niedziela, czerwca 10, 2007

Europejski polityk podtrzymuje europejską tradycję

Konferencja prezydenta Francji na niedawnym Szczycie G-8, zaraz po spotkaniu z prezydentem Putinem. Jeśli nie znasz języka Robespierre'a, to akurat tym razem nie musisz rozpaczać. Jedyną w miarę interesującą rzeczą, którą tam słychać jest ostatnie zdanie zapowiadającego: "wydaje się, że pił jedynie wodę".

Nic Państwo o tym zabawnym wystąpieniu dotąd nie wiedzieli? Prasa nie pisała? Telewizja też nic? Cóż, wniosek z tego, że takie zachowania nie kompromitują europejskich polityków, ani ich narodów. Co innego oczywiście nacjonalizm! Wtedy robi się burza nawet na Jamaice.

A zresztą, nie bądźmy fanatykami. Któż mógłby się naprawdę gniewać na polityka tak udatnie naśladującego fioletowego tubisia? W Europie?!



triarius
---------------------------------------------------
Caeterum lewactwo delendum esse censeo.

piątek, czerwca 08, 2007

Czyżbym przebił katarynę osikowym kołkiem?

Napisałem nie tak dawno temu tekścik w odcinkach pt. 'Czy "kataryna" to gazownik Kalukin?' I nawet go jeszcze nie dokończyłem - jednego odcinka wciąż brakuje, ale to po pierwsze niemal formalność, po drugie mam ostatnio sporo innej roboty, po trzecie zaś znowu mam sporo wątpliwości z cyklu "powrót na zewnętrzną ścianę wychodka".

Te dwa odcinki, które są już napisane, można znaleźć tutaj: Czy kataryna to gazownik Kalukin? ( 1 ) i Czy kataryna to gazownik Kalukin? ( 2 ).

Tekścik jest na serio w jakichś 90-95%. To znaczy prawdopodobieństwo, że to rzeczywiście jest Kalukin oceniam zdecydowanie niżej, choć gość mi z wielu względów do tego pasuje. Jednak najistotniejszą kwestię, czyli to, że "kataryna" to lewacka, zapewne gazownicza, prowokacja, traktuję w sumie całkiem poważnie. Zachęcam zresztą do zapoznania się z tymi dwoma istniejącymi już odcinkami cyklu.

Najzabawniejsze jednak jest to, że ostatni tekst na przesławnym blogu "kataryny" powstał 13 maja i traktuje o, z pozoru rzeczywiście przedziwnej, zmianie poglądów Adama Michnika w sprawie ujawnienia teczek. Można zresztą kliknąć i samemu sprawdzić: Michnik: "Teczki dla wszystkich". Jakby nic istotnego się od tamtego momentu nie wydarzyło...

Przyznam, że obserwuję tę systuację na przesławnym blogu od dłuższego czasu, z coraz większym zainteresowaniem i coraz większym rozbawieniem. Kataryna bywała na Forum Frondy, gdzie postawiłem swą przewrotną tezę, a potem broniłem ją przed zgrają oburzonych i pełnych pogardy szermierzy. No i sprawa jest o tyle zabawna, że jeśli moja gambitowa teza byłaby słuszna, to samo jej ujawnienie - nawet na tak mało znanym blogu, jak mój - zniszczyłoby cały sens tej przemyślnej (hipotetycznej) manipulacji.

Co zresztą jest właśnie jedynym powodem, dla którego starałem się tę tezę rozpropagować - żeby nie można było potem kiedyś manipulacji ujawnić i obśmiać prawicowych internautów, prawicowych blogerów i prawicy w ogóle: "jacy to durni i jak łatwo łapią się na byle fałszywkę, byle używała ulubionych słów kluczowych".

Wyobrażacie sobie, co by się działo? Wyobrażacie sobie, jak byśmy się potem czuli? I to nie tylko wszyscy namiętni i całkiem liczni wielbiciele "kataryny", ale po prostu wszyscy, dla ktorych poglądy gazownika i innych demokraci.pl są głupie i obrzydliwe. Pomyślcie tylko! Czy nie warto było sprytną paradą zapobiec czemuś takiemu?

No bo teraz - o ile oczywiście mam co do "kataryny" rację - nie będzie można już nas bezkarnie wyśmiewać, bo zawsze ktoś w odpowiedzi może powiedzieć: "No ale przecież jeden facet przejrzał całą tę grę na oczy, prawda? Więc chyba nie całkiem chodzimy stadem, nie zawsze nabierzemy się na każdą farbowaną lipę".

No więc w sumie, każdy kolejny dzień, nic nowego nie pojawia się na blogu "kataryny" sprawia, że bardziej na serio zastanawiam się, nie tylko czy jednak nie mam racji, ale także, czy moje na ten tamat pisanie nie nie stało się dla "kataryny" osikowym kołkiem. No bo po co dalej miałby się Kalukin i Agora wysilać, skoro manipulacja spaliła na panewce? Natomiast w innym przypadku, dlaczego nagle "kataryna" zaczęła na swym blogu publikować raz na miesiąc, zamiast jak dotychczas nie rzadziej niż co parę dni?

triarius
---------------------------------------------------
Caeterum lewactwo delendum esse censeo.

poniedziałek, maja 28, 2007

Tubisie... czy może raczej Homosie?

Wiele radości sprawiła wielu ta kobieta od praw dziecka, podnosząc sprawę możliwej homoseksualnej propagandy w programie dla małych dzieci, który po polsku nazywa się "Tubisie", a w angielskim oryginale "Teletubbies". Chore, prawda? Przecież takie wymyślone stworki w ogóle nie mają płci, a małe dzieci w ogóle nie mają pojęcia o homo- czy heteroseksualności. Tak przynajmniej przekonywała nas dzisiaj np. pewna młoda i z pewnością mająca przed sobą piękną karierę psycholożka na TVN24.

Sprawa jednak wcale nie jest taka śmieszna. Jeśli ktoś sobie chce poczytać, to oto kilka linków. (Wprawdzie te dwie pierwsze stronki są po angielsku, ale w końcu dziś bez znajomości angielskiego to tak, jakby nie umieć spuścić wody albo zatelefonować.)

http://en.wikipedia.org/wiki/Teletubbies#Tinky-Winky_controversy

http://www.cnsnews.com/InDepth/archive/199902/IND19990212a.html

Oraz dyskusja na ten temat na forum Frondy, z której można się wiele dowiedzieć: http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&id=1064320#p1064603

Nie powinienem w zasadzie wynagradzać tych, którym się nie chce na ten temat poczytać, ale widać mam dobre serce... Więc proszę sobie popatrzeć na to video:



triarius
---------------------------------------------------
Caeterum lewactwo delendum esse censeo.

poniedziałek, maja 21, 2007

Z homoseksualnym Goebelsem gra do jednej bramki

Od małego byłem podejrzliwy wobec argumentów typu "hamujmy się, żeby nie dawać przeciwnikom amunicji propagandowej". Było to swego czasu zachowanie niewykle charakterystyczne dla zachodnich sowietologów i wiele wskazuje, że szybko wróci w wykonaniu aktualnych ekspertów od Rosji. Cały czas tego nastawienia jest pełno na zachodzie wobec islamskiego terroryzmu, zaś w Polsce przede wszystkim wobec wszelkiego krzykliwego i coraz agresywniejszego lewactwa, z lewactwem popierającym homoseksualizm na czele.

W Rosji pedalskie "Parady Równości" są zakazywane, w Izraelu nie tylko zakazywane, ale chcącym w nich wziąć udział grozi się bez dwuznaczności śmiercią... I nic się nie dzieje. W końcu to Rosja, w końcu to Izrael. W Polsce "Parady Równości" odbywają się, a jakże, dając różnym mediom temat na cały dzień od rana do wieczora, a potem w nieco mniejszych dawkach przez resztę roku - aż do następnej "Parady Równości". Ale to oczywiście nie wystarcza, bo jakżeż by mogło?!

Poniżej przedstawiona aktualna notatka agencji PAP to dobitny przykład, do czego prowadzi uległość wobec cynicznych, zdecydowanych na całkowite zmieżdżenie wszelkiego oporu - ba, wszystkiego, co nie jest im całkowicie uległe i entuzjastyczne nastawione - sił. Oto przykład, do czego prowadzi nasza zgoda na "grę do jednej bramki", rozpoczynająca się od potulnego używania politycznie poprawnego, narzuconego nam przez pedalskie lobby, bezsensownego i po prostu nie istniejącego w żadnym normalnym języku słowa "gej". I zastanówmy się, czy, skoro ci ludzie i te siły do tego właśnie chcą nas doprowadzić - tylko POJEDYNCZO, żeby łatwo można się było z tym uporać - nie należałoby dać im to, albo coś podobnego, w takim nasileniu, by spacyfikować nas się nie udało.

Tyle, że niestety, skoro na wczorajszym "Marszu" polska policja, podlegająca przecież naszym obecnym prawicowym i patriotycznym władzom, spisywała ludzi za transparent ze słowami "Precz z eurokouchozem!", więc naprawdę nie możemy już chyba liczyć na nikogo, poza nami samymi. Tym bardziej, że w przedwczorajszym marszu pedalstwa i plucia w twarz normalnym Polakom, brali udział m.in. chadeccy zachodnioeurpejscy politycy. Takie jest właśnie to europejskie chrześcijaństwo! Taka właśnie jest ta europejska prawica! No dobra, przejdźmy do zapowiedzianej informacji PAP'u. Miłej lektury życzę!

Polowanie na gejów w ultraprawicowej Polsce

Poniedziałek, 21 maja (10:51)

O "polowaniu na gejów w ultraprawicowej Polsce" donosi w poniedziałek lewicowy włoski dziennik "La Repubblica".

Informując o sobotniej Paradzie Równości w Warszawie, gazeta podkreśla, że "mobilizacja homoseksualistów" jest elementem "walki o demokrację", zapoczątkowanej przez byłych prezydentów Lecha Wałęsę i Aleksandra Kwaśniewskiego. Atmosferę nienawiści do gejów dziennik porównuje do nazistowskiej propagandy czasów Josepha Goebbelsa.

W obszernym artykule, opatrzonym zdjęciami z sobotniej manifestacji, mowa jest o "groźbach i pobiciach ulicznych, agresji, prześladowaniach, ukrytych represjach w pracy, gwałtach za karę na lesbijkach, dokonywanych na wsiach przez mężczyzn".

Jak relacjonuje wysłannik gazety do Warszawy Andrea Tarquini jest to "codzienna rzeczywistość pod rządami braci Kaczyńskich i ich sojuszników z ultraprawicy".

- Ale polscy geje nie poddają się - dodaje Tarquini zauważając, że ich pierwszym sukcesem było otrzymanie zgody na Paradę Równości.

Autor relacji podkreśla, że "Polska cywilizowana i nowoczesna Wałęsy i Kwaśniewskiego, Polska dialogu" prowadzi walkę z "Polską podejrzeń", reprezentowaną przez obecne władze.

Cytowany w artykule Tomasz Bączkowski z Fundacji Równości wyraża opinię, że "homofobia jest punktem programu tego rządu". - To zwyczajna stara taktyka polowania na niewidzialnego wroga - twierdzi Bączkowski. Rozmówca włoskiego dziennikarza porównuje ją do "logiki antysemityzmu".

- Europa, w której w Berlinie, Hamburgu i Paryżu rządzą burmistrzowie - geje, wydaje się być odległa o lata świetlne - pisze "La Repubblica". Klimat wokół homoseksualistów w Polsce określa słowami: "ciemne czasy, powiew średniowiecza".

Informując o protestach środowisk gejowskich, przeciwko wprowadzeniu niedawno zakazu szerzenia treści homoseksualnych w szkołach, rzymska gazeta stwierdza, że tę "kampanię nienawiści" wobec gejów można porównać do propagandy Goebbelsa, który mówił: "powtórz kłamstwo trzydzieści razy, a ludzie uwierzą, że to prawda".

Źródło informacji: PAP

Oryginał tutaj.

triarius
---------------------------------------------------
Caeterum lewactwo delendum esse censeo.