środa, maja 28, 2014

O naturalnej selekcji wśród tubylców i paru innych sprawach

"Wśród tubylców naturalna selekcja wyeliminowała już dawno ludzi na tyle nierozsadnych, aby na ryk lwa uciekać na oślep w ciemność, porzucajac swoje ogniska i broń."

Powyższe to cytat z bardzo interesującej, bardzo też "ardreyicznej" (jako uzupełnienie jednak, nie jako ekwiwalent), książki pani Elizabeth Marshall Thomas "Plemię tygrysa: koty i ich świat". Książka i Wiedza 1996 (amerykański oryginał wydany w 1993). Polecam!

* * *

Myśl mocno przewrotna, ale niepozbawiona. (Moja własna. Poza tym, że oczywiście prosta parafraza znanego stwierdzenia Piłsudskiego.) Przewrotne, zgoda, da się zinterpretować głupio i błędnie, ale to naprawdę nie jest niewarte przemyślenia...

Kto nie szanuje własnych urzędników, będzie szanował cudzych.

* * *

Ludziom się wydaje, że aby coś istotnie zmienić, podreperować kraj (choć w przypadku nieszczęsnej Polski podreperowanie nie wystarczy, tu chodziłoby o ratowanie) trzeba albo najpierw wybrać potrawy z gotowego menu, albo też coś nowego wymyślić. Moim zdaniem to jest błąd! Tak naprawdę, jeśli serio chce się coś w położeniu własnego ludu czy tego typu sprawach zmienić, to trzeba zacząć od ustalenia tego z czego jesteśmy gotowi ZREZYGNOWAĆ.

W sensie - te przykłady są absolutnie arbitralne, bo w tej chwili mówimy jedynie o NAJOGÓLNIEJSZEJ zasadzie - np. dostatku, bezpieczeństwa, bycia słodkim i powszechnie kochanym, dobrej o nas opinii tu czy tam... No i może najbardziej: z jakich jesteśmy gotowi zrezygnować ZŁUDZEŃ!

Naprawdę warto i nad tym chwilę pomyśleć.

* * *

A co z gwałceniem prostytutek? Nie będziemy kończyć? Cóż, naprawdę nie wiem. Z jednej strony ten temat wydaje mi się wciąż fascynujący i wart poważnego potraktowania - wraz ze wszystkimi pobocznymi temacikami, które nam tak zgrabnie przy tej okazji (prawda?) się pojawiły - z drugiej jednak (zżeranie własnego ogona, narzekanie na niewdzięczną publiczność i podłe czasy, zgoda!) temat nieco zbyt ambitny jak na to, że niemal już całkiem straciłem wiarę w sens pisania czegokolwiek, i, co za tym idzie, radość z tego pisania.

Może tam ona się od czasu do czasu nawet pojawia, ale tak mało, że jak się tu z ambitnym tematem wziąć za bary?

* * *

(Dopisane później. I dlatego niebieskie.)

Na temat aktualnych wydarzeń na Ukrainie, przypomniało mi się (a właściwie przypomniałem sobie czytając komęta pod moim dawnym tekstem) stwierdzenie twórcy Target Focus Training - Tima Larkina:

"Przemoc rzadko jest rozwiązaniem, ale kiedy jest - jest JEDYNYM rozwiązaniem."

Zarówno to "rzadko", jak i to "jedynym", jawi mi się trochę na wyrost, ale w sumie to b. sensowna (choć mało politycznie poprawna, of course) myśl. Ale już "konieczne" rozwiązanie, całkiem by mi, zamiast "jedynego", tu pasowało. Zgoda?

triarius

P.S. It's not about who's right but who's left. (Ed Parker) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz