niedziela, listopada 25, 2007

Triarius the Tiger o historii, odpowiedzialności i liberałach

Jeśli historia czegokolwiek w ogóle uczy, to tego, że w realnym świecie podstawową i niezmienną zasadą jest odpowiedzialność zbiorowa.

Dlatego też np. liberałowie - zarówno w odmianie realnej (nawiedzone europejsy, socjaldemokraty i podobne im smętne a szurnięte typki), jak i w odmianie rewizjonistycznej (korwiniści, czciciele von Misesa, libertarianie i inne świry), nie mówiąc już o pospolitej odmianie złodziejskiej (na rodzimym gruncie np. "gdańscy liberałowie", Platforma "Obywatelska" i reszta tego szamba) - którzy niejako z definicji nie odróżniają zasad moralnych (nieważne - autentycznych, urojonych czy własnoręcznie wypichconych dla doraźnego użytku) od realnych faktów, nie mówiąc już o tym, ze własne chęci niemal zawsze biorą za rzeczywistość - nigdy nie tylko czegokolwiek z historii, ale nawet po prostu z realnego życia, nie zrozumieją.



Triarius the Tiger

N.G. Dávila naprzeciw świata tuskoidów

Znowu nieco Dávili w moim własnym przekładzie:


- Arystokracje są dumne, ale bezczelność to fenomen typowy dla plutokracji. Plutokrata wierzy, że wszystko da się kupić, arystokrata wie, że lojalności kupić nie można.

* * *

- Tym, którzy ze społecznej użyteczności mitów wyciągają wniosek o użyteczności kłamstwa, należy przypomnieć, że mity są użyteczne z powodu prawd, które zawierają.

* * *

- Historia ukazuje dwa typy anarchii: taki, który wynika z wielości sił, oraz taki, który wynika z wielkiej liczby słabości.

* * *

- Nie jest tak, że ludźmi nie da się rządzić. Po prostu jest tak, że rzadko rządzą godni, aby rządzić.

* * *

- Wystarczy spojrzeć na twarz współczesnego człowieka, by zrozumieć cały bezsens przypisywania etycznego znaczenia jego zachowaniom seksualnym.

* * *

- Dyscyplina, porządek, hierarchia, to wartości estetyczne.

* * *

- Wielkie idiotyzmy nie pochodzą od ludu. Najpierw uwodzą ludzi inteligentnych.

* * *

Dopóki go nie biorą na serio, ten który mówi prawdę, może przez jakiś czas przeżyć w czasach demokratycznych. Potem cykuta.

* * *

- Zło triumfuje jedynie tam, gdzie dobro stało się mdłe.

* * *

Erotyzm i gnostycyzm to jedyne sposoby ucieczki jednostki przed anonimowością masowego społeczeństwa.

* * *

- Historia pozwala zrozumieć, ale nie wymaga, by przebaczyć.

* * *

- Przywrócenie dawnego liturgicznego gestu może dzisiaj pachnieć herezją. Obecna komunia na stojąco, jest na przykład wyrazem pychy.

* * *

- Aby uczciwie pisać dla innych, trzeba przede wszystkim pisać dla samego siebie.

* * *

Pewne traumy w duszy społeczeństw wydają się być jedyną nabytą cechą, którą się dziedziczy.

* * *

- Sekretną metodą techniki zdaje się być pozbawienie wszystkich rzeczy smaku. Jej emblematem jest kwiat bez zapachu.

* * *

Można by z łatwością zarzucić nauce, że zbyt łatwo wpada w ręce idiotom, gdyby przypadek religii nie był równie ciężki.

* * *

- Zdobywać wykształcenie, to uczyć się, że pewna klasa pytań po prostu nie ma sensu.

* * *

- Rewolucje dokonuje się, by zmienić posiadaczy dóbr i nazwy ulic. Rewolucjonista, próbując zmienić "warunki życia człowieka", w końcu go rozstrzeliwuje, jako kontrrewolucjonistę.

* * *

- Etyka i estetyka, rozwiedzione, poddają się z każdym dniem łatwiej kaprysom człowieka.

* * *

- Każda nowa zdobycz człowieka to nowa plaga, karząca go za jego pychę.

* * *

- Piekło to miejsce, gdzie człowiek zrealizowałby wszystkie swoje projekty.

* * *

- Większość rzeczy, których człowiek "potrzebuje", nie jest konieczna.

* * *

- Wyzwolenie obiecywane przez każdy nowy wynalazek w końcu zawsze zwiększa podległość tego, kto z niego korzysta wobec tego, kto go produkuje.

* * *

- Wbrew temu, czego się dzisiaj naucza, łatwy seks nie rozwiązuje wszystkich problemów.

* * *

- Literatura i sztuka szybko jałowieją tam, gdzie ich uprawianie bogaci, zaś ich podziwianie daje prestiż.

* * *

- Na świecie wcale nie dzieje się aż tak źle, uwzględniając, kto nim rządzi.

* * *

- Nadmiar prawodawstwa pozbawia męskości.

* * *

- Obłok kadzidła wart jest tysiąca kazań.

* * *

- Racjonalizacja dogmatów, złagodzenie moralności, uproszczenie rytuału - nie ułatwiają zbliżenia niewierzącym, a tylko zbliżenie do niewierzących.

* * *

- Ludzie z każdym dniem rodzą się coraz bardziej odpowiedni do zawarcia ich w statystykach.

* * *

- Problem, który nie jest ekonomiczny, nie wydaje się w naszych czasach być godnym, by zajmował się nim poważny obywatel.

* * *

- Dekadencja wiele rzeczy czyni przyjemnymi.

* * *

- Ludzkość z radością wita jedynie zaproszenia do katastrofy.

* * *

- Pozbywszy się chrześcijańskiej tuniki i rzymskiej togi, Europejczyk stał się jedynie bladym barbarzyńcą.

* * *

- Ustępstwa wobec przeciwnika napełniają idiotę podziwem.

* * *

- Demokrata zmienia w naukach społecznych metodę, kiedy jakaś konkluzja jest mu niewygodna.

* * *

- Dusza marksisty kamienieje z wiekiem, dusza lewaka z wiekiem staje się gąbczasta i miękka.

* * *

- Różnica pomiędzy "organicznym" i "mechanicznym" w życiu społecznym jest moralna: "organiczne" wynika z niezliczonych skromnych działań, "mechaniczne" zaś z jednego decydującego aktu pychy.

* * *

- Względność gustu jest wymówką stosowaną przez epoki mające zły gust.

* * *

- Nie dawajmy głupim opiniom tej przyjemności, by nas szokowały.

* * *

- My, reakcjoniści, dostarczamy głupcom tę radość, że czują się dzięki nam śmiałymi awangardowymi myślicielami.

* * *

- Pokonany nie powinien się pocieszać możliwą przyszłą odpłatą przez historię, a tylko znakomitością swej sprawy.

* * *

- Kiedy mierzymy wysoko, ogół nie ma szansy wiedzieć, czy trafiamy.

* * *

- "Należeć do swojego pokolenia", to bardziej decyzja podejmowana przez ludzi stadnych, niż rzeczywista konieczność.

* * *

- Liberał zawsze się myli, ponieważ nie odróżnia konsekwencji, które przypisuje własnym zamiarom, od tych, które jego zamiary naprawdę mają.

* * *

- Zastępując zmysłową percepcję jakiegoś obiektu abstrakcyjną intelektualną konstrukcją człowiek sprawia, że zdobywa świat i gubi duszę. (coś tu było nie tak, poprawiłem, ale nie wiem czy wiernie)

* * *

- Tylko to, co nieoczekiwane, daje w pełni satysfakcję.

* * *

- Prawo jest najłatwiejszym sposobem sprawowania tyranii.

* * *

- Reakcyjne teksty wydają się przestarzałe współczesnym i niezwykle aktualne potomności.

* * *

- Każda z kolejnych ortodoksji dowolnej nauki wydaje się jej adeptowi definitywną prawdą.

* * *

- Wszystko, co fizycznie możliwe, wkrótce wyda się współczesnemu człowiekowi pożądane moralnie.

* * *

- Dobra wczorajsza książka wydaje się słaba jedynie ignorantowi. Za to marna współczesna książka może się wydawać dobrą nawet człowiekowi wykształconemu.

* * *

- Każda metafizyka musi operować na metaforach, a większość kończy operując jedynie na metaforach.

* * *

- Nic tak dobitnie nie ujawnia ograniczeń nauki, jak opinie uczonego na jakikolwiek temat spoza jego wąsko pojętej dziedziny.

* * *

- Człowiek współczesny podziwia jedynie teksty histeryczne.

* * *

- Współczesny człowiek kompensuje solidność swych budowli kruchością fundamentów, na których je wznosi.

* * *

- To nie tam, gdzie tracą znaczenie mitologiczne aluzje, kończy się ślad greckiej cywilizacji, a tam, gdzie zapomina się o ograniczeniach związanych z człowieczeństwem.

* * *

- Bliźni nas denerwuje, bo wydaje się być parodią naszych własnych defektów.

* * *

- Jedynymi oznakami cywilizacji są jasność, logika, porządek i dobre obyczaje w codziennej prozie.

* * *

- Najbardziej charakterystyczną cechą współczesnego przedsiębiorstwa jest rozziew pomiędzy ogromem i złożonością technicznego aparatu, a błahością końcowego produktu.

* * *

- Książka, która choć trochę nie szokuje eksperta, nie ma powodu w ogóle istnieć.

* * *

- Kiedy tyranem jest bezosobowe prawo, człowiek współczesny uważa się za wolnego.

* * *

- Świat staje się pełen sprzeczności, kiedy zapominamy, że wszystkie rzeczy mają swoją rangę.

* * *

- "Sztuka współczesna" wydaje się być wciąż żywa, ponieważ nie została przez nic zastąpiona, nie dlatego, ze nie umarła.

* * *

- Do końca wieku XVIII to co człowiek dodawał do natury, zwiększało jej piękno. To co dodaje od tamtego czasu, niszczy ją.

* * *

- Istnieją takie rodzaje ignorancji, które wzbogacają umysł, i takie rodzaje wiedzy, które go zubożają.

* * *

- Rozpoczęto od nazywania "demokratycznymi" instytucji liberalnych, skończono zaś na nazywaniu "liberalnymi" demokratycznego niewolnictwa.

triarius

---------------------------------------------------
Caeterum lewactwo delendum esse censeo.

poniedziałek, listopada 19, 2007

Nie zapominajmy o Biłgoraju!

Będzie o tym całym Biłgoraju, nie bujta się ludzie, ale będzie i o innych sprawach. Nawet przed Biłgorajem. Jeśli komuś na Biłgoraju akurat najbardziej zależy (ma tam babcię? a gdzie to w ogóle jest?), to całą resztę może sobie potraktować jako bonus.

A więc - pajechali riebiata! Wpieriod!


* * *

Kiedy tylko pomyślę o polskiej polityce zagranicznej pod władzą Platformy "Obywatelskiej", zawsze mi się przypomina pewien rysunek Andrzeja Mleczki, którym widział kilkanaście lat temu, zaraz po powrocie z wychodźctwa, kiedym jeszcze z tej transformacji i w ogóle III RP niewiele rozumiał. Na rysunku była "Szkoła Wdzięku". Nie wiem, czy dużo takich istniało w III RP w tamtych czasach, jeśli tak, to chyba większość poznikała. (Ale np. w Rosji tego rodzaju przedsiębiorczość, z tego com słyszał, cały czas kwitnie.) No więc stoi sobie na tym rysunku stadko młodych i atrakcyjnych kobietek, a prowadzący zajęcia mówi do nich z katedry: "Na raz, uśmiechamy się. Na dwa, zdejmujemy majtki."

Ten dowcip Mleczki jest dla mnie wciąż nieprawdopodobnie śmieszny, ale jego ścisły związek z obecną sytuacją mojego kraju już znacznie mniej. No, ale przecież Polska jest brzydką panną, więc... Więc co właściwie? Chyba to, że samo zdjęcie majtek sprawy może nie załatwić. Trzeba będzie jeszcze dopłacić.


* * *


Niedawno opinię publiczną poruszyła sprawa miasta Pułtuska, które, zdaniem wielu, powinno zostać awansowane na Całytusk, albo może po prostu na Tusk (fanfary, werble, chóry starców zawodzą). No nie wiem! Czy Pułtusk sobie na taki awans zasłużył? Kto tam w ogóle rządzi? Jak tam głosują? Ile procent dostało wszelkie oszołomstwo i eurosceptycy? Pułtusk, takie jest moje zdanie, musi sobie najpierw na taki awans zasłużyć. W końcu być połową Premiera to też nie w kij dmuchał, prawda? Więc nie oczekujcie cudów, mieszkańcy i kibice Pułtuska - weźcie się zamiast tego lepiej sami do roboty i zróbcie tam u siebie porządek! Wtedy się zobaczy.

No dobra, Pułtusk mamy na razie z głowy, ale ja nie o tym właściwie. Ja bowiem odkryłem inną sytuację, poniekąd podobną, a jednak całkiem inną. Odkryłem miasto, i to nie jakieś całkiem nieznane miasto, mające płodną w rozliczne wspaniałe możliwości nazwę, ale także, z drugiej patrząc strony, nazwę, która po prostu taka jak jest zostać nie może! Każdy dzień z tą nazwą oddala nas, zamiast przybliżać, od europejskich standardów, drugiej Irlandii, i wszystkiego, co nam bliskie!

No bo proszę się wsłuchać w brzmienie takiego oto słowa... Biłgoraj. Jeszcze raz? Biłgoraj. Powtarzam: BiłGoRaj. Bił - go - Raj, przecież! Jeszcze nic? Nie wierzę! Ktoś kogoś tutaj bił. Wprawdzie "go", a nie "ją", bo by było jeszcze znacznie poważniejszą sprawą ("bo zupa była zbyt słona"), ale i tak bicie - "jej" czy "go" - mamy już dawno za sobą... A przynajmniej od 21 października. I nie ma doń powrotu!

Poza biciem, co my tu jeszcze mamy? Ano mamy coś, co się może kojarzyć i z cudem, i z drugą Irlandią, i z wejściem Polski do Unii Europejskiej. Prawda? Jakie to proste, jak ktoś już pokaże. Ale samemu aż tak łatwo zauważyć to nie jest. Od tego właśnie są autorytety i dziennikarze. Zapamiętać!

No więc należy szybko sprawdzić, kto rządzi w tym całym - ostatni raz wymówię to słowo, i, jak za każdym razem, z należytym wstrętem - Biłgoraju. Czy aby koalicja PO-LiD. I jak tam traktują oszołomstwo. Jeśli wszystko jest w porządku, to ten cały... Raj, powinien już od jutra, najdalej zaś od nowego tygodnia, stać się Tuskorajem. (Czy tak trudno było na to wpaść? Teraz już nie, prawda? No to teraz do roboty i szukać nowych miejscowości do słusznego przerabiania!)

* * *

Załapali się nasi chłopcy do tych tam Mistrzostw Europy w Kopaniu Piłki. I dobrze. Ale w samych tych mistrzostwach będzie zapewne tak, jak przeważnie bywało. Czyli że nasi chłopcy dostaną "z honorem" w dupę od Niemców, z czego ludzie odpowiednio światli będą się cieszyć podwójnie - bo to i "z honorem" (a tutaj to ryzykowne słowo daje się jeszcze czasem zastosować bez zmarszczenia postępowych brwi) i jednak znamy swoje miejsce, bo Naszemu Wielkiemu Przyjacielowi jednak nie podskoczyliśmy.

Istnieje jednak ryzyko, że nasi chłopcy dostaną w dupę od jakiejś innej drużyny, nie takiej ze "starej Europy", tylko jakichś tam Czechów (jeśli ci się załapali, ale chodzi tylko o przykład), czy innych takich nie-całkiem-cywilizowanych. To by nie było idealną sprawą, w końcu mamy teraz rządy jak trzeba i lepiej, by z takim byle kim nasi chłopcy wygrywali. Prawda?

No więc, rozwiązaniem które mogłoby być może zmaksymalizować naszą szansę na to, że z kim trzeba wygrać wygramy, a z kim trzeba "z honorem", ale jednak przegrać - przegramy - byłoby przyjęcie przez naszą drużynę nowej wersji godła państwowego. Takiego mianowicie, jakie zaprojektował mój gdański rodak Lach+ kulturowy rębajło urzędujący w salonie24. Oto jakiego:



(Tam też sporo innych fajnych obrazków na czasie.) Prawda że cudo? I optymistyczne. I wesołe. I nieprzesadnie nabrzmiałe jakimś takim całkiem serio patriotyzmem, nie mówiąc już jakąś - tfu! - ksenofobią. Oczywiście dwanaście gwiazdek też by się przydało na tych koszulkach naszych chłopców gdzieś umieścić. TO by ich dopiero zmobilizowało! Ale z drugiej strony, nie zapomnieli by, że są brzydką panną. I Europejczykami - prawie-Irlandczykami. A to też przecież jeszcze ważniejsze od jakichś tam zwycięstw!

I to by było na razie na tyle.

triarius
---------------------------------------------------
Caeterum lewactwo delendum esse censeo.

Szklane paciorki, pstrokate perkaliki i niedziałające odtwarzacze CD

Jakiś czas temu postanowiłem sobie kupić radiomagnetofon. To znaczy na radiu całkiem mi nie zależało, bo go od czasu "Trójki" z epoki Gierka, no i może (lewackiego skądinąd jak cholera) "Radio France Internationale" w tzw. stanie wojennym, nie słucham. (No fakt, w Szwecji na początku też trochę słuchałem. Głównie jazzu. Dopisane po dekadzie.) Ale zależało mi na możliwości odtwarzania tych tysięcy kaset, które mi się przez dziesięciolecia zebrały i pałętają po mieszkaniu.

W katalogu, który mi regularnie i z zapałem przynoszą do klatki, ujrzałem coś, co by mi pasowało: przenośny, bo właśnie chodzi o to, bym go mógł sobie swobodni nosić - może nie po ulicy czy po plaży, ale z pokoju do pokoju - z odtwarzaniem płyt CD (co jest oczywiste), ale także plików mp3, no i ze złączem USB. Poszedłem więc do pobliskiego hipermarketu, mam go tuż obok, w środku miasta, a jakże, gdzie faktycznie czasem tego typu sprawy kupuję. A także sprawy tego typu, co gołe płyty CD, papier do drukarki, niezwykle tanie bojówki chińskiej produkcji (o bardzo jednak mało wytrzymałym kroku, widać skazańcom się nie chciało)...

Może powinienem się wstydzić i nie kupować w niemieckim (bo taki on właśnie jest) hipermarkecie, tylko na przykład dać szansę jakiemuś rodzimemu biznesmenowi. Tyle, że oni, z tego co wiem, wszyscy z układu, więc różnica w sumie żadna. Poza tym odrzucam pogląd, że jeśli ktoś Unii i Niemiec nie lubi, jak ja, to należy za wszelką cenę szukać sklepu, który by z nimi nie miał nic wspólnego, choćby był droższy, gorszy, i nie było wiadomo, jak przecież dzisiaj praktycznie nigdy nie wiadomo, czyj on tak naprawdę jest.

No więc dobra, kupiłem urządzonko w niemieckim hipermarkecie! Może to rzeczywiscie był grzech, ponieważ Bóg mnie za to wyraźnie pokarał. Zaniosłem bowiem moje urządzonko do domu, ciesząc się jak dziecię z tych wszystkich Bucków Owensów, Wailonów Jenningsów, MaryLou Williamsów, The Pogues, Ry Cooderów, Amálii Rodrigues, Djangów Reinhardtów... których sobie po latach posłucham. Na szczęście (?) też sprawdziłem jak chodzi odtwarzacz CD, choć interesujących płyt CD nadających się do słuchania mam znacznie mniej, niż kaset.

No i zaraz się okazało, że moje super urządzonko odtwarza tylko pierwszy utwór na płycie, a czasem jeszcze tak z połowę następnego. To nie było całkiem to, o co mi chodziło. A więc poszedłem z moim urządzonkiem do hipermarketu, licząc, że mi je wymienią, albo oddadzą pieniądze. Jednak okazało się, że tak dobrze nie ma - muszą zbadać sprawę, a jak już zbadają, to naprawią, albo coś. Muszę więc poczekać co najmniej 3 tygodnie. Poprosili o numer telefonu, zadzwonią.

Po jakichś pięciu tygodniach zacząłem znowu odczuwać brak Bucka Owensa i przypomniałem sobie o moim oddanym do naprawy urządzonku. Poszedłem więc do hipermarketu i zapytałem. Okazało się, że jeszcze nie wróciło, ale jeśli do końca tygodnia nie wróci, to oni mi oddadzą pieniądze. No i teraz... Mam tylko dwa sensowne wytłumaczenia tej sytuacji, która zresztą nieco się zazębia z innymi dość podobnymi, które mnie już w tym samym hipermarkecie spotykały w przeszłości.

Więc, i to jest pierwsza możliwość: albo Polska jest przez te firmy (a co za tym idzie, co najmniej pośrednio, przez kraje, z których one pochodzą) traktowana jako kraj kolonialny, gdzie tubylcom daje się najniższej jakości szklane paciorki i pstrokate perkaliki... I ma się dzikusów w dupie, niech się bydlaki cieszą, że nie dostali kulki!

Albo też dzisiejsza Europa jest już w tak beznadziejnym stanie, że ani nie potrafi wyprodukować działającego odtwarzacza CD (konkretnie Austriacy, i mój pradziad, kapitan, a potem podpułkownik, Czarnych Ułanów Schwartzenberga z I WŚ, przewraca się teraz w grobie!), a w niemieckim hipermarkecie naprawdę nie potrafią w miarę sprawnie obsłużyć klienta (choćby oddając mu od razu pieniądze i niech by sobie naiwniak znowu je wydał na jakiegoś bubla!), załatwić czynności serwisowych...

Czyli po prostu są skrajnie nieudolni, źle zorganizowani, indolentni. I ta Europa całkiem szybko się musi zawalić, bo tak się po prostu funkcjonować nie da. Tym bardziej, że ma przerost absurdalnych ambicji i mierzy się na zamiary, których - na szczęście - jeszcze żadnemu dotychczasowemu totalitaryzmowi się do końca nie udało zrealizować.

Na którą odpowiedź Ty sam stawiasz, mój ukochany Czytelniku?

triarius
---------------------------------------------------
Caeterum lewactwo delendum esse censeo.

niedziela, listopada 18, 2007

Kontrola myśli to już nie problem... Nowy Wspaniały Świat wita!

Przejechałem się przed chwilą z nudów po kanałach i po paru kliknięciach pilotem dosłownie zdębiałem, a włos mi się zjeżył... Otóż na francuskim, polskojęzycznym, lewackim kanale "Planète" był jakiś drapieżny reportaż, jak to zawsze u nich, i tym razem był na temat wirtualnych światów i ich znaczenia dla realnego świata. Okazuje się, że w największym z tych wirtualnych światów, nazywa się on chyba "Second Life", dokonano gwałtu. Wstrząsające - jedna wirtualna postać zgwałciła drugą wirtualną postać! Czy ktoś sobie potrafi wyobrazić coś potworniejszego?

Oczywiście wystąpił jakiś dość młody mędrek, zapluwając się dosłownie na temat, jakim to potwornym urazem, w realu, grozi zgwałcenie naszej wirtualnej postaci - w którą przecież włożyliśmy tyle serca i pracy! - przez wirtualną postać kogoś innego. Ale to jeszcze nic, to by nie było niczym odbiegającym od zwykłego standardu programu "Planète".

Następnie jednak poinformowano nas, że na uniwersytecie Harvard pracuje się obecnie bardzo intensywnie nad wirtualnym prawem, czyli prawem dla wirtualnych światów, oraz... Słuchajcie, słuchajcie! - bada się kwestię, czy i jak przestępstwa dokonane w wirtualnym świecie powinny być ścigane... No gdzie? Oczywiście, brawo! W świecie realnym, gdzież by indziej. Czy to nie jest po prostu wstrząsająca informacja?

Wstrząsająca z całą pewnością jest, i chyba to z większej ilości powodów, niż się przeciętnie inteligentnemu memu czytelnikowi tak od razu skojarzy. Spróbujmy więc sobie może wymienić te powody. Pierwszy to taki, że wyraźnie próbuje się zatrzeć różnicę pomiędzy rzeczywistością, a światem wyimaginowanym. Jeśli nie jest to najczystszej wody Szkoła Frankfurcka i postmodernizm - narzucane z góry i przemocą, bez pytania kogokolwiek o zgodę, zwykłym, normalnym ludziom - to ja już nie wiem, co jest.

W końcu, mimo swego fatalnego od co najmniej lat '60 track record'u jako wylęgarni wszelkich świrów i patologicznych lewaków, Harvard to bardzo droga szkoła, ciesząca się (mniejsza, czy wciąż zasłużenie) ogromnym prestiżem, no i jej absolwenci mają praktycznie zagwarantowane błyskotliwe kariery, zarówno na stanowiskach państwowych, jak i prywatnych


A więc ta młodzież, wychowana na studiowaniu "prawnych problemów" wirtualnych światów, z pełną powagą, jakby były to problemy realne, na "badaniu kwestii" pociągania za te wirtualne "przestępstwa" wciąż względnie normalnych ludzi w realnym świecie, oraz z całą powagą oddająca się "tworzeniu prawa" dla świata jednocześnie wirtualnego i realnego... Ci ludzie za kilkanaście lat będą naprawdę tworzyć prawo, a co najmniej je aplikować i interpretować!

W dodatku człek, który sam na Harvardzie nie studiował, zastanawia się nad stanem umysłu, i ideologicznym zacietrzewieniem, nauczycieli tych młodych ludzi... Czyżby uznali, że młode pokolenie jest już gotowe, by całkiem unieważnić tę - dotychczas powszechnie uznawaną, choć faktycznie z punktu widzenia postmodernizmu i Szkoły Frankfurckiej całkiem potrzebną - różnicę pomiędzy światem realnym i światem wyimaginowanym?

Jeśli TO nie jest największe w historii zwycięstwo gnozy, to naprawdę ja nie mam pojęcia ani o gnozie, ani o historii! A po tym zwycięstwie, jeśli się w jakimś choćby stopniu utrwali - nieważne przecież, czy przemocą, czy propagandą, czy przekupstwem - świat z pewnością będzie całkiem inny, a życie normalnych ludzi, zakładając, że jeszcze coś takiego, jak "normalni ludzie" będzie istniało, będzie nie do rozpoznania.

Drugim, i dość trywialnym, wnioskiem z tworzenia tego "między światowego" prawa, jest taki, że nie będzie prawników do sądzenia bandytów, do sądzenia łapówkarzy... I pewnie o to także chodzi.

Trzecim, jest taki, że skoro już byty wirtualne doczekały się ochrony prawnej, to przecież trudno sobie wyobrazić, by cokolwiek się nie doczekało. Człowiek będzie więc niedługo skazywany, nie wiem jeszcze na co, ale podejrzewam, że w ciężkich przypadkach na eutanazję, np. za skrzywdzenie swego doniczkowego kwiatka! Albo włożenie sweterka nie pasującego do butów! Nie mówiąc już oczywiście o krzywym spojrzeniu na transwestytę czy homosia. Albo niewzięcie ulotki wyborczej Platformy tzw. Obywatelskiej. Naprawdę Nowy Wspaniały Świat się przed nami otwiera...

Ale to jeszcze nic! Jako w końcu facet z inżynierskim wykształceniem i przeszłością m.in. zawodowego programisty, na tyle śledzę kątem oka rozwój komputerowych technologii, że mogę Państwa poinformować, jak będzie, być może całkiem niedługo, można kontrolować MYŚLI każdego z nas! Oczywiście po to, by je potem, zgodnie z postmodernistycznym prawem, ukarać w świecie... No jakim? Wszyscy już chyba wiemy, prawda? Realnym, na razie jeszcze świat realny, choć mało postmodernistyczny i postępowy, jest niezbędny. No bo jak inaczej dawałoby się niesfornym proletom... przepraszam "obywatelom", w dupę? Przecież nie w świecie wirtualnym, gdzie by niewiele odczuli? Takie to proste, naprawdę muszę to wszystko tak dokładnie tłumaczyć?

No to teraz galopem, krótko i jedynie dla inteligentnych, wyjaśniam jak Kochana Władza będzie wkrótce mogla kontrolować myśli. Otóż zmusi się ludzi, by brali udział w życiu wirtualnego świata. Co to za sztuka, skoro dowody osobiste z chipami i inne takie już są obowiązkowe? No a tam można np. bez trudu - nawet dzisiaj nie jest to żaden problem - obserwować różne automatyczne i półautomatyczne reakcje. Pokazują ci na przykład człowieku dwóch pedałów, i niech jeszcze będą transwestytami z tatuażem - jeden Che Guevara całujący się z Tuskiem, drugi zaś... Powiedzmy 10 gwiazdek, Hillary Clinton i tzw. Madonna przebrana za zakonnicę.

Teraz wystarczy obserwować czy twoje źrenice kurczą się (reakcja negatywna), czy wręcz przeciwnie. Także łatwo sprawdzić jak wędruje po obrazie twój wzrok, a to mówi naprawdę wiele! Na przykład wzrok pedała odruchowo biegnie do gołego faceta, jeśli nagle go uwidzi, wzrok normalnego mężczyzny, raczej nie, ale do gołej baby jak najbardziej. Albo pokażą ci Tuska. Masz odruch wymiotny? To się nie ukryje przed czujnikami, które ci zostaną zaaplikowane! Pokażą ci Tuska z gestem zwycięzcy, pokazującego "V", a obok Tuska wyglądającego jak sto nieszczęść (oczywiście fotomontaż) i jeszcze kopanego w dupę przez dwie babcie w moherowych beretach. Gdzie pobiegnie twój wzrok?

No to leżysz bracie! Co najmniej 12 lat bez prawa łaski! Jeśli mięśnie twej twarzy do tego wygenerują impuls, który sprytny komputer bezbłędnie odczyta, jako uśmiech, który udało ci się w porę powstrzymać... W porę? Żarty! Powstrzymać? Nie ma takiej rzeczy, komputer zarejestruje każdy najmniejszy ślad twojego uśmiechu. I za takie oto rzeczy, będzie można ludzi skazywać. W realu. Alleluja! Witaj w Nowym Wspaniałym Świecie! Tak będzie, naprawdę, wcale nie żartuję. Chyba, że ten cały schizofreniczny syf przygotowany dla nas przez lewactwo wcześniej padnie.

Ale na to się nie zanosi, bo nikt jakoś się od oglądania seriali czy meczów nie odrywa, by zatroszczyć się o los własnych ew. potomków. A więc, moi państwo, pozostaje wam jedynie wyrabiać w sobie prawidłowe, postępowe i tolerancyjne odruchy Pawłowa. Kupcie sobie pisemko dla pedałów, jeśli jesteście mężczyzną, a potem trenujcie - jeśli w ciągu dwóch tygodni nie uda się wam automatycznie reagować co najmniej potężną erekcją na widok gołego faceta, to źle z wami! Doradzałbym eutanazję, bo i tak sobie nie pożyjecie.

Jeśli jesteście kobietą, znajdźcie sobie jak największą ilość zdjęć Tuska, plus dobre zdjęcie europejskiej flagi - i trenujcie! Jeśli w ciągu dwóch tygodni... No, może trzech, bo nie każda kobieta ma w rzeczywistości orgazm, a udawanie tutaj nie wystarczy, to nie ukochany! A więc do pracy. A za miesiąc, najdalej, będziecie wiedzieć, czy jest jeszcze dla was jakaś przyszłość, czy i tak jesteście skazani na zezłomowanie. A zatem, nie oglądajmy się już za siebie - z całym przekonaniem wybierzmy przyszłość!

triarius

---------------------------------------------------
Caeterum lewactwo delendum esse censeo.