Parę dni temu usłyszałem ci ja w jakiejś ("naszej" oczywiście) telewizji, czy może ujrzałem tam na tasiemce, żeśmy się oto stali trzecią armią w Europie - przed Niemcami, a jedynie za Francją i Włochami. Wieść ta natchnęła mnie oczywiście zrozumiałą rozkoszą i dumą, choć z pewną domieszką wątpliwości. Przypomniał mi się Gierek i nasza siódma, na ile pamiętam, światowa pozycja jako ekonomicznej potęgi, a także nasza, całkiem niedawna, piąta pozycja w światowej piłce kopanej (i to męskiej)...
O czym, kiedy Duńczycy gdzieś usłyszeli, zaraz nam dokopali cztery to zera, a i tak niespecjalnie się wysilając. Może z tą piłką zresztą jest gorzej, niż z niezapomnianym tow. Edwardem, bo tę klasyfikację prowadzi tak szemrana instytucja, jak FIFA, która w całkiem ewidentnie korupcyjny sposób (a niech mnie oskarżą i skażą za obrazę majestatu, jeśli chcą mieć Piłkarską-Arabską Wiosnę!) przyznała te najbliższe kopane mistrzostwa globu Rosji, słusznie na wszystkie strony podpadniętej...
A teraz dosłownie każdy pajac w "naszej" telewizji, bez żadnego powodu, musi do każdej dosłownie wzmianki i tych mistrzostwach dodać "w Rosji", i aż mu się japa od tego rozjaśnia. Nie wiem - aż tyle mamy w tenkraju patentowanych ruskich agentów wpływu, czy po prostu głupota. Ta druga opcja jest, mimo wszystko, chyba jednak bardziej optymistyczna, a uprawdopodabniają ją liczne podobne językowe wyczyny, w rodzaju "Generał" o Jaruzelu, "koktalje Mołotowa" o butelkach z benzyną na Tygrysy, "Antifa" o lewackich bojówkach (kiedy nikt o ich konkretną nazwę nie pytał)... I wiele, wiele innych.
Z tą armią, trzecią rzekomo w Europie, żeby to tej sprawy wrócić, jest jednak sporo ciekawych aspektów. Po pierwsze, Turcja, nie mówiąc o Rosji, ma jednak armię z całą pewnością silniejszą. (Może to się w przyszłości, oby, i oby niedalekiej, zmieniło, ale na razie wątpliwości nie mam.) No i leżą sobie one częściowo, chcemy tego czy nie, w Europie. Wielka natomiast Brytania, armię ma niewielką, zgoda, ale nieźle wyszkoloną (do tego jest wyspą, co sporo zmienia, jak uczy tysiąc lat ostatniej historii), no i ma jakieś tam jednak siły jądrowe.
Siły jądrowe to tak jak hetman w szachach - a faktycznie trudno by było samym hetmanem, bez pionkowego mięsa armatniego, zwyciężać w wielu wojnach... Nawet jeśli za dodatkowe gońce uznamy Combatives (które jednak poszło w świat) i szkockie... Powiedziałbym "dudy", bo taka jest właściwa nazwa tego instrumentu, a "kobza" to całkiem co innego, ale jakoś mi to słowo przez gardło przejść nie chce, zaś "dudki" to też nie to samo... W każdym razie dmucha się i się pod pachą tym miechem pompuje...
Ale jednak trudno porównać jabłka z pomarańczami (a niby dlaczego? z parówkami to rozumiem, ale owoce między sobą?) i zdecydowanie orzec, żeśmy od sił zbrojnych J.K. Elżbietańskiej Mości silniejsi. Francja, co to wciąż przed nami - zgoda! Mają swoje jądrowe utensylia, Legię i pełno wojska na ulicach, na razie faktycznie lepiej wojny z nimi nie zaczynajmy. Włochy? Mam dla nich sporo sympatii i szacunku - Monteverdi, z którego powodu nawet się luźno uczę włoskiego - ale jako nowożytna armia jakoś mało kogo przekonują.
Naprawdę nie sądzę, by im coś brakowało (w końcu mafię zrobić potrafili, wcale nie żartuję z tą analogią!), ale tu działa z pewnością to, o czym genialnie (bo inaczej nie potrafił) pisał Spengler w tej książce, co jest po polsku i łatwo ją dostać. "Człowiek i technika" to się zowie, a konkretnie chodzi o tekst "Duch pruski i socjalizm". Gdzie gość pisze, jakże słusznie, że każdy Niemiec, także np. robotnik, czuje się i w sumie jest funkcjonariuszem państwa. ("Urzędnikiem" napisano chyba w polskim przekładzie, mniej mi to pasuje, ale w sumie np. "wyższy urzędnik" to nie jest jakiś skryba, więc i to jakoś tam się zgadza.)
Z czego wynika, choć Spengler tego bezpośrednio nie wiąże, że niemieckie siły zbrojne (jak długo ten stan rzeczy będzie istniał, na szczęście to się właśnie chyba kończy) muszą być cholernie dobre. No i zawsze były. Polacy, a także wspomniani Włosi, mają skrajnie inne podejście do siebie i państwa - dość zresztą łatwe do zrozumienia, jeśli się cokolwiek wie o historii tych narodów (a co dopiero mówić np. o Irlandczykach!) - co wpływa na ich siły zbrojne i w ogóle politykę. Polacy, jak wiadomo, potrafią wspaniale walczyć, ale raczej dopiero w sytuacji mocno podbramkowej. Co ma zalety, ale głównie wady. Podobnie zapewne jest i z Włochami, ale widać podboje w Afryce Północnej za Mussoliniego nie wykrzesały z nich dostatecznej bojowości, by ich rozsławić jako wojowników, a nie przeciwnie.
No dobra, Francję możemy sobie zostawić "na zaś" (jak ponoć mówią w Wielkopolsce, a ojca miałem z Wrześni), zajmijmy się Niemcami. Jeśli naprawdę wyprzedziliśmy już Bundeswerę (czy jak to się pisze, nieważne!), albo wkrótce ją wyprzedzimy, to miód w moje serce i w ogóle. Tym bardziej, że to mi się wydaje sporo bardziej prawdopodobne i łatwiejsze, niż z Turcją, Rosją, czy choćby Francją. Jak nimi obecnie rządzą, to wiadomo. Jeśli ich odwieczny kult własnej władzy trwa, to można nad nimi tylko zapłakać, a jeśli się skończył, to słusznie, ale też a największa siła i najmocniejszy atut Niemiec - poszanowanie hierarchii i władzy, ta "forma" o której Spengler pisze w Magnum Opus - należy już do przeszłości. Alleluja! Czym niby mają to zastąpić, żeby dalej, i w zamierzeniu mocniej, trzymać za pysk Europę, z Polską na czele?
Swoją drogą, patrząc na to wszystko w standardowy sposób, to nasze trzecie miejsce w Europie powinienem był zrozumieć jako trzecie miejsce W UNII. Nie znoszę tego utożsamiania Europy z Unią - sam Unią gardzę, a uważam się za o wiele lepszego Europejczyka od tych wszystkich Tusków, Junckerów i Merkeli. Więcej mam nawet różnistej europejskiej krwi w żyłach, gdyby o to miało chodzić, ale chodzi mi głównie o kulturę (Monteverdy!), języki obce i cudze... Takie sprawy. I to łykanie owej unijnej propagandy, stręczonej nam i sączonej każdego dnia przez ogłupiałych od bezmyślnej pracy, internetu i telewizji proli - tego że "Europa to to samo co Unia Ojro" - jest sprawą z tego samego cyklu, co "koktaile" i "Generał" o ruskiej matrioszce. Wstyd! Poprawcie się! Zacznijcie trochę myśleć! Lewizna może nieco przesadza z tą twórczą rolą języka...
Choć i co do tego można mieć spore wątpliwości, bo politpoprawność jest już w w was, i to ile! Ale my tu, po tej naszej stronie, z pewnością roli języka nie doceniamy i dajemy się robić jak ciapki. Gorzej - sami siebie, o naszych kobietach, dzieciach i zwierzętach domowych nie wspominając, urabiamy się na lewiźnianych niewolników. Słowami właśnie - właśnie tymi "Generałami", "koktailami" i "Europą"!
Komuś, kto sporo zajmował się historią i mocniej siedzi w historii, niż w obecnej biężączce, trudno jest, mimo wszystko, uwierzyć (o happy day!), żeśmy militarnie silniejsi od naszego Przyjaciela i Sponsora Od Zachodu. Jednak pomyślcie! Kogo oni tam mają ministrem Obrony (a co z Atakiem, że spytam? jakiś gabinet cieni się tym zajmuje? chcę go poznać!)? Taką głupiutką, choć faktycznie niezbyt brzydką, blondynkę, zgoda? To już jest pewien znak. No to teraz dobiję tego gwoździa w samą łepetynkę, wykonam zabójczego smecza, i co tam sobie chcecie....
W tej oto formie, że wam powiem, iż czas temu jakiś kupiłem sobie na Allegro pasek do spodni, reklamowany jako "skopiowany z pasków stosowanych przez Bundeswerę" (jak by się to nie pisało). Bundeswera specjalnie mnie nie cieszy, ale pomyślałem sobie, że chyba jednak potrafi sobie zafundować paski, przy których portki im bez przerwy nie opadają, tradycja Moldtkiego i... sami wiecie... zobowiązuje... O - Hugo Bossa też, byłym zapomniał... Więc kupiłem. No i zapięcie jest rzeczywiście pomysłowe, proste, autentyczny patent i w ogóle - tylko że NIE DZIAŁA. Pasek się bez przerwy luzuje i w końcu spodnie zsuwają się z moich szczupłych, jak u brazylijskiego utrzymanka, biódr.
Nie wiem, jak oni mogli coś takiego sobie zafundować - pewnie wielomiliardowa korupcja... Albo też tej niezbyt brzydkiej ministerce coś się pokręciło i zamiast bladych metroseksualnych pacyfistów, oczyma duszy ujrzała dorodnych Mandingo, którym, jak się słyszy, na widok niemieckich turystek (Gambia to ich ulubiony cel wojaży, i nie bez powodu) spodnie, nawet bez patentowanego paska... Rozumiemy się, prawda? (Oczywiście nie ma tu żadnego rasizmu, gdyby jakiś głupek chciał się czepiać. Lubię Murzynów, znałem zresztą jednego Mandingo, z którym pracowałem w Libii, fajny był, nie oceniam ludzi hurtem na podstawie rasy, co innego lewactwo. Jak dorodny był ten Mandingo, co go trochę znałem, nie mam pojęcia, ale wrzućcie sobie "Mandingo" w Gugla i zrozumiecie o co tu chodzi. I co to słowo, słusznie lub nie, oznacza w języku np. LGBT.)
Jaka była przyczyna - Mandingo, zwykłe zaćmienie umysłu, czy też bilionowa korupcja - nie wiem, ale wiem, że Bundeswera musi co chwilę podciągać portki, więc słusznie pozostawiliśmy ją w tyle w tym militarnym rankingu. Wprawdzie portki z jeleniej skóry na szelkach patentowanych pasków "Mandingo" nie potrzebują, ale przemundurowanie Bundeswery (jakby się to nie pisało) na takie coś, to by był faszyzm, i to jeszcze jaki, a w każdym razie, gdyby próbowali, to musimy podnieść tego typu wrzask. My i nasi sojusznicy od morza do morza. Niemiec bez opadających spodni jest ewidentnym zagrożeniem dla Europy i w ogóle świata!
Nie bez powodu Salon Niezależnych śpiewał "jak gonili gestapowca, to mu opadały spodnie"! To właśnie zgubiło Niemca wtedy i, da Bóg, to samo zgubi go teraz! To była nasza Tajna Broń! W ogóle to Merkelę powinno się szybko ubrać w portki, ale nie te z jeleniej skóry na szelkach, nie mówiąc już o jakichś bryczesach od Hugo Bossa, tylko właśnie te od Bundeswery (jakby się to nie pisało)! Od tego należy przyszłość świata i Zbawienie Wieczne!
triarius
P.S. Naprawdę nie musieliście tego czytać. Napisałem to sam dla siebie, dla tzw. jaj. W końcu po tylu latach pisania człek ma pewne dziwne odruchy i musi je co czas pewien odreagować.
Bratem mi każda ludzka istota, o ile nie przyłożyła ręki do Postępu i Szczęścia Ludzkości. (Triarius the Tiger)
poniedziałek, listopada 13, 2017
czwartek, września 28, 2017
Że bię-sobie-znowu-żączknę...
Nie chciałeś być Adrianem - będziesz Dudusiem, Dudusiu. (To było do Dudusia.)
triarius
słowa kluczowe:
Adrian,
Duduś,
Pą Prezidą,
Prezydend Duda,
reforma prawa
czwartek, września 14, 2017
To i owo (lato 2017)
Na tasiemce wiadomość, że 42-letni mężczyzna, krzycząc "Allach akhbar!", poturbował w Tuluzie siedmiu ludzi, w tym trzech policjantów. Najbardziej interesujące w tym jest, że nie miał przy sobie żadnej, broni, więc gołymi pięściami, czy czego on tam konkretnie używał. Aha - leczył się także już uprzednio psychiatrycznie. Skomentujmy...
Że psychiatrycznie, to mnie akurat nie rusza, bowiem ciągle widzę w mediach ludzi, którzy powinni się leczyć, a się albo nie leczą, albo też skutek jest żaden, co na jedno wychodzi. Teraz do meritum... Trudno, przynajmniej mnie, któren takimi sprawami jak walka wręcz, interesuję się od pół wieku przynajmniej, nie czuć podziwu dla tego faceta. W końcu jeśli ofiar było siedem, to dojście do piątej czy siódmej zajęło parę sekund, więc oni mieli trochę czasu się przygotować... Pomijając już drobną kwestię, że trzech z nich to byli policjanci, więc teoretycznie ludzie trochę podszkoleni i obwieszeni różnoraką artylerią.
Jednak swego czasu oglądałem ci ja dość sporo różnych tam MMA, tajskich boksów i czego tam jeszcze w telewizji, i wiem, że zawsze uderzał mnie drobny fakt, że oto ogromna większość uczestników tych zabaw we Francji to byli albo ewidentni muzułmanie, albo co najmniej Murzyni (o nieznanym mi wyznaniu.) Nie wiem czy jest coś o tym na naszym ukochanym blogasie, albo w ogóle gdzieś w sieci - w moim wykonaniu znaczy - ale przysięgam, że o tym wielokrotnie myślałem i przewidywałem ciekawe tego skutki.
W pewnym istotnym sensie obicie pys... twarzy znaczy, czy też wątroby, siedmiu ludziom, w tym trzem policjantom, to lepsza propaganda tych tam brzydkich terrorystów, niż wjechanie w tłum samochodem. Czy sprytnie w kuchni zmajstrowana bomba nawet.
Prorokuję, że teraz w salkach treningowych słodkiej Francji pojawi się jeszcze więcej młodych śniadych i marzących o hurysach mężczyzn, skutkiem czego tych pozostałych, należących do tzw. niegdyś "milczącej większości", będzie tam jeszcze mniej niż dotąd... I tak to się wesoło kręci.
Ślimaki nadal jednak będą zjadane, żabie udka też, kredkami będzie na bruku czyniony impresjonizm przy dźwiękach ckliwych komunistycznych pień... Tak że nic się nie stało, chèrs citoyens, drogie enfants de la patrie, le temps de cośtam cośtam est arrivé. Bombą to może byśmy się trochę przejęli, SUVem tyż, ale jak jakiś flic dostał po ryju, to nie ma problemu, byle nam udka żabie nie wystygli!
Że to się działo w Tuluzie, to raczej logiczne, z wiadomych powodów. (Mam zresztą w Tuluzie kuzynkę, autentyczną, nie że coś, hrabiankę, a wiadomo... Po Sorbonie. Strasznie postępowa, jak to oni. Ciekawe czy coś jej się zaczęło w tym biednym łepku przejaśniać. Zresztą to b. miła rodzina, tylko im te stulecia prześladowania pańszczyźnianego chłopstwa i praktykowanie Ius Primae Noctis trochę odbiły. Wyrzuty sumienia musi.)
No dobra, to było ciekawe i pouczające, ale jakiś niewierny Tomasz mógłby mimo wszystko zapytać: "OK, kochany Panie T., ale co z tego DLA NAS TUTAJ konkretnie wynika?" Na co odpowiadam, że całkiem sporo, jak to:
1. Pana T. prorocze talenty (przewidział był!)
2. Fakt, że od Ugauga NIE UCIEKNIECIE - albo wy będziecie zdolni czynić je innym, tym różnym brzydalom przede wszystkim, albo WAM będzie, prędzej czy później jakaś forma Ugauga czyniona. Pomyślcie nad tym!
3. W nawiązaniu do poprzedniego wspomnę, że na początku tego (nabrzmiałego wydarzeniami) lata zaproponowałem jednemu zasobnemu i posiadającemu obiektywnie środki, a cholernie kiedyś znanemu z radykalizmu i krwio...
Radykalny był po prostu i nie owijał ci on w bawełnę... Człowiekowi (zgadlibyście, że człowiekowi?)... Ci ja zatem zaproponowałem, że w jego posiadłościach zorganizujemy weekendową sesję szkoleniową Ugauga Jitsu, z moim udziałem jako instruktora. (Nie jestem największym twardzielem na tej planecie, ani jakimś tam mistrzem od czarnych pasów, ale swoje wiem i potrafię, a wam ludzie nie tyle mistrz jest potrzebny, co właśnie ktoś, kto mógłby wam pokazać co i jak w tej Tuluzie należy, i to bez 20 lat ciężkiego codziennego treningu pod okiem Mistrza Świata. Choćby i byłego.)
Nie chciałem się też wacale na tym dorabiać, zwrot kosztów przejazdu, nocleg na sianku i skromne jedzonko by mnie zadowoliły. I co? I to co zwykle. Czyli nic, żadnego odzewu. Róbcie tak dalej, to nie radzę podróżować do Tuluzy i módlcie się, żeby Tuluza nie przywędrowała do was! A jak nie konkretnie Tuluza, to jest jeszcze parę innych kandydatów. Dixi!
* * *
To co mamy teraz z PiSem, to fajny poglądowy kurs AUTENTYCZNEJ, PRAKTYCZNEJ, choć parlamentarnej (więc dziś poniekąd i wirtualnie nierealnej) polityki. Na przykład to, że PiS twardo stoi, albo przynajmniej tak dramatycznym głosem twierdzi, przy, jakże przez nas wszystkich tutaj "na prawicy" uwielbianej, Europejskiej Unii. Co cudnie pokazuje mechanizmy, w tym ograniczenia, różnych spraw w realnej (choć dziś trochę już wirtualnej) polityce.
Czy możemy już teraz występować z Unii? Jak Unii nie znoszę i uważam za totalitarny lewacki syf, itd. itd., z przekonaniem odpowiadam, że NIE. Byłby to skok prosto w ramiona Putina, a Unia bardzo chętnie by temu panu sprawę ułatwiła, starając się nas na wszelkie sposoby zgnoić, co niestety by się jej (nie)pięknie udawało że hej! Zgoda?
No więc PiS chce być w tej Unii, a w każdym razie wie, że wyplątywanie się z tego... czegoś... nie na nasze obecne siły, nie na obecne siły Unii (choć akurat tu mamy to odwrotnie), Putin czeka, lemingi nadal durne, targowica nie dość, że szaleje, to gotowa na wszystko (poza osobistym ryzykiem of course)... Ale czy PiS, albo ktokolwiek zresztą, kto głosi, że Unia jest Polsce potrzebna, może jednocześnie mówić głośno, że "kiedyś oczywiście będzie się z tego... czegoś... wyplątać, jeśli to coś samo do tego czasu, Deo volente, nie zdechnie"?
Oczywiście, że nie może, bo to by było nielojalnością - wprawdzie tylko wobec @#$% Unii, więc w etycznych kategoriach żaden problem, ale tu nie tylko o etykę (niestety) chodzi. PiS nie może jednocześnie być całym sobą (i nami) w Unii, co jest (niestety) dzisiaj (i zapewne długo jeszcze, oby nie aż tak długo) konieczne, i dopuszczać do siebie w ogóle myśli, że Unia to nie jest absolutnie cudowny projekt stworzenia autentycznego raju na ziemi. Projekt mający oczywiście ręce i nogi.
No więc mamy "Unia tak, wypaczenia nie!" (Jeśli komuś to coś przypomina, to jest nas dwóch.) My tę Unię mamy reformować od środka i da Bóg, żeby to się udało - szanse oceniam jako niewielkie, ale jednak są różne tam państwa i państewka, elity i elitki, które też chcą mieć coś do powiedzenia, i nie wszystkie takie znowu do szpiku unijno-postępowe... I te rzeczy.
I są też ludzie, zwykłe prole, które nie mają nic do gadania, ale którym smarowanie kredką po bruku nie całkiem wystarcza, i one się nieco jakby mniej Unią ostatnio podpalają. Szanse, jako rzekłem, oceniam jako nikłe, ale nie jest to całkiem bez sensu pomysł, a lepszego, w kwestii Unii znaczy, nie ma i długo nie będzie. Tak to widzę. Przemyśleć, skomętować, pytać, propagować... No i, do ##$%$%^ nędzy, zacznijcie coś robić z tym Ugauga, bo niedługo nie tylko 42-letni wariat z Tuluzy, ale nawet Środa ze Szczuką może wam w biały dzień na ulicy zrobić kęsim!
triarius
P.S. Dobranoc państwu. Teraz spokojnie, nie popychając się, wychodzimy. Pojedynczo, góra po dwóch. Pilnie uważając na ogony.
Że psychiatrycznie, to mnie akurat nie rusza, bowiem ciągle widzę w mediach ludzi, którzy powinni się leczyć, a się albo nie leczą, albo też skutek jest żaden, co na jedno wychodzi. Teraz do meritum... Trudno, przynajmniej mnie, któren takimi sprawami jak walka wręcz, interesuję się od pół wieku przynajmniej, nie czuć podziwu dla tego faceta. W końcu jeśli ofiar było siedem, to dojście do piątej czy siódmej zajęło parę sekund, więc oni mieli trochę czasu się przygotować... Pomijając już drobną kwestię, że trzech z nich to byli policjanci, więc teoretycznie ludzie trochę podszkoleni i obwieszeni różnoraką artylerią.
Jednak swego czasu oglądałem ci ja dość sporo różnych tam MMA, tajskich boksów i czego tam jeszcze w telewizji, i wiem, że zawsze uderzał mnie drobny fakt, że oto ogromna większość uczestników tych zabaw we Francji to byli albo ewidentni muzułmanie, albo co najmniej Murzyni (o nieznanym mi wyznaniu.) Nie wiem czy jest coś o tym na naszym ukochanym blogasie, albo w ogóle gdzieś w sieci - w moim wykonaniu znaczy - ale przysięgam, że o tym wielokrotnie myślałem i przewidywałem ciekawe tego skutki.
W pewnym istotnym sensie obicie pys... twarzy znaczy, czy też wątroby, siedmiu ludziom, w tym trzem policjantom, to lepsza propaganda tych tam brzydkich terrorystów, niż wjechanie w tłum samochodem. Czy sprytnie w kuchni zmajstrowana bomba nawet.
Prorokuję, że teraz w salkach treningowych słodkiej Francji pojawi się jeszcze więcej młodych śniadych i marzących o hurysach mężczyzn, skutkiem czego tych pozostałych, należących do tzw. niegdyś "milczącej większości", będzie tam jeszcze mniej niż dotąd... I tak to się wesoło kręci.
Ślimaki nadal jednak będą zjadane, żabie udka też, kredkami będzie na bruku czyniony impresjonizm przy dźwiękach ckliwych komunistycznych pień... Tak że nic się nie stało, chèrs citoyens, drogie enfants de la patrie, le temps de cośtam cośtam est arrivé. Bombą to może byśmy się trochę przejęli, SUVem tyż, ale jak jakiś flic dostał po ryju, to nie ma problemu, byle nam udka żabie nie wystygli!
Że to się działo w Tuluzie, to raczej logiczne, z wiadomych powodów. (Mam zresztą w Tuluzie kuzynkę, autentyczną, nie że coś, hrabiankę, a wiadomo... Po Sorbonie. Strasznie postępowa, jak to oni. Ciekawe czy coś jej się zaczęło w tym biednym łepku przejaśniać. Zresztą to b. miła rodzina, tylko im te stulecia prześladowania pańszczyźnianego chłopstwa i praktykowanie Ius Primae Noctis trochę odbiły. Wyrzuty sumienia musi.)
No dobra, to było ciekawe i pouczające, ale jakiś niewierny Tomasz mógłby mimo wszystko zapytać: "OK, kochany Panie T., ale co z tego DLA NAS TUTAJ konkretnie wynika?" Na co odpowiadam, że całkiem sporo, jak to:
1. Pana T. prorocze talenty (przewidział był!)
2. Fakt, że od Ugauga NIE UCIEKNIECIE - albo wy będziecie zdolni czynić je innym, tym różnym brzydalom przede wszystkim, albo WAM będzie, prędzej czy później jakaś forma Ugauga czyniona. Pomyślcie nad tym!
3. W nawiązaniu do poprzedniego wspomnę, że na początku tego (nabrzmiałego wydarzeniami) lata zaproponowałem jednemu zasobnemu i posiadającemu obiektywnie środki, a cholernie kiedyś znanemu z radykalizmu i krwio...
Radykalny był po prostu i nie owijał ci on w bawełnę... Człowiekowi (zgadlibyście, że człowiekowi?)... Ci ja zatem zaproponowałem, że w jego posiadłościach zorganizujemy weekendową sesję szkoleniową Ugauga Jitsu, z moim udziałem jako instruktora. (Nie jestem największym twardzielem na tej planecie, ani jakimś tam mistrzem od czarnych pasów, ale swoje wiem i potrafię, a wam ludzie nie tyle mistrz jest potrzebny, co właśnie ktoś, kto mógłby wam pokazać co i jak w tej Tuluzie należy, i to bez 20 lat ciężkiego codziennego treningu pod okiem Mistrza Świata. Choćby i byłego.)
Nie chciałem się też wacale na tym dorabiać, zwrot kosztów przejazdu, nocleg na sianku i skromne jedzonko by mnie zadowoliły. I co? I to co zwykle. Czyli nic, żadnego odzewu. Róbcie tak dalej, to nie radzę podróżować do Tuluzy i módlcie się, żeby Tuluza nie przywędrowała do was! A jak nie konkretnie Tuluza, to jest jeszcze parę innych kandydatów. Dixi!
* * *
To co mamy teraz z PiSem, to fajny poglądowy kurs AUTENTYCZNEJ, PRAKTYCZNEJ, choć parlamentarnej (więc dziś poniekąd i wirtualnie nierealnej) polityki. Na przykład to, że PiS twardo stoi, albo przynajmniej tak dramatycznym głosem twierdzi, przy, jakże przez nas wszystkich tutaj "na prawicy" uwielbianej, Europejskiej Unii. Co cudnie pokazuje mechanizmy, w tym ograniczenia, różnych spraw w realnej (choć dziś trochę już wirtualnej) polityce.
Czy możemy już teraz występować z Unii? Jak Unii nie znoszę i uważam za totalitarny lewacki syf, itd. itd., z przekonaniem odpowiadam, że NIE. Byłby to skok prosto w ramiona Putina, a Unia bardzo chętnie by temu panu sprawę ułatwiła, starając się nas na wszelkie sposoby zgnoić, co niestety by się jej (nie)pięknie udawało że hej! Zgoda?
No więc PiS chce być w tej Unii, a w każdym razie wie, że wyplątywanie się z tego... czegoś... nie na nasze obecne siły, nie na obecne siły Unii (choć akurat tu mamy to odwrotnie), Putin czeka, lemingi nadal durne, targowica nie dość, że szaleje, to gotowa na wszystko (poza osobistym ryzykiem of course)... Ale czy PiS, albo ktokolwiek zresztą, kto głosi, że Unia jest Polsce potrzebna, może jednocześnie mówić głośno, że "kiedyś oczywiście będzie się z tego... czegoś... wyplątać, jeśli to coś samo do tego czasu, Deo volente, nie zdechnie"?
Oczywiście, że nie może, bo to by było nielojalnością - wprawdzie tylko wobec @#$% Unii, więc w etycznych kategoriach żaden problem, ale tu nie tylko o etykę (niestety) chodzi. PiS nie może jednocześnie być całym sobą (i nami) w Unii, co jest (niestety) dzisiaj (i zapewne długo jeszcze, oby nie aż tak długo) konieczne, i dopuszczać do siebie w ogóle myśli, że Unia to nie jest absolutnie cudowny projekt stworzenia autentycznego raju na ziemi. Projekt mający oczywiście ręce i nogi.
No więc mamy "Unia tak, wypaczenia nie!" (Jeśli komuś to coś przypomina, to jest nas dwóch.) My tę Unię mamy reformować od środka i da Bóg, żeby to się udało - szanse oceniam jako niewielkie, ale jednak są różne tam państwa i państewka, elity i elitki, które też chcą mieć coś do powiedzenia, i nie wszystkie takie znowu do szpiku unijno-postępowe... I te rzeczy.
I są też ludzie, zwykłe prole, które nie mają nic do gadania, ale którym smarowanie kredką po bruku nie całkiem wystarcza, i one się nieco jakby mniej Unią ostatnio podpalają. Szanse, jako rzekłem, oceniam jako nikłe, ale nie jest to całkiem bez sensu pomysł, a lepszego, w kwestii Unii znaczy, nie ma i długo nie będzie. Tak to widzę. Przemyśleć, skomętować, pytać, propagować... No i, do ##$%$%^ nędzy, zacznijcie coś robić z tym Ugauga, bo niedługo nie tylko 42-letni wariat z Tuluzy, ale nawet Środa ze Szczuką może wam w biały dzień na ulicy zrobić kęsim!
triarius
P.S. Dobranoc państwu. Teraz spokojnie, nie popychając się, wychodzimy. Pojedynczo, góra po dwóch. Pilnie uważając na ogony.
słowa kluczowe:
Francja,
imigracja,
islam,
MMA,
muzułmanie,
PiS,
tajski boks,
terroryzm,
Ugauga Jitsu,
Unia Europejska,
Władimir Putin,
występowanie z Unii
poniedziałek, września 04, 2017
O wystawianiu kikutów i polskim masochiźmie
Nie powiem w tej chwili od kogo pochodzi poniższy długi cytat. (Ktoś może ew. zgadnąć i pochwalić się tutaj, choć wątpię, by ktokolwiek potrafił i by komukolwiek się chciało tu chwalić.) Niektóre sformułowania w owym cytacie rażą mnie w sensie, że sprawiają mi pewien ból, ale ogólnie nie mogę się z tymi słowy nie zgodzić.
Co więcej, uważam że są to słowa WAŻNE, z których (dałby Bóg!) powinniśmy wszyscy wyciągnąć wnioski i wyciągać je każdego dnia przez najbliższe (da Bóg!) pół wieku! Choć mówię otwarcie - ten autor nie jest mi specjalnie bliski mentalnie czy ideowo, nie odczuwa też większego organicznego związku z polskością (ach!)... W odróżnieniu ode mnie.
No i, byłbym zapomniał - nie ma to, że teraz akurat tutaj to umieszczam, absolutnie nic wspólnego z jakimś oporem przeciw wyduszeniem z Niemców odszkodowań za różne tam brzydkie rzeczy! Po prostu przed chwilą na to trafiłem i lampka się zapaliła. Ja bym im nawet za rozbiory sobie policzył, nie żartuję. To był przecież czysty KOLONIALIZM. Że przeliczanie ludzkich śmierci na pieniądze nie jest ładne czy wzniosłe? Zgoda, też bym wolał osobiste ukaranie wnuczków - nie tyle "z Werhmachtu" w tym przypadku, co "z Gestapo i SS"... Nie będę tu sugerował konkretnych sposobów, bo to byłoby całkiem niestety utopijne, ale nie chodziłoby o pieniądze. Zresztą pieniądze, jak wiadomo, przekładają się na różne inne rzeczy, więc jeśli dzięki reparacjom będę miał na starość kilku niemieckich niewolników, to będzie jakaś forma zadośćuczynienia, n'est-ce pas?
To było optymistyczne i wesołe, a teraz wspomniany cytat, który jest mniej. (Rozbiłem na krótsze akapity, jak to zwykle w takich przypadkach czynię, bo to jednak ekran, a nie książka.)
* Bez paniki, nie zmieniłem barw, nie przystąpiłem do "Obywateli RP"! Tu nie chodzi o "kaczyzm" i sprośne błędy PiS - to było pisane kilkadziesiąt lat temu.
** Chodzi oczywiście o komunę, ale niestety w mojej skromnej opinii wcale nie aż tak wiele się zmieniło do dziś. Inaczej bym wam tego zresztą przecie nie serwował.
*** Niestety pod wieloma względami NADAL przebywają, bo nic się tu istotnie - w sztuce (jaka by nie była jej jakość), literaturze (j.w.), ideologii, edukacji, propagandzie itd. - nie zmieniło i wyraźnie zmieniać nie zamierza. Historia - tak, duma z przodków - tak, miłość Kraju Rodzinnego - jak najbardziej, niechęć do naszych odwiecznych wrogów - zgoda...
Ale na Boga - bez tego wiecznego masochizmu, i to w dodatku z paskudnym geszefciarskim często przekonaniem, że zapewni nam to kiedyś wreszcie wygodne i nażarte życie! Za swe przewiny nasi wrogowie oczywiście POWINNI zapłacić - w mniej lub bardziej dosłownym sensie! - ale WŁAŚNIE DLATEGO, że nie jesteśmy żadnym pieprzonym workiem do bicia czy tanią analną dziwką, a nie dlatego, że wystawianie kikutów na publiczny ogląd uważamy za fajną alternatywę dla podbojów i łupienia kolonii! I skończcie mi, na Boga, z pedalskimi gadkami w stylu "my nie chcemy zemsty!" Ja, @#$%^ mać, właśnie tego chcę i żądam. I z pewnością nie jestem jedyny, tylko @#$% politpoprawność i inne JP2 jednych już całkiem odmóżdżyły, a innych pozbawiły głosu. Dixi!
I, 212
triarius
Co więcej, uważam że są to słowa WAŻNE, z których (dałby Bóg!) powinniśmy wszyscy wyciągnąć wnioski i wyciągać je każdego dnia przez najbliższe (da Bóg!) pół wieku! Choć mówię otwarcie - ten autor nie jest mi specjalnie bliski mentalnie czy ideowo, nie odczuwa też większego organicznego związku z polskością (ach!)... W odróżnieniu ode mnie.
No i, byłbym zapomniał - nie ma to, że teraz akurat tutaj to umieszczam, absolutnie nic wspólnego z jakimś oporem przeciw wyduszeniem z Niemców odszkodowań za różne tam brzydkie rzeczy! Po prostu przed chwilą na to trafiłem i lampka się zapaliła. Ja bym im nawet za rozbiory sobie policzył, nie żartuję. To był przecież czysty KOLONIALIZM. Że przeliczanie ludzkich śmierci na pieniądze nie jest ładne czy wzniosłe? Zgoda, też bym wolał osobiste ukaranie wnuczków - nie tyle "z Werhmachtu" w tym przypadku, co "z Gestapo i SS"... Nie będę tu sugerował konkretnych sposobów, bo to byłoby całkiem niestety utopijne, ale nie chodziłoby o pieniądze. Zresztą pieniądze, jak wiadomo, przekładają się na różne inne rzeczy, więc jeśli dzięki reparacjom będę miał na starość kilku niemieckich niewolników, to będzie jakaś forma zadośćuczynienia, n'est-ce pas?
To było optymistyczne i wesołe, a teraz wspomniany cytat, który jest mniej. (Rozbiłem na krótsze akapity, jak to zwykle w takich przypadkach czynię, bo to jednak ekran, a nie książka.)
Polacy niewątpliwie są narodem żałosnym. Martyrologia,, którą tak wszystkim podstawiamy pod nos, powinna być zakazana, choćby tylko z taktyczno-politycznego, propagandowego punktu widzenia. Poza obłudnymi, zdawkowymi wyrazami ubolewania nie budzi na świecie nic, przeciwnie, szkodzi nam. Spełniliśmy rolę wora, w który biją. Kto interesuje się worem? Interesujący jest raczej ten, co bije. Dla jednych, że silny, dla drugich, dlaczego bije. Bicie jest akcją, działalnością. Znaczenie bicia nieciekawe, nic z niego nie można się nauczyć.
Cała bezpłodność martyrologicznej literatury polskiej z tego się bierze. Poczucie wstydu, że byliśmy bici, usiłujemy sobie załatać między sobą sztucznie przedstawiając znoszenie i bezsilność jako zasługę (...). Ale to nie ma żadnej wartości poza kręgiem osobiście zainteresowanych w tym wstydzie i oszukiwaniu. Jedyna nasza szansa to powiedzieć, co czuliśmy w stosunku do bijących, oczywiście poza oburzeniem i nienawiścią. Cośmy poza tym o tym biciu sobie myśleli po cichu. Tylko na tej podstawie moglibyśmy liczyć na uwagę. Na razie plątamy się po Europie, gnębieni i oburzeni, a sami sobie jesteśmy winni, że tak nas traktują.* Przyznanie się głośno do tego, cośmy sobie myśleli po cichu, jest niewątpliwie trudne, wyćwiczyłoby nam inteligencję i zyskalibyśmy zasłużoną oryginalność.
Niestety jesteśmy narodem niewolników. Z własnej winy bardzo to kochamy. Te wieki \udawania, że lubimy tę cnotę, zrobiły z nas prawie masochistów. Przecież z racji tonacji naszej narodowej jesteśmy czystymi masochistami, nawet w tym, jak się narzeka w kręgu rodzinnym. Niewolnikiem można nie być, tylko nim być przestając. W skali narodu nie da się tego oczywiście zrobić z dnia na dzień. Jedyna szansa rozpoczęcia tego procesu, uświadomienie sobie, rola literatury i sztuk, jest odcięta dokumentnie z przyczyn wiadomych**. Przez pięćdziesiąt lat ludzie w kraju powinni czytać, oglądać, słyszeć i przeżywać, co przeczytają, usłyszą, zobaczą, żeby coś zaczęło się dziać w tym kierunku. Tymczasem przebywają w klasycznej szkole niewolnictwa.***
* Bez paniki, nie zmieniłem barw, nie przystąpiłem do "Obywateli RP"! Tu nie chodzi o "kaczyzm" i sprośne błędy PiS - to było pisane kilkadziesiąt lat temu.
** Chodzi oczywiście o komunę, ale niestety w mojej skromnej opinii wcale nie aż tak wiele się zmieniło do dziś. Inaczej bym wam tego zresztą przecie nie serwował.
*** Niestety pod wieloma względami NADAL przebywają, bo nic się tu istotnie - w sztuce (jaka by nie była jej jakość), literaturze (j.w.), ideologii, edukacji, propagandzie itd. - nie zmieniło i wyraźnie zmieniać nie zamierza. Historia - tak, duma z przodków - tak, miłość Kraju Rodzinnego - jak najbardziej, niechęć do naszych odwiecznych wrogów - zgoda...
Ale na Boga - bez tego wiecznego masochizmu, i to w dodatku z paskudnym geszefciarskim często przekonaniem, że zapewni nam to kiedyś wreszcie wygodne i nażarte życie! Za swe przewiny nasi wrogowie oczywiście POWINNI zapłacić - w mniej lub bardziej dosłownym sensie! - ale WŁAŚNIE DLATEGO, że nie jesteśmy żadnym pieprzonym workiem do bicia czy tanią analną dziwką, a nie dlatego, że wystawianie kikutów na publiczny ogląd uważamy za fajną alternatywę dla podbojów i łupienia kolonii! I skończcie mi, na Boga, z pedalskimi gadkami w stylu "my nie chcemy zemsty!" Ja, @#$%^ mać, właśnie tego chcę i żądam. I z pewnością nie jestem jedyny, tylko @#$% politpoprawność i inne JP2 jednych już całkiem odmóżdżyły, a innych pozbawiły głosu. Dixi!
I, 212
triarius
słowa kluczowe:
historia Polski,
JP2,
kolonializm,
literatura,
martyrologia,
masochizm,
Niemcy,
pedalstwo,
PiS,
polski charakter narodowy,
reparacje,
zemsta
wtorek, sierpnia 22, 2017
Ratunku! Młynarskie szczają po wydmach!
Mogło, i powinno, być mocniej, i kto lubi, może sobie to mocniej dośpiewać, ale ja (sorry!) organicznie nie znoszę skatologii. A co do meritum, to zaraz spyta ktoś czy jakąś widziałem... Nie, nie łażę po wydmach i nie wypatruję, ale też nikt mnie nie przekona, że ktoś chodził i widywał, w dodatku legitymując i okazało się że to był Janusz. Prawda?
A teraz - jedni niech propagują tego cudnego mema i starają się wykorzystać tę cudną metodę, drudzy zaś... do Sztrasburka? Naprzód Młodzieży Świata!
triarius
P.S. Skoro już jesteśmy przy pisaniu na blogu, to powiem, iż kompletnie nie rozumiem tych "naszych" wysiłków, żeby z szamba robić Wersal und Perfumerię, a konkretnie tytułowania każdej mendy panem/panią, i to nie w oczy, co daje się zrozumieć, ino "za plecami". Ja, gdyby mnie oczywiście do tych "naszych" telewizji zapraszali, czego nigdy nie uczynią, mówiłbym o takim "niejaki Petru", "niejaka Gronkiewicz". Czy nie adekwatniej? Wersal to sobie róbcie słuchając Monteverda zamiast Młynarskich! (A w każdym razie np. Luigiego Rossi, który z pewnością tam bywał.)
A teraz - jedni niech propagują tego cudnego mema i starają się wykorzystać tę cudną metodę, drudzy zaś... do Sztrasburka? Naprzód Młodzieży Świata!
triarius
P.S. Skoro już jesteśmy przy pisaniu na blogu, to powiem, iż kompletnie nie rozumiem tych "naszych" wysiłków, żeby z szamba robić Wersal und Perfumerię, a konkretnie tytułowania każdej mendy panem/panią, i to nie w oczy, co daje się zrozumieć, ino "za plecami". Ja, gdyby mnie oczywiście do tych "naszych" telewizji zapraszali, czego nigdy nie uczynią, mówiłbym o takim "niejaki Petru", "niejaka Gronkiewicz". Czy nie adekwatniej? Wersal to sobie róbcie słuchając Monteverda zamiast Młynarskich! (A w każdym razie np. Luigiego Rossi, który z pewnością tam bywał.)
słowa kluczowe:
memy,
Młynarskie tego świata,
nasze telewizje,
niejaka Młynarska,
perfumeria,
szambo,
szczanie na wydmach,
trybunał w Sztrasburku,
Wersal,
wydmowa toaleta
środa, sierpnia 02, 2017
Teraz jest parę możliwości... Poczekamy i uwidimy...
To co nam dzisiaj ujawniono - na temat tych kremlowskich powiązań niewinnych i człowiekolubnych organizacji walczących w tenkraju o demokrację i powszechną słodycz - jest po prostu niesamowite. Że wciąż jesteśmy (mimo naprawdę b. ładnych ostatnio zmian) żałosnym i ponurym bantustanem, to dla mnie nie ulegało nigdy wątpliwości. Kiedy Pani Premier mówiła, że "Polska jest wolnym, dumnym krajem", dało się to zrozumieć jedynie jako, b. miłe memu uchu i sensowne, oświadczenie, że "oto Polska będzie się teraz zachowywać jak kraj wolny i dumny, a przynajmniej do tej wolności usilnie dążyć".
Tyle jest chyba oczywiste dla każdego, kto to tutaj w ogóle czyta. Jednak te wszystkie rewelacje... Czy aż rewelacje? W sensie, "czy ktoś mający parę szarych komórek mógł sobie wyobrażać coś całkiem innego?" No, faktycznie aż takiej ostentacji to ja się ze strony kacapskich służb nie spodziewałem, ale poza tym nic mnie tu specjalnie nie zaskakuje... To była dygresja - główna myśl jest taka, że tak to właśnie działa - nie tylko w tenkraju, gdzie to idzie wyjątkowo łatwo, ze znanych i nieznanych względów, ale po prostu wszędzie. WSZĘDZIE powtarzam!
No i teraz, kiedy się to ujawniło, ciekawe będzie ujrzenie dalszego ciągu. Widzę kilka możliwości. Oto jakie:
1. Robi się dzika awantura, różni tam moskiewscy agenci, Timmermansy i może nawet Merkele lecą na pysk, a wkrótce psy żywią się ich padliną... No bo w końcu cudnie się różne przeurocze i dotąd tylko od nielicznych, opętanych ideologiczną wścieklizną und nietolerancją, blogerów podejrzewane, powiązania ujawniły. I to nie jest sprawa czysto polska! Po prawdzie, to mało w takie optymalne rozwiązanie wierzę, ale gdyby akurat to się miało zdarzyć, świadczyło by to jeszcze o pewnej zdolności Zachodu do samoobrony. A z czasem nawet (o święta naiwności!) do jakiegoś może Tygrysicznego Odrodzenia.
2. Nic się nie stanie. Ta opcja wydaje mi się najprawdopodobniejsza.
3. Nastąpi jeszcze dzikszy atak na Polskę i PiS, który "W sposób oczywisty zmanipulował w celu... Zagrażając w ten sposób samym fundamentom... itd. itd.". No i na wszystkie siły sypiące piasek w tryby Postępu i przeszkadzające Ruszaniu Z Posad Bryły Świata. Jerum jerum - kontrrewolucja towarzyszu Szmaciak! Ten zapluty karzeł znów podnosi swój paskudny łeb. (Co to, jak wiadomo, nasila w miarę postępów Postępu. Prawo dialektyki takie.)
Poczekamy, uwidimy... A jakby ktoś chciał zaproponować jakiś zakład, czy coś, tom otwarty.
triarius
Tyle jest chyba oczywiste dla każdego, kto to tutaj w ogóle czyta. Jednak te wszystkie rewelacje... Czy aż rewelacje? W sensie, "czy ktoś mający parę szarych komórek mógł sobie wyobrażać coś całkiem innego?" No, faktycznie aż takiej ostentacji to ja się ze strony kacapskich służb nie spodziewałem, ale poza tym nic mnie tu specjalnie nie zaskakuje... To była dygresja - główna myśl jest taka, że tak to właśnie działa - nie tylko w tenkraju, gdzie to idzie wyjątkowo łatwo, ze znanych i nieznanych względów, ale po prostu wszędzie. WSZĘDZIE powtarzam!
No i teraz, kiedy się to ujawniło, ciekawe będzie ujrzenie dalszego ciągu. Widzę kilka możliwości. Oto jakie:
1. Robi się dzika awantura, różni tam moskiewscy agenci, Timmermansy i może nawet Merkele lecą na pysk, a wkrótce psy żywią się ich padliną... No bo w końcu cudnie się różne przeurocze i dotąd tylko od nielicznych, opętanych ideologiczną wścieklizną und nietolerancją, blogerów podejrzewane, powiązania ujawniły. I to nie jest sprawa czysto polska! Po prawdzie, to mało w takie optymalne rozwiązanie wierzę, ale gdyby akurat to się miało zdarzyć, świadczyło by to jeszcze o pewnej zdolności Zachodu do samoobrony. A z czasem nawet (o święta naiwności!) do jakiegoś może Tygrysicznego Odrodzenia.
2. Nic się nie stanie. Ta opcja wydaje mi się najprawdopodobniejsza.
3. Nastąpi jeszcze dzikszy atak na Polskę i PiS, który "W sposób oczywisty zmanipulował w celu... Zagrażając w ten sposób samym fundamentom... itd. itd.". No i na wszystkie siły sypiące piasek w tryby Postępu i przeszkadzające Ruszaniu Z Posad Bryły Świata. Jerum jerum - kontrrewolucja towarzyszu Szmaciak! Ten zapluty karzeł znów podnosi swój paskudny łeb. (Co to, jak wiadomo, nasila w miarę postępów Postępu. Prawo dialektyki takie.)
Poczekamy, uwidimy... A jakby ktoś chciał zaproponować jakiś zakład, czy coś, tom otwarty.
triarius
słowa kluczowe:
agentura w Polsce,
Angela Merkel,
dialektyka,
FSB,
kacapia,
kontrrewolucja,
niejaki Timmermans,
postępy Postępu,
sowieckie służby,
upadek Zachodu
Subskrybuj:
Posty (Atom)


