poniedziałek, września 04, 2017

O wystawianiu kikutów i polskim masochiźmie

Nie powiem w tej chwili od kogo pochodzi poniższy długi cytat. (Ktoś może ew. zgadnąć i pochwalić się tutaj, choć wątpię, by ktokolwiek potrafił i by komukolwiek się chciało tu chwalić.) Niektóre sformułowania w owym cytacie rażą mnie w sensie, że sprawiają mi pewien ból, ale ogólnie nie mogę się z tymi słowy nie zgodzić.

Co więcej, uważam że są to słowa WAŻNE, z których (dałby Bóg!) powinniśmy wszyscy wyciągnąć wnioski i wyciągać je każdego dnia przez najbliższe (da Bóg!) pół wieku! Choć mówię otwarcie - ten autor nie jest mi specjalnie bliski mentalnie czy ideowo, nie odczuwa też większego organicznego związku z polskością (ach!)... W odróżnieniu ode mnie.

No i, byłbym zapomniał - nie ma to, że teraz akurat tutaj to umieszczam, absolutnie nic wspólnego z jakimś oporem przeciw wyduszeniem z Niemców odszkodowań za różne tam brzydkie rzeczy! Po prostu przed chwilą na to trafiłem i lampka się zapaliła. Ja bym im nawet za rozbiory sobie policzył, nie żartuję. To był przecież czysty KOLONIALIZM. Że przeliczanie ludzkich śmierci na pieniądze nie jest ładne czy wzniosłe? Zgoda, też bym wolał osobiste ukaranie wnuczków - nie tyle "z Werhmachtu" w tym przypadku, co "z Gestapo i SS"... Nie będę tu sugerował konkretnych sposobów, bo to byłoby całkiem niestety utopijne, ale nie chodziłoby o pieniądze. Zresztą pieniądze, jak wiadomo, przekładają się na różne inne rzeczy, więc jeśli dzięki reparacjom będę miał na starość kilku niemieckich niewolników, to będzie jakaś forma zadośćuczynienia, n'est-ce pas?

To było optymistyczne i wesołe, a teraz wspomniany cytat, który jest mniej. (Rozbiłem na krótsze akapity, jak to zwykle w takich przypadkach czynię, bo to jednak ekran, a nie książka.)
Polacy niewątpliwie są narodem żałosnym. Martyrologia,, którą tak wszystkim podstawiamy pod nos, powinna być zakazana, choćby tylko z taktyczno-politycznego, propagandowego punktu widzenia. Poza obłudnymi, zdawkowymi wyrazami ubolewania nie budzi na świecie nic, przeciwnie, szkodzi nam. Spełniliśmy rolę wora, w który biją. Kto interesuje się worem? Interesujący jest raczej ten, co bije. Dla jednych, że silny, dla drugich, dlaczego bije. Bicie jest akcją, działalnością. Znaczenie bicia nieciekawe, nic z niego nie można się nauczyć.
Cała bezpłodność martyrologicznej literatury polskiej z tego się bierze. Poczucie wstydu, że byliśmy bici, usiłujemy sobie załatać między sobą sztucznie przedstawiając znoszenie i bezsilność jako zasługę (...). Ale to nie ma żadnej wartości poza kręgiem osobiście zainteresowanych w tym wstydzie i oszukiwaniu. Jedyna nasza szansa to powiedzieć, co czuliśmy w stosunku do bijących, oczywiście poza oburzeniem i nienawiścią. Cośmy poza tym o tym biciu sobie myśleli po cichu. Tylko na tej podstawie moglibyśmy liczyć na uwagę. Na razie plątamy się po Europie, gnębieni i oburzeni, a sami sobie jesteśmy winni, że tak nas traktują.* Przyznanie się głośno do tego, cośmy sobie myśleli po cichu, jest niewątpliwie trudne, wyćwiczyłoby nam inteligencję i zyskalibyśmy zasłużoną oryginalność.
 Niestety jesteśmy narodem niewolników. Z własnej winy bardzo to kochamy. Te wieki \udawania, że lubimy tę cnotę, zrobiły z nas prawie masochistów. Przecież z racji tonacji naszej narodowej jesteśmy czystymi masochistami, nawet w tym, jak się narzeka w kręgu rodzinnym. Niewolnikiem można nie być, tylko nim być przestając. W skali narodu nie da się tego oczywiście zrobić z dnia na dzień. Jedyna szansa rozpoczęcia tego procesu, uświadomienie sobie, rola literatury i sztuk, jest odcięta dokumentnie z przyczyn wiadomych**. Przez pięćdziesiąt lat ludzie w kraju powinni czytać, oglądać, słyszeć i przeżywać, co przeczytają, usłyszą, zobaczą, żeby coś zaczęło się dziać w tym kierunku. Tymczasem przebywają w klasycznej szkole niewolnictwa.***

* Bez paniki, nie zmieniłem barw, nie przystąpiłem do "Obywateli RP"! Tu nie chodzi o "kaczyzm" i sprośne błędy PiS - to było pisane kilkadziesiąt lat temu.

** Chodzi oczywiście o komunę, ale niestety w mojej skromnej opinii wcale nie aż tak wiele się zmieniło do dziś. Inaczej bym wam tego zresztą przecie nie serwował.

*** Niestety pod wieloma względami NADAL przebywają, bo nic się tu istotnie - w sztuce (jaka by nie była jej jakość), literaturze (j.w.), ideologii, edukacji, propagandzie itd. - nie zmieniło i wyraźnie zmieniać nie zamierza. Historia - tak, duma z przodków - tak, miłość Kraju Rodzinnego - jak najbardziej, niechęć do naszych odwiecznych wrogów - zgoda...

Ale na Boga - bez tego wiecznego masochizmu, i to w dodatku z paskudnym geszefciarskim często przekonaniem, że zapewni nam to kiedyś wreszcie wygodne i nażarte życie! Za swe przewiny nasi wrogowie oczywiście POWINNI zapłacić - w mniej lub bardziej dosłownym sensie! - ale WŁAŚNIE DLATEGO, że nie jesteśmy żadnym pieprzonym workiem do bicia czy tanią analną dziwką, a nie dlatego, że wystawianie kikutów na publiczny ogląd uważamy za fajną alternatywę dla podbojów i łupienia kolonii! I skończcie mi, na Boga, z pedalskimi gadkami w stylu "my nie chcemy zemsty!" Ja, @#$%^ mać, właśnie tego chcę i żądam. I z pewnością nie jestem jedyny, tylko @#$% politpoprawność i inne JP2 jednych już całkiem odmóżdżyły, a innych pozbawiły głosu. Dixi!

I, 212

triarius

30 komentarzy:

  1. Pierdolenie. Niech ci wszyscy mądrale powiedzą żydom, że martyrologia jest żałosna, szkodliwa i się nie opłaca.

    Szkodliwe to jest to pierdolenie "jesteśmy narodem niewolników" i "sami sobie jesteśmy winni". No chyba wy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doceniam, że Ci się chciało czytać i komętać, ale całkiem się nie zgadzam. (Pomijając już ten drobiazg, że porównania do Żydów, a już szczególnie stawianie ich nam za wzór uważam za... Nie pasuje mi, żeby na tym poprzestać.)

      Żydzi wcale nie skamleniem wygrywają, tylko Wielkim Bratem, którego trzymają krótko za short and curlies, finansami, a także swoją, przez niewielu spodziewaną, BRUTALNOŚCIĄ I CYNIZMEM, na które nikomu innemu by "nie pozwolono". ("Pseudo Państwo ISIS" czy Korea Północna mają takie pozwalanie tam, gdzie klient może Pana Majstra w dupę pocałować, ale inni się cholernie przejmują.)

      Psychicznie, niestety, w mojej skromnej opinii jest w nas ogromnie dużo z niewolników. I sami siebie w to wpędzamy. Zresztą dziwne by było, gdyby takiej bandy zagubionych we mgle pijanych dzieci z niezbyt rozwiniętą korą by nie manipulowano - czym był, czym jest, polski mesjanizm, jeśli nie tworem kacapskiej bezpieki poprzez Towiańskiego i jemu podobnych? (Z totalnie zmanipulowanym Mickiewiczem na czele, który zresztą kompletnie od tego stracił talent i po koniec życia pisał rzeczy nie do opisania żałosne, czysto warsztatowo.)

      Czym jest to ciągłe wystawianie kikutów, jeśli nie mentalnością niewolnika? Czym jest to ciągłe "nie chcemy zemsty", "niech zapłacą symboliczną złotówkę", "wystarczy mi jakikolwiek wyrok, niech będzie w zawieszeniu, symbolicznie"...? Mnie się od tego na wymioty zbiera i cieszę się, żem nie cały z tego plemienia. Sorry! Choć jestem do szpiku kości Polakiem i cholernie mi to sprawia przykrość.

      Nie-ste-ty - w mojej opinii ten gość - swoją drogą niespecjalnie mi bliski duchowo, choć Polska się nim ach jakże szczyci, chłe chłe! - ma niestety masę racji. Gadania o "polaczkach" nie znoszę i biłym za nie w pysk, ale także za wyświetlanie w "wolnej" TV kapitana Klossa i używanie określenia "koktail Mołotowa", a tego ostatnio, w związku z Barceloną, nasłuchałem się u "naszych" masę.

      Niestety gość ma rację. Tak to widzę, choć oczywiście masz prawo się nie zgadzać, a zresztą Twój opór jest poniekąd zdrowy i dodaje optymizmu. To trochę kwestia tego, "gdzie ucho przyłożysz" i jak bardzo chcesz tego naszego zwichrowania nie dostrzegać. Ja jednak nie potrafię go nie dostrzegać i widzę to na każdym kroku. Także w lekturach szkolnych, których w większości po prostu nie czytałem, bo mnie od nich odrzucało.

      Pzdrw

      Usuń
    2. Że uzupełnię...

      Ludzie, darujcie, ale wam się już chyba całkiem ten posoborowy KK i JP2 rzucili na mózg. Czytał ktoś Stary Testament? Teraz już wolno, nie musicie prosić spowiednika o dyspensę!

      A zresztą - zna ktoś PEŁNĄ wersję Dziesięciu Przykazań? Studiowałem przez jeden semestr grekę, to znam. "Jam jest Pan, Bóg twój, który mści zniewagi do siódmego pokolenia..." I te rzeczy.

      ZEMSTA JEST ŻYDOWSKIEJ RELIGII WYSŁAWIANA I WYCHWALANA, a u nas ciągle słyszy się, że to skamleniem Żydzi podbijają świat. I TO WŁAŚNIE jest absolutny szczyt polskiego spedalenia i masochizmu - że nawet tak oczywiste i po oczach bijące sprawy potrafimy sobie załgać na amen.

      Pzdrwm

      Usuń
    3. W Polsce cojones mają tylko baby, dlatego polscy ministranci nie mogą za nimi nadążyć, jak zauważa Mariano X
      "Ostatnio przeżyłem pewien szok - okazało się bowiem, że moja sympatyczna koleżanka aktywnie działająca w Dominikańskim Ośrodku Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach regularnie uczestniczy w...Czarnych Marszach. Tak więc tego..."
      Ale co tu się dziwić, skoro jak zauważa jego ziom "szefo tego dominikanskego osrodka tak usilnie zwalczal sekty, ze az sie do jednej zapisal i teraz zawodowo zajmuje sie czakrami i trzecim okiem." a co więcej "I chyba nawet odbił męża jakiejś kobiecie."
      Tawariszcz Mąka

      Usuń
  2. Ależ ciągle trzeba przypominać, z jakim bydłem sąsiadujemy od wschodu i zachodu. Po to, żebyśmy o tym przypadkiem nie zapomnieli, by nikt nie nabierał się na to pierdolenie "wybierzmy przyszłość". Ludźmi bez historii łatwo manipulować, to jest dość oczywiste, dlatego nie ma w tym niczego złego.

    Ja nie kupuję tych wysrywów o "polskich cechach". To nie są żadne polskie cechy, istnieje tylko przekaz "Polaczki siedźcie cicho, do niczego się nie nadajecie, jak podskoczycie to was zbijemy". Tak się robi nie tylko w Polsce, tak się wciska wszystkim podbitym narodom. Jak ktoś słyszy od rana do wieczora że do niczego się nie nadaje, to w końcu zaczyna w to wierzyć. Stąd to potępianie powstań i opluwanie Piłsudskiego (ostatniego polskiego wodza, który wygrał wojnę) w wykonaniu koncesjonowanej opozycji pokroju Ziemkiewicza. Ja do tego ręki nie przyłożę. To nie ma nic wspólnego ani z Polską, ani z Polakami, a z tym że nie mamy własnego państwa. I ciągle trzeba tę pracę opluwczą prowadzić, żebyśmy go dalej nie mieli, a i tak sukcesy nie są całkowite i co jakiś czas wprowadza się ręczne poprawki za pomocą pancernych brzóz.

    Z tymi żydami to tylko taki przykład, żydostwo nie jest oparte ani na Starym Testamencie, ani nawet na Talmudzie, a na jego ekstraktach, przede wszystkim Szulchan Aruch, i co tam gdzie napisane ma dla niego małe znaczenie. Kościoła to ja też bym do tego nie mieszał, lustracji nie było przecież, więc możemy się domyślać, że żeby zostać biskupem trzeba było być TW, a na zachodnie KK jest tak samo spenetrowany jak reszta instytucji. Czy kastracja ma coś wspólnego z chrześcijaństwem jako takim? Pewnie ma, takie tendencje były w chrześcijaństwie zawsze, tylko że mając tak rozbudowany system oparty na bardzo licznych źródłach, można z niego zrobić cokolwiek się zechce. Porównaj sobie baptystyczno-adwentystycznych biblijnych szurów z, dajmy na to, religią bizantyjskich cesarzy z dynastii izauryjskiej. Że dzisiaj w chrześcijaństwie nie ma za bardzo czego szukać, to ja się zgadzam, tylko to systematyczne dewaluowanie Polaków i pierdolenie o nierozliczaniu ubeków i członków PO nie wynika z niego, a z podległości władzy obcej. Raz już się tej władzy zerwaliśmy, to się zerwiemy i drugi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że mnie o tę dewaluację Polaków nie oskarżasz. Kiedy słyszę "polaczki", zaczynam strzelać. (Z biodra, ale zawsze coś.)

      Co do chrześcijaństwa i kastrowania, to nie pamiętam już, ale któryś z Oćców Kościoła osobiście się i skutecznie wykastrował. Orygenes to był czy inny Tertulian? (Spenglera czytał, a?) Taka świętość to negacja życia. Można to podziwiać, można się tym częściowo kierować, ale kastracja jest to par excellence. Kiedy zabraknie brutalności wikingów, krzyżowców czy innych konkwistadorów, a pozostanie nam JP2, mamy spedalenie totalne. Przykro mi, ale tak to widzę.

      Co do Polaków... Nie twierdzę, że jesteśmy niewolnikami do szpiku kości, całkowicie, a tym mniej bez ratunku. Jednak mamy, moim skromnym, sporo czystych i nieskażonych niewolniczych cech. Z czego to wynika? Wcale nie z jakiejś naszej genetycznej niższości, wcale nie z samego jądra polskiej kultury (w sensie absolutnie najogólniejszym i pomijając filharmonie)... W censie obyczaju i takich tam...

      Ale przecie jesteśmy NARODEM BEZ ELITY! Z elitami wymordowanymi, wywalonymi na emigrację, siedzącymi przed kąpem robiąc durne tłumaczenia, albo pisząc wzgl. głupoty na niszowych blogaskach, kiedy PSEUDOELITY stręczą nam różne trujące świństwa.

      Nawet (?) Spengler, choć Prusak przecie i pruski patriota, głosi, że nie ma narodów zdolnych politycznie i niezdolnych (oraz że australijscy aborygeni są bardziej uzdolnieni matematycznie, bumerang, od starożytnych Greków). ZAWSZE CHODZI O ELITY I O ZWIĄZEK, PRZEŁOŻENIE TYCH ELIT NA RESZTĘ!

      Dlatego przecie istnieje PanaTygrysizm, dlatego istnieje (i teraz, stosownie, skutkiem rozczarowania istnieć przestaje) ten blogas. Nie jesteśmy gorsi genetycznie, nasza kultura (ta bez "ach!" i bez Frycka, błagam!) wykazuje przedziwną siłę przyciągania i niezniszczalność, inaczej już dawno...

      Jednak lud bez elity to tylko czerń. Albo lemingi. Do wyboru. A my ality nie mamy. Zgoda? Piłsudzki? Jasne! Wielki człowiek, nawet w swoich niewątpliwych wadach! (JK też zresztą, choć poza Marcinkiewiczami jakby mniej wad.)

      Ale elity NIE MAMY! I nie mamy też wikingów, konkwistadorów, bo nawet nasi przyzwoici, ba - święci, kapłani, to KAPŁANI właśnie! (Czytać Szpęglera do kurwy nędzy!) A POTRZEBNA JEST DRUGA NOGA - ludzie z jajami, z bicepami i pewną krwiożerczością, którzy w optymalnym przypadku zostaną jakimiś Rycerzami Niepokalanej i nie będą krzywdzić przy mordowaniu wrogów wdów i sierot. (Żyje we mnie tekst o tym, że kult Matki Boskiej to najwyższy szczyt tego, co można w społeczeństwie osiągnąć. To było (!) wielkie, ale właśnie u ludzi z jajami, a nie u kastrowanych ministrantów. Ani też u sfrustrowanych bab, które sobie kompensują brak penisa.)

      Kocham Polskę, oczywiście jestem przekonany, że nie wszystko w nas jest niewolnicze - bo bym nie mógł Polski kochać... Ale też uważam, z przekonaniem, że brak nam elity i niewolniczego jest w nas sporo zbyt wiele. Nic być nie powinno.

      Niemców nie znoszę, ale obiektywnie to nie jest taki koszmar, jak Rosja (czy to tropikalne z Nalewek zresztą). cmss, czy jak mu tam, czyli kochany Wyrus, u Kuraka b. ładnie to ujął: na pytanie Kuraka "co jest do cholery z tymi Niemcami, że zawsze...", odpowiedział coś w stylu "od pokoleń wytrenowana zdolność do zbiorowej gry" (kibic piłkarski swoją drogą ten Wyrus).

      Polska nigdy nie będzie Prusami i chwała za to Bogu, ale też "Duch pruski i socjalizm" należy znać, a od Prusaków sporo się powinniśmy nauczyć. Choćby po to, by znaleźć lepsze rozwiązanie - na razie żadnych nie mamy. Od tych pozostałych chyba nic nie potrzebujemy. Jednak bez Tygrysizmu marnie to widzę, choć przecie Polskę kocham i na "polaczki" odciągam kurek. (Rewolwery nie mają bezpiecznika, miłośnicy cytatów!)

      Pzdrwm i czekam na jeszcze

      Usuń
    2. Że uzupełnię... "Prędzej zwyciężać będzie armia jeleni pod dowództwem lwa, niż armia lwów pod dowództwem jelenia." (To chyba było o Gustawie II Adolfie, "lwie północy".) A jak Ty w tym kontekście widzisz Polskę, że spytam?

      Pzdrwm

      Usuń
    3. To Orygenes się wykastrował. On nie był taki ortodoksyjny, świętym ani ojcem kościoła nie został, a potem uznał że kastracją popełnił błąd sprośny niebu obrzydły.

      Świętość jako negacja życia - no ok, takie legendy o św. Aleksym to chyba nie jest najlepszy przykład dla nas (chociaż... stawianie czegoś zewnętrznego nad własną wygodę, czemu nie?), ale co ze świętością Henryka II? Co nie jest negacją życia? W ten sposób można powiedzieć "zamiast czytać książki idź na siłownię".

      Zakładając, że życiem jest to co służy ekspansji w szerokim sensie, to bez ascezy nie da się tego robić (zawsze bijąc się można oberwać przecież, albo i zginąć, a to boli, a żeby nauczyć się bić trzeba krwi, potu i łez). A do tego, żeby mieć właściwe, wspierające ekspansywność przekonania i wartości trzeba wykonać pracę koncepscyjną i trzeba do tego refleksji, inaczej staje się kimś kogo łatwo pokonać psychicznie, nawet jeśli fizycznie jest nie do ruszenia (jak USA) - na tym żeruje przecież marksizm kulturowy.

      Masturbacji do szwabów też nie uznaję - przecież to jest naród pasożytów i nieudaczników, który rozrabiać może tylko dlatego, że ich jest dużo. Kim ci Niemcy byli? Jakimś ograniczonym mieszczaństwem u nas, Święte Cesarstwo to był jeden wielki burdel walczących ze sobą grafów i książąt, a każda próba wyboru cesarza kończyła się mordobiciem, o burdelu jaki zafundowali sobie po wojnie trzydziestoletniej szkoda gadać. Cokolwiek zaczęli znaczyć dopiero kiedy pozwoliliśmy Prusom się rozbestwić. Tylko, że to wszystko u nich jest oparte na drylu i zamordyzmie (jak u rusków), i kiedy tego drylu brakuje, wszystko się rozłazi. Niemcy są zwyczajnie głupi, przecież te ich próby dominowania nad Europą w postaci wojen światowych były żałośnie nieudolnym, chamskim rympałem. Hitler chciał bić wszystkich, a potem się dziwił że wszyscy biją jego. Przecież to jest komedia.

      Zauważ, że oni niczego nie zrozumieli i niczego się nie nauczyli, i cały czas robią dokładnie te same błędy, jak przystało na tępaków. Znowu bezczelnie usiłowali zdominować UK, i znowu im się nie udało, i mamy Brexit, dzięki czemu znowu UK staje się niezatapialnym lotniskowcem USA, co już przesądza o klęsce Niemiec, do tego znowu traktują Europę Środkową jako podludzi do eksploatacji, co znów przesądzi o tym, że Europa Środkowa będzie przeciw nim, a bez pasożytowania na nas Niemcy nie istnieją, bo ktoś przecież musi na tych leni pracować, znów kompletnie nie uznają praw Europy Zachodniej i próbują ją dymać za pomocą Euro, co musi się obrócić przeciw nim. Oni się nadają na małomiasteczkowych szewców, nie do polityki, bo zawsze srają wyżej niż dupę mają, w efekcie obsrywają się po pas.

      Nie mamy teraz elit, bo nasi okupanci pilnują, by ich nie było, ale przecież tak nie będzie zawsze. Piłsudskiego i strzelców mieliśmy po Powstaniu Styczniowym i dzięki niemu. Dlatego też różni "realiści" spod znaku lizania sąsiedzkich knutów tak próbują je obrzydzić. Przeciwników mamy może większych od siebie, ale głupich. Nie ma sensu ich słuchać.

      Usuń
    4. Co do szkopów, niestety nie mogę się zgodzić. Że się Prusy rozbestwiły, że w ogóle powstały - to oczywiście nasza wina, ale wydawało mi się, że to nie ja zwalczam tu pogląd o naszym dziwnym odwiecznym pedalstwie. Eller hur?

      Niemcy to wielki naród. Zgodzę się, że po wojnie to już nie oni i ich koniec - Deo gratias, bo to nasz odwieczny wróg i zawsze by tak było (zakładając, że my i oni w przyszłości istniejemy, co nie jest aż tak pewne, w każdym razie w kwestii nas). Nie rozwinę, nie będę o tym pisał, bo nie lubię porannych wizyt smutnych panów, ale niestety w pluciu na szkopa tak, jak my to uwielbiamy robić, widzę, daruj, kolejny przejaw naszego odwiecznego pedalstwa. Nie wiem w końcu jak u Ciebie jest z czytaniem książek i siłownią - raz wygląda tak, innym razem odwrotnie ;-) - ale przeczytaj łaskawie "Duch pruski i socjalizm", nie reaguj jak źwierzę na słowa kluczowe, przeżyj jakoś tę cholernie przykrą stronę o Kalksteinie, i pomyśl. Uciekając przed "pruskim drylem" pakujemy się cała mordą w oświeceniowy, leberalny, angielski pedalski załgany syf... I nawet nie widzimy, że to nie jest jedyny sposób na rozumienie świata, a nawet jakby odwrotnie.

      Dokończę w innym komęcie, bo jeszcze mi to pójdzie w cholerę i będzie szkoda.

      Usuń
    5. c.d.

      "Niezatapialny lotniskowiec"... Nie rozśmieszaj mnie! Trump, który faktycznie doszedł do żłobu jako przejaw tego "populizmu", buntu proli, bez którego "rodzic 1 i rodzic 2" to wkrótce będzie miłe wspomnienie konserwatyzmu i poszanowania tradycji, kompromituje się na każdym kroku, ośmiesza bunt proli (no bo przecież nie "kotrrewolucję", choć ją też przekreśla)... Czyli robi to samo, co niejaki Adolf H., chcąc czy nie chcąc, zrobić "dla" prawicy (nie tej rynkowej z Nalewek), normalności itd. A Anglicy? Stracili imperium, są żałosnym kadłubkiem brenzlującym się jakąś durną dysfunckcjonalną rodziną (niemiecką zresztą usrsprungligen, i to ma być ta "tradycja und prawicowość"), mera mają Londynu już muślima, żołnierze zaczynają się wkurwiać, to teraz dostaną w dupę...

      Ten tam Kim Un Cośtam do reszty załatwi "naszego" Trumpa, któren nigdy nie był nawet parodią Sulli, a tylko (nieco lepszym) K*winem, któremu się widzi, że słowa stanowią w światowej polityce realną broń, niczym niepoparte... Zaś UK to trup, nie jakikolwiek lotniskowiec. To żałosny kadłubek doczepiony z tyłu do kiecki tej śmiesznej staruszki. (Jakem MacLeod w 1/31, amicus Plato itd.)

      A Niemcy "nigdy się nie uczą", "zawsze próbują"? Przecież Kim Cośtam i paru obdartusów z Bliskiego Wschodu wbija już kolejny gwóźdź do trumny Zachodu - dlaczego oni nie mieliby spróbować? Choć faktycznie ja tu nie widzę Niemców, a tych drugich, Sorosa i totalitarną lewiznę. Jednak to oni chcą zająć najlepsze miejsce w blokach startowych, kiedy to nadejdzie. I to wcale nie jest takie głupie. My natomiast...? Na krótką metę super, zaskakująco. Ale dziś mamy nauczkę co to jest "międzynarodowy trybunał". Nie mówiąc już, co to jest Unia Ojro. Przykleiliśmy się do US, które jest w chronicznym upadku bez ratunku, które zaraża nas, i świat, ten który na to się godzi, politpoprawnością i innymi truciznami, których Zachód nie przetrzyma... Super historyczna przyszłość przed nami się rysuje. A w międzyczasie popiszemy sobie na blogach, pośpiewamy "chrześcijański rock" i pomordujemy jakichś Afganów a oni nas, choć moglibyśmy na razie dać se spokój, ale nie - jesteśmy sojusznikami Światowej Ach! Potęgi i nic nam się stać nie może! ;-)

      c.d.n.

      Usuń
    6. c.d.

      Co zaś do "życia"... Faktycznie, tutaj (jak prawie zawsze) jest to kwestia w znacznej mierze definicji. Dla szpęglerysty "życie" to nie całość tego co uprawiamy między poczęciem a eutanazją (choć taka interpretacja jest jak najbardziej zasadna), tylko o wiele węziej. To jakaś taka "realizacja naszego biologicznego potencjału", a że nie jesteśmy wiewiórki, czy nawet i jaguary, więc czytanie książek, obok siłowni i uwodzenia kobiet jak najbardziej. Także śpiew polifoniczny i kontemplacja dzieł Fra Angelico.

      U faceta jakaś tam walka "o pozycję w stadzie" - w najszerszym możliwym sensie, u kobiety... Wiadomo chyba. raczej nie kompensowanie sobie wrodzonych braków w anatomii za pomocą artylerii.

      Jest to, zgoda, trochę jak z "wolnym rynkiem" - albo jest to dokładnie WSZYSTKO w życiu społecznym, albo handel pietruszką, handel kobietami, handel wzbogaconym uranem, handel skarpetkami... Każde z osobna, poziom meta to już potężna abstrakcja. Ino wniosek dla mnie jest inny: "wolny rynek" wydaje mi się w sumie bezsensowną ideą, jako "wielka" idea, nie jako drobny fakcik, zaś opozycja "życie - czysty kapłański ideał (matematyka, Prawda itd.)" widzi mi się b. płodne.

      Te "DWIE NOGI", których przy "rynku" brak, stanowią tutaj o tej płodności. Dwie nogi i my pośrodku. (Co wcale nie jest takie obraźliwe, jak se leberały wmawiają.) Tak to widzę. I dla Polaków te striemlienia do "czystego bezcielesnego ideału" są TRUCIZNĄ, bo ani nie mają dość subtelnego rozumu i ducha na Monteverdy i Dufaye, ani dość jaj, by była tu jakaś "druga noga".

      Coś jeszcze zostało do odpowiadania na? (Śmieszna kalka z "niezatapialnego lotniskowca", nie?)

      Pzdrwm

      Usuń
    7. Amerykański system jest zdegenerowany niewydolny (Trump nie ma tu żadnego znaczenia), tylko że siła jest zawsze relatywna, i militarnie blok komunistyczny nadal nie ma żadnych szans z zachodem. Dlatego uprawia to szarpanie za nogawki za pomoca jakichś Kimów. W ostatecznym rozrachunku liczy się jednak kto co może zaprezentować militarnie. Komunizm jest w stanie kraść, nie jest w stanie wygenerować żadnego rozwoju, dlatego zawsze będzie w tyle. Tak mówisz, jakbyś komunizmu sam na oczy nie widział. No chyba, że w K*winowi wierzysz, że w Chinach nie ma komunizmu, tylko jest "wolny rynek" ;)

      Anglia jest i jest niezatapialna, jest poza władzą Niemiec i to wystarczy żeby z jej terytorium można było trzymać kontynent za jaja. Imperium tu do niczego niepotrzebne, a muslimy to jest motłoch, który może sobie co najwyżej powybijać szyby i popalić samochody, a nie decydować o sprawach politycznych - jak u nas górnicy. Jak będzie trzeba, to się zrobi z nimi porządek, tak samo jak robi się z górnikami.

      Usuń
    8. Że się nie zgodzę. Podziwiam optymizm, ale uważam go za potężnie naiwny. (Nie powiem "niezwykle", bo niestety "zwykle".) Czy w Chinach jest "komunizm", czy coś innego, to najbardziej jałowa kwestia, jaka w tej chwili mogłaby mi przyjść do głowy. Co by z tego miały wynikać? To tylko SŁOWA. Coś, co ew. Trump może zaświergolić na Tweeterze, ale człek sensowny takimi pierdołami się nie zajmuje.

      "Wolny rynek"? Idiotyczna hipostaza, ale co to ma za znaczenie, nawet gdyby gdzieś i istniał? Może na dostęp do różowych golarek, ale mam to w nosie. "Zachód nadal może"? Zachód mógł wygrać wojnę w Wietnamie, a tę w w Iraku to nawet i wygrał. Jeszcze parę takich sukcesów i będziemy w domu. Każdy będzie miał własną Środę, Szczukę, Biedronia i Senyszyn, bo US of A odważy się wykorzystać swe możliwości i spali cały Bliski Wschód, Koreę i połowę wielkich miast Europy ogniem piekielnym. Kulam się ze śmiechu.

      Nie twierdzę, że Kim zatknie wkrótce flagę na Kapitolu (może jego wnuk kiedyś), ale gra Trumpowi na nosie jak ta lala, ten opluwa go i straszy na Tweeterze, świat ma ubaw, a mnie jest np. żal tych Marines, którzy za to zapłacą, bo jednego nawet osobiście znam i cenię.

      "Z górnikami"? Spojrzałeś chociaż na to co sam piszesz? Powinieneś. Szwedzki urzędnik praworządnemu obywatelowi też potrafi nagadać i dziecko mu za byle co odebrać, ale Państwu Islamskiemu nie podskoczy. Dokładnie tak samo jest z górnikami. Zajęcie od pokoleń przyuczyło ich do niewolnictwa, to i dają się jak niewolnicy traktować. Jak Kim się nie daje, z Trumpa i (niestety) Zachodu opadają gacie. Tak to widzę.

      Pzdrwm

      Usuń
    9. Jorge chyba też zbliża się do tygrysizmu: "Cały czas plączemy się. Kurwa, zacznijmy życie traktować poważnie, jakby coś od nas zależało. Chcecie chronić braci, siostry, rodziców ? Ok, ale pamiętajcie, że zapłacą za to wasze dzieci. Bo nic nie jest wygrane jeszcze, a za zaniechania nasze, zapłacą one. Nie dało się. Przepraszam, a co ja jestem winny, dlaczego mam płacić za infantylność pokolenia np. moich rodziców ? Wiem wiem, starałem się zrozumieć kontekst sytuacji, że i tak wielki sukces, że nie dało się nie wierzyć Wałęsie i tam takie. Ale to my musieliśmy dorastać w tym burdelu, moje pokolenie, na państwo które jako tako rozumiem i się z nim utożsamiam musiałem czekać ćwierć wieku. A my nie mogliśmy zrobić nic, bo tak się sformatowaliśmy (albo nas sformatowano), były dwa wyjścia, albo opór totalny, albo z prądem. Obydwa rozwiązania nic nie wnoszące. Nawet nie potrafimy wystawić rachunku pokoleniom, które nam taki piękny świat przygotowały. A to jest bardzo ważne.

      Z mojego punktu widzenia jest jednak plus, tych moich pokoleń. Otóż właśnie ta świadomość, że nie ma to tamto, dziś olejemy jutro zapłacą ci, którzy przyjdą po nas, czyli dzieci nasze. Nie potrafimy się organizować, zabito w nas instynkty społeczne, więc chociaż na własnym polu zróbmy to co możemy. Okres durnej walki, prób uświadamiania świata mam za sobą. Kulą w płot. Więc chociaż na nich wszystkich się wypnę dupą. Będę pielęgnował tworzenie dwóch światów i stawiał zasieki na granicy. I to nie jest przekora, obrażanie się, czy rezygnacja/wycofanie. Wg mnie to jest jedyna skuteczna droga, żeby w końcu wygrać ostatecznie."

      Usuń
    10. ""Z górnikami"? Spojrzałeś chociaż na to co sam piszesz? Powinieneś. Szwedzki urzędnik praworządnemu obywatelowi też potrafi nagadać i dziecko mu za byle co odebrać, ale Państwu Islamskiemu nie podskoczy. Dokładnie tak samo jest z górnikami. Zajęcie od pokoleń przyuczyło ich do niewolnictwa, to i dają się jak niewolnicy traktować. Jak Kim się nie daje, z Trumpa i (niestety) Zachodu opadają gacie. Tak to widzę."
      Czy Wy aby nie przesadzacie Panowie z tą potulnością górników? Toż Zulusi, którzy rozwalili apartheid byli górnikami. Gierek też fedrował za młodu i jakoś nie nabawił się strachu przed Hitlerem i Stalinem od tego, raczej jakby przeciwnie.
      Poza tym punkt widzenia zależy od punktu siedzenia: z perspektywy IS europejscy gwarkowie mogą wydawać się potulni i nieskuteczni, ale z perspektywy europejskich prekarów np: naukawców są zadziwiająco agresywni ale i...skuteczni.
      Tawariszcz Mąka

      Usuń
    11. @ Tawariszcz Mąka

      Nie, jasne że gwarkowie są o wiele mniej spedaleni od ęteligętów, jak zresztą wszyscy chyba robotnicy wielkoprzemysłowi. Jednak Bercik to, przyznasz, nic w porównaniu z takim Państwem Islamskim, i tam by sobie bezpitulek Thatcher potrenował swoje osławione cojones y bicepses.

      Swoją drogą widziałem wczoraj na "naszej" telewizji reportaż o tym, co się dzieje w Luton, gdzie muślimy się nie do uwierzenia bezczelnie panoszą, szkoła, urzędy i policja umywają rączki, a nasi uczniowie szkolni są za sadystycznie dręczonych pariasów, na których tubylcy wyładowują całą swą nienawiść do imigracji.

      "Niezatapialny lotniskowiec", my foot! (Bez urazy, kochany tejocie!) Może puszczanie z megafonów zrzędnego głosu "Żelaznej Damy" dałoby jakiś pozytywny skutek? Słysząc go nie wróciliby wtepędy do Pakistanu? Co mamy do stracenia?

      Pzdrwm

      Usuń
  3. Jedyną siłą komunizmu było i jest wciskanie kitu. A brednie o "konieczności dziejowej" i "nieuchronnym zwycięstwie" to jest tych kitów esencja. Nie ma sensu łykać tych bredni podrzucanych przez wroga, bo przecież mu tylko o to chodzi.

    Belle epoque była równie zdegenerowana intelektualnie i moralnie, a co się potem z niej wykluło? Takie brzydkie słowo na f, do dzisiaj zmora tych wszystkich Śród, Szczuk, Biedroniów i Senyszynów.

    Górnicy przyuczeni od setek pokoleń do niewolnictwa, mówisz. A od ilu pokoleń niewolnikami są ci wszyscy muzułmanie, po krótkim pasmie sukcesów zdominowani na setki lat przez Imperium Osmańskie, potem przez mocarstwa kolonialne?

    System polityczny zachodu jest zły i mocno go osłabia, ale to nie znaczy że mamy ściągać majtki i nadstawiać się do penetracji. Nie wiem czemu uparłeś się pisać o Trumpie, przecież facet którego wszystkie dorosłe dzieci ochajtane są z żydami nie może być nadzieją na cokolwiek, ale akurat w wypadku Kima bardzo dobrze, że nie daje się wciągnąć w tę wojnę, bo jedynym celem tych prowokacji jest zaangażowanie USA w Korei w celu odwrócenia uwagi od tego co komuniści robią na morzu wschodnio- i południowochińskim, w Birmie i last but not least w Europie.

    Pesymizm to tchórzostwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pesymizm to tchórzostwo" - dobre! Wyrasta nam tu nowy Wilde, Król Bonmotów przez odwrócenie. Fajne, banalne zresztą okrutnie, ale dla mnie totalnie fałszywe. Pesymizm, jeśli mimo wszystko walczysz, to jedyna godna postawa. Optymizm to postawa typowa dla b. głupiej gęsi w przeddzień Wigilii.

      "Komunizm"... Ach, jak ja kocham takie granie słowami, takie na słowa reagowanie! "Byk na czerwoną płachtę" to jednak zbyt by było pochlebne, bo byk ma jaj i byk to byk. (Mam nadzieję, że nie jestem zbyt szorstki? Wiem żem obcesowy, ale szanuję Rozmówcę, tylko się absolutnie nie zgadzam, a tematy istotne.)

      "Komunizm" to dla mnie... Czym się "komunizm" różni od "normalnego" zamordyzmu? Od "normalnej" Rosji? Od "normalnego socjalizmu utopijnego" czy innych tam Lollardów? EWOLUCJĄ! Planem wykorzystania Darwinizmu do wyhodowania NOWEGO, UDOMOWIONEGO CZŁOWIEKA! Przerobienia ludzi na owady, o czym tak pięknie pisze Ardrey! (Komu miał być zadedykowany Das Kapital? Darwinowi. Nie przyjął.)

      Bez tego słowo "komunizm" nie oznacza nic istotnie więcej, niż zwykły zamordyzm und totalitaryzm. No a sorry, tego prawdziwego komunizmu, czyli hodowania UDOMOWIONEGO CZŁOWIEKA, to ja widzę o wiele więcej w dzisiejszym ZACHODZIE, Z US OF A, NA CZELE, niż w jakichkolwiek Chinach. Nawet i być może totalitaryzmu, jeśli weźmiemy pod uwagę "miękki" totalitaryzm i zamiary, a nie to, że faktycznie nie ma już żadnej szczeliny, gdzie się można wcisnąć. (Choć kamery na każdym kroku i aparaty rozpoznające twarz swoje robią, och robią.)

      Chiny to b. stara C., więc są tam Fellachy. Chiny zawsze były b. "uspołecznione", czy jak to nazwać - mało doceniany jest tam indywidualizm i te rzeczy. (To miłość oświeceniowych mędrków przecie.) Ten dzisiejszy chiński "komunizm" - możemy sobie go tak nazywać, czemu nie, ale wyciąganie daleko idących wniosków z tego słowa jest już głupotą - to faktycznie ustrój pragmatycznie totalitarny, że tak to określę, czyli kontrolujący wszystko, na czym mu aktualnie zależy, zamordyzm, z propagandą (jak wszędzie, czy na Zachodzie nie? po prostu tam bez kompleksów i wprost), co zresztą Chińczykom dość pasuje, przynajmniej na razie, kiedy stanowi to miłą odmianę po Wielkich Skokach, dymarkach na podwórku itd. Ale tak czy tak Chińczycy są dość owadopodobni, przy swoich niewątpliwych zaletach.

      Jak wszyscy niestety, w każdym razie ci nie dość przesiąknięci Tygrysizmem, bierzesz obecny postoświeceniowy leberalny stek kłamstw i syf za "rzerczywistość" i "normę". A to BŁĄD! Niemce, choć mało mi sympatyczne, mają masę racji odrzucając te sprawy, a że im w końcu nie wychodzi mimo stosowania b. radykalnych i średnio nieraz etycznych środków, to druga sprawa. Dla Polaka pozytywna, choć my na tym wychodzimy gorzej od nich, ale ogólnie... Nie jestem przekonany.

      c.d.n.

      Usuń
    2. c.d.

      Wymyślanie Chinom od "komunizmu" to właśnie taka polityka i odgrywanie podmiotu w Historii Świata (ach!), ja jaką, z pomocą Twittera, stać dziś Trumpów tego świata. Prosta droga do rzeźni, jeśli mnie spytać. Nic z takiego wymyślania nie wynika, a w dodatku my, z naszym liberalnym poszanowaniem jednostki ludzkiej, wolnością słowa, rzekomym katolicyzmem - dążymy do znacznie gorszego stanu, poganiani takim kopiącym prądem prętem, jak bydło do rzeźni.

      Chińscy "komuniści", czy jak ich tam nazwać, nie przerabiają (już) raczej swoich "obywateli" na owady i hodowlane bydlątka - choćby dlatego, ze już ich mają dość udomowionymi. A u nas dzieje się to bez przerwy i wkrótce, jeśli się uda, każdy będzie spał z Biedroniem z jednej, a środą z drugiej strony. Dziękując Franciszkowi i Trumpowi za swoją wolność i szczęście.

      Muzułmanie są niewolnikami? To dla mnie coś nowego. Nie jestem, nie zamierzam przechodzić, nie lubię, uważam że to wróg mojej K/C... Ale kto tu jest niewolnikiem? A zresztą poczytaj sobie choćby Herodota - z niewolników mogą być jeszcze zdobywcy i panowie, byle ich nie wykastrowano. (Czytałeś, by the way, moje "Gdzie łuk i oszczep nie zdoła"?) Byli czy nie byli - teraz nas, a w każdym razie Zachód, PODBIJAJĄ niczym najbardziej rasowi zdobywcy. A ten nadstawia odbyt niczym najrasowszy cwel. N'est-ce pas?

      La Belle Epoque była zdegenerowana? W jakim to sensie? Sam nie znoszę can-cana, ale tam jeszcze parę innych rzeczy było. A po niej, co takiego cudownego nastąpiło, że spytam? Dwie, b. skuteczne, próby samobójcze Zachodu i teraz nie tylko on dogorywa, ale w dodatku w sposób obrzydliwy i hańbiący. (Chcesz optymizmu? Tygrysizm niesiony pod strzechy jest ratunkiem! Że się zaśmieję. Nie ma już strzech.)

      Dobrze, że się nie daje wciągać w wojnę Kima, zgoda. Tylko że jakie są te chytre plany? Kim w końcu wystrzeli rakietkę hydro na Seattle i coś się zacznie, chcemy, my Trumpy, czy nie chcemy. Twitter sprawy już może nie załatwić.

      Dzieci są podrabianymi, ale wnuki w pełni i on z tego jest b. dumny. Trump mnie boli, bo on ma szansę skompromitować bunt proli i załatwić, w żałosny geszefciarski sposób, to, co Adolf H. zepsuł swym szalonym epickim... Jak to nazwać, żeby nie musieć rano wstawać i witać.

      Pzdrwm

      Usuń
    3. Że uzupełnię, bo ta rozmowa jest dość jednak chaotyczna i o wszystkim...

      Nie jestem wrogiem Trumpa! Życzę mu, i sobie, i nam, sukcesu! Nie przekreślam go nadal do końca i dostrzegam parę jego istotnych zalet, a także sukcesików.

      Wiem, jaką gość ma potwornie trudną sytuację. Te prole, co im się udało go psim swędem do władzy wykatapultować, to też żadni tygrysiści, a niezorganizowany, nieuświadomiony, ganiany impulsami i bodźcami z różnych szemranych stron tłum. Trump nie bardzo ma oparcie gdziekolwiek, nieprawdopodobnie trudną sytuację międzynarodową i wewnętrzną, sam nie mam bladego pojęcia co bym na jego miejscu robił.

      Co powiedziawszy, dodam, że jego klęska będzie klęską nas wszystkich, a napalanie się teraz i traktowanie go jak Archanioła Michała z Mieczem Ognistym tylko tę klęskę pogłębi. Ew. klęskę, sprecyzuję, żeby już było hiper dokładnie i optymistycznie. Ale optymistą nie jestem.

      Wolałbym Trumpa BEZ TWITTERA, bez różnych takich spontanicznych wypowiedzi, z których się potem wycofuje, więcej szpęglerycznego pesymizmu - bo i sytuacja jest b. poważna - a mniej tego co widzę, czyli amerykańskiego hiper-optymizmu z hiper-entuzjazmem, godnego sprzedawcy używanych samochodów z wybielonymi mega-zębami.

      Reagan też poniekąd zwalczał komunę słowem gładkiem, ale jednak sytuacja była wtedy o wiele dla US lepsza. Kacapy się przegrupowywały, wojny zimnej, jak widzimy, wcale nie przegrały może jeszcze być b. różnie, ale przegrupowywanie się to b. niebezpieczna rzecz w kontakcie z wrogiem, to i Reaganowi, można uznać, choć są wątpliwości, czy aby na pewno, się udało. No i Reagan nie miał Twittera, który mnie chyba najbardziej u Trumpa razi. Ale nie to, że mu źle życzę, czy że nie dostrzegam jego zalet czy sukcesików. Oby mu się, q*wa mać, udało!

      Pzdrwm

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Zgadłeś Mistrzu, brawo! Dziennik, rok jakiś chyba '62 czy
      63. Mógłbym sprawdzić, ale to te lata.

      (To Ty żyjesz?!)

      Pzdrwm

      Usuń
    2. Życiem to bym tej wegetacji szumnie nie nazywał ale jeszcze się ciągnę.
      Bywam tu regularnie ale coraz mniej chce mi się gadać a co tam dopiero pisać!

      Usuń
    3. Miły jesteś, ale nie kokietuj. To ja straciłem praktycznie całe przekonanie do pisania i to, że w ogóle czasem piszę, dziwi mnie i trochę nawet napawa wstydem. Sam wiesz, że poziom mógłby tu być o parę pięter wyższy, a ja wiem, że nawet o osiem mil (nie ma jak psychodelic!), tylko po kiego grzyba pisać, skoro nawet Mistrz Sz., zauważył był, że "ludzie rasy" pisania nie znoszą... Tym bardziej, kiedy publika nie dopisuje nawet wtedy, kiedy poziom jest OK.

      Całuję czule Twoją dłoń

      Usuń
  5. Srał pies publikę! 99,9% i tak nic z tego świata nie kojarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mógłbym się ew. spierać co do drugiego miejsca po przecinku, ale w sumie zgoda. Tylko co z tego wynika, poza tym, że nie warto pisać? Kiedyś pisałem w znacznej mierze dla siebie samego, żeby się nauczyć lepiej myśleć, i dało to na tyle dobry skutek, że dziś, aby wykrystalizować (ach!) myśli nie potrzebuję już właściwie pisać. Tak że mam mocno mieszane uczucia na ten temat, choć fakt, że właśnie nie całkiem jednoznaczne.

      Nierzadko mi się wydaje, że miałbym do wyrażenia idee (niemal?) na miarę tych Nietschego czy Szpęglera, tylko że w związku z nimi największa (poza się nimi gnuśnym cieszeniem) przyjemność to myśl, że zejdę z nimi do grobu i nikt nigdy w całym ach! Wszechśwciecie tego nie będzie wiedział. Nigdy.

      Alternatywą byłoby kompletne niezrozumienie, jednodniowe wizyty w Tworkach (żartuję, to akurat NIE TEN przypadek), niewygoda kaftana bezpieczeństwa (czyli gorzej od jednodniowych wizyt, a nie jestem Houdini), śmiech... I absolutnie nic pozytywnego dla nikogo, kogo lubię czy cenię, z sobą na czele.

      Tak właśnie kończą się C., jeśli nie zostaną wcześniej podbite i zniszczone przez Cortezów i Alaryków? Że masz coś do powiedzenia i tego nie mówisz, bo po co, bo tylko ci to zaszkodzi, bo i tak wszyscy wolą co tam wolą?

      Ach, ta moja biedna głowa, jak ona to wszystko... ;-)

      Pzdrwm

      Usuń
  6. Syndrom Kassandry? Stempowski napisał kiedyś essej jej dedykowany.

    No cóż tu powiedzieć ? Jest bagno !

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czemuś mi nie powiedział, Amalryku, że istniały jednak rewolwery z tłumikiem?! Tylem na tym zbudował, tylem polemik wygrał...

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń