sobota, lipca 05, 2014

Balacha z dosiadu, do cholery!

Bez żadnej kokieterii anonsuję, że w tym wpisie będzie absolutnie nic wiekopomnego, a dla ogromnej większości ludzi to są sprawy zupełnie obce i nieinteresujące. (Dodam jeszcze wykrzyknik, oto on --> !)

Ten wpis to sprawa zasadniczo całkiem prywatna - coś jak intymny pamiętnik pensjonarki, albo inny kalendarzyk małżeński. Po co więc? A nie wolno mi? Zresztą czy ci wszyscy guru od sukcesu i powodzenia w życiu nie uczą, że marzenia i plany się spełniają, o ile się je zapisze? No to właśnie!

* * *

Wczoraj. Zadaniówka. Mam gościa w dosiadzie i on, jak to poczatkujący, odpycha mnie rękami. Każdy wie, że w takiej sytuacji zgrabnie przerzucamy nogę na drugą stronę i fundujemy mu balachę. Balacha z dosiadu - najczęściej kończąca walkę technika kończąca! (Ostatnio widziałem gdzieś taką statystykę. Na pewno nie chodziło o MMA, tylko o czysty grappling, ale tym się tu przecie zajmujemy.)

Jednak gość, choć całkiem zielony, silny był i mało zmęczony, więc jakoś się na tę balachę nie zdobyłem. Chyba mi Mark Hatmaker nieco zamieszał w głowie, swoją nauką, że jak ma się gościa z góry, to trzeba spróbować wszystkiego, zanim się tę górną pozycję poświęci. Tyle że Hark Hatmaker pokazywał przy tym długie sekwencje technik kończących z tego dosiadu, a ja nie miałem wielu pomysłów. (To były zresztą krótkie zadaniówki, ino po 2 minuty.)

Raz wykończyłem gościa Ezekielem, ale to wszystko, a kulaliśmy się z nim chyba ze trzy razy, i ze dwa byłem u góry. Marnie! No to teraz powiedzmy to sobie i niech nam się wbije w jaźń... Panie Tygrys... nieważne że gość jest bykowany... Jeśli spod spodu, z dosiadu, wyciąga łapki do góry - trza mu założyć tę cholerną balachę! (No, chyba że masz pan jakiś lepszy pomysł na daną chwilę.)

 Sztywność tych jego łapek nie powinna stanowić większego problemu w tej sytuacji. Gdyby był cwany i dobry technicznie, mógłby się wykręcić i wybronić, ale samymi sztywnymi łapki - NIE! I tak tej łapki w górze nie utrzyma, kiedy ja się na niej uwieszę i pociągnę z pleców, a to przecież umiem.

Żeby mi więcej takich rzeczy nie było! Zapamiętaj to pan, Panie Tygrys, na wsze czasy! 

triarius

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz