sobota, października 05, 2019

Parę myśli, bonmotów... i co tam się nam napisze

Na początek wyjaśnijmy sobie coś istotnego jak cholera, w kwestii... Jak to tam nazwać. Otóż ja nie jestem w PiS i nie muszę w związku mieć wszystkich poglądów jak JK, ani tym bardziej jak w oficjalnej PiSu doktrynie. Tym bardziej PiS nie odpowiada za moje osobiste poglądy, łącznie z niepohamowanym obrzydzeniem do Unii i daleko posuniętym sceptycyzmem co do cudowności tzw. "liberalnej demokracji". Która zresztą, na ile jeszcze jest w ogóle jakąś "demokracją", to pilnie stara się ten swój "błąd" naprawić.

Głosuję na PiS i mam zamiar to robić jeszcze długo. Tak wiem, że indywidualne głosowanie to, matematycznie rzecz analizując, rzecz mało skuteczna, ale credo quia absurdum est i jakoś się z tym godzę, a także wszystkich do głosowania na PiS zachęcam. Na PiS, a nie na jakichś "nastojaszczich prawicowców" od groźnego kiwania palcem w bucie i "domagania się", co to już dziś wychodzą z Unii pod opiekuńcze skrzydła wujka Putina.

Swoją drogą jak cudnie w końcu mój ukochany K*win się w swoich schizofreniczno-agenturalnych gadkach ujawnił! Teraz już najtępszy "libertarianin" spod osiedlowego trzepaka nie może twierdzić, że to polski patriota i jednocześnie nie gość, który w normalniejszych warunkach byłby już dawno w pokoju o mięciutko obitych ścianach. Bez klamek. No i na stałych psychotropach też, oczywiście. (Nie, żebym takie działania hurtem bezkrytycznie pochwalał, ale Darwin z Herbertem S, mają  swoje racje, zgoda panie K.?)

Tyle że z tych naszych nastojaszczich patriotów on jeden zdaje się ma forsę (nic nie dodam, bo i nie wiem dokładnie skąd, choć istnieją podstawy do różnych przypuszczeń), więc ci ludzie będą się tak kompromitować, i kompromitować prawdziwą prawicowość przy okazji. Nie żeby naprawdę byli jakąś sensowną prawicą, ale fakt, że różne politpoprawne tabu to oni gwałcą że aż miło (jakieś ADHD czy coś, zapewne nic poważniejszego), więc pod trzepakiem, ze swoim żałosnym jednopalcowym fetyszyzmem dla prawiczków, czyli tzw."powszechnym dostępem", i innym podobnie genialnymi pomysłami, robią za esencję i prawicę prawicy. (Podczas gdy naprawdę to...? Zgoda, "skrajna prawica skrajnej lewicy", brawo Mądrasiński!)

* * *

Prawdziwa suwerenność państwa jest wtedy, gdy np. ew. targowice i innych zdrajców można, bez większych międzynarodowych problemów czy pytania kogokolwiek za granicą o zgodę, wsadzić do jakiejś Berezy. (Albo i ostrzej, jeśli potrzeba.)

To co mamy obecnie, to co najwyżej "Suwerenność Na Miarę Naszych Potrzeb und Możliwości" i/lub "Suwerenność Na Miarę XXI Wieku". W tych wszystkich ckliwych nekrologach, co je nam co parę tygodni z takim zapamiętaniem serwują, powinno się otwarcie mówić: "Zmarły był Niezłomnym Bojownikiem o Suwerenność Polski NMNPuM/NMXXIW, ach!" (i tu salut z 21 dział). A nie jakieś mętne kawałki o suwerenności jako takiej, jakbyśmy mieli do czynienia z Kościuszką, Bemem czy Piłsudskim! (Którzy zresztą byli anachronicznymi męskim samcami, bez mrugnięcia okiem gwałcącymi Europejskie Wartości i co się tylko dało.)

*

Zarzut "anachronizmu" w wielu kontekstach może oczywiście być dotkliwy, słuszny itd., ale w tych czasach trudno mi sobie wyobrazić większy komplement, niż stwierdzenie, że "wyznajemy anachroniczne wartości". (Tym bardziej słodkie, że będzie to na pewno komplement mimowolny.)

*

Język to zabawna sprawa! Nazwanie tej naszej (?) dzisiejszej... Niech już będzie: opozycji "targowicą", może być zarówno obelgą, na jaką oni absolutnie i z nawiązką zasługują, albo przeciwnie - niezasłużonym komplementem. Od czego to zależy? Jeśli mówi się DO NICH, to "targowica" jest o wiele za dobra. To słowo wyszukane, trzeba co najmniej znać historię Polski na poziomie którejśtam klasy podstawówki, i to sprzed min. Hall... I to ryzyko, że oni się naprawdę poczują kniaziami i hetmanani, o czym wyraźnie śnią po nocach!

To jest po prostu, ta "opozycja" znaczy - i tu wypada podziękować naszym wschodnim (w tej chwili raczej północno-wschodnim, nieprzyjemnie blisko mnie, ale to się może zmienić i nie w dobrą stronę bynajmniej) sąsiadom za ich język, z którego zapożyczenia są dla polszczyzny tak bezcenne! Jak by można inaczej określić tę "opozycję" spod znaku "ulicy" (nie wyszło, biedaki!) i "zagranicy" (też szkopom nieco kita nieco ostatnio zwisła, ale spokojnie!), jeśli nie "swołocz"?! 

Lub jakimś innym, podobnie ruskim do szpiku kości słowem. Przecież tej komuszej "arystokracji" nawet ze Szczęsnym Potockim szkoda porównywać, bo im się w tych ich, odziedziczonych po handlarzach śledzi z Nalewek i nafaszerowanych GWybem łbach do reszty z dumy poprzewraca! Jednak między nami, potomkami folwarcznych chłopów (i być może Ottona III w niektórych przypadkach, a co najmniej takich, co figurują w dokumencie jako szlachta, fakt że w Marcgii Brandenburgskiej, już w roku 1170), "targowica" to b. dobre i adekwatne na tę swołocz określenie. Polski trudna język, a nasza historia i nasza (?) "opozycja", to już całkiem obłęd!

*

Miałem (ci ja) jeszcze przed chwilą w głowie parę innych niezłych i całkiem nowych bąmotów, ale się mi zapomniały. Cóż, Ludzkość chyba jakoś to przeżyje. Może kiedyś wrócą, może kiedyś zechcę je rzucić... Gdzie? Na stos, na stos, na stos! Gdzież by indziej, Napieska?

O cholera! Właśnie wymyśliłem nowego bąmota, co za forma! Specjalnie dla Sztura tym razem, czy jak mu tam... Idzie tak:

Może to i prawda, że potomkowie chłopów folwarcznych głosują na PiS i wyznają PiSowską ideologię - ci z bardziej herbowym (nie żebym ja się uważał za arysto, bo wcale nie wszyscy moi przodkowie tacy byli, ale przodkowie tego Sztura słabo mi imponują) bywają nieco bardziej radykalni.

Tacy jak Sztur (czy jak mu tam) powinni się modlić, żeby to PiS, a nie tamci rządzili (na tyle na ile "rządzili" chwilowo, ale ponoć takie mamy czasy) w Polsce, bo w przeciwnym przypadku pieszczoty mogą się skończyć, a tacy jak ów Sztur mogliby się co najmniej zapoznać z uczciwą, ciężką pracą w "Biedronkach" tego świata... W końcu z hojności i filmowo-teatralnych pasji samych czytelników GWyba to oni się długo na swoim ulubionym poziomie konsumpcji nie utrzymają. Cóż, zemsta za folwarki to nic wobec tlącej się w sercach szlachty, niechby i szaraczkowej, niechby i z wyboru, żądzy zemsty za wszystko, co te ubeckie mendy Polsce - i nam, porządnym Polakom - od '39 czyniły i nadal próbują!

triarius

P.S. Nie żebym coś miał do św.p. pana Morawieckiego! Wierzę, że był porządniejszy od znacznej większości, naprawdę próbował, i że może nawet coś tam dla Polski uczynił. Zasługuje na państwowy pogrzeb i nieco pompy funebris, a jako ojciec obecnego Premiera jeszcze dodatkowo. Jednak gdzie tu jakaś miara, jakaś proporcja? Nie mówiąc już o trzeźwej, brutalnej z konieczności analizie celów, metod i rezultatów? Wyraźnie chcą nam powiedzieć, że "Morawiecki to taki Kościuszko na nasze czasy". Może i. Słodko nawet, tylko jak to, do q,,,wy nędzy, świadczy o tych "naszych czasach"?

Kobuszewski był wspaniały i mu się należały wszystkie te zaszczyty, niezbyt zresztą wielkie, ale dość niedawno czcilismy jakiegoś "artystę", którego chyba tylko pan Prezydent i paru platfąsów mogło naprawdę szczerze opłakiwać, a ja nawet nie pamiętam, kto to był. Niedługo przedtem jakiś inny taki, wcześniej inny, równie wybitny i równie nasz... I kolejny... Nasz, ale nic nadzwyczajnego... PiSowska Polska, którą tak kocham, staje się powoli taką osiemnastowieczną husarią. Której skrzydła rosły i rosły, bo ona służyła tylko do dekorowania pogrzebów. 

Może kogoś to nawet i cieszy, ale mnie niespecjalnie. Rozumiem leminga, którego to razi. Lemingów trzeba przekonywać SUKCESAMI, SIŁĄ i SKUTECZNOŚCIĄ BEZ PRZESADNEGO ZADĘCIA - dęte i nudne obchody, nie mówiąc już o próbach przekonywania czy wprost skamleniu, leminga tylko śmieszą, budząc w nim dodatkowo sadystyczną agresję. Może to kogoś okrutnie razić, ale to po prostu biologia i tyle zdrowia, ile w ogóle jest w lemingu. Nigdy nikt tego nie zmieni, więc może nieco jednak by odpuścić?

16 komentarzy:

  1. Nastojaszczych patriotów (wsród ktorych prym wioda eskimosi, oczywiście), pompuja różne portaliki, bedace odpryskami Neonu, jak np. legion, ktory bedac bardzo katolickim, nienawidzi zydow (oczywiscie tylko tych antyrosyjskich).
    Kto to jest K, wiedziałem juz wtedy, kidy słuchałem w yutubie jego opowieści o tym, jak Związek Radziecki utrzymywał PRL, placac nam za duzo za węgiel i przysyłając swinine. (Nb. juz nie moge znaleźć tych filmików w jutubie).
    Ten arystokrata ochrzczony nożem na ulicy przez wlasna rodzine
    od dawna gromadzi wokól siebie głupkowata młodzież, potomkow fornali, ktorym wmawia liberalne bzdury.
    Dlatego tez, jeśli nie byłoby innych powodów niz np niechec Legionu do PiSu, z tego tylko powodu tez bede głosował na PiS.

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawdziwe i bolesne.

    Do Dávili mam stosunek ambiwalentny, przyznam, lecz racji mu, jak i Tobie Triari, często odmówić nie można.
    Anachronists are timeless, można by rzec.

    Uwaga o rosyjskich pożyczkach bardzo trafna! Nb. ktoś* zauważył, że rosyjskie miana dalekowschodnich nacji służą nam, Lechitom (hłehłe), za obelgi. Np. grzecznie „Chińczyk”, niegrzecznie „kitajec”.

    Pzdrwm
    A Non

    *http://www.peterlin.pl/blog/typology-of-ethnic-slurs-a-sketch/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjaśniłbyś dlaczego "ambiwalentny"? Naprawdę mnie zainteresowałeś. "Z jakich pozycji" go do końca nie akceptujesz? - if you get my drift.

      Ja też anachronista? Tym się jednak od Boskiego Mikołaja (K*winem pojechałem!) trochę chyba różnię?

      W każdym razie nie masz pojęcia, jak mnie takie, jak ten Twój, komęta cieszą!

      Pzdrwm

      Usuń
    2. Ano wk...nerwuje mnie jego maniera. "Jak nie posiadasz prywatnej biblioteki klasyków (editiones principes oczywizda) ni czytasz ich w oryginale, toś cham i prostak. Idź sobie. Na pole." (Tak, wiem, że trochę hiperbolizuję.) Z drugiej strony często ma rację.

      Ano sam się anachronistą pomieniłeś. Tym jednak się różnisz od Mikiego (sam nie wiem, kim pojechałem), że wspomnianej wyżej maniery nie masz! I dobrze.

      Ja dziękuję za lata pracy i wyleczenie mnie z k*winizmu.

      Pzdrwm

      Usuń
    3. No to ja rekontruję to podziekowanie! Coś ten blogas sensownego uczynił. Co do Boskiego Mikołaja (K*win każe spolszczać - czemu nie zruszczać? - wszelkie imiona, to było o tym z tym jechaniem, żart!).

      Boski Mikołaj faktycznie uważa, że jego status arystokraty stanowi jakąś opozycję dla obecnej koszmarnej lewackiej rzeczywistości. Gdybym był nastojaszczim arysto i miał zasoby, może też bym tak do tego podchodził, ale nie jestem.

      I tak mi trochę wstyd, że się tu popisuję francuskim czy łaciną, a także niektórymi przodkami, ale motywacja była, i nadal w sumie jest, taka, żeby te... z przeproszeniem męskich członków... Nie cieszyły się, że my to folwarczni, a oni elita, albo że my spoceni ogoleni bezmózdzy, a oni parle france... Pod tym kątem to nawet chyba Czaskoski mógłby mi buty czyścić, więc tym ich akurat chciałem zwalczyć, a co najmniej nas zapobronić.

      Trochę to jednak wygląda na jakiś śnobizm, co mnie martwi. Bitni i zamaszyści przodkowie to fajna rzecz, z drugiej strony tak dzisiejsza arystokracja jest śmieszna, bo oni tylko dlatego są tą arystokracją, że się żenią i mnożą (z pomocą lokajów oczywiście i furmanów) miedzy sobą. Podczas gdy np. moja św.p. Babcia, hrabianka z obu stron, fakt że zubożała po upadku Austri, wyszła bez kompleksów za "prostego szlachcica", syna rektora Politechniki Lwowskiej... A matka jeszcze radykalniej...

      Skutkiem jestem ja, więc ta metoda działa! A tamci durnie tańczą na balu debiutantek i czekają na powrót trzymania nocnika za Monarchą. Durnie! Ale Sztury to takie same durnie, tylko bardziej podłe.

      Pzdrwm

      Usuń
    4. W końcu dla mnie np. najbardziej ze wszystkiego w tym podłym dzisiejszym świecie bolesna jest myśl, że to, z przeproszeniem bydła... Ta swołocz z czasem naprawdę może zostać jakąś tam prawdziwą arystokracją, prawdziwą elitą... Bo inni będą prolami, bydłem i niewolnikami, więc na pewno nie oni...

      Myśl, że takiś komuszy czy lebralny bydlak z budy czy Chobielina kupił sobie nasze srebrne widelce z inicjałami i hrabiowskimi koronami (choć to przecież tylko przedmioty, więc ich wartość, wobec wartości rzeczy naprawdę istotnych, jest niemal żadna!) i naprawdę wchodzi w buty, w skórę dawnej arystokracji...

      Która oczywiście nie była bogami, nie była idealna, by far, popełniała zbrodnie, głupoty i podłości, ale jednak wtedy był naprawdę elitą i zestawienie ich z tymi tam Michniko-Szturo-K*winami sprawia mi autentyczny ból. Choć już pogodziłem się z tym, że przeminę i nikt za ćwierć wieku nie będzie mnie pamiętał itd.

      Rozumiesz to? Pzdrwm

      Usuń
  3. @ WSIe

    Co tu się, do kurwy nędzy dzieje? Komęta pojawiają się i znikają zanim je doczytam. Tow. Mąka - wpisz mi jeszcze raz tego ostatniego komęta, OK?

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  4. Triari,

    to rzeczywiście dziwne, że mój komętas znikł.

    Napisałem, że się zgadzam. Z grubsza. Obecna tzw. arystokracja - kury szczać prowadzić! A Łacina OK. Wcale nie używasz jej za często.

    Pzdrwm
    A Non (nie tow. Mąka)

    PS Dziękuję za nowe wpisy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięks! Ale to wcale nie jeden komęt - wczoraj zdażyło mi się dokładnie to samo. Ten w każdym razie chwilowo jest. Nie Mąka, potem chyba sam na to wpadłem, ale wpisałem z rozpędu. Gość ze Zgierza, tak?

      Pzdrwm

      Usuń
    2. Nie! Jeszcze ktoś inny. Czytelnik od lat niemal jedenastu.
      Vale

      Usuń
    3. Przepraszam za te posądzenia, tłumaczy mnie trochę fakt, że tu się nawet super ludzie wpisują jako "Anonimowy", co mocno psuje zabawę (nie że coś, ale moglibyście się chociaż w komęcie podpisywać), więc nie wiem kto jest kto i kojarzę tylko paru, z których jedni pouciekali, drudzy się obrazili (za piękną mając żonę), trzeci umarli R.I.P... I te rzeczy.

      Całuję wylewnie

      Usuń
  5. Właśnie słucham w studio u Ogórkowej gada Seneszyn nt. Popiełuszki... I mam takie podskórne wrażenie, że jest to żeńska, a może feministyczna bardziej tu pasuje, wersja Korwina. Niby dwa bieguny sceny, ale jakby coś ich łączyło. I wyobraź sobie, sprawdziłem na YT, czy czasem nie siedzieli razem w jakimś studio i jak wyglądała ich interakcja. Znalazłem... dwa gołąbeczki jak cudownie razem nadają na ten socjalistyczny i stalinowski PiS, z zachowaniem harmonii i wszelkich kontrapunktów. A może to tylko moje przewrażliwienie. https://www.youtube.com/watch?v=xjwRwoRx1gM

    OdpowiedzUsuń
  6. Tzn. nie chodzi mi o to, że oni razem akurat nie lubią PiS, tylko ten ich sposób wypowiedzi, to traktowanie rozmówcy. Oni jakby z tej samej gliny ulepieni. Nie chce mi się za bardzo tłumaczyć, ale myślę, że wiecie o co mi chodzi. Zresztą oni obydwoje w TV zachowują się dość spokojnie. Nie wrzeszczą, potrafią jakiś tekstem skoncentrować na sobie uwagę i przejąć dyskusje itd. Są w tym dość sprytni, i nad wyraz skuteczni. Mają dobrą technikę. Nie jąkają się i taki tam... Zresztą sami zanalizujcie. pzdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to przede wszystkim SCHIZOFRENIA w cybernetycznym (pasuje do Hrabiego de Nalevki!) sensie, opisanym przez Kępińskiego? Czyli że w korze, excusez-le mot, "mózgowej" gotuje się i szaleją różne tam synapsy i "wolne rynki" z komunizmem, ale kontakt z rzeczywistością żaden, no i to błazeńskie poczucie własnej wyższości, kogoś, kogo starzy posłali do szkoły 3 lata za wcześnie, więc z kokardką we włoskach, a co najmniej trzema spinkami (mówię o K*winie) na każdej przerwie spacerował z nauczycielką za rękę, bo by go brzydcy chłopcy pobili, albo co najmniej zburzyli loczki...

      Tak to widzę, odbiór!

      Pzdrwm

      Usuń
    2. To mogłoby tłumaczyć. W sumie nikt nie jest wolny od tych szalejących synapsów, jeszcze nie mamy nad nimi biologicznej kontroli. Ja mam, nieskromnie powiem trenowane oko na tego typu zachowania. Tzn. zauważam, że coś nie pasuje, ale brakuje mi mocy obliczeniowej, aby wyostrzyć tę głębię.
      A może oni grają w dobrego i złego policjanta? Oboje na zmianę. Tzn. Korwin zdaje sobie sprawę, że na tle tej wariatki, w końcu pokaże się z lepszej strony, a ona myśli dokładnie tak samo, tylko na swoją korzyść :DDD No i że razem okażą się mega ęteligentni w porównaniu do tych "socjalistów i stalinowców". W sumie żal mi tych co kupują ten kabaret, tych naszych "konfederatów".
      A poczucie wyższości, zgoda, tu powinna się już automatycznie każdemu lampka zapalać. A niestety tak nie jest. Niektórym szczurom to nawet imponuje. (Zaraz mnie Tygrys opier..., żem Ardreya do końca nie przeczytał...)

      Usuń
    3. Nic nie opier...! Masz absolutną rację. (Naprawdę nie czytałeś?! No, TO by Ci naprawdę zaszkodziło na przyszłą karierę! Popraw się! Ale chyba jednak czytałeś,¿No es verdad?)

      Pzdrm wylewnie

      Usuń