środa, marca 16, 2011

Bonmot hodowlany i na czasie

Obrzydliwość obecnych czasów wynika w dużej mierze z tego, że im większe bydlę, tym większą ma też ochotę być demiurgiem.

triarius
---------------------------------------------------
Czy odstawiłeś już leminga od piersi?

18 komentarzy:

  1. Już Sun Tzu, Kautilja i Makiawelli zalecali okrucieństwo i podstępność jako cechy skutecznego(więc ich zdaniem bliskiego ideału) wojownika i władcy. Inna sprawa, że większość systemów etycznych potępia takie zachowania, nakazując raczej strategię wet za wet lub nawet przyjęcie postwy gołębia w świecie jastrzębi.
    Kossak-Szczucka opisywała w "Pożodze" herojów walk kontrrewolucyjnych na Ukrainie, określając ich eufemistycznie jako ludzi "o moralności niepospolitej", która w normalnych czasach wyniosła by ich wysoko, na stolec prezydenta lub - prędzej na szafot.

    OdpowiedzUsuń
  2. demiurgiem?
    raczej rzemieślnikiem - partaczem.

    Pozdro.:D

    Ps. nie chcę obrażać porządnych rzemieślników.

    OdpowiedzUsuń
  3. @ Anonimowy

    Wiesz, pomiędzy "okrutny" i "bydlę" dostrzegam jednak dość sporą różnicę.

    Okrucieństwo bywało szeroko stosowane jako całkiem trzeźwy i naprawdę skuteczny środek walki czy pacyfikacji - np. przez Rzymian - (możliwe że) całkiem bez żadnego sadyzmu czy emocjonalnej przyjemności. O doktrynie użycia różnych tam Spetznazów czy Waffen-SS już nie wspominając.

    "Wet za wet" nie wytrzymuje zaś nawet pierwszego celngo argumentu w rodzaju: "Jeśli on mi zamorduje matkę, to ja mu muszę zamordować DWIE matki, czyż nie?"

    Iwona jednak ma sporo racji z tym nabijaniem na pal, choć to takie nienasze, nie chrześcijańskie i niecywilizowane.

    Przez "bydlę" ja rozumiem jednak po prostu ludzi małej jakości und klasy - w rodzaju Tusków, Barrosów, Obam, Nowaków... Nie mówiąc już o ewidentnych idiotach z podłym charakterem, jak Komóra.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  4. @ Iwona Jarecka

    Jasne, a ja nie napisałem po prostu "rzemieślnikiem" wyłącznie z wrodzonego śnobizmu! ;-)

    Poszukaj jakiegoś większego słownika wyrazów obcych (albo po prostu słownika wyrazów obcych, zamiast słownika starożytnej greki), bo słowo "demiurg" ma pewne specyficzne znaczenie w europejskich językach - i to nie jest "rzemieślnik".

    Zasugerjuę Ci nawet kierunek poszukiwań, gdyby słowniki okazały się aż tak niewystarczające - teologia.

    Mam nadzieję, że Cię nie uraziłem?

    Pozdrawiam czule

    OdpowiedzUsuń
  5. @ Tygrys, Anonim

    Co do okrucieństwa.
    Gdy rozmawialiśmy nie tak dawno z kolesiem z 2-go REP-u, co to przyjechał na urlop z Afganistanu, padło też pytanie; A jak wy tam postępujecie z talibskimi jeńcami?
    No i dość prosta odpowiedź; Jak nie ma z nami oficera (oficerami są tylko Francuzi) to zabijamy. Na sugestię kolegi, że to trochę tak "nie po sportowemu", słusznie zauważył że oni tam nie startują w zawodach sportowych. Ot życie.

    A goście pokroju Tusia to co najwyżej kiepscy sportowcy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Amalryk,

    a jakiej narodowości ten kolega z REP? Sowiet? Cziornyj? Zdaje mi się, że te dwa etnosy dominują obecnie w Legii Cudzoziemskiej.

    OdpowiedzUsuń
  7. @ tj

    No, weź przestań! Rodowity nowohucianin. W plutonie (section) mają dwóch Ukraińców z ichniego Specnazu, Serba (był onegdaj snajperem w Bośni, ale nie "pracuje" jako snajper), Słowaka (zresztą jednego talibany odpalili) i z demoludów byłoby na tyle. Czarnucha nie ma ani jednego - widziałem, na zdjęciu zbiorowym po jakimś czołganiu w błocie, jednego "czarniawego", ale się okazało ze to Kolumbijczyk.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie, nie uraziłeś. Wiem co to demiurg, wiem, że nie jest to do końca rzemieślnik.

    Chodzi o to, że to twórca idealny, skończony geniusz.;p

    OdpowiedzUsuń
  9. Jasna sprawa, że można być okrutnym i wyrafinowanym jednocześnie. Wtedy się nie jest bydlęciem tylko demonem, aniołem zagłady etc. i do demiurga już tylko tych dwóch buław na pagonie brakuje.
    A wracając do hodowli Ubermenscheów und Untermenschów jak wam się podoba nowy poradnik chińskiej pedagogiki "Bojowa pieśń tygrysicy"? "Kiedy siedmioletnia Lulu nie mogła nauczyć się poprawnie grać na pianinie „Białego osiołka” francuskiego kompozytora Jacques’a Iberta, jej matka – Amy Chua – kazała jej ćwiczyć całą noc. Gdy ta w akcie rozpaczy (szarpanie, wymachiwanie pięściami i kopanie nie pomagało) podarła nuty, matka zebrała je, posklejała i umieściła w foliowej koszulce, by sytuacja się nie powtórzyła. Kazała Lulu ćwiczyć tak długo, aż zagra bezbłędnie. Dziewczynka nie mogła wstać od pianina nawet za potrzebą ani gdy zgłodniała.
    – Groziłam, że oddam jej domek dla lalek do Armii Zbawienia, że nie dostanie prezentów pod choinkę, że przez dwa, trzy, a nawet cztery lata nie wyprawię jej urodzin – mówi Chua, profesor prawa na uniwersytecie Yale. W końcu zagrała perfekcyjnie. – Sama się później z tego cieszyła i dziękowała – mówi „wzorowa” chińska matka. To jeden z przykładów kontrowersyjnych metod wychowawczych, które opisała. Zdaniem autorki, której książka trafiła na piąte miejsce listy bestsellerów „New York Timesa”, amerykańscy rodzice to mięczaki, a z dzieckiem trzeba postępować surowo." Balsam dla dusz konserwatystów!

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy,

    New York Timesa, powiadasz? Czyżby Naród, Którego Nazwy Nie Wolno Wymawiać zorientował się, że trochę przeholował z politkorektnością i tłusta spiżarnia za oceanem może przestać być tłustą?

    OdpowiedzUsuń
  11. Może czuje na plecach oddech konkurencji? W końcu w wielu państwach Azji Południowo-wschodniej to chińska diaspora, czasem stanowiąca jedynie 2-5% ludności, kontrolowała większość banków, sklepów, zakładów rzemieślniczych, wywiadów etc.
    A o żywiołowej wrogości Kitaju do Merkurian, o nieuznawania Merkurego za państwo, o wydalaniu z Kitaju na zbity pysk jankeskich und sowieckich dyplomatów nazbyt dumnych ze swoich merkuriańskich korzeni już parę lat temu przebąkiwali Korwin und Pyffel.

    OdpowiedzUsuń
  12. "Okrucieństwo bywało szeroko stosowane jako całkiem trzeźwy i naprawdę skuteczny środek walki czy pacyfikacji - np. przez Rzymian - (możliwe że) całkiem bez żadnego sadyzmu czy emocjonalnej przyjemności. O doktrynie użycia różnych tam Spetznazów czy Waffen-SS już nie wspominając."
    ale u nas w Europie Wschodniej właśnie bydlęce skurwysyństwo jest optymalnym kompromisem między okrucieństwem a podstępnością, gwarantującym stabilne rządy i autentyczną, a nie tylko wymuszaną strachem czy kupowaną, miłość rzesz lemingów.

    OdpowiedzUsuń
  13. @ Iwona Jarecka

    Coś w tym jest, ale nie do końca.

    Chyba masz jakiś marksistowski słownik. Więc wyjaśnię o co chodzi...

    Domiurg (demiurgos po grecku, nie wiem, czy teraz też, ale nieważne) to oczywiście "rzemieślnik" i, nieco luźniej, "twórca". Ale to słowo chodzi przede wszystkim jako określenie boga - stwórcy (a także poniekąd chyba Boga w roli stwórcy).

    Co więcej, skoro już sobie wyjaśniamy, to w różnych gnostyckich religiach i chrześcijańskich herezjach, DEMIURG to bóg, któren faktycznie stworzył materię i ludzi, ale wcale nie najwyższy - a nawet, w niektórych przypadkach, bóg PO PROSTU ZŁY!

    Np. w moim ulubionym marcjoniźmie, gdzie Bóg Starego Testamentu to właśnie takie coś, a Prawdziwy Bóg to ten od NT, czyli Jezus. (B. mi się ten marcjonizm podoba, szczerze, Spenglerowi też zresztą, ale cóż, skoro to zostało uznane za herezję, a zwyciężył Św. Piotr.)

    No i mnie w tym bonmocie - żeby zejść z wyżyn neoplatonizmów do prozy bonmotowego życia - chodzi o to, że im większa świnia, tym większą ma ochotę na stworzenie Nowego Świata, Nowego Człowieka... Jak to pierdolona lewizna.

    Bo ja całkiem się nie zgadzam z Korwinami tego świata, że tu chodzi przede wszystkim o forsę, ani nawet z Michalkiewiczami, że "wypić i zakąsić". Spora część tej lewizny naprawdę chce być Demiurgami, a to nie jest takie sobie byle co! Mimo, że, oczywiście, nasza głupotą genetycznie obciążona "prawica" tego nigdy nie zrozumie i zawsze będzie walczyć z chochołami.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  14. @ Amalryk (i Wsie w Mieście)

    No, zabijanie to jeszcze nieco co inne, niż okrucieństwo.

    W końcu jak ktoś nie podpisywał Konwencji Genewskich i nie zamierza ich przestrzegać, to nagle przestać się z nim, że tak to określę, bić, jest nieco bez sensu. Tylko dlatego, że co? Łapki podniósł?

    Oczywiście - można, bo niby jest już bezbronny (ach!). Ale czy koniecznie, na zawsze i na pewno? A zresztą psychika ma swoje prawa i tak się nie da nagle wyłączyć.

    W każdym razie jest w zarzewie klęski tej całej cywilizacji, w tym, że ci, co jej bronią (w końcu innych niet'), muszą się z tym, jak jej bronią ukrywać przed bronionymi, bo jak wyjdzie na jaw, to dzieją się rzeczy groteskowe i smutne zarazem.

    Ale cóż - nie tylko nam ta cywilizacja gnije, ale też u żłobu zdają się być obecnie tacy, dla których to stanowi jeden z najwyższych priorytetów, żeby szybko zgniła i zdechła.

    A my co? A my nic! (Swoją drogą fajne info, dzięki!)

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  15. @ tj, Anonimowy i Wsie

    Coś w tym jest. Kitaj to "Barbarzyńcy B", wedle mojej terminologii. (Swoją drogą te A i B warto by było czymś bardziej obrazowym zastąpić, ale to była szybka robota und prowizorka.)

    Merkuriany niby też, ale one żyją (a nawet kwitną i rosną w siłe, nie da się ukryć) chyba tylko już dzieki temu, że są w symbiozie (?) z naszą K/C. Z Kitajem jest jednak całkiem inaczej.

    No i, tak mi przyszło właśnie do głowy, że ta "symbioza" może mieć swoje zady i walety - coś jak dzisiejsza Europa, która od wojny w sumie jest na etapie niedorozwiniętego i ubezwłasnowolnionego, bo bez amerykańskiego parasola dawno by przestała istnieć, gdzieś w głębi zdaje sobie sprawę ze swego skurwienia (w postaci np. wypięcia się na nas itd.), a mimo to, jeśli nie właśnie dlatego, wydaje buńczuczne okrzyki i robi miny kogoś, kto wie lepiej.

    Byś może - w konfrontacji z Kitajem (ależ my mamy w stosunku do Kitaja wymagania i oczekiwania!) - ta druga strona ich siły okaże się istotniejsza... I wezmą w de.

    Tylko gdzie ta, cholera, konfrontacja? Choć wspomniane tu przez znawców fakta naprawdę brzmią interesująco. Dlaczego nikt mi o tym wcześniej nie powiedział?! ;-)

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  16. @ wsie w mieście

    W centrum grodu Kraka zawisły plakaty wychwalające historyka sztuki, którego cytatów nie wolno podpisywać, kolegę Brzozowskiego, który żył trochę dłużej więc i zabrnął trochę dalej w prawicowe błędy:
    http://rebelya.pl/discussion/21415/niewiadomski-czlowiek-zasad/#Item_0
    Ciekawe komu posłuży ta prowokacja? Kto się tak boi niewykastrowanej prawicy, że woli wcześniej stworzyć własną???

    OdpowiedzUsuń
  17. Starcia w obrębie jednej K/C to zasadniczo wojny domowe, starcia pomiędzy K/C to jednak jest inna bajka.

    A ten bardak w Afganie to kręci się tylko dzięki opium (którego upraw makowych nie wolno ruszac, bo akurat ktoś tam wszedł w jakiś układ z lokalnym kacykiem). Ileś tam plemion plus Talibowie, a główny nadkacyk rządzi tylko w Kabulu.

    Najlepsza jest zaś ta afgańska armia, którą ciągle szkolą "siły pokojowe", a ci ciągle dezerterują z bronią do swych plemion, albo są nieustannie na haju i wszystko maja w dupie.

    A Talibowie biorą tylko takich jeńców za których ktoś wyłoży konkretna kasę, a kto ci zapłaci za najemnika? Zresztą obie strony są tego świadome i jest jak jest.

    OdpowiedzUsuń
  18. a jaka jest różnica między twórcą idealnym (skończonym) a Bogiem, że zapytam grzecznie?
    zresztą nie ważne i tak, nikt (facet), nie będzie brał kobiety w dyskusji na poważnie.

    OdpowiedzUsuń