wtorek, marca 04, 2014

Nie ma tego złego, czyli Ukraina

Jeśli się ktoś spodziewał niezwykle głębokich analiz na temat ostatnich wydarzeń, to się rozczaruje. Albo przynajmniej będzie musiał nieco przewinąć w dół. Zacznę bowiem od czegoś raczej figlarnego niż głębokiego: od wyrażenia (głosem nabrzmiałym niską satysfakcją) radości faktu, że w wyniku tych wydarzeń może przez jakiś czas mniej pismaków (także tych "prawicowych", bo w innym przypadku skąd bym wiedział?) będzie używało określenia "Żelazna Kanclerz" w odniesieniu do tej tam Merkeli. Szczerze mnie to określenie wkurwiało.

* * *

Tak mi przyszło do głowy, kiedym się, jak tak często niestety, wciąż, czuł zmuszony zastanowić nad Rosją. A konkretnie nad tym, co z nią jest nie tak. Immanentnie. No i przyszła mi do głowy taka szpęgleryczna myśl, że być może spora część tego, co z nią jest nie tak, wynika z faktu, że (szpęglerycznie, a kto nie rozumie, niech wyciągnie wnioski!)... Rosja to PSEUDOMORFOZA sama w sobie. W sensie, że ona ma tę pseudomorfozę wbudowaną w samą swoją naturę.

Poniekąd jest to cecha wszelkich, jak myśmy to sobie tutaj zdefiniowali, Barbarzyńców. Zarówno typu A, czyli NAiwnych, jak i typu B, czyli ZBlazowanych. Czyli by to także, w jakimś stopniu, mogło dotyczyć Chin czy Arabów. (O tych co wiadomo, ale nielzia wspominać, nawet nie wspominając. Of course.) Rosja jednak ma to jakoś inaczej (choć ci ostatni... nieważne!).

Może z tego, że się znajduje na innym etapie cywilizacyjnego rozwoju? Czyli w tej (szpęglerycznie) przedkulturowej fazie? W każdym razie bardzo niesympatycznie to u niej wygląda. Choć przecież... 1. u tych co wiadomo też za fajnie nie wygląda, n'est-ce pas? 2. poszczególni ruscy wcale nie muszą być źli, nawet twarze niektórzych tych tam nieoznakowanych spetnazowców wydają się być całkiem dorzeczne. A jednak, skutek w przypadku Rosji, jest zaiste obrzydliwy.

A może Coryllus ma rację - Iwana IV Anglicy naprawdę podmienili i to by była taka HIPER-PSEUDOMORFOZA...? Co by poniekąd tłumaczyło, dlaczego to jest aż tak... Sami wiecie.

* * *

Znowu wspomniałem Coryllusa. Paranoja - gość nawet mnie nie czyta (choć parę razy zaszczycił mnie rozmową), a ja bez przerwy o nim... Jeśli ktoś z tego wnioskuje, że ja się uważam za odeń gorszego czy mniej wybitnego, to niech lepiej pomyśli raz jeszcze! Albo, alternatywnie, daruje sobie myślenie całkowicie.

Nie da się jednak ukryć, że tutaj, na tym gruncie - publicystycznym niejako - on naprawdę walczy, i to nie byle jak, a ja sobie jednym palcem lewej dłoni manipuluję od niechcenia szpadką, drugą ręką wysyłając esemesy i oglądając gołe baby (poniekąd ulubiony temat także i Coryllusa, choć w inny sposób) w sieci. Trudno więc się porównywać, bo z jednej strony autentyczny (publicystyczno-pisarsko-sieciowy) WOJOWNIK... Czy może raczej ROBOTNIK...

Gość, w każdym razie, który działa jak... Nie wiem co, ale imponujące jak cholera. I z niebylejakim skutkiem. A z drugiej zblazowany (jak Barbarzyńca B) dyletant, który ma to co robi w przysłowiowej dupie. (Swoją drogą, kto tu jest "niepiśmiennym francuskim baronem"? Hłe hłe! Nie żeby to w tym kontekście była akurat wielka zaleta, of course. Albo żeby wielu rozumiało o co chodzi.)

Skoro jednak już żeśmy znowu o Coryllusie napisali, i to, nie oszukujmy się, sporo, to może jeszcze. W kontekście Ukrainy...

* * *

Co do Ukrainy, to moje wrażenie, iż Coryllus mówi rzeczy bardzo interesujące i potencjalnie naprawdę istotne, ale jednak nie domyśla się nawet sedna zagadnienia, czyli w sumie grubo chybia, jeszcze się w ostatnich dniach, i po dwóch następnych jego tekstach, pogłębiło. No bo genetycznie modyfikowana żywność i firma Monsanto (o której, nawiasem, istnieniu dowiedziałem się dopiero z niedawnego tekstu Coryllusa)... Zgoda! Żywność w ogóle, słynne ukraińskie łany zboża... Jasne!

Różne tam inne sprawy geopolityczne... Swoją drogą, wczoraj u Kuraka znalazłem b. ciekawy linek do b. ciekawej analizy geopolitcznej jednego gościa co chodzi w sieci jako Zezorro. Polecam! Chodzi o te wizje i plany Brzezińskiego, który jako "Polak" zapewne psu na buty by się nie zdał, ale jeśli to naprawdę on wymyślił (a kto mógłby inny?), to głupi on jednak nie jest. (Inna sprawa, że Kurak na ten linek od razu się wykrzywił, mówiąc coś o "stręczeniu teorii maskirowski", czy jakoś tak. Paranoja! No a ja całkiem bym się od "teorii maskirowki" nie odcinał. Mimo wsio.)

Wracając do głównego wątku... Zgoda, wszystkie te sprawy (Monsanto, żywność, zachodni geszefciarze itd. itd.) są istotne, a my nie powinniśmy znowu się głupio napalać, podniecać, grzyźć sercem... Do czego mamy taką dziwną skłonność nie od dziś. (Plus grupy rekonstrukcyjne i inna martyrologia.) Jednak to nie zmienia sprawy, że, w moim przynajmniej rozumieniu, bez uwzględnienia - i to raczej jako NAJWAŻNIEJSZEGO - aspektu "wojny cywilizacji" (bez żadnego konkretnie Huntingtona, którego nawet nie czytałem, bo i  po co) się nie da.

Czyli odwiecznej - od czasu co najmniej tego nieszczęsnego Iwana IV zwanego Groźnym... Podmienionego przez Anglików czy też nie - TOTALNEJ WOJNY (nie)wypowiedzianej Zachodowi i wszystkim praktycznie jego wartościom (nie mówię oczywiście o Merkeli, Barrosie i "prawach gejów"!). Przez Rosję.

Totalna wojna od stuleci, totalna nienawiść i, co może najistotniejsze, TOTALNA POGARDA. I założenie, iż "szlachetniość to będzie to, co sami o sobie będziemy opowiadać, kiedy już zdobędziemy świat i nikt nie odważy się pisnąć nic, co by nam nie pasowało". (Może ktoś by chciał ten wątek sobie luźno kiedyś przemyśleć? Zachęcam!)

Monsanto to zapewne wyjątkowe dno, moja młodzieńcza miłość do US of A całkiem już wychudła (co najmniej od czasu Wojny Rozporkowej Clintona), co do dzisiejszej "Europy" i jej (?) Unii to chyba każdy, kto coś tu czytał, wie jakie jest moje na ten temat zdanie...

Ale jednak, o ile bardzo się w tej sprawie nie mylę... (A nie zwykłem się mylić - może dlatego, że tak kategorycznych opinii jak często Coryllus z reguły nie wygłaszam... Co może zresztą mieć tę przyczynę, iż nie mam aż tylu ślepo we mnie wpatrzonych wielbicieli i wyznawców.)

Więc jeśli się nie mylę, to jednak aspekt ten, że oto Rosja (która, nawiasem, jest dokładnie tak samo "lewicowa" czy "prawicowa", jak CCCP od czasów Stalina, to tak dla naszych licznych teoretyków) wyciągnęła kilka sporych kamieni tuż przy samym fundamencie tej, zaiste niezbyt już pięknej, ŚWIECKIEJ KATEDRY, w której cieniu toczy się całe Zachodnie życie. (Choć ta katedra powinna być post-gotycka, a więc raczej z cegieł.)

I oczywiście wszystkie te teksty o tym, jaki to Putin idiota, jak oderwany od rzeczywistości, jak na naszych oczach przegrywa, to albo skrajny idiotyzm, albo też robota ewidentnie agenturalna. (I akurat nie mówimy o CIA, choć właściwie, kto to może wiedzieć? Ale nie głównie o nich tym razem.) Putin rozegrał tę zgraję degeneratów, zwaną "Zachodnimi Elitami" jak chciał. Nie powiem "jak mistrz", bo nawet trudno to ocenić, wobec klasy przeciwników. Ale ograł tych żałosnych pedałów dokumentnie i bez większego wysiłku. Jak szczery profesjonalista.

A że wojny, jak Coryllus głosi, nie będzie...? Zależy jak ktoś definiuje "wojnę". Może być coś wyraźnie od jakiejś tam sobie wojny gorszego, szczególnie tu w Polsce. Zresztą, niezależnie od definicji - pewnie wprost porządnej wojny, światowej i takiej, która by sobie akurat u nas najbardziej, jak to one lubią, pohulała, na razie nie będzie, ale też bym na to miliona juanow przeciw czapce śliwek nie postawił.

Może głupi jestem, pewnie czegoś nie zrozumiałem w tej sfabularyzowanej przez Llosę biografii Casamenta, homoseksualnego konsula, co go potem Anglicy powiesili, a którą nam Coryllus, bardzo zresztą zgrabnie i interesująco, streścił, ale zaprawdę nie rozumiem - SKĄD można mieć tego typu pewności, jak to na przykład, że tam na pewno nie chodzi o ruskich imperialne zapędy i pragnienie wolności Ukraińców (do których mam zresztą swoje rodzinno-prywatne pretensje, a ja łatwo nie zapominam).

I jeśli to naprawdę jednoznacznie wynika z przygód tego nieszczęsnego Casamenta, to, cholera, dlaczego nikt mi tego nie umiał, przez dobrze ponad pół wieku życia i niemal tyle samo lat edukacji, wyjaśnić? Jak to się robi, żeby jedno z drugiego wynikało, i to tak zgrabnie, i to z taką absolutną, stuprocentową pewnością?

* * *

Swoją drogą (choć tego tematu już tu nie będę rozwijał tak, jak on na to, moim skromnym, zasługuje) największym problemem z większością TEORII SPISKOWYCH... Nie żeby teorie spiskowe były złe same w sobie, tego chyba nikt tutaj dotąd nie wyczytał.... Więc największym ich problemem jest zazwyczaj to, że zakładają one o wiele większe UPORZĄDKOWANIE tego świata, niż to w istocie ma miejsce.

Ci spiskowcy w wielu przypadkach musieliby mieć, w trudnych przeważnie warunkach, o wiele większą skuteczność od tego, co się na tym ziemskim padole osiąga. I tak na przykład... (Nie uwolnię się już od Coryllusa!) Kiedy w coryllusowym Misiu czyta się o ogromnych zaiste środkach, jakich wymagał taki marsz dzielnych husytów - z tysiącami wozów, znakomicie wyposażonych itd. - to każdy się zgodzi, że to wymagało sporych inwestycji, które, jak to inwestycje, musiały się jakoś, także w czysto finansowych kategoriach, "próbować" zwrócić. C'est la vie!

Tutaj Coryllus mówi rzeczy OGROMNE i na pewno ma rację. Jednak założenie, że KAŻDA herezja, że każda ludowa rewolucja czy choćby bunt, ma swoje źródło w machinacjach mafijnych finansistów, czy finansowych mafii, to, jak mi się widzi, gruba przesada! Różnica optyki między mną i Coryllusem jest taka, że on widzi historię jako partię rozgrywaną przez nielicznych potężnych (a do tego brutalnych i cynicznych, z czym się bez trudu zgodzę) graczy - NA GŁADKIEJ SZACHOWNICY...

Ja natomiast (ach, jakie to konserwatywne!) widzę raczej kotłującą się lawę, stałe zagrożenie, iż dany porządek szybko stoczy się do poziomu poniżej poziomu zdegenerowanego plemienia ludożerców, a wszelkie bunty, powstania, wojny i rewolucje nawet - mnie wydają się przedziwnie naturalne i oczywiste, i jeśli potrzebują jakichś przyczyn, to raczej nieco nieuwagi policji (tajnych, widnych i dwupłciowych), odrobinę sklerozy władzy (o którą, sklerozę, choć o władzę też zresztą, nie jest aż tak trudno)... I takie sprawy.

W związku z tym, choć szukanie finansowych przyczyn i wielkich, ukrytych za kulisami, graczy, uważam za bardzo celowe, użyteczne i sensowne, to jednak nie ograniczałbym się do tych jedynie przyczyn buntów, wojen czy rewolucji, a często właśnie koncentrowałbym się na tych o wiele "oczywistszych" - choćby nawet akurat były one oczywiste także i dla najnaiwniejszego "prawicowego" leminga.

Ale oczywiście mogę się mylić - co najmniej w rozłożeniu akcentów. Może rzeczywiście nawet i ja jestem bardziej naiwnym "prawicowym" lemingiem, niż mi się wydaje? (Nie spytam "jak sądzicie?", bo i tak żadnej prawie interaktywności tu już nie ma. Ale fakt - chętnie bym się dowiedział.)

triarius

8 komentarzy:

  1. Dobry wpis naprawde dobry i chyba juz sobie teraz Coryllusa ostatecznie "rozpracowalismy".
    Ale co do Putina-czy aby rzeczywscie tak "pieknie" zachodniakow rozegral?Zabrali mu te Ukraine,waluta i gielda rosyjska traca a propagandowy efekt Igrzysk Zimowych jest juz prehistoria.Jedyne co moze to minimalizowac straty-poki Ukraincy nie stawiaja oporu a inwazyjne wojska pozuja czesto na "lokalna samoobrone(cwany ruch swoja droga) to jeszcze gra karta "wyzwoliciela" co pozwala mu przedstawiac Rosje jako "cywilizowany" kraj w ktorym kocha sie czesc zachodniakow.A co jesli chocby w jednym miejscu Ukraincy stawia zbrojny opor?Wtedy juz Rosja wprost bedzie najezdzca,masy antyamerykanskich lemingow na Zachodzie zfajdane ze strachu nawet przeprosza sie z Ameryka a "rynki" ostatecznie uznaja Rosje na nowe ZSRR z ktorym na dluzsza mete biznesu sie nie robi.I to bedzie koniec Rosji Putina a moze nawet poczatek konca Rosji w ogole.W mojej opini Putin bardzo sprawnie minimalizuje straty zwiazane z przejeciem przez zachodniakow Ukrainy(pokazujac przy okazji ze jeszcze ma sile)ale to wszystko.Jak napisalem u Zorra chyba nowa zimna wojna sie szykuje-co nawet moze nie byc takie zle(lepsze niz goraca na pewno).

    P.S.Zezorra czytam od paru lat-miewa on jak kazdy swoje odchyly ale i pomysly tez miewa interesujace.

    P.S.S.W sumie ciekawe gdzie sie podziala reszta komentatorow-chocby pamietam tj czy tow.Maka-a ciekawe rzeczy chlopaki wypisywali.

    Piotr34

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięks za komplementa! Co do komętów, to ja z Firefoxa też nie mogę komęta wpisać, nie wiem co jest. Choć to chyba nie tylko to.

    Co do Putka zaś... Nie chciałbym siać defetyzmu, ale wydaje mi się, że jednak ogromnie przesadzasz z optymizmem. Choć oczywiście są w tym "lepsi", i to o wiele.

    Fakt, częściowo chodzi o to, co to właściwie jest to "zwycięstwo"... Czy taki Hitler, na przykład, naprawdę "przegrał"? Przyznam, że wątpię. CCCP się "rozpadło"? Komunizm upadł, skończył się, przegrał? I jeszcze pewnie "okrył się hańbą na wieki"?

    Bóg mi świadkiem, że komunizm nigdy nie był mi bliski. Adolf też, choćby z powodu brzydkiego traktowania moich rodaków i mojego kraju, ale czy oni naprawdę, jak to wierzą lemingi i głoszą leberalskie ałtorytety - "przegrali"?!

    Rosja, moim skromnym, przetrzyma. Bez problemu. O ile problemem nie jest, oczywiście, niedobór różowych golarek na głowę... Czy raczej na kuciapę. Ale widzisz... Przekreślam sobie niniejszym (o ile dawno tego nie zrobiłem, albo przed chwilą) szansę na ew. prezydenturę w przyszłości... O stanowisku Genseka ONZ czy innego NATO... No i Unia jeszcze jest, fakt... Nie wspominając...

    Sobie przekreślam, ale powiem, że o ile my także nie pogodzimy się z tym, że różowe golarki nie dla nas, nie dla nas kino domowe, żele do pięt i wożenie dupy na benzynę czy inny olej silnikowy... W co absolutnie oczywiście nie wierzę, by się stało, Spengler nie dopuści... To jesteśmy w dupie po same uszy.

    Nowa chłodna wojna? Tej poprzedniej Zachód wcale nie wygrał, a przynajmniej wcale nie tak doszczętnie, jak sobie bractwo wmawia, no a tę nową, ewentualną, to przegra tak gładko, że aż żal dupę ściska na samą myśl. I nic się na to nie da zrobić, bo ew. zaczątki nowych elit zostaną wytępione zanim pisną. Na to oni mają dość siły, i będą mieli dość zdecydowania, jak im wizja ulicznych latarni w oczy zaświeci. Szkopy też mieli dość siły, by zmasakrować Warszawę, choć było już poniekąd po nich.

    Trza było czytać Ardreya kiedy nawoływałem, lata temu, i kiedy jeszcze było nieco czasu! (To nie akurat do Ciebie, of course. Nie w tym sensie.)

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ się nam zawęziło grono dyskutantów, co nie Tygrysie? Fajnie że pojawił się (nomen omen) Piotr o tajemniczym wyróżniku 34, bo moglibyśmy dyskusję między nami sprowadzić do powoływania się na poprzednie wpisy (np. „koment z dd. mm.rr. z godz.xx”); prawie jak w tym kawale o więźniach, którzy to gdy opowiedzieli sobie już wszystkie kawały, to następnie tylko je ponumerowali i zamiast opowiadania rzucali sobie stosownymi numerami zaśmiewając się do rozpuku…

    Naturalnie, to przedstawienie na wschodzie w ogóle mnie nie rusza. Byłby pełny kabaret gdyby nie to że ofiary, jak zwykle w takich razach, są jednak prawdziwe. Messire Putain, a w zasadzie kolegium, które onegdaj tego ppłk. KGB wybrało, niczego nie stracił - wręcz przeciwnie, jednym pierdnięciem doprowadził bohaterski „Zachód” do masowej sraczki z (jak mówisz Tigre,jak ją nazywali?) żeliwną kanclerzycą(?) Makrelą na czele!(Z resztą stawiam juany przeciw żołędziom, że na tą enerdówę z FDJ są na bank konkretne trzymania w Moskwie, jak i naturalnie na te nasze wszystkie muppet’y z kulawym Red Bólem na czele.)

    Sowieciarze w dupie mają jakiś tam Krym gdy z łapy im żre cała Europa! Wiedziałem, że na własne oczy będę oglądał „Zmierzch Zachodu” ale nie spodziewałem się że będzie to widowisko aż tak żałosne…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że na tego żeliwnego babusa mają całą szafę na Łubiance. W ogóle to po to musieli zrobić tę głaśność und pierierstrojkę, żeby się dorobić dysków USB na 3 TB i tego stwora ubeckie dossier gdzieś się w jednym kawałku zmieściło.

      Kto w końcu zaczął pierdolić, że Putek oderwany od rzerczywistości, jeśli nie to coś? Swoją drogą inni też trzymają facon. Żabojady z tym, że "nic aż takiego się nie dzieje, żeby przerywać współpracę militarną z Rosją", i dalej kacapom najnowszy sprzęt,,,

      A Anglicy, z tym cudownie ujawnionym dokumentem, że to będą blokować "wspólne europejskie nakładanie na Putka sankcji"... Słodkie! Swoją drogą ta śmierć Zachodu będzie o tyle zabawniejsza, że jednak nieco tych Snowdenów się namnożyło. I nawet nie mogę z przekonaniem rzec, że ich nie lubię. Słynna z czasów minionych, wymarzona przez tak wielu, "konwergencja" poczyniła takie postępy, że w sensie "demokratyczności", czy "Zachodniości", Obama niewiele się w sumie różni od Putka, a jeśli, to nie calkiem jednoznacznie na korzyść...

      Tylko stopień spedalenia zdecydowanie ich różni.

      A co do numerowanych dowcipów i tak dalej... Fakt! Nie powiem, żeby mi się jakoś cholernie chciało pisać, ale to co tu się dzieje to już po prostu przygnębia. Gdzie się podziały wszystkie te Mustrumy, Julki Marchewki, tow. Mąki...

      Ale ch... co mi tam. Dzieją się istotniejsze sprawy od mojego biednego blogaska.

      Pzdrwm

      Usuń
    2. Obambo Americano różni się, ale zdecydowanie na niekorzyść! Toż to zwykły chuj do szczania a nie kandydat na Cezara.A Giermańce dostały w arendę od sowietów wszystkie demoludy z ostojropa, które były jakoś tam niepodległe do '39 r.pod warunkiem całkowitego zdemilitaryzowania tej strefy i finito. A w Bolandzie to chyba jeszcze dodatkowo w pakiecie z takim wyszukanym parcianym przemysłem, plus intensywne zalesianie terenu...

      Pytasz gdzie odparowali dyskutanci? No cóż, najwyraźniej gdy dotarło do nich gdzie żyją, to już im się nawet gadać odechciało!

      Z tym Zachodnim zmierzchem to może jeszcze być tak, że te pierdolone komusze pseudomorfozy obejmą go sobie spokojnie w posiadanie bez jednego atomowego wystrzału...

      Usuń
    3. Europa to jasne, że bez jednego wystrzłu. Ew. jakimś Ukraińcom może się skończyć cierpliwość, jakiś Iran, Izrael, Chiny, czy nawet Ameryka mogą się nieco poawanturować. Jednak na Zachodzie wszystko już wydaje się być gotowe.

      Teraz będzie chyba to, czego zapowiedź dostrzegam już od paru lat, i o czym parę razy już tu nawet wspominałem. Czyli Putin pomagający Zachodowi (Europie na razie przede wszystkim) tępić groźny nacjonalizm wraz z faszyzmem.

      Już są jedni, którzy dzielnie bronią własnego na te sprawy monopolu, a Putek wysyłal już tego typu sygnały niejednokrotnie, i tym razem chyba jednak nie da się tego zignorować. Inaczej żywotne interesy Rodzica 1 i Rodzica 2, z przyległościami, mają prawo poczuć się zagrożone.

      Ale będzie! Ale koledzy wyraźnie już zrozumieli, że nie warto tłuc głową w ścianę i pokazywać się w nieodpowiednim towarzystwie na dziwnych blogach. Poza tym małżonka chciałaby jeszcze, póki to możliwe, choćby teoretycznie, zasmakować kafelków łazienkowych i, da Bóg, także różowej golarki do pięt.

      Ej... Jak mówią w cygańskich romansach... Uchniem! (Nie wiem co to znaczy wprawdzie, ale brzmi imponująco.)

      Pzdrwm

      Usuń
  4. Jestem, jestem... tyle że zajęty. Wartościowi ludzie rozmnażać się muszą.

    Tombakowa Makrela? Sprzedajna dziewoja z hakami od pipki po nos. Ostatnio: przeciwna sankcjom przeciwko Poutainie.

    Ostatnia działalność/ręka w nocniku Obamy/Kerry'ego? Lobby Lockheed-Martin/General Dynamics wymusiło.

    A najgorsze jest, że Putka faktycznie mogliby zgasić w trymiga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przygody Casamenta opisane są też w książce "Duch króra Leopolda" -interesująca, a mało znana historia Konga.
    A co do Ukrainy- wciąż nie wiadomo, czy Putin robi dobrą minę do złej gry, czy też mu ustąpią. Chiny też tam mają interesy. Pożyjemy, zobaczymy

    OdpowiedzUsuń