piątek, marca 09, 2012

To my! To my! To właśnie my!

Wpadła mi w rękę darmowa gazetka Metro. Przejrzałem sobie, żeby zobaczyć czym się żywią lemingi, no i widzę, że "Czesi wybierają komunizm". Tytuł taki, notki. Chodzi zaś w niej o to, że, cytuję w całości:
23 proc. Czechów ocenia jako dobry system polityczny w kraju przed upadkiem komunizmu, a tylko 15 proc. obecny - wynika z sondażu Centrum Badania Opinii Publicznej (CVVM) w Pradze.

Ponad połowa ankietowanych wyraziła też niezadowolenie z funkcjonowania demokracji w Czechach i coraz mniej osób uznaje tę formę ustroju politycznego za najlepszą.

Badanie CVVM wykazało, że oceny funkcjonującego w Czechach systemu politycznego stopniowo się pogarszają. W 2009 roku jeszcze 22 proc. osób miało o nim dobrą opinię. Wzrósł równocześnie odsetek ocen negatywnych - do 60 proc. z 41 proc. Nadzieje na poprawę obecnego systemu politycznego w najbliższym 10-leciu wyraziło 18 proc. ankietowanych.

Spadł też odsetek osób, które uważają demokrację za najlepszą formę ustroju państwa, podczas gdy w ub. r. było ich 42 proc.

24 proc. osób - głównie zwolenników Komunistycznej Partii Czech i Moraw KSCzM - "w pewnych okolicznościach" zgodziłoby się na rządy autorytarna, natomiast 27 proc. było obojętne, w jakim ustroju żyją.

pap
No i co na takie coś rzekłby rasowy tygrysista? (Zakładając, że takie źwierzę w ogóle istnieje.) Oczywiście trywialne sprawy w rodzaju tej, że jak się ludowi ten obecny syf stręczy jako "demokrację", to trudno się dziwić, że lud "demokracji" coraz bardziej nienawidzi. Nieco bardziej wyrafinowaną byłaby uwaga, że im mniej Czech w Czechach - więcej zaś szemranej brukselsko-berlińskiej, lewacko-totalitarnej "Europy" - tym, logicznie, mniej się ten "czeski system polityczny" ludziom podoba.

Można by także wspomnieć o tym, że ludzie się jakoś tam z czasem dostosują do niemal każdego politycznego systemu, on zaś w jakimś stopniu dostosuje się do ludzi. Co dotyczy nawet realnego komunizmu, w jego późnej (nie uwzględniając obecnej postkomuny) czeskiej wersji. Jednak dręczy mnie uporczywa myśl, że być może najsłabiej ta zasada stosuje się właśnie do realnego liberalizmu! Ciekawy problem.

Przyczyn można by tu szukać w tym, że jednak atomizacja społeczna realnemu liberalizmowi wychodzi jak chyba żadnemu innemu systemowi dotąd. Także być może tego, że realny liberalizm działa w dużym stopniu poprzez środki ekonomiczne, zmieniając warunki gry czasem niemal z dnia na dzień, a na to ludzka psychika zdaje się wyjątkowo mało uodporniona.

Może zresztą chodzić przede wszystkim o to, że nawet w realnym komuniźmie aż tak pozbawieni przekonań, oślizgli i wulgarnie cyniczni ludzie, jak w realnym liberaliźmie, tak wysoko nie awansowali i tak wielkiego wpływu na los swych bliźnich nie mieli. (Pomijając oczywiście kwestię jakości tych komunistycznych przekonań - zarówno w ich wczesnej "rewolucyjnej" wersji, jak i w tej późnej, z czasów Breżniewa i następców.)

Może zaś największą rolę ma tu fakt, że to już w sumie praktycznie nie jest państwo narodowe - choć wciąż pod szyldem "Czechy" - a pokraczne "europejskie" imperium pod niemiecką władzą, w którym Czesi są przeznaczeni do roli tyrających i wykonujących polecenia proli, choć może nie aż takich, jak np. Polacy.

Wznosząc się na wyższy poziom tygrysizmu, możemy się, pod wpływem cytowanej tu notatki, zastanowić nad mediami i propagandą. Otóż ludzie sądzą, że dla trzymania proli w szachu i ogłupieniu, jakie mają dzisiaj miejsce i stale się zdają pogłębiać, potrzebny jest całkowity monopol mediów, fundujący prolom swego rodzaju "total immersion", i że jakakolwiek luka w tym monopolu zrobi ogromną różnicę.

Ja mam co do tego spore wątpliwości. Otóż wydaje mi się, że w sumie my i tak niemal wszyscy "gadamy Michnikiem", i bez jakiejś radykalnej "rewolucji kopernikańskiej" niewiele się istotnie w stanie naszej proleciej świadomości zmieni. Łagodniejsze określenie na "gadanie Michnikiem" to byłoby coś w rodzaju "życie całkowicie w oparach milion razy przeżutego i wyplutego, przeżutego i wyplutego, przeżutego i wyplutego Oświecenia".

Tak czy tak, co byśmy z tych mediów nie usłyszeli, czy tam nie zobaczyli, będziemy to, bez takiej czy innej (niekoniecznie spenglerowskiej, choćby w teorii!) "kopernikańskiej rewolucji", interpretować tak jak Michnik, czy inny wspierający cały ten syf "moralny autorytet". Co najwyżej tu i ówdzie odwrócimy sobie znaczki - to co tamci lubią, dla nas będzie be, i odwrotnie. Nie ma tu żadnej istotnej INTELEKTUALNEJ różnicy, są co najwyżej różnice czysto emocjonalne!

Oczywiście - emocje SĄ ważne! Być może nawet ważniejsze od czystego mózgowego intelektualizowania. Jednak emocje mają to do siebie, że trwają, jeśli pozostawione sobie samym, krótko, a do tego łatwo nimi manipulować. Emocje to silnik, ale intelekt - a konkretnie tzw. "światopogląd" - to konstrukcja naszego pojazdu. Jeśli przyczepimy wielki potężny silnik do galaretowatej ramy i karoserii, to byle Michnik będzie mógł nas pokierować w dowolną stronę - skutecznie, pewnie i całkiem niewielkim wysiłkiem!

No i ja tu chciałem, na koniec, rzucić taką przewrotną myśl w związku z powyższymi rozważaniami. (I oczywiście w związku z cytowaną na samym początku rewelacją o upodobaniach Czechów.) Taką myśl, że być może owo "total immersion" nie jest wcale aż tak decydujące

Bo tu może bardziej chodzić o to, że jak np. te 22 procenty "obywateli" którzy kochają obecny system, to musi istnieć jakaś gałąź, jakiś avatar sytemu władzy, który im - poprzez media, tańce z gwiazdami, "informację", i co tam jeszcze - będzie wrzeszczeć do ucha: "To my! To my! To właśnie my! To my jesteśmy obrońcy tej cudowności, którą tak kochasz!"

Tym zaś 60 procentom, które tego systemu nie znoszą, jakiś inny odłam establiszmętu, za pomocą tych samych (albo i nie, w sumie to nie aż tak istotne, jak oni to rozpisują na głosy) mediów, tańców i całej reszty, do ucha będą wrzeszczeć... Co? No przecież, że: "To my! To my! To właśnie my! To właśnie my przecież, i nikt inny, staramy się rozwalić ten syf i prawie nam już się udało!" Tak samo z władzą autorytarną i nieautorytarną: "To my! To my! To właśnie my! To właśnie my-y-y-y!!!"

(Nawiasem mówiąc, fakt, że na ew. autorytarną władzę zgodziliby się w Czechach akurat "głównie zwolennicy Komunistycznej Partii Czech i Moraw KSCzM", mógłby mieć spory związek z faktem, że, w wyniku konsekwentnych działań obozu władzy, jest to zapewne jedyna licząca się w jakikolwiek sposób partia, która głosi akurat tego typu "nie-całkiem-demokratyczne" hasła. Co, z punktu widzenia obozu władzy jest niegłupie, jak zresztą widać choćby z tego powiązania nielubienia "demokracji" z komuchami w owej notce.)

No i tak to, wędrując sobie umysłem po tych właśnie ścieżkach, nietrudno będzie, jak sądzę, postawić całkiem sensowne hipotezy co do tego, jak będą się teraz przedstawiać działania establiszmętu w dziedzinie "informacji", propagandy i odświeżania politycznego języka przemowy do proli. Jak również rola różnych tam Krytyk Politycznych, kolejnych (i równoległych) partii Korwina, "lepszych wersji PiS", ruchów Oburzonych i czego tam jeszcze - na Tweeterze, na Facebooku, i gdziekolwiek - staje się jaśniejsza.

Oczywiście temu @#$% establiszmętowi TRZEBA robić wbrew i trzeba się, jakoś, organizować, może nie całkiem wszystko jest neo-ubecką prowokacją (choć oczywiście o Krytyce Politycznej czy Korwinie tutaj nie mówimy!), ale też naprawdę trzeba uważać, bo tutaj wszystko jest z góry rozpisane na głosy, i zawsze podstawią nam kogoś, kto będzie słowiczym głosem wrzeszczał nam w samo ucho: "To my! To my! To właśnie my!"

triarius

P.S. Ludzie, wy naprawdę wierzycie w "równouprawnienie kobiet" i inne tego typu pedalskie pierdoły?

38 komentarzy:

  1. Ten sam manewr, tylko niejako a rebours przeprowadzono, a w zasadzie przeprowadzają w sowietach.

    Z jednej strony rządzący czekiści, "złodzieje i żule", z drugiej - demoliberałowie (pragnący okrągłego stołu i skamlący od razów omonowskich pał, kojarzeni z jelcynowską smutą), plus (jakoś dziwnie dużo eksponowani we wszystkich przekazach) nacbole i nastojaszczy naziole. Wszyscy w zasadzie nie do kupienia przez statystycznego Ruskiego.

    OdpowiedzUsuń
  2. c.d. - tam zresztą do perfekcji doprowadzono takie właśnie polityczne mistyfikacje, ustawki i prowokacje rozpisane na kwestie, swoją drogą jak nieźle i z jakim autentyzmem odgrywane przez "aktorów" i jakże wierne scenariuszowi!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyrus nieźle odleciał na swoim blogu "Gdyby nie było państwa, to nikt nie budowałby dróg, albo by budował, ale nie umiał lub nie chciał porządnie zbudować(...).
    Gdyby nie było państwa, czyli instytucji, która dba o społeczeństwo, w tym o zdrowie społeczeństwa, to różne cwaniaki trułyby niczego nieświadomych ludzi, na przykład używając do produkcji żywności soli przemysłowej zamiast spożywczej.
    Wiele różnych złych rzeczy działoby się, gdyby nie było państwa :-))"
    A przecież z państwem jest jak z orkiestrą: to, że jedna orkiestra wykonuje Bacha albo Monteverdiego, tak, że się nie da ich słuchać, to nie znaczy, że Bach albo Monteverdi byli kiepskimi kompozytorami. Po prostu muzycy zawiedli. I u nas tak samo: to, że nasze państwo nie potrafi zbudować autostrady czy skontrolować producentów kiełbasy nie znaczy, że inne państwa, często tuż za miedzą, nie przynoszą korzyści swoim społeczeństwom. Są państwa, gdzie autostrad pełno, są państwa, które wygrywają konwencjonalne wojny z sąsiadami i tłumią ponowoczesne powstania w bliskiej zagranicy.

    OdpowiedzUsuń
  4. @ Jaszczur

    Nie wspomniałem o tym, przynajmniej nie explicite, ale bardziej mistrzowskim osiągnięciem jest sprzedanie TEJ SAMEJ "politycznej formacji" tym wszystkim niekompatybilnym grupom.

    I to się daje zrobić, vide kochana Platforma, tylko ludek musi być dostatecznie ogłupiały, program tej formacji musi być dostatecznie mętny i pokrętny (czyli w sumie liberalny), a samo mistrzostwo jest mniej więcej tego rzędu, co spowodowanie naturalnej śmierci (w tańcu).

    Rosja to faktycznie idealne miejsce dla takich zagrań i ich nastojaszcziaja ojczyzna.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  5. @ Towarzysz Mąka

    Wyrusa trza docenić, bo po pierwsze - jak na takiego dzikiego "liberatarianina", to gada z dziwnym sensem; a po drugie - po prostu gada z sensem.

    Ja to tak widzę, że faktycznie terytorialne, narodowe państwo w zachodnim stylu zdaje się odpływać w przeszłość - przynajmniej taki jest trend i takie są cele globalnych graczy - a to oznacza, że większość z nich znika w oczach (z Polską na czele, niestety), a kilka z tego typu państw staje się jakąś wylęgarnią przyszłych elit wielkich imperiów i centrami ich władzy, przynajmniej w zamierzeniu.

    Szkopom to nieźle wychodzi, i jeśli nie spotkają się z poważną militarną reakcją, na co się nie zanosi, to mają niezłe szanse. US of A ma swoje imperium - zwane "demokracja", "liberalizm", "wolny rynek", "popkultura", "jak my się brzydzimy antysemityzmem" itd. - od co najmniej 60 lat, choć samo ich państwo nieco już zaczyna trzeszczeć w szwach.

    Tak czy tak państwo polskie jest programowo i energicznie rozkładane, rozpada się w oczach, co my możemy robić, to niewiele więcej niż modlić się, by większości wstręt do TEGO syfiastego państwa nie rzucił się na wstręt do państwa polskiego jako takiego. Na co się niestety zanosi i co się dzieje. (I po to są te wszystkie Urbany i P*koty, żeby polskie państwo ludziom zbrzydło.)

    No a potem jeszcze modlić się o to, by Bóg dał jeszcze tej zgrai idiotów, jaka zaludnia te ziemie, jeszcze jedną, całkiem niezasłużoną, szansę. Nie mówiąc o tym, że trza by jej nie spieprzyć.

    Swoją drogą, akurat chyba straciłem przekierowanie triarius.pl. Zupełnie nie pomyślałem, że jak odpuszczę tamten hosting, o ono przecież zniknie... Głupek ze mnie!

    Mam na szczęście inny hosting, ale Jezu jak mi się nie chce dłubać w takich sprawach!

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  6. @ Towarzysz Mąka

    Polazłem na blog Wyrusa, przeczytałem to jeszcze raz (chcąc zobaczyć komęty)... I widzę, że to jednak chyba miała być ironia!

    Obłęd! Facet lubi źwierzęta i w ogóle nie mam powodu go nie lubić, ale to przecież kretyn! Jeśli to naprawdę była ironia, a chyba była.

    Z Coryllusem też się kłóci bez sensu, mógłby sobie znaleźć chociaż jakoś poważny temat do kłótni. Jak ja z Toyahem o Picassa.

    (Swoją drogą - "nie ma wyższej kultury", a Toyaha Picass w takim razie?! Z tym że to akurat zagwozdka dla Coryllusa.)

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  7. Jareccy nie odrobili lekcji z Ardreya. Wściekają się na jankesa, który zmasakrował cywili jakby nie wiedzieli, że bezbronność i spolegliwość prowokują do ataku, a uzbrojenie odstrasza potencjalnych agresorów, a nawet skłania ich do szukania sojuszu.

    Zmiany kulturowe przebiegają nawet szybciej niż sądzimy: dziś kilku światowych i polskich dyktatorów mocy proponuje sukienki dla facetów.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja z Jackiem nie występuje w liczbie mnogiej, to raz. Po drugie, ataki na ludność cywilną i to pogrążoną we śnie, to zwykłe bestialstwo.

    OdpowiedzUsuń
  9. Na wojnie, jak to na wojnie, są zbrodnie i "zbrodnie", to chyba była "zbrodnia". Nawet nie chciało mi się szukać opisu zdarzenia, ale oczywiście znam diagnozę; kojfnięta psycha. Jak tam było, tak było, choć oczywiście wątpię aby te zbite dzieciaki akurat gdzieś tam jankesowi podkładały bomby, więc z główką u tego wojownika to chyba jednak na pewno coś tam nie ten teges.

    Jak widać i ochotnicy i badania i szkolenia i opieka łapiduchów od czubkówi wielkia lipa. Przychodzi gówniana wojenka i łeb się nie jednemu chłopu sypie...

    OdpowiedzUsuń
  10. i to nie chyba, ale na pewno zbrodnia.
    Zwróć Almaryku uwagę, że to siły US armii, które to mają tam niby wprowadzać demokrację (tfu!).
    A zachowują się, nie nawet jak okupant, bo nawet oddziały SS w Polsce, nie wchodziły do uśpionego domu Polaka, by tam salwą karabinu maszynowego mordować kobiety i dzieci pogrążone we śnie.
    Ale już kiedyś o tym pisałam, że bestialstwo rodzi się z tzw.bezkarności. No cóż...to samo, no nie w takim stopniu jak tam, jest tutaj. Ale równie jesteśmy bezradni, jak te uśpione dzieci.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepraszam, jeśli Cię uraziłem Iwona :( Mea maxima culpa!
    Inna sprawa, że dokładnie to miałem na myśli "ataki na ludność cywilną i to pogrążoną we śnie, to zwykłe bestialstwo.".
    Bestialstwo grzeszne, tchórzliwe, obrzydliwe, ale zwykłe w tym sensie, że zdarzające się powszechnie na wszystkich wojnach, w armiach różnego typu i zaciężnych, i poborowych.
    Nie wiem, skąd u monarchistów, leberałów i socjałów przekonanie, że 40-50latek, mający 20letnie dzieci i paroletnie wnuczęta będzie łagodniejszy dla ludności od pryszczatych 18latków? Doświadczenia I i II wojny światowej wykazały, że nie ma takiego mechanizmu. Po cholerę narażać się na śmierć i kalectwo ganiając krzepkich 20latków po górach skoro w tym samym czasie można zapolować na kobiety i dzieci? Ardrey gęsto pisze o tym jak to bezbronność zachęca do masakr, a agresywność potencjalnych przeciwników uspokaja napastnika.

    OdpowiedzUsuń
  12. Droga Iwono! Ja bym raczej unikał takich emocjonalnych porównań, bo one do niczego nie prowadzą. A to towarzystwo w Afganie, naszych askarysów nie wyłączając, jedyne co tam wprowadza, to przelewy na swe indywidualne konta, i taki jest rzeczywisty powód ich tam obecności (co ,samo w sobie, mnie jakoś specjalnie nie gorszy).

    Co do tej niby wojny. Kiedyś, już tu wspominałem, że onegdaj wnikliwie przepytałem pewnego znajomego młodziana, co to był przyjechał na urlop „taryfowy” akurat po Afganistanie. Nie był to też jego „chrzest bojowy” ,gdyż wcześniej produkował się ze swym regimentem (2eme REP, kompania wsparcia i rozpoznania (CEA)) na Wybrzeżu Kości Słoniowej, i raczej nie należy do „kolorystów” ,więc informacje od niego są znacznie bliższe prawdy niż podniosłe epopeje, uprawiających taka czy inną propagandę, „gazeciarzy”.

    Cały ten talibański bardak finansowany jest głownie z wpływów z handlu opium, gdzie całe połacie terenu osiane makiem i uprawiane przez tamtejsza biedotę, są pod kuratelą lokalnych plemiennych watażków, którzy sami się z tymi chłopami specjalnie nie certolą płacąc im za „zbiory” jakieś marne grosze . Co ciekawsze tych plantacji nie wolno niszczyć, dowodzący askarysami sami wchodzą w różne dziwne układy z dowodzącymi poszczególnymi frakcjami tamtejszymi wodzami i tak się ten bajzel tam kręci. Lokalna, ta niby armia rządowa , pracowicie szkolona i dozbrajana przez „siły stabilizacyjne” to istny obraz nędzy i rozpaczy, funta kłaków nie wart.

    Gdy zaś chodzi o samych Jankesów, to oni akurat w przeciwieństwie do formacji mojego rozmówcy, o wiele bardziej „certolą się” z Talibami , i takie historie że podczas operacji, w której akurat nie było w pobliżu żadnego oficera (oficerami są tylko Francuzi) nigdy jakoś nie udaje się pojmać jeńców (bo to albo wszyscy polegną , albo giną podczas „próby ucieczki”) to u amerykańców są wręcz nie do pomyślenia.

    OdpowiedzUsuń
  13. Towarzysz Mąka

    Nie obraziłam się, ale nie lubię, jak mi ktoś w moje usta, z racji małżeństwa wkłada słowa męża.
    Wojna sama w sobie jest zła, tylko, że czasem po prostu niezbędna.
    Tyle, że nigdy nie można pozwoli na to, by tak jak w.w przypadku można było mordować z powodów bezkarności. Bo nawet zwierzę jest na tyle mądre, że nie morduje dzieci i samic własnych wrogów, przynajmniej w momentach, których one się tego nie spodziewają. Oczywsta chodzi mi o ten sam gatunek zwierząt...a sądzę, że jako ludzie jednak czymś się od nich różnimy, choć czasem mam wątpliwości.;p

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiem Drogi Almaryku, aż tak dokładnym nie posiadam informacji, ale Jankesi już wytoczyli działać w postaci obrońcy Bundy'ego. Nie podoba mi się ani to, ani to, że jednak ktoś może nagle sforsować drzwi w moim domu i zabić, już nie mówię mnie, ale moje dziecko! Po czym, to będzie traktowane z uśmieszkiem, bo cóż ja, czy mój syn znaczy, toż to Polaczki, którzy i tak mieli szczęście, bo ich hitlerowskie Niemcy całkowicie nie uzależniły od siebie i nie wymordowały.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. @ Iwona

    Słuszny jest Twój gniew a i obawy coraz bardziej uzasadnione.(Dla wszelkiej pewności, zadbałem sam o to aby mój syn prał z broni ręcznej nie gorzej ode mnie.)

    Ja tylko zauważam, iż amerykańce nie są ani najbardziej krwiożerczą ani też najbardziej zdegenerowana armią świata.

    OdpowiedzUsuń
  16. "Bo nawet zwierzę jest na tyle mądre, że nie morduje dzieci i samic własnych wrogów, przynajmniej w momentach, których one się tego nie spodziewają. Oczywsta chodzi mi o ten sam gatunek zwierząt...a sądzę, że jako ludzie jednak czymś się od nich różnimy, choć czasem mam wątpliwości.;p"
    Zależy jakie zwierzę. Taki lew walczący o dominację morduje dzieci poprzednika nie patrząc czy "pasierbowie" spodziewają się tego, czy nie? A lwice najpierw bronią młodych jak lwice, a potem zapominają o tamtym miocie i rodzą nowe maluchy obecnemu Panu i Władcy. Samice psowatych i kotowatych często karmią tylko zdrowe młode, a te trochę słabsze porzucają lub zagryzają. U ptaków szponiastych normą jest skasowaniesłabszego pisklęcia przez silniejszego brata cz siostrę. A ludzie nie odbiegają jakoś naplus od tego modelu, w końcu już Likurg musiał nakazywać kobietom by rodziły zdrowe dzieci, a zabijały kalekie, a nie odwrotnie wg własnego widzimisię.

    OdpowiedzUsuń
  17. Towarzysz Mąką
    Ale my tu tak naprawdę nie gadamy o zwierzętach a o ludziach, którzy podobno w odróżnieniu od nich mają rozum i wolną wolę. My jednak powinniśmy być inni, prawda. A co do tych lwów, no cóż, najpierw silniejszy i młodszy zapewne lew musi pokonać tego drugiego, by przejąć jego samicę i...no przykładowo wymordować jego miot.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja wcale Jankesów nie oskarżam, że oni najbardziej krwiożerczy, tylko, że takie rzeczy nie powinny się zdarzać. A jeżeli się zdarzają, to powinno to być uczciwie i z szacunkiem dla ofiar ukarane. No cóż, nawet najlepszy strzelec zaskoczony w środku nocy w łóżku i zapewne śpiący, nie będzie miał możliwości obrony przed wielostrzałowym karabinem. Ja też strzelam dość dobrze, a mój syn ma dopiero 8 lat.
    A swoją drogą zrobiliśmy panel dyskusyjny u Tygrysa!

    Poydro.:D

    OdpowiedzUsuń
  19. "Ale my tu tak naprawdę nie gadamy o zwierzętach a o ludziach, którzy podobno w odróżnieniu od nich mają rozum i wolną wolę. My jednak powinniśmy być inni, prawda."
    Ależ Tygrys od lat udowadnia, że to tylko nasze pobożne życzenia i post-oświeceniowe złudzenia. Jedyne co nas odróżnia od naszych braci mniejszych to monstrualny przerost kory mózgowej, wielokrotny orgazm u samic i parę innych drobiazgów, wolna wola to tylko Prawda przedsoborowego Katolicyzmu i paru innych denominacyj, odrzucana z kolei przez protestantów. Tygrys przecież wielokrotnie pisał, że rozróżnienie na "instynkt" u zwierząt oraz na "rozum i serce" u ludzi to zbędne, sofistyczne rozróżnienie, który zaciemnia nam obraz rzeczywistości i utrudnia codzienne funkcjonowanie. Człowiek tak jak inne zwierzęta domowe ma trochę wrodzonych instynktów (mniej od swoich dzikich przodków) oraz dużo instynktów nabytych w toku tresury, zwanej szkołą, służbą wojskową lub pracą.

    OdpowiedzUsuń
  20. JA JESTEM PRZEDSOBOROWA. NAJWYŻEJ WIECZOREM CI SZERZEJ O TYM, BO NIESTETY, JA TYLKO KOBIETA....

    OdpowiedzUsuń
  21. @ Iwona Jarecka i WSIe

    A dlaczego mielibyście mi tu nie robić "forum dyskusyjnego"? Taki sam dobry powód istnienia tego bloga, jak każdy inny, jeśli nie lepszy od wielu.

    Coś się tu dzieje, interesujące komęty, ja się cieszę i proszę o więcej.

    Co do lwów, to tow. M. ma całkowitą rację - mordują się jak cholera. Koty zresztą też, kiedyś w Libii kotka zagryzła na moich oczach malutkiego kociaka, który, jako jedyny z rodzeństwa, przeżył trzy dni w potwornym upale w dziurze pod murem, po tym, jak jego matkę przejechał samochód.

    Chciałem go uratować, a ta nagle leżącego biedaka ucapiła i jednym ruchem szczęk przegryzła mu kark. Do dziś wspominam to z przykrością, bo, jak wiesz, uwielbiam te bydlaki, a ten mały ujął mnie za serce.

    Absolutnie nie jestem zwolennikiem mordowania cywili, a już szczególnie dzieci, ale też poniekąd racja, że przykładanie do takich spraw, jak brutalna i podstępna wojna całkiem innych kultur, naszych siedzących-na-dupie-przed-telewizorem-i-pogryzających-chrupki kryteriów jest nieco bez sensu.

    W sensie, że tam działają zupełnie inne emocje i inne jest obciążenie psychiki. Jasne że nie mówię, iż tak należy robić... Tylko że, q...a, mać kto wie JAK należy, i właściwie skąd?

    Co do "forum dyskusyjnego" zaś, ponownie, to działajcie ostro, bo ja mam teraz głowę zaprzątniętą paru innymi sprawami, i, choć różne niezłe, jak sądzę, teksta pętają mi się po korze, to jakoś z pisaniem jest trudniej. Więc niech się z Waszej łaski coś tutaj jednak dzieje!

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  22. Koty zabijają słabsze, ale to niestety tylko wpływ, że muszą ratować te silne. Koty, nie mają wspomagaczy, odżywek, by uratować całość potomstwa. to samo tyczy się innych dzikich zwierząt. Ale człowiek, to w końcu co innego...a sama pamiętam, jak mój dziadek uratował od śmierci trzy malutkie kotki, bo ich matka umarła.

    OdpowiedzUsuń
  23. @ Iwona

    Droga PRZEDSOBOROWA - nie wdawaj się w dyskusję z darwinistami!

    Oni ciągle zapominają, iż cała nasza żałosna wiedza opiera się li tylko na naszej percepcji zmysłowej. Więc, bez względu na jej objętość, zawsze będzie ograniczona przez nieusuwalną niemożność znalezienia absolutnego, nierelatywistycznego punktu obserwacyjnego w kosmosie.

    Świat jaki poznajemy jest właśnie "naszym" sposobem reakcji na otoczenie - możemy z najgłębszym przekonaniem twierdzić iż jest on zbudowany na dobrze określonych stosunkach ilościowych i funkcjonuje zgodnie z równaniami różniczkowymi kolejnych rzędów. Możemy z zapałem podzielać to złudzenie naturalne, ale jednak ciąge i bezustannie złudzenie...

    Wchodząc na nieco inny, niż te naiwne, animalne analogie, poziom zauważmy jak to fizycy są niezwykle zdolni do budowania przekonywującej wersji rzeczywistości z dowolnego NIESPRZECZNEGO surowca, ba matematyka stanowi dla niej idealny język, do opisu wszechświata, co jest niemal w takiej samej doniosłości jak konstatacja że język Szekspira okazuje się być idealnym do pisania dramatów!

    A Goedel, patrzy i uśmiecha się z zaświatów.

    OdpowiedzUsuń
  24. a cóż mi zostaje ja tylko głupia baba...a fakt, koń jaki jest każdy widzi.;p

    OdpowiedzUsuń
  25. @ Iwona

    Nie kokietuj, nie kokietuj! I tak będziemy Cię bronić,,, sami przed sobą.

    OdpowiedzUsuń
  26. To chyba teraz Ty kokietujesz. Ja stwierdzam tylko fakty.;p

    OdpowiedzUsuń
  27. Almaryku! Znów zbyt odważnie się odezwałam?
    czy po prostu skończyliśmy panel dyskusyjny u Tygrysa?

    OdpowiedzUsuń
  28. "A to towarzystwo w Afganie, naszych askarysów nie wyłączając, jedyne co tam wprowadza, to przelewy na swe indywidualne konta, i taki jest rzeczywisty powód ich tam obecności (co, samo w sobie, mnie jakoś specjalnie nie gorszy)."
    Tygrys chyba by się z Tobą do końca nie zgodził Amalryku. Triarius tak lubi udowadniać, że nawet na przedwojennych Nalewkach ludzie mieli sporo innych imperatywów niż tylko goły szmalec. Przecież niezłą kasiorę można trzepać zbierając szparagi w Rajchu, a wydając euro na Białorusi; albo błaznując w jakimś Tańcu na Lodzie; albo przywracając miesiączki u studentek i pań domu; albo sprzedając dragi nastolatkom itd. Nie trzeba biegać z kałachem po pustyni. Może jednak oni oprócz forsy na koncie muszą od czasu do czasu poczuć także zapach napalmu o poranku i posłuchać jęków gwałconych kobiet?

    OdpowiedzUsuń
  29. @ Towarzysz Mąka

    Z Nalewkami nie dałbym głowy, ale Czerska to już na pewno. Pierdolone demiurgi i te rzeczy.

    Forsę mają i tak - z naszej pracy i naszej głupoty.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  30. @ Iwona

    Jestem, jestem! Dyskutujemy zawzięcie dalej. I proszę się tu nie zasłaniać głupotą jak wygodna tarczą, chyba że sama uważasz iż "kobieta mądra to gorsza niż brodata"... Hę?

    @ tow. Mąka

    Mówiłem o ideologicznym syndromie "poczucia misji" u kolegów askarysów.(W końcu śpiewakami operowymi też raczej nie zostają niemi czy głusi, więc jakieś tam elementarne predyspozycje kandydaci na wojowników pewnie posiadają.)

    Tylko, że w Afganie akurat, jęków gwałconych kobiet to oni mogą sobie posłuchać ale na you tube. Pomijając fakt że w tych tam przeciwpartyzanckich akcjach policyjnych i tak bierze udział najwyżej z 20% co bardziej "kumatych" w te klocki, reszta to specjalizuje się w służbie garnizonowej i odliczaniu czasu do końca "turnusu".

    OdpowiedzUsuń
  31. Witaj Tygrysie!

    Zupełnie nie à propos du sujet: zacząłem ci ja sobie TACFIT i wszystko jest w miarę OK poza jednym - pompkami. Serię ledwo zrobię. Drugą - może. Ale potem to tylko damskie, a i te ledwo.
    Dodam, że wcześniej ćwiczyłem - na W-Fie w szkole. No i na pływalnię, raz w tygodniu, chodzę.

    Dzięki za odpowiedź
    Pozdrawiamque

    OdpowiedzUsuń
  32. Alamryk

    Ja nie wątpię, że masz wiele szacunku do kobiety.Tylko, że tak szczerze, to kobietami wciąż szarpią sprzeczne uczucia. To mamy wpisane w kod genetyczny, niestety, albo i stety. Poza tym, rzeczywiście chciałabym mieć pewność, że w razie zbrojnej agresji, będzie ktoś, kto mnie i moje dzieci będzie bronił i to umiejętnie. Choć szczerze, to wątpię, by w tej Europie jeszcze kogokolwiek coś tak rozpaliło, by chciał walczyć, ba, nawet ginąć.
    Albo całkiem wyginiemy, jak gatunek, który już nie ma instynktu obrony więc i prawa bytu, albo staniemy się stadem bezmyślnego bydła. Zającami świata i innymi kurczakami.
    Nie znoszę bezmyślności, które dają wyraz we wszelkich manifestacjach, bo spacerem, machaniem balonikiem, czy noszeniem drzewek, nic się nie zrobić. Albo działanie, albo przestańmy się po prostu wygłupiać. Bo machanie czerwoną kartką, czy spoglądanie na zmęczonego i coraz bardziej zrozpaczonego człowieka, to chyba nie to, o co nam chodzi. A pochód szedł, szedł, tylko sam nie wiedział dlaczego? Może to chęć zaistnienia w grupie, uwierzenie, że nie jest się samemu? I znów tylko smutek, bo raczej mnie takie marsze zawstydzają, że dorośli ludzie, mężczyźni są jak kurczaki.

    OdpowiedzUsuń
  33. @ Vieslão

    Ave atque vale!

    Co jest złego w damskich pompkach? Mamy przecież równouprawnienie! ;-)

    Nie, żartuję. Pociesz się, że te pompki są zaraz po tych potwornych plankach, co one na te same mięśnie w sumie działają. To naprawdę nie jest lekka rzecz, a szczególnie takie hiper-poprawne pompki, jakie, mam nadzieję, Ty dymasz.

    Ja ostatnio zacząłem znowu grappling, trenuje to bractwo parokrotny mistrz Polski, wycisk jest nieprawdopodobny i ludzienie - częściowo właśnie między Tabacie (choć tylko kilka prostych grapplingowych ruchów, nie cały Sonnon)- mają naprawdę nieludzką kondychę.

    A pompki wiesz jakie robimy? Cały dół aż do biódr leży na ziemi, a ty człeku dajesz tylko górną połową. Nigdy bym nie uwierzył, ale sam spróbuj - po 50 będziesz prosił o litość, a my tego robimy ponad stówę pod rząd, mimo że niektórzy, bardziej nowi, się zdrowo opieprzają. Więc nil desperandum!

    Fakt, że jak się pomyśli o ludziach robiących masę skakanych jednoręcznych pompek, to się chce płakać. A co dopiero z tymi, co robią takie stojąc głową do góry, albo się na jednej ręce wte i wewte podciągają na drążku... Cóż, ja zawsze już mogę powiedzieć, żem stary, choć mnie to specjalnie jednak nie cieszy.

    Co to pływania, to ja też dzisiaj np. idę, ma to swoje zalety. A tak a propósito, to co sądzisz o "Total Immersion"? Stanowczo mniej daje w dupę, ale w końcu chyba dążymy do doskonałości, n'est-ce pas? W tym przypadku RYBIEJ. No i to jest właśnie to.

    W każdym razie powiem, że cholernie miło, iż ktoś tego TACFITA naprawdę dyma, tym bardziej, jak się wie, a ja wiem, ile to wymaga psychicznej odporności, żeby wytrwać.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  34. @ Tigrem

    O Total Immersion słyszałem tyle co o tańcach Czukczów, więc trudno mi cokolwiek rzec.

    Co do pompek - może łatwiejsze spróbuję? Mam knigę Convict Conditioning, a tam trochę o tym jest.

    Póki co, to 9 pełen dzień dopiero (plus 3 dni - po teoretycznie średnim wysiłku zrobiłem sobie dzień przerwy).

    Postępy są ogromne jak na te kilka(naście) dni. Czy jest ciężko? Well, nie aż tak. Ale - pogadamy za jakieś 60 i zobaczymy, hehe ;)

    A jeszcze, jako że nieco się w graplingu orientujesz - znasz jakiegoś dobrego instruktora w Warszawie? Myślałem już wcześniej, żeby zacząć trenować, ale wiadomo, jak to jest z myśleniem.
    Kolega na Muay Thai się zapisał bym i sobie wycisk chwali, ale ja bym jednak wolał trochę się po macie poprzewracać.

    A może wiesz, jak samemu pewne chwyty poćwiczyć można? Trochę publikacji mam, które tylko na otwarcie czekają.

    Vale

    OdpowiedzUsuń
  35. @ Vieslão

    Co do grapplingu w Wawie, to jednak chyba lepiej będzie, jak sam poszukasz - chciałbyś na trening dojeżdżać dwie godziny? A nawet w Gdańsku miałbym niemal tyle dojazdu, gdybym chciał np. (jak i chciałbym) trenować znowu judo.

    Potem mi ew. pokaż linki, to Ci spróbuję ocenić.

    Co do wyboru, to ja też, jeśli miałbym wybierać, wziąłbym raczej grappling, niż bicie. I raczej bez piżamy, niż w - choćby dlatego, że nieco więcej realizmu (ulicznego, choć w stronę realizmu piżama też czasem działa, więc nie warto jej całkiem lekce-sobie-ważyć), no i dużo mniej polega w tym na sile dłoni, która przy piżamie stanowi z połowę sprawy.

    Zresztą, właśnie przez ten brak przesadnego nacisku na dłonie, to jest po prostu w istotnym sensie lepszy grappling.

    Co do Total Immersion, to to jest jedyny godny i sensowny sposób zachowania w wodzie! (Plus może jeszcze to "H2O Jitsu", co mam na jednym video, niesamowita sprawa! Ale też całkiem kompatybilna.)

    Ryby to robią i trza z nich brać wzór. Książka McLaughlina (nie tego co wynalazł rock-jazz, niech się smaży w piekle!) jest dostępna nawet w PRL bis, trza tylko się rozejrzeć. (By the way, te videa co chodzą pod tytułem Total Immersion to jest o trenowaniu wyczynowych pływaków i nic w sumie tam dla nas specjalnie wielkiego nie ma! To tak a propos ACTA.)

    Co do trenowania grapplingu solowo, to tutaj mam dla Ciebie radosne informacje. Solowe figury to gdzieś tak z połowa grapplingu, zresztą sam TACFIT jest na niektórych takich przecie oparty. Jest tego wprawdzie jeszcze o wiele wiecej, plus solowe ćwiczenia poszczególnych technik, albo zespołów technik.

    Mam na ten temat nieco informacji, jak coś to krzycz, to Ci jakoś dostarczę.

    Moim zdaniem, jeśli zbudujesz kondychę, siłę i gibkość, będziesz miał odporność psychiczną (wymagany poziom jest niemal żaden przy sprarringach, spory przy zawodach, bywa ogromny przy realnej walce, wiec z tym różnie, ale to najważniejsza w pewnym sensie cecha wojownika)...

    I ostro byś poćwiczył te grapplingowe ćwiczenia, a potem się w realu ze dwa lata pokulał (i powywracał), to miałbyś szansę być naprawdę BARDZO DOBRY. W kulaniu się na ziemi doskonałość (w ludzkiej skali) osiąga się dziwnie wcześnie! Całkiem co innego z uderzaniem, kopaniem, czy choćby grapplingiem głównie w stójce.

    Te grapplingowe ćwiczenia są bez niczego, tak jak np. w TACFICIE: sit-thru, mosty, shripms (krewetki), wypady (jako wejścia w nogi, pady, stanie na rękach itd. Oraz są takie z dużym worem, albo manekinem zapaśniczym. Którym można rzucać, ale także można się nad nim np. znęcać, kiedy on sobie leży na podłożu.

    No i kondycha, kondycha, kondycha, a do tego siła i gibkość. No i oczywiście dbać o stawy, czyli też TACFIT (zero). Bo stawy dostają przy grapplingu w dupę jak cholera. (Wiem coś o tym, bo mam od 10 dni wybity palec.)

    To by chyba było na razie na tyle. Jak coś to się ozwij.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  36. @ Amalryk

    A tak przy okazji - w jakiej konwencji bijasz się z Sararą? Że spytam.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  37. @ Vieslão ERRATA

    Oczywiście "shrimps", nie to, co mi się wpisało!

    Po naszemu "krewetki". Też zresztą są różne - jedno i dwunożne, a także odwrócone, czyli do przodu, które też się przydają.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  38. @ Amalryk

    Jeszcze o prawicy... (Ale produkuję komętów!)

    Spengler mówi (jak z pewnością wiesz), że: "Socjalizm to kapitalizm biedaków".

    Z czego by wynikało, że w przypadku biedaków nie ma wielkiego wyboru i sprawa jest w pewnym sensie dość trywialna.

    Kiedy trywialna być przestaje?

    Wtedy, jak sądzę, kiedy mamy indywidualny WYBÓR - kiedy ktoś się DECYDUJE postawić na "masy ludowe", "klasę robotniczą", "uciśnionych homoseksualistów", "Polskę Ludowią", albo, alternatywnie, na "kapitał", "wolny świat" (hłe hłe!), "prawo i porządek", "naród"... I co tam jeszcze.

    To też oczywiście nie są sprawy jednoznacznie określone na skali lewo-prawo, ale są to przynajmniej INDYWIDUALNE (w jakimś tam sensie, choć rasowy marksista się nie zgodzi) WYBORY postaw, afiliacji politycznych, sojuszników i wrogów.

    Dzisiaj te kategorie się rzeczywiście paskudnie pomieszały i np. "kapitał" jest "prawicowy" co najwyżej w zestawieniu z powiedzmy sowiecką brutalnością i tęsknotą za imperium jakiegoś Putina, a i to nie jest do końca pewne.

    Jednak Postęp, Globalna Ludzkość, Prawa Człowieka... Hasła niejako oficjalne... Plus nieoficjalne, choć wyraźnie widoczne, cele, jak Człowiek Udomowiony, Zniszczenie Narodowych Solidarności, Powszechna Schizofrenia Proli (Szkoła Frankfurcka się kłania), Powszechna Depresja Proli (niezbędny warunek funkcjonowania realnego liberalizmu!) pozostają w mocy, a nawet nabierają z każdym dniem siły, więc jakieś tam ideowe drogowskazy, jak mi się zdaje, wciąż istnieją.

    Co Ty na to?

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń