T. stale podkreśla, że "prawicowość zabija najmniejsza kropla (własnej) głupoty, podczas gdy lewizna właśnie się głupotą żywi i od niej tyje". (Dokładnie w tej formie nie zostało to nigdy powiedziane, ale sama ta myśl była tu już obecna wielokrotnie.) I cytuje też często, Pan T., bo o nim w tej chwili mówimy, genialnego bonmota, że "od mądrego wroga gorszy głupi przyjaciel". (Wężykiem!)

Powie ktoś, że taka zrozumiale emocjonalna wypowiedź - mówimy o tej wdzięczności, czy też radości, z braku kary śmierci w tenkraju - to nie jest jednak coś, czym by się należało na trzeźwo i racjonalnie przesadnie przejmować. Zgoda - takie wypowiedzi, choć oczywiście uprawnione, zrozumiałe itd., tym nie są, ale jednak ja sądzę, że tym razem gość miał rację.

Kara śmierci, którą tak lekko i chętnie rzucają nasi dzielni "prawicowcy", siedząc sobie bezpiecznie przed takim czy innym ekranem, ma sporo pobocznych aspektów, z których większość nie jest jednak przyjemna, i to już stanowi pewien przeciw niej argument. Jednak w sprawie p. Komendy widzimy, a przynajmniej widzieć powinniśmy, aspekt o wiele ważniejszy, a także o wiele bardziej tygrysiczny...

"Jaki?" - pytają cudnie brzmiącym chórem panna Napieska i pan Mądrasiński... A taki, moja droga młodzieży, że człowiek dostałby gwarantowaną czapę, gdyby ona w tenkraju istniała, dlatego przecież, że jest PROLEM. Tak? ("Zgoda, zgoda, Pan Tygrys jak zawsze w formie!" Dzięki moje dzieci!) Może ten tam lokalny wsiowy kacyk, to nie była nastojaszcza globalna elita w rodzaju Sorosa, czy kogoś kto nim kręci, ale jednak stosunek tych ludzi, na owym lokalnym gruncie, był taki, że pan Komenda to niewątpliwy prol, zaś oni sami to elita właśnie...

(Być może nawet, w tych czasach nieskrystalizowanego wciąż jeszcze do końca podziału na nowych nobiliores i humiliores (czyli proli), można by rzec, że oni też, obok masy pismaków, profesorów, aferzystów i moralnych autorytetów, do tej wyższej globalnej klasy pracowicie aspirują, choć nie to jest teraz dla nas najważniejsze, po prostu zaznaczamy taką możliwość dla ew. przyszłych analiz.)

No a co Pan T. mówi na temat kary śmierci? Tak Mądrasiński, właśnie to mówi. Panna Napieska może tego jeszcze nie wiedzieć, bo jest z nami od niedawna, ale ty powienieneś i wiesz. Pan T. mówi, że to prole będą dostawać tę czapę, a nie elity - Tuski, Merkele, zdRadki choćby i Bule z tego nieszczęsnego bantustanu - więc dopominanie się o nią przypomina modły karpi o Wigilię, tyle że do sześcianu, Tak? No to właśnie.

Jako bonus mogę rzec, jak to widzę z tą karą śmierci. Otóż: istnieje coś takiego, jak wojna, i jest, po tygrysicznemu patrząc, o wiele powszechniejsze, niż nam to leberaly wmawiają. Wojna to m.in. zabijanie. Państwo to "zęby i pazury narodu" (nawet w przypadku imperium, gdzie ten "naród" jest in spe, marzeniem waadzy zaledwie, ale w takiej "zdegenerowanej" postaci jednak istnieje)

KassandraPaństwo to także monopol na przemoc na jakimś terytorium i nad jakąś ludnością, tak? (To nie moje własne, ale znane i słuszne.) Na ile to traci, na tyle przestaje być państwem. Nie oznacza to oczywiście, by przyzwoite państwo powinno się tą przemocą zajmować na codzień i bez dobrego powodu (jak targowica na przykład), ale taka właśnie jest sensowna definicja, i taka jest państwa istota.

Z tej definicji wynika, że państwo - w związku z samą tą swoją istotą i z faktem, że wojny w różnej postaci istnieją i istnieć będą - nie może się prawa do uśmiecania swoich i swoich obywateli WROGÓW definitywnie wyzbywać. Tutaj zgadzam się z tymi wszystkimi "hiper-prawicowymi" kapciowymi krwiożercami.

Jednak może, i moim skromnym w normalnych warunkach powinno, dobrowolnie odstąpić od tego prawa realizacji. O ile dana zbrodnia, czy co to zresztą jest, nie stanowi AKTU WOJNY, realnie zagrażającego temu państwu, jego ludności, lub też niszczącego jakieś b. istotne z państwem tym związane wartości.

Tak sądzę, ale to jest moja własna i w sumie prywatna opinia, nie samo jądro Tygrysizmu, i ktoś ma prawo się z tym akurat nie zgodzić. Natomiast to, że czapę w obecnej rzeczywistości - która nie zdaje się zmieniać na naszą korzyść, przynajmniej nie w przewidywalnym czasie - będziemy dostawać MY, a nie ONI, to powinno być dla każdego jasne, a już na pewno dla każdego, kto aspiruje do znajomości podstawowej tygrysicznej wiedzy. ("Paczpan - niby prawica, a jakie klasowe podejście! Prole i elita. I jeszcze pluje na liberalizm, cholerny świr!")

Sprawę kary śmierci, tuszę, wyjaśniliśmy sobie w związku z tamtą aferą, ale pozostaje jeszcze sprawa tzw. JOWów. Ta jest, moim skromnym, ogromnie prosta, a w dodatku nie powiem tu nic ponad to, co już wielu niegłupich ludzi mówiło, łącznie z JK. Te całe JOWy tylko pogłębią włądzę różnych szemranych lokalnych klik, układów i mafii w tych wszystkich prowincjonalnych ośrodkach. Nie ma sposobu, żeby tego nie uczyniły! No a w omawianej tu przez nas sprawie - co było sprawcą skazania niewinnego człowieka i zapewnienia zbrodniarzowi miłego życia na wolności, jeśli nie lokany układ, który w przypadku JOWu stałby się jeszcze silniejszy?

No to właśnie. Q.e.d.

triarius

8 komentarzy:

  1. jogurt 400ml 0%
    zamrożone truskawki
    słodzik
    Miksujemy truskawki ze słodzikiem i jogurtem, wychodzą przepyszne

    OdpowiedzUsuń
  2. 3r3 jets bardziej optymistyczny od Was Mości Tygrysie Krwiożerczy w kwestii zmiany trendów, choć pozostaje ostrożny "Sami wiecie, jakie podatki są od Was wymagane. Jeśli nie będziecie nic mieli, albo już wszystko zabiorą, to jeszcze wsadzą do lochu i zdemolują Wam tożsamość, psychikę i zdrowie. Mimo to jeszcze nie publikujemy list urzędników wraz z adresami i nie rozdajemy dziurkaczy bez sugestii po co. Ale zarobimy se. Popatrzyliśmy jak to wygląda w innych krajach, jak wraca normalność, jak komunizm jest wypierany ogniem dzielnica po dzielnicy i już wiemy jak. Ale na razie jest jak jest."
    A swoim kolegom zaleca naśladowanie religii pokoju:

    "Swiat zmienia sie od siebie"
    "Ja golac sie przed lustrem chce widziec czlowieka"

    "Czyń świat sobie poddanym, a nie siebie poddanym światu. Lustro zbij i zapuszczaj brodę^^
    To nie Ty masz w lustrze widzieć człowieka, to samice mają widzieć w Tobie oparcie, dzieci ojca, a potomkom wrogów mają puszczać zwieracze na wspomnienie Twojego imienia i kojarzonym z nim czynów!

    Kobiety wybierają psychopatów na dawców nasienia częściej niż ciepłe kluchy jakie używają do pomocy domowej. Dlatego psychole mają przed sobą świetlaną przyszłość i nie giną z populacji - są potrzebni, i akurat nie do pomocy w domu na co mają wywalone"

    OdpowiedzUsuń
  3. "państwo - w związku z samą tą swoją istotą i z faktem, że wojny w różnej postaci istnieją i isnieć będą - nie może się prawa do uśmiecania swoich i swoich obywateli WROGÓW definitywnie wyzbywać"
    Lenin o tym mówił: jakie państwo rezygnuje z kary śmierci za dezercję i wrogą propagandę, i to w czasie źle idącej wojny? Tylko państwo dojrzałe do upadku i rewolucyjnego odrodzenia. Skoro w UE skasowano czapę nawet w czasie wojny, a marabutów wita się chlebem, solą, myciem nóg i nowymi smartfonami, to może nie jest tak źle? I podział na elitę, biurokrację i humiliores da się jeszcze odwrócić z pomocą "sojusznika naszych sojuszników"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak sądzę, a nawet mam nadzieję, tyle że władza tych brodatych też mnie specjalnie nie cieszy.

      Pzdrwm

      Usuń
    2. Lenin nie był wcale głupi. (K*winieta, słyszycie to? Wyrus, czytasz nas jeszcze?)

      Pzdrwm

      Usuń
  4. Prawak domagający się legalizacji czapy jest odpowiednikiem feministki zapraszającej do Jurop muslimow i merkurian.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, chyba żeby przyjąć, że w feministce obudziła się właśnie Kosmiczna Hipersamica z mokrego snu Tygrysisty, i do tego jej ten muślim... (Ale "optymizm jest..." wiadomo czym, więc to mało realne, zgoda!)

      Pzdrwm

      Usuń