poniedziałek, czerwca 18, 2007

Myśli innych ludzi (za to interesujące)

Bonmoty, powiedzonka i złote myśli innych, niż Triarius the Tiger stworzeń. Które mnie jednak zachwycają. Deo volente będzie to z czasem rosło i rosło.

Człowiek prawdziwie szlachetny to taki, który popełnił już wszystkie podłości jakie popełnić musiał i nie weszło mu to w krew.
bloger Andrzej Zbierzchowski

Nie chodzi o to by zginąć za ojczyznę. Chodzi o to, żeby to tamten skurwysyn zginął za swoją ojczyznę.
gen. Patton

Gdyby dżuma miała do rozdania urzędy, godności, beneficja, pensje i zaszczyty, miałaby również teologów i prawoznawców, którzy by uzasadnili, ze opiera się ona na prawie boskim, że byłoby grzechem przeciwdziałanie szerzonym przez nię spustoszeniom.
Gabriel Mably

Do triumfu zła starczy by dobrzy ludzie nic nie robili.
Edmund Burke

Gdyby nie ten der di das, to by były Niemce z nas.
ludowe śląskie

Poruszamy sie w minionych epokach lub odległych utopiach, podczas gdy teraźniejszość przemija.
Ernst Jünger (z pewnością mając na myśli monarchistów i korwinianów)

Skoro naród utraci kontrolę nad swym pieniądzem i kredytem, to przestaje być ważne kto dlań ustanawia prawa.
W. L. MacKezie King

Nie istnieje polityka liberalna, a jedynie liberalna krytyka polityki.
Carl Schmitt

Suwerennym jest ten, kto może wprowadzić stan wyjątkowy.
Carl Schmitt

Prawo łagodne dla oprawcy jest prawem okrutnym dla ofiary.
nie wiem kto, pewnie anonim

Trzeba jedynie ogłosić się wolnym i od razu człowiek czuje się uwarunkowanym. Ale jeśli ktoś ma odwagę ogłosić się uwarunkowanym, wtedy czuje się wolny.
Johann Wolfgang Goethe (cytowany przez Oswalda Spenglera)

Kto pozwala sobie płacić, pozwala sobie rozkazywać.

anonim (bo on to chyba był)

Z kim graniczy Rosja? Z kim chce. A z kim chce? Z nikim.
też chyba on

Pies, który obszczekuje nieznajomego za płotem, robi to z tego samego powodu, dla którego jego pan stawia płot.
Robert Ardrey

When you've got them by the balls, their heart and their mind will follow.
Richard Nixon (Co oznacza: Jeśli trzymasz ich za jaja, ich serca i myśli podążą za nimi. To taka prawicowa wersja marksistowskiej zasady, że "byt określa świadomość", też w sporej mierze zresztą prawdziwej.)

Żadna praca nie hańbi, ale każda umniejsza.
Nicolás Gómez Dávila

Nowocześni ludzie wierzą, iż żyją wśród różnorodności opinii, podczas gdy naprawdę tym, co dziś panuje, jest dusząca jednomyślność.
Nicolás Gómez Dávila

Nowoczesne społeczeństwo pracuje z zapałem, by uczynić wulgarność dostępną dla każdego.
Nicolás Gómez Dávila

Falsyfikacja przeszłości to metoda stosowana przez lewicę do udawania, iż tworzy przyszłość.
Nicolás Gómez Dávila

Modernistyczna urbanistyczna aglomeracja to nie miasto - to choroba.
Nicolás Gómez Dávila

Optymizm jest tchórzostwem.
Oswald Spengler (w istocie to jest wyrwane z kontekstu i oczywiście nie zawsze słuszne, ale ten pozorny paradoks jest zadziwiająco często słuszny, przynajmniej w naszych czasach)

Religię można opisać, jako Świadomość żywej istoty w momencie, gdy przezwycięża, opanowuje, zaprzecza Istnieniu, lub nawet je niszczy.
Oswald Spengler

Pacyfizm pozostanie ideałem, wojna zaś faktem, i jeśli biali ludzie są zdecydowani nie prowadzić już wojen, ludzie kolorowi będą to robić i staną się władcami ziemi.
Oswald Spengler

Mężczyźni robią historię, kobieta JEST historią.
Oswald Spengler

[Ludzie wchodzący w skład Trzeciego Stanu], liczący się na sztuki, nie zaś na podstawie jakiejś hierarchii, są wszyscy, w Późnych fazach wszystkich Kultur, wolni, "liberalni", w taki czy inny sposób - czyli wolni od wewnętrznej potęgi niezurbanizowanego życia. Ekonomia została uwolniona do robienia pieniędzy, nauka uwolniona do krytykowania. I w ten oto sposób, we wszystkich wielkich decyzjach dostrzegamy intelekt, z jego książkami i jego naradami, mający wiele do powiedzenia ("Demokracja"), oraz pieniądz osiągający własne korzyści ("Plutokracja") - i tym, co zwycięża, nigdy nie są idee, a zawsze kapitał.
Oswald Spengler (mój własny przekład z angielskiego)

"Imperia znikają, ale dobry wiersz pozostaje", powiedział W. von Humboldt na polach Waterloo. Jednak, mimo wszystko, osobowość Napoleona uformowała historię następnego wieku. Dobre wiersze! - należałoby spytać chłopa przy drodze. One "trwają" - w nauce o literaturze. Platon jest wieczny - dla filologów. Napoleon jednak wewnętrznie rządzi nami, każdym z nas, naszymi państwami i naszymi armiami, naszą opinią publiczną, całym naszym spojrzeniem na politykę, i to tym skuteczniej, im mniej jesteśmy tego świadomi.
Oswald Spengler

Lewicowość jest czymś w rodzaju fantazji masturbacyjnej, dla której świat faktów nie ma większego znaczenia.

George Orwell (Orwella zawsze uważałem za nielewackiego lewicowca, poniekąd lewicowca "fałszywego". Myśl w każdym raz celna, że aż...)

Aktem założycielskim wolnego państwa polskiego w roku 1989 powinno być wieszanie na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, przed Świętą Anną i przed Pałacem Staszica - właśnie to się naszym wrogom należało.
Jarosław Marek Rymkiewicz

Słabość korumpuje, zaś absolutna słabość korumpuje absolutnie.
(Długom myślał, że to moje i tylko moje, ale nie tak dawno znalazłem to w książce niejakiego Josepha Kordy, więc niezależnie drug od druga śmy to wymyślili. :-(

Celem tego eksperymentu jest zidentyfikowanie jego przeciwników i wyciągnięcie stosownych konsekwencji.
Aleksander Zinowiew w "Przepastnych wyżynach" (mój przekład, bo czytałem to po szwedzku)


Nie czytając gazet - jesteś niedoinformowany. Czytając je - jesteś dezinformowany.
Mark Twain

Moralne problemy są zawsze skomplikowane dla kogoś bez zasad.
G. K. Chesterton

Jeśli pozwolisz by robactwo się rozmnożyło - rodzą się prawa robactwa. I rodzą się piewcy, którzy będą je wysławiać.
Antoine de Saint-Exupéry (zapożyczone od, dziś już św.p., blogera Wiki3, R.I.P.)

wracajcie, bo będzie więcej (Deo volente of course)

triarius
---------------------------------------------------
Caeterum lewactwo delendum esse censeo.

Miniaturka


Miniaturka

Ściemniało się już gdy wracałem tego dnia z biura. Kiedy przechodziłem koło baru "Promyk", wytoczył się z niego mocno zbudowany osobnik i zagrodził mi drogę bełkocząc pogróżki. Wiem, że najlepszą metodą jest w takich razach odwołać się do dobrych stron czyjegoś charakteru, rzekłem więc:

- "Zgodzi się pan, że awantury są poniżej godności cywilizowanych ludzi jak pan i ja. Jeżeli czuje pan do mnie jakąś urazę, rozładujmy ten konflikt na przykład poprzez partyjkę szachów."

- "Dobra!", rozpromienił się. "Szach!"

I rąbnął mnie pięścią w brzuch. Odebrało mi oddech. Zgiąłem się w pół.

- "I mat!", wykrzyknął zaraz radośnie, waląc mnie kolanem w nos.

Kiedy odzyskałem świadomość, ulica była pusta. Dokoła panowała ciemność, było mi bardzo zimno. Delikatnie pomacałem swą spuchniętą twarz i zacząłem się z trudem podnosić z ziemi.

Zrozumiałem, że muszę jeszcze sporo popracować nad grą w debiucie.


triarius
---------------------------------------------------
Caeterum lewactwo delendum esse censeo.

Bosak vs. Sierakowski - czy jest się z czego radować?

Czasem najlepiej wychodzą spontaniczne wypowiedzi, a blog (choć to przecież nie jest żaden blog) to medium dość do tego pasujące. A więc wkleję tu to, com przed chwilą rzekł na Forum Frondy, bo wydaje mi się, że było dość celne, a sprawa, o którą chodzi, jest, albo będzie, dość powszechnie znana.

Sprawa ta, to wczorajsza debata posła Bosaka z LPR i lewakiem Sierakowskim na gościnnych falach WSI24. Clipu z tą debatą nie znalazłem na portalu tej słynącej z prawdomówności instytucji, choć clipy na temat samej sprawy, wcześniejsze, są np. tutaj. (Klikać proszę tylko, jeśli ktoś naprawdę musi!)

Swoją własną odpowiedź wklejam, ponieważ wyraża ona moje bardzo ogólne przekonania dotyczące charakteru obecnej społecznej i ideowej "debaty" pomiędzy ludźmi w miarę normalnymi, a agresywnym i bezczelnym lewactwem.

Niektóre, dość nieliczne wprawdzie, reakcje na wczorajszą debatę, były takie, jak poniższa:
Wystarczyło ataku posła LPR, żeby z salonowego rewolucjonisty wylazł mały, chytrawy, trochę przestraszony, a zarazem węszący, co by tu jeszcze można ugrać i wysępić lizus i cwaniaczek.
Sierakowski jest Smierdiakowem polskiej publicystyki.
Czyli w sumie b. optymistyczne, zgoda? W każdym razie, jak na te czasy, kiedy to raczej lewactwo ma powody do optymizmu, nam zaś jakoś ich stale brakuje. (A przynajmniej ja to tak widzę.)

Z czym ja się nie zgodziłem, odpowiadając tak:
Ja tego "przestraszonego" absolutnie nie dostrzegł. Cała reszta - zgoda. Ale nie dostrzegam powodu, by się z tego cieszyć.

Kto tutaj może być przestraszony? Lewactwo? Nie sądzę...
Zaś ogólnym moim podsumowaniem całej sprawy był poniższy mój wpis. Który, jak mam nadzieję, daje się zrozumieć w także w znacznie ogólniejszym kontekście, nie tylko przez tych, którzy znają wczorajszą debatę.
Naiwniaczki z Was...

Sierakowskiemu nie zależało na elegancji czy trafności argumentów, on nas porażał swoją pewnością siebie i bezczelnością. Jego zarzut, że Bosak ćwol, bo nie czytał Gombrowicza, trafi do 99,8% wykształciuchów, a nawet na tym forum zapewne do 80%.

Na zarzut, że on nas chce wykluczać, podczas gdy my jego nie, nawet nie raczył odpowiedzieć. Bosak zaś, którego b. cenię, może pod wpływem ujadania tego obłudnego dziennikarzyny, nie potrafił nawet powiedzieć, że "Jak to tak? Jedna strona określa wszelkie reguły, wykluczając kogo chce, a druga ma się z tym godzić? Kto zadecydował, że TO WłAŚNIE jest ta demokracja?"

Tyle, że i tym by się Sierakowski nie przejął. Oni nie argumentów się boją, bo wiedzą, że za nimi jest siła, my zaś możemy tylko ćwierkać, a i to coraz ciszej.

A uwaga Sierakowskiego o kapitaliźmie? Paradne, oczywiście, ale przecież nikt nawet mu nie próbował odpowiedzieć! To może w kapitaliźmie (Sierakowski broni kapitalizmu, niezłe!) Sierakowski chce zarobić na produkcji swych bzdetów, ale przecież ktoś musiałby za to chcieć mu płacić.

No a to z pornografią, kiedy się ten smętny dziennikarski najemnik wykręcał, że "grupa czarnych mężczyzn wykonujaca inne czynności seksualne, czego nie można pokazać przed 23:00, NIE JEST PORNOGRAFIą - on tego nigdy nie powiedział".

Ludzie, z takimi sukcesami to nasze dzieci będą w kołchozach za zabawki dla pedalstwa. Już lepiej chyba by było dla arabusów. Naprawdę nie ma się co takimi sukcesami podniecać.
Tak to widzę, nie oszukuję, nie kokietuję. Spengler powiedział, że "optymizm jest tchórzostwem", a ja naprawdę nie dostrzegam wielu powodów do optymizmu. Mam nadzieję, że waga spraw, o które mi chodzi usprawiedliwia ten - przyznaję, dość oryginalny - środek wyrazu, jakim jest cytowanie samego siebie.

A w ogóle, skoro już jesteśmy przy autopromocji (w końcu mamy liberalizm, w którym "nie sprzedajemy mydła, tylko kupujemy klientów" i te rzeczy) to polecę Państwu moje własne mini-opowiadanko sprzed lat pt. Miniaturka. Jest ono ściśle związane z omawianym w tym poście tematem.

triarius
---------------------------------------------------
Caeterum lewactwo delendum esse censeo.

niedziela, czerwca 17, 2007

Bonmoty i złote myśli Pana Tygrysa

Żydowski mesjanizm to subtelne połączenie samonaprowadzającej torpedy z worem na pieniądze. Polski to subtelne połączenie włosiennicy z maścią na podrażnienia skóry. (Obie te rzeczy zresztą kupione od Żydów.)

* * *

Czynienie dobroczynnej i wszechmocnej opatrzności z "wolnego rynku" jest jeszcze bardziej idiotyczne, niż dopatrywanie się jej w jakiejś rzekomo przemądrej i z natury nieskończenie dobrej grupie ludzi - choćby w partii komunistycznej.

* * *

Nic tak szybko i tak skutecznie nie rozkłada tradycji, więzi społecznych, kultury i wartości jak "wolny rynek".

Przykładem na to są choćby dzisiejsi Polacy, którzy w znośnym stanie przetrwali zabory, niemiecką okupację i komunizm, ale nie wykazali cienia odporności na pokusy konsumpcjonizmu.

* * *

Podobno Władysław Gomułka co pewien czas siadał i na dwóch kartkach z zeszytu obliczał nową politykę gospodarczą dla Polski, mającą jej zapewnić dostatek na wieki. Rasowy liberał nie potrzebuje do tego więcej niż pół strony, a jego obliczenia rozwiążą na całą wieczność absolutnie wszystkie problemy, nie tylko ekonomiczne, nie tylko całej Ziemi, ale nawet najdalszych galaktyk.

* * *

Człowieka dość głupiego, by nie potrafił zrozumieć, że poza KONKRETNYM społeczeństwem takie pojęcia, jak wolność, sprawiedliwość, prawo, własność, zysk, swoboda gospodarcza itd. itd., po prostu nie mają cienia sensu, nazywamy liberałem.

(Istnieje wprawdzie jeszcze jedna kategoria ludzi, którzy takich rzeczy nie rozumieją - nazywamy ich "rozbestwionymi i niezbyt rozgarniętymi czterolatkami". Tyle, że oni nie dorabiają do swych fochów aż tak rozbudowanej ideologii.)

* * *

Polityka historyczna ma sens, bo uświadamia co mniej tępym, że w realnym życiu na każdym kroku występuje odpowiedzialność zbiorowa.

* * *

Skoro już tyle rozmawialiśmy o ukąszeniu heglowskim, ja teraz bym chciał nieco porozmawiać o ukąszeniu korwinowskim.

* * *

Monarchia jest najstarszym zawodem świata. ;-)

* * *

Prawicowość to dążenie do wolności. Wolności realnych żywych ludzi, żyjących w realnym świecie. Nie do "wolności całej Ludzkości", tylko do wolności Ciebie, mnie i innych ludzi w jakiś sposób z nami związanych i na których życie mamy jakiś realny wpływ. Ten realny wpływ bardzo rzadko przekracza granice narodu, dlatego też prawicowiec często, lub nawet przeważnie, myśli kategoriami narodu, który stanowi dla niego pewną naturalną całość - przeważnie bardziej naturalną od wielu mniejszych grup ludzkich, a całkiem często bardziej nawet kompletną i pojęciowo spójną od jednostki.

Liberalizm to wolność dla ludzi, ale ludzi skrajnie uproszczonych, jakby z patyczków. To niestety jedyny typ ludzi, jakich przeważnie potrafi zrozumieć dzisiejszy akademicki humanista, zaślepiony ideolog piszący w gazecie, czy powszechny dziś polityczny broiler, nie dostrzegający skrawka rzeczywistego świata spoza sloganów i frazesów, którymi karmiono go praktycznie od niemowlęctwa.

* * *

Lewactwo to wolność dla ludzi, ale ludzi, którzy istnieją jedynie w chorym mózgu lewaka, ponieważ człowiek o zdrowym mózgu lewakiem by być po prostu nie mógł, a obraz realnego człowieka i umiejętność jego zrozumienia jest pierwszą rzeczą, którą się traci przy zakażeniu lewactwem.

(Poza tym oczywiście lewactwo walczy o wolność dla lewaków, ale lewak z normalnym człowiekiem ma niewiele wspólnego.)

* * *

Przypisywane Bismarckowi zdanie, że: "ten kto nie był w młodości lewicowcem, będzie na starość świnią", jest słuszne, ale wyłącznie w kontekście Prus, a i to być może tylko w tamtych bismackowskich czasach. Jeśli ktoś używa go z przekonaniem dzisiaj, to z pewnością ma opaczne pojęcie o istocie prawicowości.

Zapewne utożsamia ją przede wszystkim z posiadaniem, ze "świętym prawem własności", w wyniku czego archetypem prawicowca wydaje mu się wielce z siebie, bez istotnego powodu, zadowolony; pogardzający każdym i wszystkim, co nie jest nim, i czego nie rozumie; z przesytu wygodny i bojący się każdej zmiany; bardziej chytry i bardziej egoistyczny, niż to nawet dla niego samego dobre... przedstawiciel tzw. "klasy średniej".

(Kiedyś to nazywano "burżujem" czy "filistrem", ale nie musimy przecież koniecznie posługiwać się ani terminologią socjalistyczną, ani też tzw. "artystycznej cyganerii", żeby nie czuć przesadnego entuzjazmu dla tego pana, którego większość ludzi niestety uważa za samą esencję prawicowości.)

* * *

Korwinizm to nie prawicowość i w ogóle nie pogląd, tylko jednostka chorobowa.

To nastawienie do świata kogoś, kogo chorzy z ambicji rodzice posłali do szkoły o trzy lata zbyt wcześnie, kto z tego powodu był zawsze mniejszy od kolegów, i dlatego całe życie kompensuje sobie nabyte w dzieciństwie kompleksy mózgową oziębłością i oziębłym mózgowaniem ponad wszelką miarę.

(Nie twierdzę, że tak było z rzeczywistym Januszem Korwinem-Mikke, ale tak to wygląda i do tego to pasuje. W dodatku jest to najbardziej przychylna dla tego pana interpretacja, inne są znacznie mniej pochlebne.)

* * *

Pętak puszczający sąsiadom przez ścianę rap i techno czyni więcej dla zwycięstwa światowej rewolucji, niż tysiące prawicowych blogerów dla jej powstrzymania.

* * *

Dziennikarz, który bez cudzysłowu i na serio używa określenia "pseudokibic", dowodzi iż jest pseudodziennikarzem.

* * *

"Pseudokibic" to "zapluty karzeł reakcji" naszych czasów.

* * *

Dla "pseudokibiców" sport to pretekst do plemiennych zachowań, bo jeszcze mają jaja, dla "prawdziwych kibiców" to ucieczka od realnego życia, bo jaj nie mają.

* * *

Oczekiwanie, by zdrowi dorośli mężczyźni podniecali się dzisiejszym sportem, to dokładnie to samo, czym byłoby oczekiwanie, iż będą się podniecać kursami giełdowymi i absurdalnymi zarobkami prezesów, absolutnie nic z tego nie mając. "Pseudokibic" oczywiście traktuje sport, jako pretekst do plemiennych zachowań, ale w tych zachowaniach jest cała nadzieja normalnych ludzi na wsypanie piasku w tryby coraz bardziej rozpędzonego buldożera, niwelującego wszystko co żywe i normalne pod budowę Nowego Wspaniałego Świata.

* * *

Jednym potencjalnie cennym skutkiem ogromnej i niestety skutecznej ofensywy lewactwa w ostatnim czasie jest to, że teraz naprawdę nie powinno już być trudności z określeniem, kto nasz, a kto nie. W praktyce nie potrzeba subtelnych dyskusji o istocie prawicowości, bowiem istnieją tylko trzy kategorie ludzi: lewacy, ich nieprzejednani wrogowie, oraz cała reszta - owce potulnie i obojętnie idące do rzeźni, nie przerywając przeżuwania sztucznie osłodzonej słodzikiem trawy.

* * *

Teraz, kiedy lewactwo obrosło w sadło i stało się w wielu miejscach instytucją, mamy wreszcie szansę zastosować przeciw niemu jego własną odwieczną broń - śmiech i kpinę dosłownie ze wszystkiego, co reprezentuje. Im i tak zawsze będzie łatwiej, bo ich celem jest rozłożenie dosłownie wszystkiego, naszym - tylko ich. Kto jednak mówi, że ma być łatwo?

* * *

Liberalizm to lewactwo sklepikarzy i alibi aferzystów.

* * *

Europa jest już od dawna trupem, a Unia Europejska to rozdęty czerwony wrzód na jego dupie.

(Wydaje ci się, że ten trup trochę się jednak rusza? Nie oszukuj się, to tylko gazy w układzie pokarmowym i robaki w oczodołach!)

* * *

Feminizm jest dowodem na to, że wibrator nie zastąpi babie groźnego zmarszczenia mężowskich brwi.

(Tak - bez "baby" formalnie jest to jeszcze lepsze, ale niech tak zostanie, bo tu nie tylko o klasyczne piękno chodzi.)

* * *

Siedzenia w trójmiejskich tramwajach i kolejkach SKM są tak niewygodne, że ktoś powinien siedzieć!

* * *

Naprawdę nie rozumiem, jak może nie być w Gdańsku ulicy Babskiej, skoro jest Chłopska, i w dodatku taka duża!

* * *

Duża część dzisiejszej tzw. „muzyki” to tylko mniej bolesna forma ogłuszania się przez walenie głową w ścianę. („Mniej bolesna” niestety tylko dla ludzi o drewnianym uchu.)

* * *

Największą karierę w dzisiejszym show-biznesie zrobiłby ktoś, komu by przeszczepiono organ powonienia muchy. Potrafiłby od razu odróżnić zwykłą chałę od złotodajnego gówna.

* * *

Jak można mówić o zniesieniu kary śmierci, skoro wciąż istnieją automatycznie perkusje i wszystkie avatary „muzyki” dysko?

* * *

„Nowy mężczyzna” – wirtualny eunuch.

* * *

Żydzi nie tylko zawsze są patriotami kraju, gdzie mieszkają - oni także mają monopol na definicję tego patriotyzmu!

(Oczywiście nie dotyczy to wszystkich Żydów, a mówię to nie tylko dlatego, że wolność słowa przestaje na naszych oczach istnieć. Dlatego to mówię, że osobiście znałem jednego absolutnie cudownego Żyda. Niech pan Żukower, mój licealny nauczyciel angielskiego, spoczywa w pokoju!)


* * *

W Brukseli stoi słynny „Siusiający Chłopczyk”. Pytam więc - dlaczego wciąż brak „Siusiającej Dziewczynki”? Co z równouprawnieniem?!

(Okazało się, że naiwnie nie doceniłem Sił Postępu. Jest! Można sobie zobaczyć klikając tutaj.)

* * *

Przekujmy miecze na lemiesze! (A kosy na sztorc. Niech chociaż kowale zarobią!)

* * *

Głupota wydaje się w dzisiejszej Polsce takim samym niezbędnym warunkiem sukcesu, jak czerwona dupa u pawianów. (Zresztą czerwona dupa też bardzo pomaga.)

* * *

Powiedział ktoś kiedyś, że umiejętność dobrej gry w bilard to dowód zmarnowanej młodości. Analogicznie, znajomość większości nazwisk tenisistów z aktualnej pierwszej trzydziestki rankingu ATP jest dowodem zmarnowanej teraźniejszości.

* * *

Ulubione powiedzonko B. Clintona: „ekonomia durniu” ("economy stupid!") jest niewątpliwym dowodem, że politycy naprawdę ćwiczą swoje kwestie przed lustrem.

* * *

Pocieszam się, że moda na feminizm też minie. Kiedy tylko ludzkość wymyśli coś jeszcze głupszego.

* * *

Człowiek nie posiada ogona, dlatego też w kontaktach z władzą merda całym sobą.

* * *

Uczcie się Polacy, że homo jest cacy!

* * *

Jest jeden niezły sposób, by uczynić z kobiety feministkę - pozbawić ją nadziei na zdobycie chłopa. I jeden stuprocentowy - wydać ją za socjaldemokratę.

* * *

„Psychologia” – nauka, której nazwa wywodzi się z pewnością od jedynego jak dotąd jej sukcesu: eksperymentów Pawłowa na psach. (Przed ponad stu laty to było zresztą).

* * *

Klasyczny rosyjski nihilista nie założył ponoć nowej koszuli, zanim nią nie wytarł całej podłogi. Że też się nie bał, iż podłoga stanie się od tego czystsza?!

* * *

To na razie tyle. Deo volente będzie tego więcej, w miarę jak sobie przypomnę dawniejsze i/lub wymyślę nowe.

triarius
---------------------------------------------------
Caeterum lewactwo delendum esse censeo.

Najstarszy z socjalizmów - rzecz o liberaliźmie

Dzisiaj będzie o liberaliźmie. I to nie będą moje własne idiosynkrazje, ino będzie głębiej i bardziej filozoficznie. Naprawdę polecam poniższy tekst, a szczególnie cytowany tutaj jego fragment. (Choć reszta też oczywiście zasługuje na uwagę).

Tekst został zamieszczony na
witrynie Instytutu Edukacji Narodowej.


prof. Leon Kiereś

Najstarszy z socjalizmów


[...]

Co ciekawe, najstarszym historycznie socjalizmem, tym, który po rewolucji francuskiej został w myśleniu Europy i zaczął dominować, jest właśnie liberalizm, znany pod postacią kapitalizmu. Był on już obecny wtedy, kiedy jeszcze w Europie panowały trony, choć już rozpoczęła się tzw. rewolucja przemysłowa - i tego trony nie wytrzymały. Kapitalizm wytworzył nową społeczność: producentów i konsumentów, a więc społeczność dynamiczną, twórczą, przetwarzającą świat i ten świat konsumującą. Oczywiście, z drugiej strony miał miejsce ideowy napór socjalizmu, który już był zorganizowany w partie, w ruchy społeczne. Co ciekawe, reakcją na zwyrodnienia cywilizacyjne liberalizmu w XX wieku był po kolei: komunizm, faszyzm, nazizm. Zwyrodnienia te to przede wszystkim: produkcja klasy społecznej upośledzonej cywilizacyjnie, a więc tzw. proletariatu, czyli warstwy biedoty i bezrobotnych; kult pieniądza - hasłem życia społecznego staje się "sprzedać-kupić", pieniądz jest miarą wszystkich rzeczy; niszczenie tradycji, ponieważ ideologia ta żyje teraźniejszością i przyszłością, rzuca projekty tzw. zaspokojenia potrzeb, czegoś, co z samej natury nie ma końca. Ponadto ma miejsce cały szereg innych negatywnych zjawisk, które są funkcją tych wymienionych.

Komunizm jest reakcją na zwyrodnienia liberalizmu. Proponuje on inną metodę życia społecznego i inną koncepcję polityki, mianowicie: jedna partię i jedną metodę życia społecznego, czyli kolektywizm. Inną reakcją na liberalizm - a także na komunizm! - był faszyzm Mussoliniego, w którym odrzucano zarówno kolektywizm, jak i krwiożerczy kapitalizm i wielopartyjność, która do niczego nie prowadzi, która jest, jakby powiedział Koneczny, cywilizowaniem na wiele sposobów jednocześnie. Do tego dołączył komunizm narodowy Adolfa Hitlera, czyli socjalizm nazistowski.

Wymienione wyżej rodzaje socjalizmów wyrastają z jednego korzenia ideowego i wiek XX jest okresem zmagania się socjalizmów o panowanie nad światem. Socjalizmy w sposób naturalny zastąpiły trony, zapanowały w Europie, w Hiszpanii, w Rosji, w Niemczech, we Francji. Ich historia jest bardzo złożona, skomplikowana. Były eksportowane w świat, choćby do Meksyku, a po II wojnie światowej na Daleki Wschód. Ideologia ta rozlewa się po świecie jako nowa propozycja cywilizacyjna. II wojna światowa jest wojną socjalizmów o panowanie na światem. Należy zwrócić uwagę na kształt koalicji, który jest nieprzypadkowy: nazizm połączył się z faszyzmem. Faszyzm utożsamia się dziś z nazizmem, co jest pomysłem liberałów. Jest on w rzeczywistości zupełnie czymś odrębnym od nazizmu, choć istniały jakieś historyczne, geopolityczne powiązania między nimi. Z kolei liberalizm połączył się z komunizmem, a nawet go czynnie wspierał. Po II wojnie światowej na arenie dziejów został liberalizm, natomiast z drugiej strony komunizm, a po upadku komunizmu na arenę dziejów wrócił liberalizm, dlatego admiratorzy liberalizmu twierdzą, że jest to ostateczny głos w dziejach teorii społecznej, że nic więcej człowiek już wymyślić nie może.

Skoro, jak zostało powiedziane, socjalizm jest pewną chorą naroślą na ciele Europy czy szeroko pojętej zachodniej tradycji, to co jest zagrożeniem dla tego liberalizmu, co jakby wewnątrz niego jest elementem rozkładowym?

Sama natura ludzka. Człowiek jest bytem rozumnym i wolnym, na pewno nie da się zredukować do tego, co głosi socjalizm, do tego, że człowiek jest po prostu nawozem historii, że jest masą czy jakimś "zasobem ludzkim", który stanowi przedmiot manipulacji i technologii. Socjalizm stosuje niezwykle perfidną kombinację propagandy i terroru. Sercem propagandy jest właśnie utopia, czyli lansowana wizja szczęśliwego świata. Jest to świat nieograniczonej konsumpcji materialnej - pierwsi utopiści wyszli już z założenia, że zło społeczne będzie zlikwidowane wówczas, gdy zapewni się równy dostęp do dóbr konsumpcyjnych; kiedy zaspokoi się potrzeby człowieka, stanie się on dobry, nastąpi metanoia moralna. Jest to oczywiście fałszywa teza. Z tego, że człowiekowi powodzi się dobrze w sensie materialnym, nie wynika, że będzie on człowiekiem dobrym moralnie. Są to zupełnie różne sfery, a praca kultury i cywilizacji polega na tym, aby te sfery "złożyć" ze sobą, zagwarantować człowiekowi niezbędne minimum materialne, ale również kształtować jego ducha, ponieważ to od ducha właściwie wszystko zależy.

Propaganda roztacza wizje, którym jednak towarzyszy terror społeczny. Jest on bądź terrorem bezpośrednim, czyli fizycznym, kiedy się fizycznie likwiduje wszystkich niepoprawnych politycznie; bądź terrorem pośrednim, czyli terrorem zmasowanego ataku propagandy, terrorem duchowym. Jest to przemoc strachu, tak jak to obserwujemy współcześnie, kiedy ludzi byłego bloku komunistycznego straszy się, że nie mamy wyjścia... są to konieczne prawa dziejowe, my zaś jesteśmy funkcją tych praw, musimy się zatem z tymi prawami pogodzić. Wrogiem liberalizmu - redukcjonizmu antropologicznego - jest sam człowiek, który jest bytem rozumnym i wolnym, a nie tworzywem jakichś urojonych przez socjalizm praw historii.

Liberalizm przeszedł szereg przeobrażeń, ale z chwilą kiedy opanuje on arenę polityczną globu, będzie "pokazywał zęby". Musi tak być, ponieważ jest socjalizmem i traktuje człowieka jedynie jako surowiec. Za to ludzie zapłacą ogromną cenę.

Obecnie na sztandarach liberalizmu mam, jako ustrój społeczny demokrację liberalną z jej systemem partyjnym, który jakoby zapewnia poszanowanie godności każdego człowieka, bo w tym liberalnym dialogu każdy może uczestniczyć...

Tak, to jest część propagandy, bowiem demokracja - i w tym miejscu należy wierzyć Arystotelesowi - jest najgorszym z możliwych ustrojów, ponieważ są to rządy gorszych czy, jak ktoś kiedyś powiedział, rządy "hien nad osłami". Rządy większości, która jest manipulowana, której stwarza się miraż, że to ona wybiera, a w gruncie rzeczy ów wybór jest pokierowany przez tych wspomnianych wcześniej.

Dodatkowo wybiera między stronnictwami politycznymi, tymi partykularnymi opcjami ideologicznymi...

Tak, ja zawsze pytam, co łączy robotnika, żołnierza, kapłana, nauczyciela, którzy wybierają jakąś partię, a nie chcę już tu mówić jaką, bo jak wskazuje historia partie mnożą się jak grzyby po deszczu, bardziej niż wirusy. A to zmierza w jednym kierunku - neutralizacji tradycji łacińskiej i myślę, że scenariusz będzie taki: będzie liberalna lewica, liberalne centrum i liberalna prawica. W socjalizmie wszystko musi być socjalistyczne! Socjalizm zawsze cele ma te same, natomiast różne stosuje metody.

Nurt określany mianem liberalnego przejawia widoczną tendencję do misyjności, ekspansji. Wspólna Europa i globalizm - te hasła rozgrzewają umysły elit politycznych i publicystów. Wydają się stopniowo realizować, zwłaszcza w Europie. Czy możliwe jest stworzenie liberalnej supercywilizacji?

Ideologia, o której mówimy, ma wymiar globalny, jest totalitaryzmem. On musi panować, natomiast sprawą taktyki jest, kiedy i jaką metodą będzie to zrealizowane. Teraz socjalizm liberalny nie ma właściwie żadnego konkurenta. Sami socjaliści są ignorantami, nie wiedzą, że używając takich słów, jak prawda, dobro, piękno, sprawiedliwość, używają słów, które pochodzą z innej tradycji i mają inne znaczenia niż te, jakie oni "podkładają", jeśli jakiekolwiek podkładają, bo podejrzewam, że jest to tylko taka quasi-religijna magia języka.

Socjalizm posiada własną wizję zbawienia człowieka i wizję tę bezwzględnie mechanicznie stosuje, socjalizm jest cywilizacją mechaniczną, aprioryczną, fundamentalistyczną, sakralną. Przemówienia polityków będących admiratorami liberalizmu mają charakter religijny, wciąż powtarza się: "ja głęboko wierzę..." Wszystko jest nabudowane na wierze, na woli, na wyborze pewnej wizji, a nie na wiedzy. To jest największe nieszczęście, jakie niesie ze sobą liberalizm, bo pozbawia człowieka rozumu i osadzenia w realnym świecie.

W zmaganiu socjalizmów między sobą na placu boju pozostał liberalizm. Tylko patrzeć, jak odżyje kolektywizm, faszyzm, jak odżyją nacjonalizmy, bo narody nie dadzą sobą manipulować. W Polsce już odżywa marksizm, który przynajmniej miał - przaśną, bo przaśną - jakąś wizję kultury, natomiast liberalizm redukuje człowieka do pozycji zwierzęcia konsumującego, by tak rzec "dwutorowca".

[...]

Całość tutaj.

triarius
---------------------------------------------------
Caeterum lewactwo delendum esse censeo.

środa, czerwca 13, 2007

Błogosławieni cisi zdrajcy, albowiem ich będzie królestwo biało-czerwone

Przed chwilą włączyłem się na dyskusję autorytetów na WSI24, z udziałem jednego porządnego człowieka - Bronisława Wildsteina. Dyskusja była o Bolku Wałęsie i na samo zakończenie Wildstein podsumował sprawę w tym duchu, że (cytuję z pamięci): "Nikt nie odbierze Wałęsie tych wspaniałych rzeczy, których dokonał, ale popełnił wielki błąd, że kręcił na temat swej przeszłości. Największą winę ponosi za to, co robił już po odzyskaniu niepodległości, kiedy większość tego, co robił, wynikała właśnie z jego lęku przed ujawnieniem prawdy o własnej przeszłości." Cholera, takie pierdoły można chyba tylko w Polsce wygadywać! W kraju, gdzie ludzie gnojeni, często okaleczeni, czasem tacy, którym zamordowano najbliższych, bez przymusu oświadczają publicznie "ja nie chcę żadnego rewanżu, nie chodzi mi o zemstę, ja chcę tylko, żeby prawda wyszła na jaw". I dlatego właśnie jesteśmy od stuleci w takim szambie, w jakim jesteśmy. Ale Polacy nie zrozumieją, że żaden aniołek nie będzie nas na tym ziemskim padole głaskał po główkach i chronił przed wszystkimi przykrościami i zagrożeniami, tylko dlatego, że słodkie z nas dzieciątka, które by muszki nie skrzywdziły, co dopiero ubeka czy Jaruzela. Tfu! Mimo, że np. Wildsteina uważam za porządnego i niegłupiego człowieka, rzygać mi się chce słysząc tego typu pedalskie brednie. O co konkretnie mi chodzi? A o to, o czym pisałem poprzednim razem. Oto zresztą bezpośredni link, proszę: Bolek się urwał?. I o tym samym pisałem parę tygodni temu, w tekście, gdzie naprawdę były i fakty, i poglądy... Ale nie było żadnych DJ'ów ani pląsających córek byłych prezydentów, więc logiczne i naturalne, że pies z kulawą nogą się nie zainteresował. Oto link: Polskiego piekła nie będzie. Powiem to więc jeszcze raz, krótko i prosto: Człowiek, który zrobił coś takiego, że brzydcy ludzie mogą go tym potem szantażować, NIE MA PO PROSTU PRAWA angażować się w żadną tajną działalność, ponieważ automatycznie stanowi dla wszystkich w nią zaangażowanych zagrożenie! Samo to, że można go do czegokolwiek skłonić groźbą ujawnienia tych spraw, ustawia go z góry na równi pochyłej, na której nie wiadomo, gdzie i kiedy się zatrzyma, a najprawdopodobniej nie zatrzyma się nigdy - po prostu trzeba go odpowiednio postraszyć. Nawet gdyby taki człowiek teraz już był absolutnie niezłomny, zdolny do poświęceń i szlachetny, po prostu nie ma prawa takich rzeczy ukrywać przed kolegami, dla których tak czy tak stanowi zagrożenie. W dodatku, skoro raz się już złamał, nie ma po prostu prawa sądzić, że teraz na pewno już się złamać nie da. Może tak sobie zresztą sądzić na własny rachunek, ryzykując wyłacznie własnym życiem, zdrowiem i dobrobytem - nie ma prawa ryzykować zdrowiem, życiem i dobrobytem innych ludzi, tym bardziej tych, którzy, nic nie wiedząc, mu zaufali! Poza tym, jeśli ktoś zachował się raz podle, to nie ma po prostu prawa pchać się do zaszczytów - nie ma prawa, nie ujawniając w dodatku wszystkim zainteresowanym całej prawdy o sobie, zostawać premierem, prezydentem, ani szefem Solidarności. (Ministrem Finansów też zresztą być nie powinien, szanowna TW Beato!) Zresztą tacy ludzie nie mieli prawa nie tylko piastować wysokich i odpowiedzialnych stanowisk, ale nawet po prostu działać w podziemiu czy w ogóle w opozycyjnej organizacji. Wiem oczywiście, że każdego praktycznie człowieka - poza nielicznymi, którzy najpierw stracą zmysły - można fizycznymi i psychicznymi torturami złamać. To nie o to chodzi! Ale i ludzie, którzy poszli na współpracę torturowani przez Gestapo byli traktowani, jak zdrajcy, całkiem tak samo, jak wszyscy inni zdrajcy. Przykre, ale inaczej chyba być nie mogło i nie może. Zaś to, że człowiek w jakikolwiek sposób skłoniony do ewidentnej zdrady nie stara się potem zostać premierem, prezydentem, ani szefem opozycyjnej organizacji, to tylko minimum przyzwoitości i minimum społecznego instynktu samozachowawczego. I tylko chyba Polacy mogą czegoś tak oczywistego nie rozumieć. Wałęsa, z tego co wiem, torturowany nie był, natomiast - nawet wedle słów jego poniekad dzisiejszego obrońcy - robił wiele złych rzeczy, aby prawda się nie wydała. Sorry, ale ktoś, kto przyjmuje tak odpowiedzialne stanowisko mając świadomość, że jest kukiełką w ręku cynicznego i brutalnego wroga... Nie powiem, że tylko Wałęsa i Buzek mogli coś takiego zrobić, bo to zapewne nieprawda. W końcu przecież żyjemy w Polsce, gdzie zdrada to rzecz w sumie wzbudzająca sympatię i dodająca uroku. I nie ma to oczywiście nic wspólego z żadnym wallenrodyzmem, drogie współczesne niedouki z dyplomami, nie oszukujcie się! No dobra, ale jak w tym całym kontekście należałoby podsumować samo wystąpienie Wildsteina? Osobiście czuję się po prostu zmuszony, by wykrzyknąć: "i kto by teraz śmiał powiedzieć, że nie jest to najautentyczniejszy Polak, ba - arcy-Polak?! W końcu nikt inny, niż Polak nie mógłby mieć tego niepowtarzalnego, polskiego jedynie, stosunku do zdrady i zdrajców." Nie chcę się nawet łudzić, że Wildteinowi chodziło, właśnie o to, byśmy go uznali za naprawdę naszego. Nie, zbyt długo żył wśród nas, by nie przesiąknąć do szpiku kości naszym niezawodnym odwiecznym frajerstwem i naszą zadowoloną z siebie pogodną enuchowatością. triarius --------------------------------------------------- Caeterum lewactwo delendum esse censeo.