poniedziałek, kwietnia 20, 2015

O największej tragedii

Putin, jak wiadomo, uważa rozpad CCCP za największą tragedię XX w. Miłościwie nam panujące Merkele i Hollandy w pocie czoła pracują nad tym, żeby i nieszczęśni mieszkańcy Europy doszli do tego samego przekonania.

Piękny, i w dodatku zaskakujący, przykład tej konwergencji, o której się swego czasu dość sporo słyszało (jeśli się przykładało ucho tam, gdzie ja przykładałem), ale którą człek naiwnie uważał w sumie za brednię. Nie mogąć uwierzyć, by w tym ubóstwionym i jakże wyidealizowanym "Zachodzie" (ach te sweterki z Pewexu! te Old Spajsy!) był potencjał do czegoś równie paskudnego. No to i mamy!

triarius

18 komentarzy:

  1. No ale o co Ci Tigre, do cholery, kaman (by użyć tej fantastycznej angielszczyzny polskich, osiedlowych lingwistów)?! Że co? Że budzisz się w nowym, ulepszonym CCCP??

    O teorii konwergencji po raz pierwszy byłem usłyszałem (bo akurat mam pamięć do takich historii) na zajęciach z podstaw nauk politycznych (tak, tak, istniał kiedyś taki przedmiot) w rp 1979 (ach! jak ten czas leci) na uczelni całkowicie nie humanistycznej (AGH) jak i wydziale (maszyn); ale w przeciwieństwie do Twojej sugestii, już wówczas, byłem się głęboko zastanowiłem nad licznymi symptomami, silnego tej teorii uwiarygodnienia...

    A z Pewexu to kupowało się tylko jeans'y!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proste! Ty wyniossłeś z domu przekonanie, że Zachód to syf, a mnie nawet 11 lat w boskiej Szwecji do końca ze złudzeń nie uleczyło.

      Kto jest, że spytam, pokolenie "Solidarności"? Nie wierzysz jak Ci mówi weteran walki o lepszą Polskę, że na samych jeansach ten dziesięciomilionowy ruch by nie powstał? Potrzebne były także sweterki i Oldspajsy, mój chłopcze, a bez koniaków Napoleon także pewnie wciąż byśmy w telewizjach oglądali Gierka i nikt by nam nie powiedział, jaka Merkela jest fajna.

      A Ty, jak podejrzewam, po każdym kupieniu jeansów w Pewexie pisałeś gniewny list do Trybuny Ludu, że "gdzie są do nabycia ogrodniczki sdiełano w NRD, na pewno nie gorsze, jeśli nie lepsze, od imperialistycznych...?!" Nespa? ;-)

      Pzdrwm

      Usuń
    2. Chcesz mi może rzec, że do królowej angielskiej też byś poszedł w jeansach? No to właśnie! Pomyśl chwilę i zrozumiesz, że same jeansy nie mogły nam dać Lecha Wałęsy i tej wymarzonej wolności.

      Bez Odspajsów i sweterków byłoby nas góra pięć milionów. A nie dziesięć.

      Pzdrwm

      Usuń
  2. No, to przekonanie o tym syfie to się we mnie dość szybko zachwiało, a po tygodniowym pobycie a Paris AD 1975 całkiem legło w gruzach... Powiadasz, że jeans'y to tylko pięć milionów, a pozostały asortyment to drugie pięć - cholera! No i trzeba by odliczyć z tej dychy ze sto tysiaków tych ubeckich kapoli (chyba że oni w tym Pewexie kupowali tylko polską wódkę a 0,69$ za 1/2 l?).

    Niektórym się rzeczywiście wydawało, że tylko radosny barakowóz peerelu (za nasze niezliczone zasługi) się wypnie z korowodu tych cygańskich bud RWPG i powstanie tu Kanada, a reszta paparuchów z warszawskowo dagawora będzie do końca świata pomykać tymi swymi Trabantami i Ładami - a wała! Towarzysze kagiebiści inaczej to sobie wymyślili!

    A dlaczego miałbym się być udawać do królowej angielskiej??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po co miałbyś? Nie mówię, że koniecznie Ty, ale w końcu trochę inteligencji też tę "Solidarność" zakładało i przyjmuję, że oni mieli ambicje wybiegające nieco poza karkówkę i (nawet) Napoleona. I nie wszystko takie da się realizować w jeansach, choćby i z Pewexu. Nie?

      Choć co ja tam mogę wiedzieć o ambicjach i inteligencji, fakt.

      Pzdrwm

      Usuń
    2. No, jednak z tych ambicji niewiele ciekawego wyrosło, oprócz tej karkóweczki i Napoleona a lewactwo konsekwentnie narasta i podrasta, jak ten mały pederasta...

      Usuń
    3. Chyba nie wyczułeś mojej mordantnej ironii. Królowa angielska to polskim elitom może co najwyżej Sikorskiego utrupić. I o to mi właśnie chodziło.

      Pzdrwm

      Usuń
  3. Widziales dzisiejszy wpis Coryllusa o Farageu?To kompletny stek bzdur niestety-po dzisiejszym wpisie dochodze do wniosku ze Coryllus jest agentem(a raczej pozytecznym idiota)lobby niemieckiego.ZAWSZE chodzi o to samo-aby Polacy nie szukali jakiegos sojuszu(chocby i u Anglosasow)tylko poddali sie lasce naszych wschodnich i zachodnich sasiadow(ktorych to ci Anglosasi tak strasznie "krzywdzili" w przeszlosci).Oczywiscie on nawet w swoich ksiazkach sporo prawdy pisze(najlepsze klamstwo to wiadomo skonstruowane w 99% w prawdy) i wielce ciekawy rzeczy zamieszcza )ale potem to zupelnie nieslusznie ekstrapoluje w dziedziny o ktorych nie ma pojecia-a widze ze o obecnym UK to on nie ma ZADNEGO pojecia( siedzac tam 10 lat i UWAZNIE obserwujac wiem co mowie).On ma anglofobie a lobby niemickie to wykorzystuje-taki on kontrowersyjny ale jakos nikt go z Salonu nie wywala a klika klakierow jest wyjatkowo silna.Juz mi kedys mi ta jego proniemieckosc(a jeszcze bardziej prorosyjkosc)rzucila w oczy ale po dzisisiesjzym wpisie jestem pewny-to swiadomy lub nie antyanglosaski agent wplywu.Raczej nieswiadomy zreszta bo starszenie sie "emocjonuje" swoimi wlasnymi wpisami ale jednak agent.A szkoda bo CHLODNO piszacy o Anglosasach nam by sie moze i przydal aby pozna cich narzedzia ale anglofob to nie dosc ze demonizuje to jeszcze wykrzywia rzezywistosc-szkoda a takie swietne ksiazki pisal(nawt jesli naciagane tu i owdzie to jednak ciekawe i pouczajace).Proniemiecki/prorosyjki pozyteczny idiota majacy na celu sklocenie nas z Anglosasami(a ci obecnie to jedyni wrogowie naszych "kochanych sasiadow").

    Piotr34

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przeciez Jego poprzedni wpis o "produktach politycznych"(bankowe,imperialne,misyjne)byl naprawde ciekawy i nawet jakos tam nowatorski(tak On czasem ma)a tu taka kicha.Ech widze ze On jak te syreny a my jak Odys-"piesni" mozna(a nawet chyba trzeba)posluchac ale do "masztu" przywiazac" sie trzeba fest.

      Piotr34

      Usuń
    2. Nie widziałem o Farage'u. Będę musiał. (Po Twoim ostatnim na jego temat poszedłem tam po dłuższej przerwie i znalazłem dwa niezłe, albo i dobre, teksty, jeden może do połowy, plus z pięć lub sześć nudziarstw na temat komiksów i rynku książki. Sporo rozczarowanie, muszę rzec, gość jakby tracił wenę.)

      Co do Twoich zarzutów, to warto by to było przedysktutować, zastanowić się, zapopolemiznować... Tylko jak? Ale chyba trochę przesadzasz.

      A z szalomu go nie wywalili? Ani sam nie odszedł? Robił tam pono 16% ruchu, a ostatnio go nie widać. (Choć fakt, że szalom ostatnio też potężnie mnie nudzi i prawie już tam nie chodzę.)

      To Ty jesteś w Anglii?

      Pzdrwm

      Usuń
    3. No dobra, a to? http://coryllus.pl/?p=2282


      Proruskie? ;-)

      Pzdrwm

      Usuń
    4. Wklejam od piotr34 na jego prośbę, co mi napisał w mailu...

      Jeszcze jedno-mialem napislac to Tobie juz jakis czas temu.Otoz patrzac po pewnych sformulowaniach ktore Coryllus uzywa oraz CZASIE ich uzycia jestem pewny ze On Twojego bloga czyta regularnie.My tam sobie o czyms dyskutujemy a on potem,pare dni pozniej jakos tam nawiazuje zdaniem czy dwoma-ostatnio wspomnial o swoich intuicjach raptem pare dni po naszej dyskusji na ten temat-zeby to raz ale bylo juz tak pare razy wiec jestem pewny.

      Usuń
    5. @ piotr34

      Nie możesz wpisać komęta, bo z pewnością używasz Firefoxa, którego Gugiel podstępnie zwalcza. Ja też nie mogłem, ale z innych przeglądałek się daje.

      Co do Niemców... A co to za sztuka Polakowi pyskować na giermańców? Natomiast z tym złowieszczym Imperium to obawiam się, że sporo jest na rzeczy, o czym my nie mamy najmniejszego pojęcia i b. dużo by nas kosztowało dopuszczenie do siebie takich myśli. Mój paskudny liberalizm, jak go ubrać w nieco bardziej państwowe/imperialne szatki, ew. cofnąć o parę setek lat, to będzie właśnie to.

      Swoją drogą, podejrzewam, że u Koryły wzięło się to w sumie z tego, że się nigdy nie zdołał lengłydża nauczyć, ale jeśli to nie była serendipity i błogosławiona wina, to ja już nie wiem co by mogło być! ;-)

      Cieszę się, że Ci tam dobrze (choć to granda, że Polacy nie mogą u siebie), ale chyba nieco za bardzo tych swoich szlachetnych gospodarzy idealizujesz. Ja też chowałem się na Rolling Stonesach i Last of the Summer Wine, ale to z czasem też niektórym przechodzi. Lubię jak kąp mówi do mnie po angielsku (stary amigoid ze mnie), ale od jakiegoś czasu jak widzę w TV murzyńskiego polityka mówiącego nienaganną angielszczyzną, mam lekkie dreszcze. Jasne - Niemce, Ruscy, ci tam jeszcze jedni... Ale to łatwizna, natomiast Anglicy, dzięki językowi, szemranym Szekspirom itd. podchodzą nas od tyłu.

      Sojusze sojuszami, ale oni już nas tyle razy wyjebali, że o żadnym zaufaniu mowy być nie może. Natomiast to co Koryla pieprzy o katolicymie, dla mnie jest żałosne. On nawet nie jest przecie wierzący. Ja też, nie, zgoda, ale przecież ja takich ckliwych pierdołów nie wygłaszam na ten temat (ani na żaden) - chyba się okrutnie nie mylę?

      Pzdrwm

      Usuń
    6. Wklejam again from piotr34, szerzej znanego jakoo Anonim... (Ale się rozpętało! Niemal jak prawdziwy blog.)

      Ej,ej ale o zaufaniu to ja nigdzie ani slowa nie napisalem.Sojusz taktyczny tak-zaufanie-nigdy i w stosunku do nikogo bo nawet tak ukochany przez Koryle KK nas dobrych pare razy zrobil w bambuko a co dopiero kazdy inny wliczajac wyspiarzy.Ale takie prawidla polityki.Zreszta o historii UK to On nawet czasem slusznie prawi ale o czasie obecnym nie ma pojecia-mowisz jezyka nie zna-jak chce byc guru to niech sie w koncu nauczy.Ja Angoli nie idealizuje-to zimne i interesowne gnojki ale sa dosc przewidywalni i da sie z nimi robic interesy w przeciwienstwie do tego co sadzi Koryla-tylko trzeba wiedziec czego sie chce a nie piszczec jak stara baba-a on tylko owo "piszczenie" proponuje.Oni sa prosci-bedzie cie szanowac jak ty bedziesz szanowac siebie a jak nie to nie i bedziesz "robic na planatacji"-lepsze to niz bycie nawozem(co proponuja zarowno NIemcy jak i Ruscy).

      Piotr34

      Usuń
  4. Swoją drogą (kochani WSIe w Mieście) im błahszy/głupszy kawałek napiszę, tym mam więcej (choć i tak mało) komętów. Und dyskusji.

    Jak napiszę coś naprawdę wartościowego, to nikt nawet nie piśnie. Kiedyś piskali, ale już nie.

    Pzdrwm, czapką do ziemi

    OdpowiedzUsuń
  5. Wklejam again... (Swoją drogą z tym tu drzewkiem Gugiel się naprawdę postarał! Totalny chaos! ;-)

    skoro juz tak wklejasz.

    Trzeba zauwazyc ze bycie owymi "zimnymi,interesownymi" sprawilo iz w ogole przetrwali i z malej i ciagle najezdzanej wyspy stali sie jednym z najwiekszych imperiow w historii i to imperium zbudowanym relatywnie mala liczba ofiar jak na taka skale.Oczywiscie mieli swoje gorsze "momenty"(jak w Irlandii)ale ostatecznie kto ich nie mial?Tak czy owak podczas gdy Niemcy czy Francuzi topili sie we krwi roznych rewolucji i wojen gilotynujac i puszczajac przez komin cale narody i klasy spoleczne a nasi przodkowei budowali "raj szlachty,czysciec zydow,pieklo chlopow" Anglosasi mniej czy bardziej skutecznie budowali cywilizacje techniczna(reszta dolaczyla pozniej)dzieki czemu dzisiaj latamy w kosmos i stukamy przez neta(a to jednak znacznie lzejsze zajecie niz pasanie swin pod niemieckim czy ruskim panowaniem)-mial ow postep swoja cene ale wszystko ma.

    Piotr34

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą “ciągle najeżdżaną wyspą” to gruba przesada. Od czasów Wilhelma Zdobywcy, czyli 1000 lat temu, nie było udanej inwazji na Anglię.

      Usuń
    2. Tak, to jest ciekawe, jak naturalna izolacja wpływa na tzw charakter narodowy (bo coś w tym określeniu, wbrew sugestiom kluchy Ziemkiewicza, tkwi; czynniki genetyczne, kulturowe i środowiskowe są zdecydowanie nie do pominięcia), Angole, po podporządkowaniu sobie wyspy, zuchwale (i zaiste, nie ma w tym określeniu żadnej przesady, gdy patrzy się na te ich ówczesne łupianki z kawałkami szmat jako napęd) ruszyli na podbój świata, gdy tacy, nie mniej twardzi Japońce, najpierw przez wieki wycinali się między sobą nawzajem, by potem skostnieć w jakimś sformalizowanym skansenie...

      My mamy smętną lokalizację - bez bezwzględnej wojowniczości nic niezależnego nie mogło się długo utrzymać na tej żyznej dolinie stanowiącej., w sensie wojskowym, jedną wielką przestrzeń operacyjną.

      Usuń