piątek, grudnia 11, 2015

Jeśli nie wiadomo... (plus bonus)

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, niemal na pewno nie chodzi wyłącznie o pieniądze. (Choć oni bardzo pragną, byście tak właśnie myśleli.)


* * *

To było kazanie na dziś, czyli samo mięso, a za chwilę obiecany bonus. Otóż przyszła mi właśnie (pod wpływem dyskusji na szalomie, gdzie lewizna namawia naszych do tego właśnie, o czym będzie)...

Nie mam nic przeciw zasadzie, by "zło dobrem zwyciężać", ale jestem osobą świecką i musiałoby to być zwyciężanie zła dobrem w świeckiej wersji. Czyli coś w stylu:

Wal kurwę i złodzieja po mordzie przy każdej możliwej okazji, kop w dupę itd. - "aż im się odechce" (cokolwiek by to miało znaczyć).

No bo czyż takie właśnie nie traktowanie zła jest z definicji summum bonum? Oczywiście że jest! Może nie aż summum, ale bonum z pewnością. (Zwracam przy okazji uwagę na tę "możliwą okazję" - bez okazji nie ma to sensu, mówiąc oględnie, ale też trzeba się za okazją rozglądać.)

* * *

Uzupełnię też, że przez "kurwy" rozumiem tu ogólnie osobników podłych charakterem, a nie wąsko pojęte upadłe niewiasty, które mogą nawet być słodkie i szlachetne. I do których mam akurat pewną, choć raczej abstrakcyjną, słabość, bo też żaden ze mnie "judeochrześcijanin". (Katolikiem PRZEDSOBOROWYM mogłem być, ale wam to nie pasowało. No to teraz macie: właśnie Papież oficjalnie zabronił nawracania żydów.)

Faktem jest jednak, że te liberalne padalce (alem je nazwał!) są przeważnie obrzydliwie wulgarne i ogólnie odstręczające, więc rozumiem wasz ew. brak entuzjazmu, nawet abstrakcyjnego. Zawsze zresztą tak w liberaliźmie było - potrafi ktoś sobie wyobrazić coś wulgarniejszego od can-cana?

triarius
 

16 komentarzy:

  1. To kazanie było odpowiedzą, na tezy A.P., z jego blogaska? Na którym oprócz obserwacji identycznymi z Pana Tygrysowymi (np: "ISIS to już państwo. Wbrew pozorom nie jest to nic specjalnie nowego, o Państwie Islamskim mowa jest już od co najmniej dwóch lat. Mało kto jedynie zdaje sobie sprawę, że jest to naprawdę PAŃSTWO. Wypłaca renty wdowom po poległych, zbiera podatki, finansuje szkoły, buduje systemy dróg i nawadniania. Ma policję i strukturę ekonomiczną opartą na sprzedaży ropy i handlu zrabowanymi na kontrolowanych przez siebie terenach bogactwami archeologicznymi. ISIS to na prawdę państwo.") mnóstwo uwag w stylu: "wojny nigdy nie toczą się o jakiekolwiek idee. Wojny toczą się o pieniądze i władzę. Zawsze i bez wyjątku."?
    Tawariszcz Mąka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ Tawariszcz Mąka

      A kto to A.P.? Fakt, już nawet Amerykanie na CNNach mówią, że to państwo i przywiązują okrutną, typowo leberalną, wagę do tych ich podatków i finansów. Oczywiście, z typowo leberalną ślepotą na potęgę IDEI z jednej, a PEDALSTWA z drugiej, plus potęgę wynikającej z ich zderzenia POGARDY, uważają, że jak coś tam zepsują w tych finansach, to problem się rozwiąże. Chodzi mi właśnie poważny i długi tekst do napisania na ten temat, więc dzięki za poruszenie tej sprawy, ale też, jak to u mnie z długimi i poważnymi teksty, sprawa skończy się chyba w moich osobistych zwojach.

      A ten Twój A.P. ma jednak, przyznaj, spore leberalne odchylenie, no bo kto normalny łączył by taką prostą koniunkcją bez cienia hierarchii pieniądz i władzę? Pieniądz dający władzę - zgoda, i to poniekąd czysty Spengler, ale na tym samym poziomie? Przyznam, że ja nie pojmuję i dla mnie to jakieś mózgowe zboczenie.

      Pzdrwm

      Usuń
    2. Że uzupełnię...

      Mój ociec pół wieku temu mówił, że "pierwsza wojna światowa była o rynki zbytu itp. sprawy, druga była o idee, trzebia będzie religijna". Możesz sobie wyobrazić jak to nieprawdopodobnie brzmiało, nawet w moich uszętach, w latach '60.

      Od wielu jednak lat widać, że gość miał absolutną rację. (Nie wiem skąd on to podłapał, jeśli całkiem sam na to wpadł, był bardziej genialny, niż przypuszczałem, a dotąd sądziłem, że po prostu b. bystry.)

      Moim skromnym wojny toczą się jak najbardziej właśnie o idee - o ile nie jedziemy czystym Ardreyem i nie powiemy, że pod tymi ideami siedzą nasze drapieżne i terytorialne INSTYNKTY. Wtedy zgoda. Ale mówienie w kontekście wojny o forsie, to... Naprawdę nie chcę się tu zgrywać na jakiegoś arysto czy wojownika z dziada pradziada (choć do tego drugiego miałbym prawo, a co do pierwszego to też cośtam by się znalazło), ale to takie jakieś bezrolne. Czyli corylliczne, if you get my drift.

      Problemem Polski, jak to ostatnio wykompinowałem, jest to, że to szlachecka idea, a ogromna większość Polaków, także szczerych patriotów, niewiele ma ze szlachtą w istocie wspólnego, bo jest z chłopów lub "gorzej", więc maca wokół jak ślepiec, albo, jeśli ma tego typu dogmatyczny charakter Savonaroli, wygłasza dziwne, oderwane od życia tezy... itd.

      Materiał na książkę, spory i ambitny esej, czyli, jak od dawna wiesz, nie dla mnie zadanie. (Chyba że ęteraktywnie.)

      Pzdrwm

      Usuń
  2. Pojawił się za to kandydat na nowego Nicponia, niejaki(a) Turia: "Gdy nastąpi taka apokalipsa, ludzie jakoś sobie radząc puszczą z dymem te złodziejskie obce banki i instytucje finansowe i nie będą jak barany na rzeź, czekać na eksmisję z własnych mieszkań i domów. Upadek państwowej administracji i paraliż instytucji komorników i windykacyjnych oraz sądownictwa, doprowadzi do przedawnienia roszczeń lub braku spalonych dokumentów kredytowych. Kto i kiedy będzie się takimi rzeczami zajmował ? Obcy wyzyskiwacze będą uciekać z naszego kraju w obawie przed samosądem za wyniszczenie kraju i obywateli. Zapomniał Pan w scenariuszu o tym, że kij ma dwa końce , a policja i wojsko będą po stronie społeczeństwa polskiego , a nie po stronie łajdacko-złodziejskich sprawców katastrofy !!!"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, zdrowo ładuje, ale też przykład pierwszego Nicponia mógłby go czegoś nauczyć. ;-)

      Niestety, to tak nie działa. Niezorganizowany tłum nie ma cienia szansy w starciu z mającą wszystko biurokracją. Wszystko, czyli wszelkie narzędzia nacisku, przymusu, represji, plus propaganda itd.

      Nie wykluczam, że będzie jak gość mówi, ale do tego trzeba, by się ten cały @#$$%^ zawalił o wiele bardziej, niż my sobie możemy tego życzyć. Czyli absolutny Armageddon. I to też nie od nas zależy, czy od kogokolwiek - w każdym razie jeśli ktoś może wywołać tę iskrę (lub już wywołał), to jakiś Soros, a nie Pan T. czy Turia. Tym niemniej jest to oczywiście interesujące, jak większość blogerów na T.

      Wojsko faktycznie może stanąć po stronie Ludu (ach!), to się przecież często zdarza, ale zawalić by się musiało o wiele więcej dookoła, żeby wystarczyło.

      Co nie zmienia faktu, że figlasy Merkeli i różne temuż podobne sprawy, dały nam pewną szansę i nieco luzu, które PiS, jak się zdaje (mimo chanukowych świec) potrafi, jak dotąd, pięknie wykorzystać. To wciąż b. niewiele w sensie celów, ale i tak rewelacja. Chce się niemal znowu żyć!

      Swoją drogą, akurat, po latach, znowu, czytam Barbarę Tuchman o anarchistach. Dałoby się sporo na ten temat powiedzieć, częściowo także w nawiązaniu do p. Turii.

      Pzdrwm
      Usuń

      Usuń
  3. Że skorzystam z ęteraktywnej okazji i ęteraktywnie wyjaśnie, jak ja to widzę...

    Moim skromnym, wojna lub polityka byłaby robiona "dla forsy", gdyby jej celem OSTATECZNYM była forsa - ale nie na armię, łapówki dla polityków, reklamy w TV itd., tylko na zegarki, batony MARS, szampana, ośmiorniczki, ew. luksusowe dziwki, i te rzeczy zuznawalibyśmy za OSTATECZNY CEL. Czyli nawet nie prestiż, pozycja spoleczna, duma narodowa itd., bo to już są w sumie jakieś IDEE, choćby i b. ardreyiczne.

    Tak że, jeśli mam rację, trzeba być zdrowo kopniętym liberałem i "gadać Michnikiem" jak najęty, żeby głosić, że "w tym wszystkim chodzi zawsze tylko o forsę". Dixi!

    A najlepszym dowodem, jak ci ludzie błądzą, jest upadek wszystkich kolejnych z czapy wziętych teorii na temat genezy "islamskiego terroryzmu" i tej, dla liberała nie do pojęcia, samoobójczej odwagi tych ludzi. Ile już tego było!

    Teraz odkryli, że to jednak chyba nie do końca hurysy, bo 1/3 aktywistów IS to kobiety, a one nawet wedle Koranu do raju nie idą. (Nie mówiąc już o ich krótkim i mało równouprawnionym w tych sferach traktowaniu.) Na razie najtęższe mózgi jeszcze nic genialnego nie wymyśliły, więc zajmują nam czas gadkami o niesamowitej fiansowej kondycji Państwa Islamskiego.

    Państwa liczącego, jak nam mówią, 8 mln ludzi, w większości mu niechętnych, z armią liczącą góra 60 tys. ludzi, bez lotnictwa czy bomb atomowych, i dochodami w wysokości góra paru miliardów $$ rocznie. Na razie lemingi to łykają i się nie skarżą.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W temat ISIS za bardzo się nie wgłębiałem, ale sytuacja polityczna pokazuje, że istnienie tzw. Państwa Islamskiego jest na rękę Turkom i Usraelowi, bo psuje szyki złowrogiemu Assadowi i ruskim, bo mogą się wykazać, jak bardzo są potrzebni i jacy to z nich obrońcy zachodu (jaja jak berety).

      I to uważam za jedyną przyczynę, dla której bandy kozojebców na pickupach Toyoty nie zostały jeszcze zmiecione z powierzchni ziemi. To nie jest problem militarny, a polityczny.

      Podobnie sami sobie nie zrobiliby PR-u na zachodzie. Choćby skały srały, nie byliby w stanie zmontować sobie filmu na takim poziomie: https://vimeo.com/141168587 i to jeszcze po angielsku.

      Usuń
    2. My tu chyba, drogi TeJocie, mówimy o dwóch różnych rzeczach. No bo zwróć uwagę, że ci ludzie (lecą lecą drony!) nie tylko RYZYKUJĄ życie, ale po prostu je POŚWIĘCAJĄ. Zgoda?

      No i teraz (o ile nie jesteś Coryllusem, of course, bo on wszystko potrafi, a co dopiero takie proste) nie zdołasz chyba wytłumaczyć nam tutaj, jakim cudem jakiś izraelski dziennik telewizyjny czy inna propganda są ich w stanie ich do tego skłonić.

      Nawet poparte sporymi sumami w twardej walucie, plus różowa golarka do wiadomo czego jako bonus. Tak więc (lecą lecą drony!) to tak czy tak jest idea, a sprawy materialne czy ew. agentury to rzecz przy tym po prostu drobna.

      Chodzi o to, że świat i pół Ameryki ich tam zwalcza - no bo chyba nie powiesz, że hamerykańce się tak tego Izraela boją, że nie śmią zwalczać i tylko robią dym? - a oni, z ośmioma milionami podobno przemocą zgwałconych mieszkańców; armią 60 tys. bez atomów, floty czy lotnictwa; budżetem wyliczanym na 3 milardy $$ w porywach... Nieźle sobie radzą i, jeśli mnie intuicja b. nie myli, za 10 lat będą w lepszym stanie niż teraz, natomiast Ameryka wprost przeciwnie. (O Izraelu litościwie nie wspominając.)

      Nespa?

      Pzdrwm

      Usuń
    3. Kozo, nie kozo, ale jak sprawy dalej tak fajnie pojdą to niebawem raczej cycato-blondijebcy. Można czuć abominację do, jak mawiał Zagłoba, żyjących w sprośności wyznawcow proroka ale nie można z powodu swego posranego strachu /co czynią lewacy/ nie zauważać ich śmiałości w składaniu ofiary ze swego życia. Jeśli ktoś nie boi się śmierci to czym chcesz go straszyć? Problem niebawem może być znacznie większy niż te drony androny i cycate blondyny jako pilotki US Air Force.

      Usuń
  4. "A kto to A.P.?"
    Bloger, którego blogaska samiście Panie Tygrysie linkowali w kometach.
    "Fakt, już nawet Amerykanie na CNNach mówią, że to państwo i przywiązują okrutną, typowo leberalną, wagę do tych ich podatków i finansów. Oczywiście, z typowo leberalną ślepotą na potęgę IDEI z jednej, a PEDALSTWA z drugiej, plus potęgę wynikającej z ich zderzenia POGARDY, uważają, że jak coś tam zepsują w tych finansach, to problem się rozwiąże. Chodzi mi właśnie poważny i długi tekst do napisania na ten temat, więc dzięki za poruszenie tej sprawy, ale też, jak to u mnie z długimi i poważnymi teksty, sprawa skończy się chyba w moich osobistych zwojach. A ten Twój A.P."
    taki on mój, jak i wasz mości Tygrysie :P

    "ma jednak, przyznaj, spore leberalne odchylenie, no bo kto normalny łączył by taką prostą koniunkcją bez cienia hierarchii pieniądz i władzę? Pieniądz dający władzę - zgoda, i to poniekąd czysty Spengler, ale na tym samym poziomie? Przyznam, że ja nie pojmuję i dla mnie to jakieś mózgowe zboczenie."
    Aczkolwiek mega popularne w naszych czasach.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Niestety, to tak nie działa. Niezorganizowany tłum nie ma cienia szansy w starciu z mającą wszystko biurokracją."
    Dlatego tak ważne jest posiadanie własnej biurokracji.

    "Wszystko, czyli wszelkie narzędzia nacisku, przymusu, represji, plus propaganda itd. Nie wykluczam, że będzie jak gość mówi, ale do tego trzeba, by się ten cały @#$$%^ zawalił o wiele bardziej, niż my sobie możemy tego życzyć. Czyli absolutny Armageddon. I to też nie od nas zależy, czy od kogokolwiek - w każdym razie jeśli ktoś może wywołać tę iskrę (lub już wywołał), to jakiś Soros, a nie Pan T. czy Turia. Tym niemniej jest to oczywiście interesujące, jak większość blogerów na T."
    Był już taki, co rzucił nomen omen "Iskrę" na skład prochu jakim była umiłowana przez naszych "polskich kolibrów" już-nie-carska Rassija, ale on miał do dyspozycji całe państwo podziemne i wsparcie obcego wywiadu.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza tym Polacy są bardziej cywilizowani (w Szpęglerycznym sensie) od Niemców, tam co pochód, nawet propaństwowy i legalny, w obronie imigrantów zagrożonych przez orbanizm i miejscowe, saskie naziolstwo, to płoną auta, stacje metra, że o poturbowanych policjantach nie wspomnę.

      Usuń
  6. Po co komu apokalipsa bez depopulacji, powiedzmy a'la Pareto czyli 0.2^2?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto powiedział że bez? (Dlaczego 0.2 do kwadratu, a nie po prostu 0.04, czy ile to tam jest?)

      Pzdrwm

      Usuń
    2. Zasada Pareta jako usprawiedliwienie :)

      Usuń
  7. Ten idiotyczny bon mot;

    "Jeżeli nie wiadomo o co chodzi...etc" (w wersji oryginalnej) jest w sam raz skrojony na potrzeby słabujących na umyśle: prosty, łatwy do zapamietania i jaki uniwersalny! I oczywiście ,jak zauważyłeś, kompletnie bez sensu! Truizmem jest już tutaj powtażanie spenglerowskiego "Pieniądz zawsze będzie przezwyciężony przez krew."

    Ale kiedyś Ameryka też nie była takim gownem. Utkwiło mi w pamięci takie zdarzenie opisane onegdaj przez R.M.Weaver’a w „Idee mają konsekwencje” ;

    „[…]Podczas wczesnej fazy II wojny światowej stała się głośna historia pewnego farmera z Oklahomy – jednego z tych jeszcze nie zepsutych. Usłyszawszy o ataku na Pearl Harbour wyjechał z żona na Zachodnie Wybrzeże, by pracować w stoczni. Jego żona znalazła pracę kelnerki i utrzymywała oboje. Nowy pracownik, który nie umiał czytać, nie rozumiał znaczenia kawałków papieru dawanych mu raz na tydzień. Dopiero gdy zgromadził ponad tysiąc dolarów w czekach, zorientował się , że płacono mu pieniędzmi za ocalenie ojczyzny. Tymczasem on był przekonany, że kiedy ojczyzna jest w niebezpieczeństwie, wszyscy pomagają , a pomagać to znaczy dawać za darmo.[…]”

    Wydaje sie, że ten zajebisty leberalizm zabił też takich farmerow .Ale może tkwimy w błedzie..

    OdpowiedzUsuń