sobota, lipca 03, 2010

Czy wnuk Putina będzie Chińczykiem?

Moja prywatna mądrość wieków uczy, że nigdy (a w każdym razie nieczęsto) jest tak dobrze, jak wtedy, kiedy nam się wydaje, że jest cudownie... Oraz że często, kiedy nam się wydaje, że gorzej już być nie może, pojawia się jednak jakieś przysłowiowe światło w przysłowiowym tunelu. (I nie zawsze jest to ekspres z naprzeciwka!)

Nie jest to zapewne specjalnie oryginalna teza, trudno też by mi było ją udowodnić... Choć jakoś tam ją wytłumaczyć bym chyba potrafił - m.in. pewną "bezwładnością" naszej psychiki, a konkretnie naszych dusznych stanów i nastrojów, która nam pewne skrajne sytuacje jeszcze dodatkowo "uskrajnia". Można sobie o tym ew. podumać, albo i podyskutować (tutaj lub u Młodych na ich Forum), ale tym razem chodzi mi o coś innego - konkret, który właśnie można by uznać za kolejne potwierdzenie mej tezy.

Otóż na salonie znalazłem przed chwilą tekst zawierający b. interesujące i, z polskiego geopolitycznego punktu widzenia, niewątpliwie optymistyczne informacje. Oto link: http://smyrgala.salon24.pl/203169,blad-saurona, ale ja tu jednak na wsiakij słuczaj go wkleję w całości. (Dyskusji pod spodem jednak nie, więc i tak warto to zobaczyć na salonie.) Oto on:


Dominik Smyrgała

Błąd Saurona

Teraz Sauron nagle dostrzegł go; jego Oko przebijając cienie spojrzało ponad równinę na drzwi, które sam przecież stworzył. W błyskawicznym olśnieniu ujrzał ogrom własnego błędu i jasny stał się dla niego podstęp przeciwników. Gniew jego zapłonął nieszczycielskim ogniem, ale strach wzbił się olbrzymią czarą chmura dymu i zaparł mu dech w piersi. Władca wiedział, że grozi mu ostateczne niebezpeczeństwo i że los jego zawisł na wątłej niteczce."
J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni, tłum. Maria Skibniewska, Wyd. Muza, Warszawa 2002, t. III, s. 279.

Od razu przypomniał mi się ten fragment, kiedy wczoraj wyczytałem na stronie internetowej "Rzepy" notkę opracowaną na podstawie depeszy PAP, z której wynika że Rosjanie przeprowadzają właśnie manewry wojskowe na Dalekim Wschodzie i Syberii. Autor notki trafnie przytacza opinie nalityków, że Kreml w ten sposób próbuje pokazać, że ciągle władzę w regionie dzierży silną ręką...
...tyle że to nieprawda. Częściowo poruszałem już ten temat tui tu. Poniżej krótko w punktach kilka kolejnych istotnych elementów układanki:

1. W lutym prezydent Miedwiediew podpisał nową doktrynę wojskową, wedle której głównym potencjalnym przeciwnikiem Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej pozostawało NATO. Tymczasem Chińczycy już dwa tygodnie później przeprowadzili manerwy wojskowe nie, jak dotąd, w regionach górskich (Tybet) i nadmorskich (desant na Tajwan), a pustynnych i lesistych. Nieodmienny to znak, że w Pekinie rozważają "wyzwolenie" Azji Centralnej i Syberii.

2. Nieco później analitycy armii rosyjskiej opublikowali raport, z którego wynikało, że do 2020 roku na Syberii wyludni się... 25 000 małych miejscowości. Ludzie mają tam albo wymrzeć, albo wynieść się do części europejskiej, względnie większych ośrodków na Syberii. Notka PAP w przesadny sposób podaje, że do 2015 roku na Syberii i Dalekim Wschodzie będzie żyło tylko 4,5 mln ludzi. Teraz  na wschód od Uralu mieszka ok. 34 mln, natomiast na samym Dalekim Wschodzie, gdzie istnieje tylko kilka większych ośrodków miejskich (Irkuck, Władywostok, Chabarowsk), jest to jak najbardziej możliwe i zapewne to Autor miał na myśli.

3. W tym samym czasie na tejże Syberii osiedliło się już ok. 3 mln Chińczyków. Ponoć na prośbę Moskwy w sprawie podjęcia jakichś wspólnych działań w tej materii Pekin odparł, że nie może, bo u nich takie przepływy ludności mieszczą się w granicach błędu statystycznego. Co jest poniekąd prawdą.

4. Chińczycy wypierają Rosjan także z Azji Centralnej, o czym pisałem tui tu.

Także w tym kontekście trzeba myśleć o ostatnio ugodowym tonie, z jakim Rosjanie odnoszą się do Zachodu. O pomysłach na budowę wspólnego systemu bezpieczeństwa regionalnego w Europie. O pojawiających się w niemieckich mediach pomysłach na przyjęcie do NATO wreszcie. Nawet bowiem istotne w sumie lokalne triumfy polityczne, takie jak zwycięstwo prorosyjskiej frakcji na Ukrainie, czy objęcie urzędu prezydenta Kirgistanu przez Rozę Otunbajewą (ciekawe, czy i kiedy podzieli los Askara Akajewa i Kurmanbeka Bakijewa) nie są w stanie zrekompensować rosnącego zagrożenia dla azjatyckiej części Federacji Rosyjskiej, bez której państwu temu grozi dezintegracja.

----------------------------------------------------------------------------

triarius
---------------------------------------------------  
Caeterum lewactwo delendum esse censeo.

18 komentarzy:

  1. Jeśli chodzi o Saurona, to przegrał...niby utożsamiany z Sowietami.
    A podoba mi się pod tą notką jeden z komentów. Chyba Contregardy

    OdpowiedzUsuń
  2. Plan ruski wydaje się jasny - rozszerzyć polityczne wpływy jak tylko się da (vide Ukraina i energetyczna ekspansja w Europie) by w ten sposób chronić "twarde jądro" Rusi, sciągnąć do siebie zachodnie technologie i przemysł (umowy z Niemcami i USA) i w ten sposób przeczekać demograficzną smutę.

    Rosjan czeka zalew emigrantów z Azji Środkowej, którzy nie dośc, że się mnożą, to jeszcze mają u siebie pogłębiające się (na skutek zdobyczy sowieckiej inżynierii) problemy z wodą pitną, co będzie dodatkowo pchało ich na Rosję, więc możliwe że Wowa i Dima będą musieli przykręcić śrubę populacji jeszcze bardziej.

    Szczerze mówiąc, jestem sceptyczny co do potencjału chińsko-rosyjskiego konfliktu. Podobnie za komuny, kiedy obraził się tow. Mao nie było żadnej katastrofy, choć zachodni analitycy bardzo się tym ekscytowali.

    Sybir to strefa buforowa zarówno dla Rosji jak i Chin. Historycznie Chińczycy wcale nie pchali się na Syberię. Spora część pokryta wieczną zmarzliną, co bardzo podbija koszty właściwie wszystkiego (budynki tam stawiają na palach, bez piwnic) bardziej na południe klimat (+40 latem, -40 i śniegu na 2 piętra zimą) również generuje ogromne koszty życia. Z tego co wiem, te tłumy Chińczyków na Syberii to po prostu sezonowi robotnicy, którym wcale się nie pali do osiedlenia, no i ruskie wcale nie zamierzają im na to pozwalać. Zresztą te północne i zachodnie tereny Chin są rzadko zaludnione (jak na Chiny). Środek ciężkości to południe-wschód.

    Jeśli chodzi o współpracę surowcową, nie ma jej praktycznie żadnej, dopiero teraz mają niby robić jakieś rurociągi. Chiny swoje imperium budują w Afryce, tam mają swój (bardziej korespondujący ze "srodkiem ciężkości") obszar ekspansji. Ostatnio zdaje się, że robili jakieś podchody w kierunku Ameryki Południowej. No i mają dużą ilośc obligacji USA, właściwie to Chińczycy opłacają amerykańskie wojny. Także moim zdaniem, Chinole i Ruskie nie wchodzą sobie w drogę, i nawet nie mają po co wchodzić, a dodatkowo konsoliduje ich wspólny wróg: USA.

    OdpowiedzUsuń
  3. @tj

    Rzeczywiscie Syberia ze swoimi mrozami to ogromny bufor o czym wiekszosc "prorokow" konfliktu zapomina ale mimo to konflikt jest mozliwy chocby wedle takiego scenariusza:

    http://tiny.pl/h7qfj

    OdpowiedzUsuń
  4. Zreszta mozliwy jest takze scenariusz taki

    http://tiny.pl/hg18j

    Ktory pozwolilem sobie zreszta pokomentowac

    http://tiny.pl/h7qf2
    http://tiny.pl/h7qf8
    http://tiny.pl/h7qf6
    http://tiny.pl/h7qfv

    OdpowiedzUsuń
  5. @ piotr34

    Dzięki! B. ciekawe linki.

    (Polecam je wszystkim, wszem wobec i Wsiem w Mieście też.)

    Szpęgleryzm doprawiony sensowną geopolityką, to by było naprawdę COŚ na te ciekawe (niech je szlag!) czasy.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  6. @triarus

    Dzieki.Jeszcze spenglerysta nie jestem(raczej milosnikiem Konecznego i Toynbego)bo jak czytalem kiedys Spenglera to nawet mi sie podobal ale czegos mi w nim brakowalo-to byla ta wersja oficjalna-250 stron i teraz juz wiem ze to cos to bylo kolejne 750 ktore wycieto.Wiec dzieki za oryginal-mecze te 1000 stron po angielsku ale warto.

    OdpowiedzUsuń
  7. Skoro linki sie podobaly to dam jeszcze dwa ale nie o wojnie tylko tak ogolnie.

    http://tiny.pl/h7qn5
    To Bobola-konserwatysta i polski patriota(zeby nie powiedziec nacjonalista)tak zazarty i bezkompromisowy ze nawet ja przy nim to mieczak jestem.

    http://tiny.pl/h7qn1
    Hansklos-zwolennik republiki z ludzka twarza i pogromca wielkich korporacji.

    Warto tez zwrocic uwage na dyskutantow ktorzy sie tam pojawiaja-wiekszosc prowadzi wlasne,ciekawe blogi(polityka,ekonomia)-wszystko prawicowe,konserwatywne towarzystwo,czasem niektorzy liberalizuja w kwestiach gospodarczych ale zadne tam liberaly czy korwinisci bo takiego towarzystwa to bym sobie nie wybaczyl.

    P.S.Przepraszam ze tak rzucam linkami(spamuje?)ale zdaje sie ze falszywy hrabia znowu na prowadzeniu wiec trzeba zwierac szeregi poki jeszcze mozna bo potem to nas lemingi czapkami nakryja(czy tez jak to oni "ladnie" mowia-dorzana watahe).

    P.S.S.Jak to ktos ostatnio napisal w komentarzu-"Sila i wladza pieniadza moze byc przezwyciezona tylko przez krew"?Miodzio prawdziwy,jakby "hrabia" wygral to trzeba bedzie to doglebniej przemyslec.

    Pozdrawiam i dobranoc.

    OdpowiedzUsuń
  8. No i buc na ropę wjechał do pałacu namiestnikowskiego...

    OdpowiedzUsuń
  9. @ piotr34

    Nie spamujesz. Dobry linek do cenna rzecz, a te są dobre.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  10. @ Amalryk

    Ech...

    To może chociaż zaczniecie strenowywać swoje piwne brzuchy i zastanowicie się nad ew. sposobami obrony czynnej przed bojówkami Palikota?

    Byłaby jakaś drobna korzyść.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  11. @ Wsie w Mieście (o WSI już nie wspominając, i tak czyta)

    Amalryk nasz drogi pisywał tu komęta i wpisywał, ale nic z tego nie wynikło. Jednak mnie Gugiel o jego komętech poinformował i mi je emailem przysłał. Wkleję więc jednego z nich, albo i więcej, żebym miał szansę odpowiedzieć.

    Oto, mówi Amalryk:

    @ Tygrys

    Coś się nie mogę wpisać - kurde bele. Oj nabieram bardzo brzydkich podejrzeń !!!
    Ale do trzech razy sztuka.

    Co do Twych sportowych propozycji to w moim przypadku strzał kulą w płot!

    Zawsze ceniłem ,i cenię sobie wielce sprawność fizyczną. Ciągle więc cuś tam dziergam w tomacie fizkultury.

    Na ten przykład aktualnie macham złomem, po 2-3x/tydz. Nawet z pewnym politowaniem spoglądam na tych nierozsądnych gówniarzy, którzy żrą te świństwa typu durabolin czy inny nonadren i napompowani płynami ustrojowymi z pryszczami pierdzą i sapią na tej ławeczce bez efektu, a stary 50-letni dziad (tzn ja) bierze te swoje póltorej stówy od kopa.

    Jak sobie obrzydzę tę złomiarnię to pochodzę na boks, jak mi się znudzi to znajdę co innego.

    Co do walikota i jego okrutnych pizdoleros, to muszę Ci powiedzieć iż wzbudzają we mnie uczucia dość dalekie od strachu.

    Zresztą strzelam też niezgorzej. Inna sprawa że to chyba jakaś genetyka ponieważ moja siostrunia też ma niezgorsze oko.

    No może nie tak jak mój stary (wiadomej kondiuty), który na 25m jednym strzałem strącał pudełko zapałek ze swojej "tetuni" (choć przy dzisiejszych sprzętach TT to srtaszny złom z mocnym nabojem - stary co prawda zawsze mawiał iż w XX w. nie ma już chujowej broni, są tylko chujowi strzelcy) ale gdybym ja prał dzień w dzień po 200-300strzałów to nie takie cuda z tym kopytem bym wyczyniał!

    wtorek, lipiec 06, 2010 10:24:44 AM

    OdpowiedzUsuń
  12. @ Amalryk

    No, popatrz! Brawo!

    Dzięki Twojemu komętowi (chciałem ironicznie napisać "dzięki Twoim piętnastu komętom", ale się nie da) może nasze słodkie chłopięta się zmobilizują, strenują swe słodkie od kakałka brzuszki... Itd.

    Powinieneś ich - i w ogóle Nas - zmobilizować jak cholera. Nawet podwójnie! No bo to nie tylko, że
    "stary dziad" (bez obrazy, ja znacznie starszy!) dyma 150 kg na ławce, ale jak człek pomyśli SKĄD TY PRZYCHODZISZ... Brrr!

    Swoją drogą, gdybyś się zainteresował Convict Conditioning (i ogólnie bodyweight strength training'iem) i/lub sztuczkami Scotta Sonnona, a szczególnie TACFIT Commando, to mielibyśmy o czym pogadać. Ty, ja i Struś znaczy. Przynajmniej na razie ci.

    No bo sztangą to ja w tej chwili nie dymam i byłoby mi dość trudno się porównywać. Boks ja wprawdzie kojarzę i b. mnie kręci, ale chyba nikt inny tutaj nie kojarzy. Szkoda zresztą. (Rzeczy co je wspomniałem, gdyby Cię zainteresowały, możesz dostać. Jak i chłopięta zresztą.)

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  13. @ Tygrys

    Oj! Coś się nie mogę wpisać - kurde bele. Oj nabieram bardzo brzydkich podejrzeń !!!
    Ale do trzech razy sztuka. Teraz spróbuję nie jako Amalryk lecz jako Anonim…

    Co do Twych sportowych propozycji to w moim przypadku strzał kulą w płot!

    Zawsze ceniłem ,i cenię sobie wielce sprawność fizyczną. Ciągle więc cuś tam dziergam w tomacie fizkultury.

    Na ten przykład aktualnie macham złomem, po 2-3x/tydz. Nawet z pewnym politowaniem spoglądam na tych nierozsądnych gówniarzy, którzy żrą te świństwa typu durabolin czy inny nonadren i napompowani płynami ustrojowymi z pryszczami pierdzą i sapią na tej ławeczce bez efektu, a stary 50-letni dziad (tzn .ja) bierze te swoje póltorej stówy od kopa.

    Jak sobie obrzydzę tę złomiarnię to pochodzę na boks, jak mi się znudzi to znajdę co innego.

    Co do walikota i jego okrutnych pizdoleros, to muszę Ci powiedzieć iż wzbudzają we mnie uczucia dość dalekie od strachu.

    Zresztą strzelam też niezgorzej. Inna sprawa że to chyba jakaś genetyka ponieważ moja siostrunia też ma niezgorsze oko.

    No może nie tak jak mój stary (wiadomej kondiuty), który na 25m jednym strzałem strącał pudełko zapałek ze swojej "tetuni" (choć przy dzisiejszych sprzętach TT to straszny złom z mocnym nabojem - stary co prawda zawsze mawiał iż w XX w. nie ma już chujowej broni, są tylko chujowi strzelcy) ale gdybym ja prał dzień w dzień po 200-300strzałów to nie takie cuda z tym kopytem bym wyczyniał!

    OdpowiedzUsuń
  14. @ Tygrys

    O w mordę! Ale się chlew zrobił! Trochę tego badziewa wywaliłem, a swoja drogą to ciekawe ki czort?

    A co do remu, to ja w dzieciństwie bynajmniej nie mogłem uchodzić za okaz zdrowia. Alergik, astmatyk, lunatyk, do połowy podstawówy enureza potem ciężkie migreny - sport w pewnym sensie podświadomie identyfikowałem jako konieczność niemalże terapeutyczną.

    Zresztą mam za sobą też dekadę wyczynowego jego uprawiania, żadne tam aj waj takie tam trzy plus (nawet gdzieś w statystykach internetowych się dogrzebałem iż tkwię jeszcze w pierwszej 50 krajowej wszech czasów w swojej konkurencji, ale to raczej świadczy o mizerii naszego sportu, a nie o mojej klasie).

    Co do moich koneksji rodzinnych, to sam z siebie się raczej z nimi nie obnoszę. Ale cóż zrobić są jakie są tak wypadło.

    Informacja Wojskowa to było siedlisko wyjątkowo nieciekawych figur. Z samego słuchania "rodzinnych" opowieści przy "spożywaniu" mogłem sobie wyrobić zdanie o tym, będącym całkowicie poza jakimkolwiek prawem, towarzystwie. Trochę im podcięto skrzydła po '56, ale kontrwywiad w WSW to też nie anieli. Oj nasłuchałem się Ci ja o każdym, od Kufla do Buły ,że pomniejszego drobiazgu nie wspomnę. Ale mniejsza z tym, nawet Twój (wybacz) niszowy blogasek nie jest bezpiecznym miejscem na takie wynurzenia.

    OdpowiedzUsuń
  15. @ Amalryk

    Słowo, którego bez powodzenia próbowałeś użyć, brzmi ELITARNY!

    Blogaska Ci daruję, jeśli oczywiście wymawiając to słowo uginasz jedno kolano.

    Co do fizkultury, to ja dokładnie tak samo, poza tym, że nigdzie nie jestem, ani nawet nie byłem, w pierwszej 50. Pewnie dlatego, że wciąż zmieniałem konkurencje, a w liceum b. ciężko przeszedłem mononukleozę, więc mi najlepsze lata poniekąd wypadły.

    Jednak także w dzieciństwie byłem chorowity, a w młodości delikatny. Też w pewnym okresie miałem dziką astmę, parę lat to trwało, ale było na poziomie Księgi Guinnesa, z tego co wiem.

    Fajnie, że Ci Mąka z Bułą a chwilę odpuścili, ale uważaj!

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  16. @ Tygrys

    Te młodociane śmondoki typu Mąka & Co. to raczej nie mają tu za wiele do gadania.

    W ogóle cały nasz peerelowski pierdolnik myślę (a nawet jestem pewien) trzymają krótko za jaja starzy "władcy teczek" i to głownie z wojskówki właśnie.

    Jak to mi kiedyś powiedziano:

    "Kto? Bezpieka? Oni mieli gówno a nie agenturę! Trochę łapsów złapanych głównie na szantażu obyczajowym. A my? My nie musieliśmy się w cale specjalnie wysilać, większość (a nie braliśmy byle kogo) współpracowała z nami nawet bez specjalnych nacisków - może oszukiwali swoje sumienia naszymi tekstami o pracy na rzecz obronności kraju..."

    OdpowiedzUsuń
  17. @ Wsie na wsi i w mieście

    Golicyn również ostrzegał zapadników przed pokładaniem zbytnich nadziei w rywalizacji Kitajów z Moskwicinami. Zdaniem Golicyna spory na linii ChRL i ZSRR rzadko miały charakter prawdziwych konfliktów polityczno-militarnych, o wiele częściej była to raczej zabawa w "dobrego i złego UBeka". W chwili gdy Zapad dostatecznie już przegnije obie despotie zgodnie podzielą się ziemiami i ludami Okcydentu.

    OdpowiedzUsuń