piątek, marca 18, 2016

Rozmyślania z banjem na kolanie

Siedziałem sobie luźno, niczym król, w fotelu, brzdąkając na moim banjo - już to "The Lilting Bunshee", już to "King of the Fairies", już to "Harvest Home". Ponieważ mam cholernie podzielną uwagę i mózg chodzi mi 800-1800 razy szybciej, niż u przeciętnych ludzi (w istocie to nie wiem, ile w tym prawdy, ale tak kiedyś wyczytałem o dyslektykach i coś tam w tym może być), więc sobie przy tym rozmyślałem, a żem Tygrysista, więc i rozmyślanie było tygrysiczne. (Czyli takie, jakim każde rozmyślanie być powinno, ale do tego niestety daleka droga. U was, ludkowie, znaczy, bo u mnie nie ma z tym problemu.)

* * *

Tu będzie dygresja - kompletnie obok tematu, ale cholernie ważna sprawa i trzeba sobie w końcu to wyjaśnić. Otóż... Podoba mi się moje miano "Pan Tygrys" (tak Jarecki cholernie dawno, jeszcze na Prawica-niet, mnie nazwał, z powodu Błękitka oczywiście, za co mu wieczna chwała i nagroda w Niebiesiech), a nazwa "Tygrysizm" jest bardziej chwytliwa od "SAT", krótsza i słodsza od jej pełnej wersji ("Spengleryzm-Ardreyizm-Tygrysizm", zresztą tutaj znowu mamy "Tygrysizm"), no a "Młody Spengleryzm" to był w sumie żart z początków naszej na niwie działalności, bo ja naprawdę młody już nie jestem i nikogo też z powodu zgrzybiałego wieku przecie odpędzać nie będę.

Jednak niedługo po tym, jak swoją filozofię nazwałem "Tygrysizmem" zorientowałem się, że, choć nieczęsto, jednak daje się w świecie, także w sieci, znaleźć innych "Tygrysistów", i to są nieszczęsne ogłupione głupki, alternatywnie ubeckie syny, wyznające doktryny stręczone przez niejakiego Krzeczkowskiego, o którym ładnie napisał, niczego nie pozostawiając mglistym domysłom, Coryllus (i tutaj akurat nie mam wątpliwości, że nie snuje własnych sennych majaków, jak w paru innych miejscach).

Ja też zresztą tutaj kiedyś, na podstawie tego właśnie tekstu Koryły, napisałem, bo to sprawa zaiste wstrząsająca. Ten Krzeczkowski był po prostu kacapski agent - który "podziękował za współpracę, bo mu się nie podobała sowietyzacja polskiej armii" (paczpan!) i zaczął tłumaczyć książki, dla chleba, a w wolnym czasie wychowywać młodzież...

Do jego wychwanków należą np. Wołek, Hall, Wielomski (chyba też trochę K*win)... Z tego co kojarzę to "Ruch Młodej Polski" był zapłodniony jego (ach!) ideami... A więc i... poniekąd Tusk... Fajnie? I  pisać też własne rzeczy zaczął, po tym jak się z własnej woli, pod wpływem moralnego impulsu, a jakże, rozstał z LWP i ruską agenturą, Które to rzeczy mu, o dziwo, w tym prlu wydawali. Krótko mówiąc Ojciec i Stwórca polskiej powojennej prawicy. Chyba wszystko jasne?

No i paskudna sprawa jest taka, że ten Krzeczkowski... Pedał skądinąd, choć przecie jakoś tę młodzież - i to JAKĄ! - musiał do siebie przyciągać, prawda, więc Sherlock by się sam tego domyślił. No i w końcu mu wydawali, dawali zlecenia... Na zarobek znaczy. Starczy! Więc ten Krzeczkowski nosił wśród tych swoich słodkich chłopaczków ksywę "Tygrys"...

Ciekawe dlaczego, ale już tego chyba dziś nie dojdziemy, a jego ideologia, wyrażona, jak czytałem, w książce o uwodzicielskim zaiste tytule "Proste prawdy", nosi w związku z tym uwodzicielskie miano "Tygrysizmu". Nie "stosowanego", ale jednak "Tygrysizmu". ("Stosowany" to jest Marksizm/Leninizm, stąd nasz drobny żarcik, któren jednak stał się po jakimś czasie rzeczywistością, ach!)

Swego czasu, lata temu, szukałem w Googlu co jest w sieci o "Tygrysiźmie" i znalazłem dwoje młodych ludzi, osobno, którzy się do wyznawania "Tygrysizmu" przyznawali. Najpierw się dziko ucieszyłem... (Swoją drogą - co byście powiedzieli na tygrysiczne koszulki na to lato? Nosiłby to ktoś? Dałaby mu żona na kupienie takiej? Jak was znam, to pewno pytam bez sensu.)

Ucieszyłem się, a zaraz potem dowiedziałem się o tym Krzeczkowskim i humor mi się nieco zepsuł. Tylko dwóch, jakichś nieznaczących lemingów na Fejzbukach, ale - choć moim skromnym, nawet z tą niesamowitą popularnością mojego bloga, miałbym szansę tamten fałszywy sowiecki "Tygrysizm" przykryć czapkami, tylko trzeba jednak pamiętać, że on istnieje... A w każdym razie udaje że istnieje - ten "inny Tygrysizm", fałszywy do szpiku kości, Z KTÓRYM MY ABSOLUTNIE NIC WSPÓLNEGO NIE MAMY... I to by było na tyle tej dygresji.

* * *

Kiedy tak w końcu wróciliśmy to wątku głównego, widzimy, że długie nam się to zdążyło zrobić, zresztą jedną b. ważną sprawę sobie już wyjaśniliśmy, więc nasz wątek główny odłożymy sobie na zaś, niewykluczone że na Św. Nigdy, czyniąc z tego wpisu pierwszy (i niewykluczone jedyny) odcinek czegoś co naprawdę warto by było powiedzieć, bo to poniekąd wstęp do propedeutyki Tygrysizmu (tego PRAWDZIWEGO I NASZEGO), choć zaczyna się od Fairies i Banshees wybrzdąkiwanych na tenorowym banjo i ogólnie, jak to u nas miałby formę lekką i gawędziarską, chwilami zaś może nawet i figlarną.

* * *

A gdyby ktoś chciał wiedzieć o jakie banjo chodzi, to niech sobie poszuka na YT "Irish banjo", albo kliknie na linek poniżej. To wprawdzie nie ja, ale o takie coś właśnie chodzi. (Jak coś, to ja nie jestem gorszy od tych ludzi, od tej kobiety od "Króla wróżek" nawet zdecydowanie lepszy, choć fakt, że ta piękna melodia akurat na tenorowym banjo niespecjalnie leży pod palcami. No i ja poza tym gram też na paru innych rzeczach. Fakt, że istnieją zawodowcy jeszcze o wiele lepsi. Na razie.) Tu macie linki:

https://www.youtube.com/watch?v=BzQa1xgUIIE

https://www.youtube.com/watch?v=8Oburlh8BwY

https://www.youtube.com/watch?v=W65ja1OrDpc

Tak więc, na razie ¡Hasta la próxima! (I pamiętajcie o tym fałszywym "Tygrysiźmie"! Przynajmniej dopóki cały świat o nim nie zapomni, o co się powinniście modlić.)

triarius

14 komentarzy:

  1. Hej, Amalryk, jesteś tam? Pytam Cię jako eksperta... Oglądam jak ta dzielna belgijska policja, opatulona i opancerzona niczym szkopski SuperTiger z wiadomych czasów, celuje gdzieś w górę Z BRONI KRÓTKIEJ, a nie z czegoś celniejszego i o większej sile rażenia?

    W dodatku te ich pistoleciki, fakt że z laserowymi wskaznikami, jak na jakiejś prelekcji, mają takie krócieńkie te lufy - przecież oni ich pod marynarką nie musza chować, więc mogłyby mieć je przyzwoitej długości, nie mówię John Holmes, ale normalne.

    Hę? No i oczywiście Pzdrw

    OdpowiedzUsuń
  2. Uzupełnienie... Chodzi o nieprzebijanie celu? Faktycznie jest tam paru z pistoletami maszynowymi, choć większość ma pistoleciki, tyle że z długimi magazynkami, więc zapewne też z ogniem ciągłym.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee... pistolet, z czy bez laserowego znacznika celu, to tylko na krótkie dystanse (w/g amerykańskiej policji większość przypadków ich użycia w praktyce to dystans ponizej ...10m)

      Co zaś do "nieprzebijania", to jest sprawa amunicji a nie broni - tzw amunicji niepenetrujacej, innej do zastosowania dla pistoletów czy rewolwerów (do uzycia w zamkniętych pomieszczeniach) innej na dłuższy dystans do tłumienia rozruchów ulicznych, najczęściej strzelby gładkolufowe, bo nie o celność tu się rozchodzi i o innego rodzaju amunicję (Pionki np. produkują gumowe: "Rój", "Chrabąszcz" i "Bąk")

      Długie magazynki do pistoletów to kwestia "zasypania ogniem" przeciwników w pierwszym kontakcie ogniowym (w celu wywalczenia czasu na "ogarnięcie się") a nie prania seriami z pistoletów, które mają wszak zabudowany przerywacz ognia (od tego są peemy) no i powszechne są obecnie w zastosowaniu dwurzędowe, też o wcale nie małej pojemności (podstawowa wersja Glocka ma np. standartowy maggazynek na 17-cie naboji).

      Tak że nie wiem o co tam chodziło - jakieś zdjęcie?

      Usuń
    2. Nie wiem czy zdjęcie, ale pełno tego wczoraj było w telewizjach. Co trzeci lub czwarty z peemem, reszta z pistolelcikami, i to takimi kieszonkowymi, niemal jak Derringery. I tymi pistolecikima oni celują gdzieś w okno, ze 45 gradusów w górę.

      Najpierw myślałem, że drugą ręką będą targać taką wielką tarczę, jaką faktycznie niektórzy tam mieli, ale nie ci.

      Cholernie chcą żyć wiecznie, opancerzeni jak nie wiem co, ale z drugiej strony czy kiedyś rycerstwo także nie targało zbroi i tarcz? Tyle że tam faktycznie, jak już cię z konia zrzucili, czy ogólnie obalili, to precyzyjnie mizerykordią, albo jakoś... A tutaj w sumie oni wydają się być stuprocentowo bezpieczni. Na dłuższą metę to się na moje musi zemścić - jak dronięta.

      Pzdrwm

      Usuń
    3. Poza tym, wiem że zależy od amunicji, ale pewnie oni mieli akurat odpowiednio dobraną amunicję i odpowiednio dobraną broń do dwóch różnych scenariuszy. Tyle że nie bardzo rozumiem dlaczego akurat pistoleciki...

      Może dlatego, że oni je tam faktycznie trzymali skierowane do góry i trzymali? Jakby to było coś cięższego, to by się biedaki zmęczyli. Chyba w tym rzecz.

      Pzdrwm

      Usuń
    4. Zara,zara! Rzecz się dzieje w Belgii, tak? No to zapewne ich spece wystepowali z FN Five-seven, a to nie jest typowy pistolet w standardzie ma magazynek 20 nabojowy i przedłuzony 30-sto, przy czym naboje do pięć-siódemek są jeszcze bardziej nie typowe, mają kurewsko wysoka prędkość początkową do 850 m/s ![dla porównania; nabój pośredni! (nie pistoletowy) 7,62x39 do Kałacha to 715m/s]co przy małym przekroju skutkuje dużą przebijalnością.

      Usuń
    5. No dobra, tyle to mogłem się domyślić - małokalibrowe, ponaddzwiękowe... Ale dlaczego coś z taką krótką lufą? Przecież celność to ma taką, jaka wtedy może być.

      Pzdrwm

      Usuń
    6. Hola,hola! Jaka krótka lufa? FN 5,7 ma w cale nie tak krótką jak na pistolet 122,5mm (TT 116, Glock17 114, Walther p99 104, Beretta 92 125, nawet kobylasty Colt 1911 to 127) tylko ma nieco przesunięty uchwyt i przy podpięciu klamotów na szynie Picatinny tak wyglada.

      Nabój 5,7 ma wielką prędkość początkową ale b.małą masę (ok 2g)i płaską charakterystykę, strzela się prawie bez podrzutu przy wspomaganiu laserem celność do 30m ma super. A przecież nie wierzę że przy takiej medialnej obławie nie byłotam na dachach kilku strzelców ze sprzetem wyborowy na wypadek gdyby Achmed Wisi Mu Laha (czy jak mu tam) chciałby dzielnym szturmanom zrobić jakieś ziazi.

      Usuń
  3. Pomyłka. Tadeusz Kroński – „Tygrys” chciał „sowieckimi kolbami nauczyć ludzi w tym kraju myśleć racjonalnie bez alienacji”.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Kroński
    Mistrz zaś polskiej „prawicy” to ów pan:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Henryk_Krzeczkowski

    Tekst „Mistrz i jego uczniowie” Coryllusa:
    http://toyah1.blogspot.com/2011/05/coryllus-mistrz-i-jego-uczniowie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Uratowałeś mój honor. Po prawdzie to nigdy nie miałem pamięci do nazwisk, a z tymi dwoma typami specjalnie osobiście się nigdy nie zetknąłem. I w dodatku linki, super!

      Pzdrwm

      Usuń
  4. Z innej beczki. Licząc na jakieś strzępy zdjęć tych bohaterskich belgijskich szturmanów z CGSU zapuściłem kołchoźnik z ruchomymi kolorowymi obrazkami ale się spóźniłem byłem i mogłem sobie co najwyżej pooglądać rozpływającego się w zachwytach i podziękowaniach niejakiego Hollande. Gdy zrezygnowany miałem już dać sobie spokój nagle jak grom z jasnego nieba spadła, a w zasadzie wypadła z ogłupiacza na mnie informacja o rozpoczęciu tworzenia w naszym bantustanie 42tys.Obrony Terytorialnej!

    No i na ekranie pojawiło się trzech czy czterech pryszczatych Wojtków z trzeciej „c”, wystrojonych w nieco przyobszerne uesy i opadającym na nos garnkiem kurczowo ściskający Kałachy z demobilu i opowiadających z emfazą jakie to niebywałe przeżycie być wystrojonym w plamiaka z miniaturką polskiej flagi na ramionach! No bomba! A jakiś kolejny Krzysiek, chyba z czwartej „b”, meldował ze zbierają na karabin maszynowy i potrzeba im jeszcze coś 6tys.PLN ! No ten to mnie już rozwalił zupełnie.

    Podobno ma się tego folkszturmu uzbierać na 18 brygad, po jednej na województwo plus dodatkowa na Mazowszu. No pięknie! Rozumiem że ci weekend soldiers będą dziarsko bronili naszych sielskich siół i miast, gdyby podstępny wróg zaatakował nas w dzień ustawowo wolny od pracy, kiedy tych 100tys.profesjonalistów będzie zażywać zasłużonego wypoczynku po znojnym tygodniu pracy?

    Przecież to jakaś paranoja! Te nieboraki nie ugrają na współczesnym polu walki nawet sztycha, dostaną w łeb zanim zdążą wymówić Zdrowaś Mario; i nawet nie będą wiedzieli co ich zabiło… ech!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to co? Dron. Ale trochę przesadzasz. Ten wróg ile ma tych dronów? Przecież musi mu zostać na ośmiorniczki, więc nie aż tyle. Poza tym potem by nas chciał pookupywać, a wtedy ci pryszczaci i chętni do polegnięcia za Kochaną O. zaczynają nieco znaczyć.

      Stawiam na to, że ani Belgia, ani Francja, ani nawet Nasz Najsłodszy Sąsiad i Protektor nie odważą się nas zatentego - właśnie dlatego, że parę tysięcy pryszczatych po prostu ma ochotę walczyć. Co do innych wrażych sił, to faktycznie sprawa nieco mniej słodko wygląda, ale możemy się modlić (z kałachem z demobilu w dłoni), żeby oni tam między sobą, a nie wszyscy hurmem na nas.

      Tutaj chodzi o psychologię, Bracie! Głównie. W ciągu paru najbliższych lat i tak jesteśmy, co byśmy nie wyprawiali, bezbronni i samotni jak cielątko w gęstym lesie. N'est-ce pas? A jak się psychologia zmieni z cytatów z JP2 i WiPoW na coś bardziej krwiożerczego, żeby nie powiedzieć tygrysiego, to jakiś tam promyk nadziei na to, że właśnie my zostaniemy tym Księstwem Tzin (ono to było? nie mam pamięci do chińskich nazwisk)... I te rzeczy.

      W razie czego nasz pryszczaty niemieckiemu (padło to słowo!) pryszczatemu wsadzi kwiat w lufę i oba pójdą na capuccino powspominać Merkelę.

      Przechodzę na odbiór i oczywiście pzdrwm

      Usuń
  5. Na Zachód się w ogóle nie oglądam, tam to już tylko Zmierzch z dronami , a raczej andronami, czy
    bez. Tym zaś naszym strategosom niech ktoś ciągle przypomina jak to Ruscy pod Iłowajskiem nakryli jedną salwą cały ukraiński batalion. Czy ci frajerzy wiedzą co to jest sieciocentryczne pole walki, co to jest zdolność do widzenia w głąb na kilkaset km w czasie rzeczywistym i prowadzenie walki w dowolnych warunkach? Te bidne chłopięta zostaną wystrzelane jak kaczki w nocy z odległości kilometra.

    Jak prorokował klasyk; „Zamiast stałej armii będzie się odtąd pojawiać wojsko zawodowe, złożone z … żołnierzy co mają wojnę we krwi.[…] W ciągu dwóch pokoleń wola tych żołnierzy przemoże wolę wszystkich ludzi złaknionych pokoju. W tych wojnach o dziedzictwo całego świata[…] pod bronia staną Indie ,Chiny, Afryka, terytoria islamu, będą się ścierały nowe bronie i taktyki. Wielkie skupione w metropoliach centra władzy będą wedle uznania dysponowały małymipaństwami…[…]”

    Zamiast się pierdolić w jakieś neo OTK (za komuny rozszyfrowywało się ten skrót jako otyli, tępi, kulawi) to już lepiej uwolnić ludziom powszechny dostęp do broni i taniej i skuteczniej (bo może ktoś gdzieś jakiegoś okupanta z przyczajki kiedyś ustrzeli jak go tamten wkurwi).

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyżby brutalne naruszenie świętego prawa azylu w autonomicznej enklawie ISIS w Molenbeek poprzez zradzieckie porwanie Abdul Aha Visimu L'aha (czy jakoś tak) zemściło się na bohaterskich brukselczykach aż tak szybko? (I co na to Donald?)

    OdpowiedzUsuń