piątek, października 30, 2015

Ja też mogę o imigrantach?

Do Europy codziennie wali tyle egzotycznego luda, że ponoć w rok będzie ich trzy miliony. Potencjalnych chętnych jest tak z 4 - 5 miliardów. Jest to więc zjawisko historyczne - "historiozoficzne" powiedziałbym nawet - o ogromnym znaczeniu i nic już nie będzie takie, jak przedtem. Przyczyna? Jakaś próba interpretacji? Widzę trzy główne możliwości, albo, inaczej na to patrzac - dwie główne, z których jedna też się z kolei rozszczepia na dwie.

* * *

1. Tak się po prostu stało, a Nasi Ukochani Przywódcy, Nasze Merkele Umiłowane, nie potrafią sobie z tym poradzić, choć się starają.

(Czyli coś jak "Obóz świętych" J. Raspaila.) Wydaje mi się to dość mało prawdopodobne. No bo:

a. ktoś tę Arabską Wiosnę przecież niedawno pracowicie rozkręcał, prawda?

(W odróżnieniu od Amerykanów, którzy do Iraku i Afganistanu wpakowali się z czystej buty i złego rozpoznania realiów, jak to u nich, inaczej mówiąc z braku Tygrysizmu Stosowanego, tutaj jednak było inaczej, a my się na tym blogu lata temu przecież zastanawialiśmy "kto za tym stoi, komu to służy". Można sprawdzić. No to i mamy! A nawet jeśli by przyjąć, że w tej wiośnie było sporo spontaniczności, to jednak głównie Zachód robił naloty na i później mordował Kadafiego, prawda? Choć z góry było z grubsza wiadomo, co z tego wyniknąć musi.)

b. innym swego rodzaju argumentem przeciw tej tezie jest to, że media - przynajmniej te, które ja oglądam, czyli CNN, BBC, francuska TV24, francuskojęzyczna TV Monde (jest jeszcze Bloomberg, skoncentrowany na ekonomii, który trzyma się od tych spraw na uboczu), stworzyły jeden front i zgodnie częstują odbiorcę rozkosznymi dzieciaczkami imigrantów, ładnymi dziewczynami, emigranckim nieszczęściem, a do tego plują na wszystkich, którzy nie dostają orgazmu na myśl o zetknięciu się z tymi egzotycznymi gośćmi blisko i już na zawsze.

Sporo ludzi, nawet durnych lemingów, musi być przerażonych, lub co najmniej niechętnych, a słyszą oni o sobie jakimi to są "rasistami", jakie to mają "irracjonalne lęki", oraz że są "ofiarami populistycznej propagandy". (Całkiem co innego bezdennie ufać Merkelom tego świata!) Tak że tu nie chodzi o przypodobanie się odbiorcom, tylko ktoś stara się coś przy pomocy owych mediów osiągnąć i to musiało być jakoś zaaranżowane i zorganizowane sporo czasu temu. A jeśli w mediach są już sami lewacy, no to też komuś było to do czegoś potrzebne i musiało być robione od dawna, a co dopiero postanowione!

Tak że ta akurat możliwość wydaje nam się najmniej ze wszystkich prawdopodobna. Przyjrzyjmy się pozostałym.

* * *

2. Ktoś to robi celowo. Po co? Dlaczego? I tutaj widzę dwie zasadnicze opcje:

a. Miłościwie Nam Panujący* stwierdzili, że opór "materii" (czyli nas) jest już dostatecznie słaby, by móc dokonać finalnego aktu. Jakiego aktu? - spyta ktoś. Aktu rozwalenia struktury społecznej i stworzenia nowego społeczeństwa. Po co? - dopytuje się dalej nasz ciekawski. A po to, by stworzyć Nowego Człowieka, o zaletach mrówki skrzyżowanej z pszczołą i termitem, uspołecznionego jak cholera, ale też w całkiem nowym sensie...

Jak mrówka, termint i pszczoła...** Który będzie grzecznie stał na sztorc, zajmując malutką powierznię, żeby ludziom na drugim końcu globu czegoś tam niepotrzebnie nie utrudniać, czy nie generować, oraz żeby Merkelom Tego Świata prowadzenia Ludzkości do Ziemskiego Raju nie daj (świecki) boże nie komplikować... No i oczywiście będzie tyrać jak stachanowiec, nie oglądając się na wulgarne sprawy w rodzaju tej, że co "mi właściwie z tego?" Nowy człowiek, który grzecznie, nawet jeśli nie od razu z entuzjazmem, podda się aborcji i eutanazji... Te rzeczy. Genialny nowy model (a w tle Oda do Radości).

"No a jakie jest kryterium tego, czy oni już mogą?", spyta ktoś. Właśnie takie - czy już mogą. Czyli czy wtedy prole się zbuntują i wy... powiedzmy... ślą Umiłowanych w kosmos, czy też grzecznie się podporządkują i pomaszerują do klatek. Proste, ale to jest jedno z absolutnie najażniejszych pytań w całej ludzkiej historii.

W tym celu Umiłowani muszą zniszczyć w ludziach, w prolach znaczy, ale proli jest w końcu chyba ponad 99 procent gatunku homo, wszelką indywidualność - indywidualne wady i zalety, etykę, CAŁĄ... Żeby się chamom przestało @#$% mać wydawać, że coś od ich gównianego sumienia i gównianych prywatnych przekonań może zależeć... Mrówka ma być, termit ma być! Ew. pszczoła, ale to melodia przyszłości. Czemu? Bo może nie do końca się udać i wyjdzie osa. Agresywna i niepozbawiona. Np. charakteru. (Tylko... Zaraz! Czy to nie jest przypadkiem to, co właśnie w telewizjach oglądamy?)

Początkiem czego musiało oczywiście być praktycznie już dokonane (w ziemskich przynajmniej kategoriach, jeśli ktoś taki cholernie teologicznie zasadniczy) zniszczenie Katolicyzmu, czyli jedynej religii mającej na Zachodzie istotny wpływ na ludzkie sumienia i przekonania, mające także strukturę i hierarchę (ta hierarchia zresztą, co pośrednio przewidział już choćby Macchiavelli, w końcu musiała się dla katolicyzmu okazać zgubna)...

Katolicyzm i rodzina to były, i są, najwięksi wrogowie tego Nowego Ładu, tej nowej, Utopii. Z tym, że rodzina w bardzo szerokim rozumieniu, bo trzeba tu uwzględnić także sprawy tak podstawowe, w samej biologii osadzone, jak płeć. Walka z tym mogłaby się wydawać o wiele trudniejsza, niż walka z samym Katolicyzmem, ale jednak "sukcesy" na tym polu, od czasu pierwszych sufrażystek, okazały się nieprawdopodobne. (Co też poniekąd Machiavelli, w pewnym stopniu, potrafiłby wyjaśnić. Tam ścisła hierarchia, jak w Persji, tutaj z kolei anarchia, jak w klasycznej Grecji.)

Nie chciałbym się koncentrować na równouprawnieniu jako takim, ale fakt, że wszyscy już bez mrugnięcia okiem łykają rzeczy, które naszym dziadom (i babkom) nawet by się w koszmarym śnie nie pokazały, świadczy do jakiego stopnia oni, ze swoimi metodami, są silni, a jak my, bez żadnych metod, jesteśmy słabi.

No więc, hipoteza jest taka, że oni w końcu, po długotrwałym przygotowaniu ogniowym i wojnie podjazdowej, postanowili przejść do ostatecznego szturmu, rozwalić "wszystko co stare", stworzyć nie tyle "nowe" - nie od razu w każdym razie - ale burdel i wojnę każdego z każdym, w którym oni będą sobie spokojnie rządzić, no bo, nie oszukujmy się, takie wielomilionowe społeczeństwa w wielomilionowych miastach bez biurokracji żyć nie potrafi (obiektywnie, a jeszcze bardziej subiektywnie, bo tak zostały te społeczeństwa wychowane, i nie bez przyczyny), więc biurokracja, ta mniej lub bardziej globalna, a o to tu przecie chodzi, będzie sobie rządziła niemal do woli, co najwyżej napuszczając jednych (islamistów) na drugich (biedne post-chrześcijańskie prole, w większości białe, ale tu nie o kolor chodzi).

A te biurokracje to wszystkie te Sorosy, Merkele, Obamy... Z tego co widać, bo nieco z tyłu jest tego jeszcze sporo, narybku, resortowych dzieci różnych fajnych resortów, i po prostu agentów paru specjalnych państw.

*

b. Ktoś to robi celowo, ale wcale nie dlatego, że postanowił sprawę (budowania Nowego Ładu i WYEWOLUOWYWANIE Nowego Człowieka) szybko, wedle własnych pragnień, zakończyć, tylko wręcz przeciwnie - dlatego, że mu się ten projekt zaczął nagle sypać i, nie mając niejako wiele do stracenia, zagrał va banque, gambitowo. Bardzo by to było optymistyczne przypuszczenie, a my tu raczej z optymizmem staramy się nie przesadzać, z założenia, ale teoretycznie nie jest to całkiem niemożliwe, że...

Lud się budzi i otwiera oczy, w których maluje się przerażenie i/lub obrzydzenie, nie-takie partie zdobywają coraz większą popularność, że fakt upadania "kapitalizmu" dotarł nawet do co mniej durnych wśród Miłościwie Nam Panującej Elity, w związku z tym wpadli oni, że dalsze przekupywanie leminga za jego własne (?) ciężko zarobione może napotykać trudności... Więc, jak się rzekło, zagrali gambitowo, robiąc burdel i (obiecywany już wielokrotnie na tym blogu) Armageddon - wiedząc, że jeśli ktoś, to RZĄD SIĘ WYŻYWI, a na pewno nie nieszczęsne prole. Głodne i bez przerwy w śmiertelnym uścisku z islamistami.

Zresztą nawet przy założeniu - absurdalnym - że wśród tych imigrantów - nie ma ani jednego islamisty (i jeszcze absurdalniejszym), że takich nie będzie w następnych pokoleniach, to same konflikty kulturowe tego "multi-kulti" wygenerują taki burdel, taki syf, że Kochana Elita na pewno będzie robić za stado aniołów, tu przykladając kompresy, tu pouczając, tu łagodnie karcąc... Czasem ktoś bez śladu zniknie, czasem ktoś bez pozostawienia listu skończy z sobą w piątkowy wieczór. Plus oczywiście hunwejbiny - lewaccy harcownicy, bez których żadna totalitarna władza się nie obejdzie.

W każdym razie dla Elity, dla Władzy Naszej Ukochanej, byłaby w tym jakaś nadzieja, a nawet sporo - w porównaniu z sytuacją, ogromnie oczywiście hipotetyczną, że nagle oto Leming przejrzał na oczy i zapałał do Władzy Naszej Ukochanej i ogólnie do Postępu z wizją Ziemskiego Raju niechęcią.


Przedstawiłem wszystkie hipotezy, jakie mi przychodzą w tej chwili do głowy, a gdyby mnie ktoś naciskał, to powiem, że najbardziej prawdopodobna wydaje mi się hipoteza 2a. Najbardziej ponura, najbardziej pesymistyczna, ale takie właśnie jest życie. Mogę się oczywiście w tej kwestii mylić, a jeśli prawdziwą okazałaby się hipoteza 2b, no to mamy jeszcze szansę. Nie wiem czy na pewno Zachodnia Europa, ale Polska. I to się liczy! Tyle że szansę Polska ma jedynie przy absolutnie znakomitym rozgrywaniu tych spraw. (Nic w tym nadzwyczajnego, bo tak jest przeważnie, ale u nas zdarza się to ostatnio niezwykle rzadko.)

-----------------------------------------
* Swoją drogą, to klasowe podejście wszechobecne  na tym blogu - takie nieprawicowe, prawda? Miłościwie Nam Panujący z jednej strony, Prole, czyli my, z drugiej. Co innego miliony rąk, miliony serc budujących Świetlaną Wolnorynkową Przyszłość, ach!

** Czytać Ardreya, do kurwy nędzy!

triarius

P.S. A tak na boku, to, gdyby Nasi Umiłowani rzeczywiście mieli zawracać tych wszystkich młodych byczków o ewidentnie ekonomicznych motywach do ich domowych pieleszy (w co serdecznie wątpię, bo to by wymagalo m.in. jaj) - do kogo by te byczki wtedy poszły po powrocie pociechę? Uwzględniając ich piekące uczucie zawodu i krzywdy (jak by irrracjonalne nie było, to nie ma znaczenia), oraz fakt, że posprzedawali dobytek, zmarnowali masę forsy i przeżyli sporo ciężkich chwil, żeby do tego raju Mamy Merkeli dotrzeć.

(Amalryk ma oczywiście rację, że partyzantka, niemal z definicji, niemal nigdy nie może CZYSTO MILITARNIE, zwyciężyć regularnej armii, która już zdołała przecież opanować jej kraj itd. - ale z uwzgędnieniem takich właśnie różnych poza-militarnych spraw, to jak najbardziej może, i wiele razy już to mieliśmy w historii.)

17 komentarzy:

  1. Wiele możliwych scenariuszy jeszcze możliwych.

    Np. Edward I powiedziałby nie proście, bo będzie wam dane i uśmiechnąłby się do pani kanclerz.

    Buziaczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze coś... Całujemy się erotycznie, lirycznie, czy jak Breżniew z Honeckerem?

      Pzdrwm

      Usuń
  2. Nie do końca Cię zrozumiałem. Widzisz jakieś inne możliwości, niż 1. nie potrafią zapobiec (fakt, że to buce czystej wody)l 2. robią to celowo? Oczywiście ci nasi Umiłowani to nie jest jakaś jednorodna siła, ale jakoś to trza analizować, więc upraszczamy i stosujemy modele. Oczywiście - może jeszcze istnieje taka opcja, że ktoś tych imigrantów do Europy podsyła, ale to wchodzi w skład albo 1. albo 2. - zależnie od tego, czy to jakiś zewnętrzny Putin, czy też wewnętrzny Soros.

    Tak to widzę. A co do Edwarta I to już całkiem nie zrozumiałem. Chyba że mówimy o Gierku? Ale to też nie do końca rozumiem. ;-)

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  3. Kto, co, jak, dlaczego itd. to domeny Dorosłego lub Rodzica są a tu o wydobycie Dziecka chodzi. Fakt, Snickers to paskuda ale chałwę wirtualnie jak przesłać? Stąd i buziaczki, wirtualne, uwierz proszę, dasz radę, "Ala ma kota, kot ma Alę", już to łapiesz, czyż nie?
    Nie wiesz kto, co, jak i dlaczego ale masz wygrać i im dowalić, to przecież Twój Zwykły Dzień w Szkole.
    Ani Dorosły ani Rodzic, to Dziecko musi sobie uświadomić: w czym problem?

    OdpowiedzUsuń
  4. Cmss widzę wsiąkł na dobre w analizę transakcyjną, stąd próby wydobycia Dziecka z psychiki Pana Tygrysa. Pewnie myślał o "Młocie na Szkotów" angielskim królu Edwardzie I (IV).
    Tawariszcz Mąka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Analiza transakcyjna służy za ścieżkę jeno :)
      Indoktrynacja, to jest to, co cwane i przyzwoicie dziane typy Dorosłemu i Rodzicowi czynią. Naiwnością sądzić, że całkiem bez rezultatu. Dziecko z istoty rzeczy immunizowane jest, stąd warto w ciekawej sytuacj przywołać. Fakt, pewnej kontrolowanej schizo wymaga, ale świadomość w czym problem czasem i rozwiązanie podsuwa.
      Z taką pewną nieśmiałością potwierdzam trafienie:
      watch?v=bK6fTU4OXzQ

      Solidnym trudno zrozumieć, że mózg jest narzędziem, jak i pogrzebacz skądinąd :). Jako pomnik liczą na młodzież szkolną ale ignorują gołębie.

      Usuń
    2. (Ale mamy cudne drzewko, nie? Dzięki ci guglu!)

      Mam rozumieć, że się uważasz za takiego gołębia i chronisz mnie przed złudzeniami na temat pomników i dziatwy szkolnej? Nie mam takich złudzeń, to raz, a dwa - nie bądź AŻ tak skromny und samokrytyczny (Rodzic?)!

      Jako rzekłem - chlebem i solą! Możesz sobie dalej. To raczej zresztą ten no... Sam wiesz - ten od Kołakowskiego, ideał filozofa. (Dziatwa szkolna już niecierpliwie przebiera nóżkami.)

      Jedyny problem, że ja Cię często całkiem po prostu nie rozumiem. Jeśli oczywiście masz coś w miarę konkretnego do zakomunikowania, a nie np. że uznałeś iż potrzebny nam tutaj biały (lub różowy) szum.

      Ale i tak - chlebem i solą, prosiemy o więcej!

      Pzdrwm

      Usuń
  5. @ Towarzysz Mąka

    Myślałem, że mu chodzi o Edwarda I - który miałby mnie chyba tępić, jak Szkota. Innej interpretacji nie widzę. Tyle że ja highlander, a tam Edzio nawet chyba nie dotarł. Zresztą czy Cmss'owi nie jest o wiele bliżej do Edwarda numer 2?

    Też chciałem go spytać, czy się nie zapętlił przypadkiem w analizie transakcyjnej. Która jest fajna, jako np. metoda uczenia dzieci w liceum podstaw praktycznej psychologii, bo z innymi jej wartościami bym nie przesadzał. Zresztą nie ze mną te numery - w młodości chciałem być psychologiem.

    W świecie akademickim i sejmie dzieją się, sądząc z Twoich słów, jakieś straszne rzeczy, choć do mnie to słabo dotychczas dociera. Natomiast rewolucja GPS'a - TO jest coś, czym bym się naprawdę radził przejąć! Instalować okiennice, szarpać szarpie, łapać kury, mieszać proch, zbierać guziki i ćwieki do garłaczy! Nie żartuję.

    Unia? A co to takiego?

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  6. @ Cmss

    Mam nadzieję, że Cię nie urażę - bo wiesz, my tu chlebem i solą, hałwa jak najbardziej, a nawet i Snickers, gdybym uwierzył, że to naprawdę, to bym skakał pod niebiosa. Itd.

    Ale mam pytanie... Czy Ty nie jesteś czasem mroczną stroną Św.P. Hrabiego Ponimirskiego, który nam uciekł na wyspy, pozostawiając nas w nieutulonym? Albo, w wersji mini, jego złym bliźniakiem? Pewnie się nie domyślisz, dlaczego pytam, ale jakoś tak od dawna odbieram Cię jak coś, co by nieodżałowany Hrabia rzekł, gdyby chciał być zlośliwy/nieprzesadnie miły. A z drugiej strony trudno mi uwierzyć, że Hrabia całkiem już mnie nie czyta, a jeśli czyta, to nie komęta.

    Te rzeczy. Całuję Cię czule w nos i dzielę się monstrualnie wielkim kawałkiem wirtualnej hałwy.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do Stevensona to stwierdzę, że Jeżeli tak było, to by mogło tak być; a gdyby tak było, to byłoby; ale że tak nie ma, więc nie jest. To się nazywa logika!

      Usuń
    2. Teza 4.116 ; " Cokolwiek da się w ogóle pomyśleć, da się jasno pomyśleć. Co się da powiedzieć, da się jasno powiedzieć." - to jest logika!

      Usuń
    3. "My life seem right" chyba. Nie ma jak popiskujący Alzheimer!

      Pzdrwm

      Usuń
  7. @ Anonimowy

    Mówimy o Teofilo Stevensonie? On tak powiedział?

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  8. @ Amalryk

    Mam to odebrać jako przyganę? Nie rozumiem jak to zastosować do własnego @#$%^ życia. Pomożesz?

    Ale poważnie (bo czasami sobie żartujemy, a Czubaszka niech pokręci) - masz jakiś osobisty kontakt? Chciałem pogadać o dawnych czasach, a konkretnie o takiej jednej sprawie, w której zdajesz się być genetycznie uwarunkowanym ekspertem. Może nie genetycznie, sorry, ale wiesz - per familiam.

    Takie mi różne myśli przyszły do głowy i tylko Ty... Only you can make my cośtam right, only you and you alone treat me like you do, it's my dream come true - my own and only yooooouuuuuu!

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam pocztę. Czy ty mnie aby nie przeceniasz? Trochę plotek i takich tam sobie bezpieczniackich opowiesci ależ mi ekspertyza...

      Usuń
    2. @ Amalryk

      OK, skromność to piękna cecha (u ludzi, którzy w żaden inny sposób nie potrafią na siebie zwrócić uwagi, jako rzecze Oscar Wilde i ja akurat tu bym go poparł), ale kogo ja Twoim skromnym mam poprosić o intuicyjną ekspertyzę? Kiszczak akurat zdechł. Tu chodzi o moją @#$% osobistą przeszłość i co się działo za kotarą.

      Pzdrwm

      Usuń
    3. Czesław był zszedł, ale to bez znaczenia - oni wszyscy prawdę mówili tylko wtedy gdy niosło to im jakakolwiek korzyść. Podaj adres to sobie pogaworzymy ale nic nie obiecuję, i słowa dotrzymam!

      Usuń