sobota, listopada 14, 2015

Zagadka (listopad 2015)

Jak się nazywa jedyne zapewne we wszechświecie medium (podaj także adres internetowy), które nie musi się niczego na gwałt uczyć, kiedy coś gdzieś pierdolnie, nie musi nic na gwałt odkrywać, nie musi zmieniać narracji i wycofywać się raczkiem z poprzednich mądrości, które ma tło od lat pięknie w kolorkach namalowane i zagruntowane na kilometry w głąb, a na tym tle z grubsza naszkicowane wszystko, co się może jeszcze wydarzyć? Dla ułatwienia podam, że to blog.

Pokażcie mi co w miarę konkretnego potrafili kiedykolwiek z przyszłości przewidzieć czciciele Konecznego (że o Toynbeem litościwie nie wspomnę), Coryllus (mimo jego ewidentnych zalet) z całą swą wierną trzódką, współczesna prawica (?) w wersji "pospolita odmiana ogrodowa"... Nie mówiąc już o lewiźnie, z agenturą na czele, że już nazwisk nie będę przytaczał. I ktokolwiek inny zresztą. No? Umie ktoś podać jakikolwiek przykład?

Pytanie dodatkowe brzmi tak: w jaki to niezłomny oręż jest to medium, czyli ten blog, skoro już to ujawniliśmy, jest wyposażony, że taki... Well, bezkonkurencyjny - trzeba to chyba określić. No więc? (Chodzi o oręż INTELEKTUALNY, lewizno, donosiciele, służby, hiperkomputery Obamy i cała reszto. To na razie ponoć jeszcze wolno.)

Żal mi oczywiście tych ofiar, wcale nie wydaje mi się to wszystko wesołe, ale intelektualną satysfakcję mam chyba prawo mieć. A jeśli ktoś ma wątpliwości, albo chce się bliżej zapoznać z tym, co tu się przez te lata mówiło (ew. pomijając dowcipasy i natchnioną elokwencję na poboczne tematy, czego też tutaj niemało się znajdzie, mea culpa... a może nie culpa?), to, z całą wrodzoną skromnością, zachęcam do poczytania rzeczy sprzed tygodni, miesięcy i lat. Można też zapolemizować, czemu nie!

triarius

P.S. 1 A przy okazji - żegnaj Merkelo! (Nie żebyś była aż taka ważna, ale od czegoś w końcu musi się zacząć.)

P.S. 2 Chciałem napisać, że Kurak w tej proroczej kategorii nie startuje, więc do niego trudno mieć o brak proroczych talentów pretensję, ale wszedłem właśnie do niego i widzę, że jednak się wysilił i bredzi jak poplątany. Są i "kozie syny" i sugerowanie, że ci ludzie są od nas w jakiś sposób z urodzenia głupsi.

Obawiam się, drogie lemingi, droga "prawico" pospolita odmiana ogrodowa, drogie Kuraki, że oni, przy wszystkich swoich ewidentnych wadach i oczywiście przy tym, że są naszymi - a nie tylko Szczuk i Śród - śmiertelnymi wrogiami, są od obecnych ludzi Zachodu o wiele inteligentniejsi, mają w każdym razie działającą hierarchię intelektualną, dyscyplinę... Że o innych ich zaletach, a naszych wadach, nie wspomnę. No a swoje własne cele to oni realizują jak złoto, w odróżnieniu od nas na przykład. Ktoś ma inne zdanie?

Monteverdi bije - przynajmniej dla nas, i tak musi być - na łeb wszystko co i stworzyli, prawdziwy katolicyzm (którego już praktycznie nie ma) bije na łeb islam... To są nasze ziemie i nasza cywilizacja, i powinniśmy ich bronić bez żadnych absolutnie ograniczeń i wiązania sobie rąk... Ale brenzlowanie się łatwym optymizmem, że my cudne ptacy, a oni kozie syny, to idiotyzm i pedalstwo!

To nie nimi, a nami rządzą teraz Tuski, Merkele, Hollandy, Środy i Biedronie, a my to łykamy jak pelikany i prosimy o jeszcze. Oni też nie uparli się, żeby za wszelką cenę żyć wiecznie - mówimy o zwykłym ziemskim życiu, nie o zbawieniu wiecznym - żeby się potem potulnie, w imię szemranego "humanizmu", dawać w szpitalu likwidować zastrzykiem fenolu. I dawać likwidować swoich bliskich. Długo by jeszcze można. Nikt mi nie może zarzucić, że islam mi się podoba - bo choćby same te ich brody są obrzydliwe - ale brenzlować się też warto z sensem!

Więc radziłbym puknąć się w głowę, mocno, a kiedy przestanie boleć, zająć się jakimś czymś, co by mogło nas, i naszą cywilizację, z Polską na czele, obronić. Czyli coś z fizkulturą, kontaktami międzyludzkimi, walką w terenie miejskim... Lub ew. nauczyć się łaciny albo konktrapunktu - to też NASZE i PRZECIW NIM. Co do mnie, wolałbym być synem kozy, niż np. poddanym Tuska czy innej Środy.

Nienawidzisz wroga? Zadbaj o to, byś był w stanie go pokonać? Pokonałeś i nadal nienawidzisz? Zatańcz na jego grobie, przeleć jego żonę, córki i babcię. Ale opluwanie go na blogu, nie robiąc absolutnie nic, co by mogło zwiększyć twoje - nasze - szanse na zwycięstwo, to pedalstwo i tyle.

Zresztą, w tych pedalskich czasach mało kto o tym wie, wroga wcale nie trzeba koniecznie nienawidzić - wystarczy go zwalaczać, bo od tego właśnie jest wrogiem. Bez nienawiści i na miazgę. Tak jest najlepiej i najwznioślej. Nienawiść zatruwa, zawsze, podczas gdy walka daje siłę i uszlachetnia.

(A tak przy okazji, to można nie mieć do kogoś żadnych negatywnych uczuć i mimo to nie chcieć go w swoim wyrku, czy w swoim kraju. "Nic do gościa nie mam, życzę mu wszystkiego dobrego, ale z daleka." Oczywiście inaczej jest, jeśli ulegniemy moralnemu terrorowi lewizny, któremu większość ludzi już chyba dawno uległa, sądząc z bełkotu, który się z różnych stron rozlega.)

Choć można i z nienawiścią, skoro inaczej się nie da. W każdym razie generowanie w sobie na siłę pogardy wobec niebezpiecznego wroga jest durne, choćby dlatego, że pogarda ma się tendencję rozlewać na inne sprawy i zaraz zaczyna nam się wydawać, że wróg jest przecie słaby, a zwycięstwo z Boskiego wyroku nasze - ponieważ inaczej być po prostu nie może, więc nie musimy się nawet wysilać.

Podczas gdy naprawdę to byle Tusk, byle Kopacz, byle Merkel, wystarcza, by nas raz za razem upodlać. Itd. Więc wymysły rodem z targowiska, kiedy wróg akurat nie słyszy, i wmawianie sobie, że mamy z góry zwycięstwo, bośmy przecie cudne ptacy, a oni to dno, co widać gołym, w niczym tu nie pomagą, a raczej przeciwnie.

P.S. 3 I oczywiście ŻADNYCH (NOWYCH) MUZUŁMANÓW W POLSCE! Unia niech sobie... Sami wiecie.

P.S. 4 Ale mamy Post Scripta! Chciałem króciutko i w miarę żartobliwie, ale się nie dało. Kurak mnie sprowokował i napisałem cały tekst w postaci Post Scriptów. Nie ma jak wynalazki literackie! (Nobel! Gdzie jest Nobel? Czy Nobel mnie słyszy?!)

14 komentarzy:

  1. Andrzej "Bobola" Alterberger ma podobne do Tygrysich refleksje o wyższości dżihadystów nad AKowcami i GLowcami:
    "Oglądając zdjęcia z czasu akcji paryskiej przyszło mi jednak na myśl to o ile sprawniejsi w ataku partyzanckim są owi ciemni Arabowie od wykonawców na przykład głośnego zamachu na gen. Kutschere w Warszawie. Oczywiście atak na generała policji -osobę chronioną- nie był formą masowego terroru z jakim mamy do czynienia tutaj. Nie mniej jednak podobne akcje losowej likwidacji niemieckiej ludności w miastach o miesznym składzie ludnościowym mogłyby być wykonane także w Polsce w czasie II wojny światowej. "

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezu, ale jedzie! Ja bym się tak bał publicznie. I tak ładuję, ale trochę jednak muszę się czaić, bo byłoby gorzej niż z Nickiem. (Swoją drogą http://nicek.info, nasza codzienna porcja zdrowego optymizmu, znowu online, choć chwilowo bez wielkiej treści.)

      Pzdrwm

      Usuń
  2. Zamiast lekceważyć przeciwnika, lepiej się przygotować strzelając na strzelnicy z własnego "czarnoprochowca"...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jasne, czarnoprochowiec jest o wiele lepszy niż nic, ale nie zapominajmy o taktycznych długopisach, butach, pałkach teleskopowych (to się nie tak używa, jak się może wydawać!), no i walce w terenie miejskim. A, co najmniej do tego ostatniego, potrzeba realnych kontaktów z innymi - nie przez komórkę, nie przez internet... A z tym jest dziś cholerny problem. Nawet z tym, zgroza!

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  4. To drzewko tutaj to naprawdę jest dno! (Choć tym razem to był chyba mój błąd, tyle że b. łatwy tu do popelnienia - kolejny minus dla Gugla.)

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak czytam, zrozumienie W czym jest problem za trudne, czyż nie?

    Cóż, paraliż postępowy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W niektórych przypadkach nawet skonstruowanie prostego a zrozumiałego zdania wydaje się za trudne. Jak na przykład w tym. Mógłbyś ew. łaskawie wyjaśnić o co chodzi?

      Pzdrwm

      Usuń
  6. O ile pamiętam dywagowaliśmy u Ciebie nie tak znowu dawno nad tą pokraczną hucpą pod wziętym od czapy tytułem "Je sui Charlie", na okoliczność rozstrzelania bazgrolantów z jakiegoś plugawego szmatławca "Charlie Ebdo", czy jakoś tak.
    Wówczas cała moja sympatia była po stronie egzekutorów, gdyż nie dość że lojalnie tamtejszych pornografów uprzedzili o konsekwencjach, to zarazem oszczędzili osoby postronne, a za swój czyn odważnie zapłacili życiem.
    Po tem był ten żałosny spęd którym się onanizowali funkcjonariusze publikatorów naszej zdychającej w skowycie cywilizacji...

    Teraz już widzę że sprawy idą i szerzej i żwawiej ; szahid pakuje się w tłum i hajda! zabiera go wraz z sobą w podróż do wieczności - cóż słabość ofiar prowokuje i podnieca (czyż nie stworzyliśmy na ten temat całej nauki pn wiktymologia?). I mimo nieszczególnie rycerskiej metody, nie jestem jakimś obsranym ze strachu propagandzistą, który by nie potrafił zauważyć determinacji i heroicznej odwagi u tych młodych chłopaków idących śmiało w śmierć na te swoje lat dwadzieścia kilka... A naprzeciwko całe uzbrojone, szkolone latami bataliony mogą sobie na koniec co najwyżej pobiegać po pobojowisku - oj szaro coś to widzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam oczywiście podobnie, ale sza, bo i tak tańczymy na cienkiej linie, rozciągniętej nad wulkanem... I to nie jest taniec po różach! Wezmą się teraz za integrowanie społeczeństwa, za walkę z ekstremistami z lewa i prawa, to se poblogujemy.

      Swoją drogą były ekstremista Nicek jednak NIE wraca. Gadałem z nim wczoraj i okazało się, że gość już dawno sprzedał tę domenę. (Gdybym był Gazownikiem, to bym ją za sporą nawet forsę odkupił, ale może tego nie czytają, albo ich nie stać. Ja cholera mam inaczej - nie dojem, ale domeny nie odpuszczam.)

      Pzdrwm

      Usuń
    2. A chuj z nimi tańcował! Z biegiem lat zaczynam zauważać u siebie, w drodze reakcji zapewne na ten obiecany koniec historii i jakże radosny rozwój społeczeństwa otwartego (franco modo) , znaczne zaostrzenie kursu (zapewne nie bez znaczenia jest tu też malejąca preferencja czasowa) więc niech mnie nie wkurwiają...

      A były ekstremista Nicek, jak tam? Włączył się już był dynamicznie w budowanie V RP, czy której tam? ( bo się trochę już pogubiłem ...)

      Usuń
    3. @ Amalryk

      Że chuj z nimi to fakt, ale ja jakiś tak od dawna nastawiłem się na współpracę z hipotetyczną inteligencją hipotetycznego Czytelnika i wielu kropek nad i nie stawiam. Mimo to sam, jak pamętam, czasem się dziwiłeś, że mi jeszcze pozwalają.

      No i tak doszliśmy do Nicka... Gadałem z nim przedwczoraj, jeśli tak można nazwać wymianę paru esemesów, i okazuje się, że fałszywy alarm. Nicuś V R.P. ma chyba w dupie, a domenę dawno już sprzedał. Co mnie nieco... dziwi? martwi? - jakoś tak... Ja, nawet niedojadający, staram się moje domeny utrzymać, to tak, jak kiedy komuś uratujesz życie i potem musisz o niego dbać na wieki wieków. A bardziej serio, to nie chciałbym, żeby mi ktoś tam coś potem wypisywał. I te rzeczy.

      Więc, krótko mówiąc, optymizmu nie budiet - musicie się zadowalać tym tutaj! ;-)

      Pzdrwm

      Usuń
  7. Zanosi się chwilowo na to, że w naszym nieszczęsnym bantustanie jeszcze przez czas jakiś Ci pozwolą. Jeżeli wyrokowiec Kamiński ma jakieś zaplecze i polot, to mam nadzieję że rozpierdoli w pizdu ten śmieszny szemrany pierdolnik, którego otacza jakiś spreparowany przez gazeciarzy i innych medialnych szmaciarzy tajemniczy charme, mitycznych "służb".

    A więc ekstremista-idealista Nicek okazał się być członkiem załogi krążownika "Kasa Misiu kasa"? Cóż, przyroda!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Niech Szanowny Tygrys pozna amerbroker(G. Nowak) , albo chociaż anonima z wykresygiełdowe, a potem zadaje zagadki. Bo może się rozczarować odpowiedzią.

    OdpowiedzUsuń