poniedziałek, lipca 23, 2018

Leming, leming pokaż rogi!

- Co wy tam tak przeżuwacie, Mądrasiński?

- Nic, Szefie... Znaczy swój własny ogon obgryzam... Zjadam, chciałem powiedzieć, tak... Sam koniec...

- (Co za wspaniały chłopak! Nie dość że jeździ na wszystkie szkolenia, a teraz na Letni Obóz Treningowy, to jeszcze chyba w każdej wolnej chwili sam się tygrysizuje. Choć nasz znakomity wywiad wywęszył, że chłopak ma jednak dwie narzeczone w sąsiedniej wiosce, nie licząc trzech tam gdzie mieszka.)

No dobra, Mądrasiński, ale wy już nie przesadzajcie, młodość musi się czasem wyszumieć - idźcie pomóc kolegom kopać tę nową latrynę na 200 miejsc. Raz, dwa!

- Tak jest Szefie!

* * *

Zaispirowani tym (ach jakże tygrysicznym!) dialogiem, my także wgryziemy się we własny pręgowany ogon i powiemy co następuje... Z jakiegoś powodu przestały do mnie ostatnio przychodzić emaile zawiadamiające, że ktoś mi raczył wpisać komęta, więc byłem pewien, że ten prześwietny blogas zdechł już bardzej jeszcze, niż zdechł był w rzeczywistości...

(Nie że to jakaś wielka różnica, ale jednak a little bit is better than nada, jak mówią, a nawet śpiewają, Texas Tornados. Itd.) W związku z tym moja, i tak nikła, wiara w sens pisania zmniejszyła się do zera. Wczoraj jednak odkryłem wreszcie jak się rzeczy mają, a także to, że tow. Mąka, którego uwielbiam jak siostrę, wcielił się w vox populi i magna (populi) voce zażądał wyjaśnienia różnicy między Lemingiem i Lewakiem.

Mam ci ja na ten temat masę przemyśleń, książkę chyba mógłbym napisać (gdyby... itd.), ale nie jest to ułożone tak składnie i drama-nie-bójmy-się-tego-słowa-tycznie, jak bym chciał. (Nie to co np. tekst, który w sobie noszę o Piłsudskim vs. Dmowskim i dlaczego dzisiejsi rzekomi czciciele Dmowskiego, ci głośni i pyskaci, to albo ruskie gównojaday, albo zwykli durnie.) No więc wyjdzie nam z tego zapewne rozwichrzona gawęda o wszystkim, co się z czymkolwiek wiąże, na cztery ręce - dwie moje, dwie dr. Alzheimera. W imię Boże zaczynajmy, bo ten temat jednak jest wielki i nabrzmiały!

* * *

Co to Leming? Co to Lewak? Najprostsza, i dla nas tu chyba najpraktyczniejsza, odpowiedź będzie taka, że Lewak to jest KOMBATANT - niekoniecznie, a nawet z pewnością nie, w sensie 8. Pułku Ułanów księcia Józefa, czy innej Brygady Pancernej gen. Maczka - ale jednak aktywny... Boże, jak to nazwać...? Słowo "żolnierz" w wielu modnych dziś kontekstach mierzi mnie równie mocno jak "baron" (SLD), "wojownik", mimo skojarzeń z MMA, też zbyt dobre, nawet "bojówkarz" mnie akurat kojarzy się z Piłsudskim, więc nie tak źle... W każdym razie Lewak to ktoś aktywnie starający się cele tej tam Lewizny realizować.

Lewizna - sama esencja, a nikt już nie ma nawet cienia wątpliwościA jeśli nic nie robi, czyli nie jest "aktywny"? OK, nie jest, ale sumienie go z tego powodu dręczy, jak go poproszą, to się przyczyni... Te rzeczy. W każdym razie on ma w głębi swego jestestwa te przekonania i chciałby, żeby to się spełniło. Jakie przekonania spytacie? Co ma się spełnić? Fakt, rodzaje lewizny są różne, a jeszcze różniejsze są typy indywidualnych lewaków...

Co sobie, da Bóg, jeszcze tutaj wyjaśnimy, ale na razie przejdźmy do Leminga i zarysujmy ten podstawowy kontrast między owymi dwiema kategoriami istot. ("Istota" nieco zbyt ładnie brzmi w tym kontekście, w ogóle często odczuwam, że polski język jest o wiele za ładny, by móc się nim posługiwać w tych podłych czasach. Niestety rosyjskiego aż tak dobrze nie znam, a "swołocz", "pragułka" i "padcziorkiwanie'" aż tak daleko nas nie zaprowadzą.)

Leming, ludkowie moi rostomili, to CYWIL. Cywile, zgoda, potrafią być paskudnie nieprzyjemni i męczący, czasem na czas jakiś dają się zwerbować i trudno ich wtedy odróżnić od zielonych ludków czy innej tam armii Budionnego, ale tak naprawdę, to Leming kocha spokój, konformizm, poczucie przynależenia do elity; polityką, jaka by nie była, w sumie się brzydzi, a świat jaki on będzie za 500 lat ma w dupie, w odróżnieniu od Lewaka, dla którego wtedy dopiero przyjdzie Spełnienie (ach!)...

Problemów z Lemingiem jest parę, całkiem istotnych, ale jednak to nie jest to samo, co Lewactwo (nazywane tak tutaj na zmianę z "Lewizną", przy czym nie chodzi i w tym określeniu o wynoszenie z zakładu spinaczy, jak by chcieli Leberały). Jakie są te problemy z Lemingiem? Po pierwsze, Lemingów jest ogromna masa - w sumie raczej większość ludności w "cywilizowanych" częściach globu. Leming jest jaki jest, ale nie zniknie - co by Nicki tego świata i inni wierzący w Postęp Ludzkości nie głosili.

Sposobem na przerobienie Leminga na coś mniej smętnego jest danie mu SENSU ŻYCIA - kraju do odbudowania, wyjątkowo paskudnego wroga do zwalczenia... Te rzeczy. Wtedy Leming macha karabinem czy łopatą i przez krótki czas nie musi ćpać ani brać Prozacu. Jednak to są b. kosztowne i dość ryzykowne sposoby, których nikt nie podejmuje wyłącznie z powodu estetyki czy szczęśliwości Leminga, więc rzeczony Leming jest z nami i z nami będzie - na wieki wieków! (No i firmy farmaceutyczne też z czegoś muszą żyć!)

Leming to szpęgleryczne dziecię (schyłkowej, jak to ona) Cywilizacji... W sensie szpęglerycznym, czyli tej późnej fazy rozwoju/schyłku cywlizacji pisanej po prostu z małej litery, kiedy to Biurokracje, Prawnicy i Finansowi Macherzy mają już praktycznie totalną władzę, a zwykli ludzie... Co? Stają się z dnia na dzień bardziej i powszechniej... No czym? Lemingami właśnie, czym niby innym?

Leming to produkt PRZEDSZKOLI, Leming to produkt KORPORACJI, Leming to produkt MEDIÓW (i nie mówię o wodzie z gazem), Leming to produkt "EDUKACJI", którą trudno odróżnić od PROPAGANDY, i ROZRYWKI będącej niczym niemal już innym, niż właśnie narzędziem do tresowana Leminga. Leming wreszcie to SAMOTNY TŁUM z ważnej (!) książki Davida Riesmana pod tym właśnie zgrabnym tytułem (The Lonely Crowd w oryginale).

OK, na razie tyle. I tak jest to nieco materiału do przemyśleń i do dyskusji, a jak będzie jakaś ęteraktywność, jakiś ętuzjazm... te rzeczy... to wyjaśnimy sobie jeszcze masę dodatkowych spraw - np. różnicę między Lewicowością i Lewactwem, rodzaje Lewactwa... Więcej o psychologii i socjologii naszego ukochanego Leminga... Temat jest naprawdę wielki, Autor też, więc i Wy okażcie tu wielkość i... Rozumiemy się? (A ty znowu Mądrasiński się tu plączesz i coś żujesz?! Galopem latrynę kopać, bo wystąpisz dziś na wieczornym apelu!)

triarius

18 komentarzy:

  1. Widzę, że nieco zbyt lapidarnie się wyraziłem idący na skróty i ktoś ze znajomych się obraził, bo jego ociec uwielbia Dmowskiego... Nie o to mi chodziło! Mówiłem o DZISIEJSZEJ PRORUSKIEJ AGENTURZE UDAJĄCE NIEODRODNE DZIECI DMOWSKIEGO! Takich różnych pogromców D***kracji, którzy najpierw spędzili 3/4 życia w partii o nazwie Stronnictwo D**kratyczne, przydupasie PZPR, a teraz plują na D**krację pod szyldem dziedzictwa Narodowej D**kracji i tępią każdy przejaw polskiego oporu wobec Rosji - czy to będzie #%$^ carat, czy jakaś inna obrzydliwość.

    Dmowski był b. mądrym człowiekiem i szczerym patriotą - niestety jego rzekome dzieci to właśnie to, co napisałem. Nie znam dziś w każdym razie innych, nie znam nikogo (może istnieje, ale do mnie nie dotarł), kto by z myśli Dmowskiego wycisnął dziś coś interesującego i nie wprost obrzydliwego. Przykre, ale niestety tak to widzę. Muszę o tym chyba w końcu napisać, bo myśl Dmowskiego na temat wyzwolenia Polski była tak pesymistyczna, tak minimalistyczna, że przyznawanie się dziś do tego samego programu to po prostu ZDRADA.

    Co innego poczuwanie się przez b. starych ludzi, albo mających starych krewnych, do przedwojennej Endecji. Mimo tych wszystkich antypaństwowych pierdołów, które wypisywała endecka prasa itd.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ Panie Triariusie! To są straszne brednie, ten komentarz o Dmowskim. Dmowski, z definicji, nie był patriotą, ponieważ był nacjonalistą polskim. Nie kochał kraju, ziemi i grobów, jak przystało patriocie, bo te ziemie od wieków zamieszkiwało wiele narodowości, a on kochał tylko jedną z nich. Tylko człowiek niewierzący, mógł wysunąć taką niechrześcijańską obrzydliwość, jak "Polak-katolik" i tym haniebnym hasłem zastąpić prawdziwą hierarchię: Bóg-Honor-Ojczyzna.

    Pomijam już ten drobiazg, że straszny był z niego nudziarz i nie umiał pisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem żadnym specem od Dmowskiego, więc pewnie Pan ma rację, ale to oznacza, że ja także nie jestem polskim patriotą. Żadnym zresztą w takim razie.

      OK, dla mnie nie aż taki problem, tylko niech mi ktoś w takim razie łaskawie wyjaśni, w imię czego, przy moich niewątpliwiwych zdolnościach, zawsze rezygnowałem z jakiejkolwiek kariery, nie chcąc się sprzedać? ;-)

      Pzdrwm

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Czy nie wystarczy reakcyjne poczucie przyzwoitości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do czego ma wystarczyć? Do kogo to pytanie? (Dla mnie akurat wystarcza.)

      Pzdrwm

      Usuń
  4. Rzeczywiście ciut kręcimy się za własnymi ogonami.

    Napisał Pan: tylko niech mi ktoś w takim razie łaskawie wyjaśni, w imię czego, przy moich niewątpliwiwych zdolnościach, zawsze rezygnowałem z jakiejkolwiek kariery, nie chcąc się sprzedać?

    Stąd moja niezręczna próba odpowiedzi: może to zwykłe, ludzkie poczucie przyzwoitości, które nie pozwala nam się prostytuować na każdym kroku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez przesady, że "niezreczna"! To drzewko tutaj jest niezręczne i nie zrozumiałem, że to się do tego odnosi. Poza tym sam wierzę w poczucie sprawiedliwości, więc akurat zgoda.

      Pzdrwm

      Usuń
  5. @Michał Bąkowski
    Proszę wyjaśnić: co znaczy obrzydliwość hasła "Polak-katolik"? Ostatnio przypominają słowa kard. Wyszyńskiego: "Albo Polska będzie katolicka, albo nie będzie jej wcale". Czy to też obrzydliwość?
    Poza tym czy nie jest to zbytnie zawężenie i znikształcenie pojęcia, kiedy patriotyzm ma odnosić się do ziemi i grobów? Przecież to najzwyklejszy w świecie proch. Rzecz martwa. Dla niektórych to mogą być tzw. relacje, uczucia, a troszkę szerzej: nie tyle wspòlna ziemia ile wspólna kultura. Ja tu widziałbym właściwe odniesienie co nakreśla trochę inny sens.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szanowny Panie, która dokładnie część sprawia Panu trudność w pojęciu "Polak-katolik"?

    Patriotyzm, w przeciwieństwie do nacjonalizmu, jest miłością ojczyzny wraz z zamieszkującymi tę ojczyznę narodami. Nacjonalizm wyłącza inne narody. Dla przykładu, nacjonalizm ukraiński wyłącza naród polski (i inne) z miłości do Ukrainy. Uważa zatem konsekwentnie, że należy wymordować wszystkich nieukraińskich mieszkańców Ukrainy. Dlatego nazywa się nacjonalizmem a nie patriotyzmem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mocne? Chyba nie. Tylko prawda. Jest zupełnie możliwe, że prawda jest mocna, ale jest w pierwszym rzędzie prawdą. Jej moc jest pochodną.

    Przyzna Pan, że "a kto myśli inaczej to morderca", nie jest argumentem w dyskusji. Ani prawdziwym, ani mocnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę wybaczyć ale ja nie wiem czy Pan dyskutuje czy czyta formułki ze ściągi. Wysnułem pewne przypuszczenia, podałem kontekst.

      Usuń
  8. Wybaczam. Z pewnoscią ma Pan rację, że ja zupełnie nie potrafię dyskutować - choć nie robię nic innego przez całe życie - tylko "czytam formułki ze ściągi". Ale niech Pan powie: skąd to? Od kogo ja Pańskim zdaniem ściągam?

    Bo widzi Pan, tak się składa, że ja nie mam w zwyczaju podawać cudzych opinii jako swoich, bez powołania się na źródło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię się czepiać, ale jest Pan dość nieprecyzyjny. Nie napisałem nigdzie, że Pan nie umie dyskutować. Ale zostawmy to...
      1. Co z tymi słowami kard. Wyszyńskiego? "Albo Polska katolicka, albo żadna".
      2. Dlaczego kochać swój naród ma od razu oznaczać nienawiść i chęć mordowania innych?, a co sugerować miał ukraiński przykład.
      3. Dlaczego odmawia Pan prawa do innego rozumienia patriotyzmu?
      4. Co oznacza kochać inne narody? Co w przypadku, kiedy w moim kraju zamieszka jakiś naród, który ma w nosie zwyczaje i kulturę gospodarzy? A wprowadza własne często sprzeczne. Żydzi w diasporach, Muzułmanie w Europie, Anglicy w Szkocji, Europejczyce podbijający Apaczów itp. itd. Przykładów jest sporo na to, że ta Pańska formułka to tak sucha trawa... zmielić i może jakiś leming łyknie.

      Usuń
  9. Nie wiedziałem, jak inaczej zinterpretować "czytanie formułek ze ściągi". To jakoś nie bardzo na poziomie.

    Ad 1. Kardynał Wyszyński to nie jest Słowo Objawione. Natomiast wedle Ewangelii Pan Jezus przyszedł do wszystkich narodów, a nie do narodu wybranego, obojętne czy żydowskiego czy polskiego. Jest oczywistym faktem, że trudno sobie wyobrazić Polskę inną niż katolicka, ale tak samo trudno wyobrazić Grecję inną niż prawosławna, więc co dokładnie ma z tego wynikać?

    Ad 2. Kochanie narodu nie musi wieść do nienawiści, ale w praktyce tak bywa. Natomiast patriotyzm, przez to tylko, że nie wyróżnia narodów zamieszkujących kochany kraj, z definicji nie prowadzi do nienawiści.

    Ad 3. To jest kwestia definicji, a nie praw. Rozumienia, a nie roszczenia. Ja Panu niczego nie odmawiam. Pański nacjonalizm, choć przykry i niechrześcijański, nie robi mi żadnej różnicy. Ma Pan prawo, słowo daję!

    Ad 4 Więc Tatarzy polscy nie uznawali polskich zwyczajów? Ech, Panie kochany, do szkoły lepiej by wrócić, a nie innych pouczać. Anglicy w Szkocji i Szkoci wśród Apaczów? To są przykłady podboju, a nie miłości bliźniego. Niechże Pan czyta uważniej, co sam napisał, bo nie spodziewam się uwagi wobec moich komentarzy. W wielonarodowej i wielowyznaniowej Najjaśniejszej Rzeczypospolitej miejsca by Pan nie zagrzał. Ale w "etnicznie polskim" prlu z Grabskimi z pewnością byłoby cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ad1. Wg mnie wynikać ma z tego kierunek odbudowywania i rozwijania czy też trwania narodowej tożsamości. Tak jak z pojęcia "Polaka-katolika".
      Ad2i3. To tylko wg Pańskiej definicji. Zajrzałem z ciekawości do innych i przewija się tam więcej "emocjonalnej więzi i kultury narodu", niż "wielu nacji na danym terytorium". Wg mnie to jest prawie niemożliwe w takim samym stopniu żywić mocną patriarchalną więź z wieloma kulturami/narodami naraz. Szacunek owszem.
      Wartościowanie, utożsamianie się i lubienie czegoś bardziej, a czegoś mniej, albo nie lubienie i nieutożsamianie się to dość naturalna ludzka postawa. Wynika z tego, że to Pan sobie więcej rości.
      Poza tym sam siebie akurat nie uważam za nacjonalistę, żeby było ciekawiej. A już na pewno nie w tak płytkim wydaniu jaki Pan rysuje. To było dość wulgarne. Tak, że w pkt. 4 też akurat pudło. Jestem zwolennikiem umiarkowanego przyprawiania, zrównoważonego rozwoju, harmonii i kontrapunktu. Wzdragam się równaniem do jednego i bylejakością i kochaniem wszystkiego naraz. Tatarzy to może byli czy są właśnie taką szczyptą przyprawy.

      Usuń
  10. Pan Bąkowski moim skromnym nam tu lansuje BAŁKANIZM pod szyldem chrześcijaństwa i patriotyzmu. Podejrzewam, że na razie (mądrość etapu) nie uświadomił nas jeszcze, że w czasie zaborów mieliśmy obowiązek kochać ruskich, jako "narodu zamieszkującego także nasze ziemie". Ciekawym - dowiem się, czy zgadłem?

    OdpowiedzUsuń