piątek, marca 11, 2011

Coś prawie jak biężączka (w tym nieco i o pedałach)

Wszyscy, którzy to czytują, wiedzą chyba, że biężączki und aktualności nie ma sensu ode mnie oczekiwać, bo raz - nie nadążąm z pisanem (jak ja nie znoszę pisać!), a dwa - w sumie nie śledzę. Jednak dzisiaj coś, co przy ogromnej dozie dobrej woli można uznać za rodzaj biężączki właśnie. (Słyszę chóralne "ŁAŁ!"? Dobra, to jeszcze parę, a potem przejdźcie na "Alleluja!")

Jednym z moich (obok blogów) b. nielicznych źródeł aktualnych informacji jest tasiemka, a czasem nawet wiadomostki, na francuskiej telewizji państwowej dla zagranicy. Obłęd jakie to lewackie i postępowe! Bo że proojropejskie, to nawet niesposób się bardzo dziwić.

Wciąż dokładnie np. pamiętam, jak kilka miesięcy temu mieli duszoszczipatielnyje kawałki na temat fejsbukowych akcji młodych wykształconych od Tarasa przeciw faszystom i oszołomom zgromadzonym wokół krzyża. Ach - gdybym był Francuzem i takie pierdoły oglądał bez beczki soli (szczypta oczywiście nie starczy) - jakżeż bym tych oszołomów nienawidził! I jak się modlił... Świecko znaczy, za tych odważnych młodych ludzi, którzy mieli odwagę im się przeciwstawić!

Jednak co widzę? Otóż nawet na tej postępowej ojrotelewizji zaczynają się pojawiać ciekawe wiadomostki - i to nie tylko ciekawe jako przykład neo-sowieckiej ojroagitki! Parę dni temu płakali, że "eurosceptycy zwyciężyli w Strassburgu", a chodziło o to, że brytyjscy konserwatyści (tzw. oczywiście, bo prawdziwy konserwatyzm byłby dziś "faszyzmem" co najmniej) chcą gdzieś z tego Strassburga przenieść jakiś rzekomy "Trybunał Sprawiedliwości". Na co francuskie polityczne elity rozgdakały się, że "nie oddamy, będziemy bronić niczym niepodległości..." Może nie dosłownie tak, ale w sumie pojechali jakimś takim dętym bełkotem w stylu Rokity.

To było parę dni temu. A wczoraj co widzę? Na tasiemce lecą naprawdę zabawne rzeczy. Jak to, że Francja uznała libijskich bojowników o wolność, na co wkurzyła się Merkel, bo Niemce chciałyby jeszcze czekać. Dosłownie napisali na tej tasiemce, że Merkel niezadowolona! Choć tam przecież miejsca tyle, co na Twitterze. Wydaje mi się, że Sarkozy z żabojadami się natnie, bo Kadafi się utrzyma... O czym można sobie poczytać np. tutaj: http://www.bibula.com/?p=33961.

Inną "europejską" wiadomostką na tej tasiemce było, też wczoraj, że "Grecja domaga się do Europy, żeby podziałała na agencje ratingowe w sprawie jej notowań". Niezłe! To prawie coś, jak III RP domagająca się od Unii interwencji u Rosji w sprawie naszego (czyjego właściwie, bo nie mojego przecież?) mięsa, czy innych jagódek. Tyle, że Grecja jednak jest nieco (?) ważniejsza. No bo gdzie, że spytam, pojadą na wakacje niemieccy homoseksualiści, jeśli na Mykonos wilki będą włóczyć padłych z głodu Greków? (Bo chyba jeszcze szkopy za swą hojność nie dostali tych wyśnionych wysp egejskich?)

Na tym blogu, com tu przed chwilą dał doń linka, sporo innych ciekawych rzeczy, które, niektóre, polecę, a niektóre może nawet skomentuję. Jak to, że obecnie Izrael brata się z wszelkimi neonazistami, ponieważ oni ostatnio mniej kochają muzułmanów, niż Żydów. Oto linek: http://www.bibula.com/?p=30268. Plus masa informacji o postępach postępu, i to takich, że ze trzy pokolenia wstecz za takie rzeczy byłaby po prostu czapa od jakiejś podziemnej armii.

Może nie aż czapa dla byle szeregowego nauczyciela, który, zgodnie z prikazem, naucza trzylatki o urokach homoseksualizmu - może dla tego wystarczyłoby wytarzane w smole i pierzu, czy podobne sprawy - ale na pewno już dla urzędnika, który takie coś wymyśla czy zatwierdza! No, ale nic - my już tak skurwieni, że najlepsi z nas co najwyżej cieszą się, że kiedyś, może całkiem niedługo, za tych zbrodniarzy wezmą się islamiści. Mniejsza już o to, kim wtedy, na tle tych islamistów, będziemy my.

Faktem jest jednak, że taki islamista, choć człowieka Zachodu raczej swymi motywami, wyglądem i zachowaniem nie przekonuje, nie jest czymś tak obrzydliwym i tak zbrodniczym, jak ci ludzie, którzy wyczyniają dzisiaj te rzeczy z naszymi bezbronnymi i oddanymi na ich pastwę państwowym przymusem dziećmi. Poszukajcie sobie tych rzeczy na owym blogu, a potem się głęboko zamyślcie!

Mamy też drugiego bloga, którego też właśnie w ostatnich dniach znalazłem. Pisze go gość, któren pisuje w "NCz!" (zatem poniekąd mój "diachroniczny" kolega), więc trzeba stale brać poprawki na rynkowy bełkot, JOW'y i inne tego typu zboczenia, ale jest tam sporo ciekawych rzeczy. Gość mianowicie zabawia się - nie ma w tym określeniu nic pejoratywnego! - obliczaniem różnych, często istotnych rzeczy.

Jak np. tego, czy rzeczywiście - jak nam głoszą oficjalne media - w Kościele jest masa pedofili, a katolicyzm, szczególnie zaś kler, to jakaś pedofilii specjalna hiper-wylęgarnia. Niezły tekst, wnioski dość jednoczne i istotne, polecam: http://pilaster.blog.onet.pl/Pedofilia-w-sluzbie-Kulturkamp,2,ID415838211,DA2010-10-15,n.

Tytułem komentarza zaś powiem, że sam swego czasu pisałem o tym, że większość pedofili, przynajmniej tych praktykujących, musi być homo. No bo jak? Homo to od 1% do 3% społeczności, zgoda? Takie są oficjalne informacje i to się z grubsza musi zgadzać. Teraz - kiedy robi się wrzask, bo złapali jakiegoś pedofila (na tyle nisko postawionego, że nam o tym mówią, a nie tylko salutują i robią w tył zwrot), to jak często dobiera się on do chłopców? W co najmniej połowie przypadków z tego, co kojarzę.

A więc? Jeśli się napala na chłopców, a nie wzdryga się na samą myśl, to musi pedał, tak? Więc te góra 3% obsługuje z grubsza (bądźmy ostrożni) połowę przypadków pedofilii... Z czego wynika, że jest wśród pedofili homosów znaczna większość! W dodatku, czym się tak istotnie różni pedofilia od homoseksualizmu, żeby jedna była chorobą I JEDNOCZEŚNIE zbrodnią, druga zaś żadną chorobą, a tylko "inną orientacją"?

O czym na tym samym blogu tutaj: http://pilaster.blog.onet.pl/Homo-nadal-nie-wiadomo,2,ID405243367,DA2010-04-25,n. Tekst który naprawdę warto przeczytać! Autor ma całkowitą rację, że z nauką te oceny, co jest chorobą, a co nie jest, nie mają absolutnie nic wspólnego. To już jakaś post-nauka, po prostu. Zaczyna się od zakazu badań nad "holocaustem"... Z lokalnymi drobiazgami w rodzaju zakazu badań nad ew. korzyściami z elektrowni atomowych, który wydano w Szwecji na fazie czarnobylskiej demagogii...

Potem ustala się, że homoseksualizm "to nie choroba"... Jedni zaczynają od wprowadzania "naukowego" pojęcia "schizofrenii bezobjawowej", inni od jakiegoś innego, ale mamy przecież konwergencję, więc w końcu wszystkie te Naukowe Prawdy będą NAS obowiązywać, spokojna głowa! (Można by to chyba fajnie nazwać "Rewolucją Naukawą".)

Acha, jeszcze coś o tym pedalstwie... Autor przedstawia tam, b. moim zdaniem sensowną, teorię, która wyjaśniałaby jakim cudem pedalstwo utrzymuje się, skoro jest wadą (czy zaletą, jak chcą niektórzy) genetyczną, a przecież znacznie utrudnia pozostawienie potomstwa. B. mi się to podejście tam podoba, ale pragnąłbym uzupełnić. Otóż nie musi być tak, że ktoś noszący w sobie gen pedalstwa, ale utajony i nieaktywny, zyskuje genetyczne punkty za to, że jest, jako metroseksualny, atrakcyjniejszy dla płci pięknej (ale widać bez gustu).

On może zostawiać więcej potomstwa z wielu innych powodów. Że rzucę od ręki: może rzadziej ginie w młodości na wojnie czy w pojedynkach... W końcu kiedyś wielu ginęło (a pewnie niedługo będą znowu)... Albo też ostrzej od normalnych ludz tyra, więc zostawia swoim (może i nielicznym) dzieciom masę w spadku, dzięki czego jego WNUKI robią karierę u płci nadobnej i zostawiają miliony genów. Wnuki i dalej. To wcale ne musi być atrakcyjność! Pragnę wierzyć, że większość niewiast ma jednak, przez Mamę Naturę dany, nieco lepszy gust, niż upodobanie do metroseksualnych facetów. To co teraz się nie liczy, to tylko pryszcz na ewolucji i historii - mówię o setkach tysięcy lat.

Jest też na tym blogu interesujący tekst o obecnej "rewolucji" w krajach arabskich, a konkretnie o Egipcie. Ze sporą częścią się zgadzam, ale śmieszy mnie liberalne zadęcie i oburzenie autora, który naprawdę wierzy... Przecież wiem, że oni w to wierzą, ale za każdym razem mnie to jednak dziwi... Naprawdę wierzy, że to nasze (?) tyranie na różowe golarki do kuciapy i możliwość oglądadania Tańca z Gwiazdami w HD i 3D, to takie mecyje, że "Jerum, jerum, pani Popiołkowa!"

A tym cholernym Arabom, widzicie ludzie, się nie chce! Oni lubią tylko zabierać innym, a sami pracować, a już szczególnie usługiwać w śmiesznych czapeczkach hotelowych boyów bogatym turystom z Europy, to już nie! Czy można, droga pani Popiołkowa, wyobrazić sobie większe zboczenie?! Ja na to patrzę całkiem inaczej i śmieszy mnie niepomiernie to oburzanie się, że ktoś wyznaje inne od naszych ideały etyczne i ma inne życiowe ambicje!

Tym bardziej przecież, że MY TAK NAPRAWDĘ WCALE TAKICH AMBICJI NIE MAMY! A przynajmniej nie wszyscy z nas. Ja na przykład nie mam, a jestem pewien, że jeszcze by się nieco takich znalazło. No, ale jak to wyjaśnić liberałowi, skoro on się oburzać po prostu kocha, a człowieka - choćby samego siebie - za przysłowiowe Chiny Ludowe (nasza jedyna nadzieja, swoją drogą!) nie zrozumie. Innego, niż liberalno-oświeceniowy człowieczek z patyczków, pracowicie zmajstrowany przez oświeceniowo-liberalnych mędrców.

Na użytek mądrusich chłopiąt spędzających dnie całe pod trzepakiem, na pełnym zapału naprawianiu świata. (Ew. na blogaskach, różnica zupełnie żadna.) Więc tekst jest naprawdę interesujący, ale podstawowe różnice - już w samych założeniach wstępnych - pomiędzy liberalizmem tego autora z jednej, a Spengleryzmem-Tygrysizmem Stosowanym z drugiej, biją tam aż w oczy. Co, oczywiście, dla bystrych czytelników powinno być dodatkową tego (tamtego znaczy) tekstu atrakcją.


I to by było na tyle.

(Chciałem po prawdzie jeszcze przedstawić fajny darmowy serwis internetowy, któren by się mógł wielu przydać, także ew. w podziemiu, ale ich skrypt ma wciąż tyle błędów, że się chwilowo wstrzymam. A zresztą, jeśli ktoś się chce z tym użerać, to oto linek: http://issuu.com/triarius. Stosować mocne hasła, inteligentnie podzielić co prywatne, a co dla friendów, to tych też dobierać z rozwagą. To się naprawdę może przydać, szczególnie, jak zacznie lepiej chodzić. A może to ZNOWU tylko mnie?!)

triarius
---------------------------------------------------
Czy odstawiłeś już leminga od piersi?

30 komentarzy:

  1. Ech widze iz podlapujesz moje linki?To milo ze ktos czyta(bo jakos nikt nie skomentowal artykulu u Nicka).Ogolnie pilaster jest spoko i juz pare niezlych rzeczy obliczyl(ja go zreszta juz wczesniej kiedys wrzucalem)ale ostatnio okrutnie sie z nim pozarlem w temacie PISu-no coz predzej czy pozniej musialo do tego dojsc.

    OdpowiedzUsuń
  2. A tu jeszcze cos od pilastra(jakbys Triarusie JESZCZE nie dotarl albo innym nie chce sie szukac).

    http://tiny.pl/hxfgc
    http://tiny.pl/hdr69
    http://tiny.pl/hdr6c

    P.S.Musze sie jakos do niego "dobrac" i przerobic na "mohera" albo chociaz na wroga PO.Ostatnio mu wrzucilem pare linkow na temat nedzy rzadow PO(liczby i statystyki ktore pilaster tak lubi)-miejmy nadziej iz to nim wstrzasnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Za to w Teksasie tradycyjnie już reakcja podnosi głowę: Teksas, największy stan USA, chce zmuszać kobiety, by przed usunięciem ciąży zobaczyły płód na monitorze i wysłuchały bicia jego serca. Podobne przepisy wprowadziły już cztery inne stany
    - To krytyczny moment, który zdecyduje o naszych prawach nie tylko w Teksasie, ale także w całym kraju. Powstańmy i pokażmy politykom, że nie poddamy się bez walki! - tak proaborcyjna organizacja Planned Parenthood wzywała kobiety na wiec 8 marca przed teksaskim Kapitolem w Austin.

    OdpowiedzUsuń
  4. A u nas PiSowcy ośmieszyli Tarasistów: http://krzysztofskalski.nowyekran.pl/post/6206,taras-dostal-z-polobrotu

    OdpowiedzUsuń
  5. A wracając do spraw ogólno-spenglerycznych: jak Ci się podoba Tygrysie pomysł Nicka na monopapizm jako stuningowaną wersję chrześcijaństwa, taki turbokatolicyzm?
    Artur od lat pisze o tym nowym, stuningowanym chrześcijaństwie, które dopiero ma powstać, a przecież takie twory już istnieją: islam, komunizm etc.

    OdpowiedzUsuń
  6. @ piotr34

    Linek faktycznie od Ciebie, dzięki!

    Te nowe linki przejrzę, ale na razie mam tutaj zapasy z @#$% liberalizmem. If you get my drift.

    Widziałem, że gość bredzi o PiS, cóż, nikt nie jest widać doskonały, a nadmiar kory mózgowej (do skomplikowanych wzorów) widać naprawdę osłabia wzrok i węch.

    Życzę w tym powodzenia!

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  7. @ Anonimowy

    Niezłe! Mam nadzieję, że to tylko początek. ;-)

    Swoją drogą, trza by się z tym Teksasem jakoś szybko zbratać. Ładnie by mi było w Stetsonie, lubię Country i Tex-Mex... Macie tam jakieś kontakty?

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  8. @ Anonimowy

    Bałem się, że to znowu jakiś pozorny nasz sukces, ale to się czyta coraz lepiej i rzeczywiście finezyjnie to zrobiono.

    Swoją drogą, obrazek Nicka z Tuskiem i wszystkim po 5 zet opublikował już nawet Gazownik. I oczywiście nie zapłacił, właśnie namawiam Nicka, żeby od nich jednak wyciągnął swoją forsę, choćby przez tzw. sądy.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  9. @ Anonimowy

    Wolałbym się tutaj (ani nigdzie) nad tym genialnym pomysłem Nicka (a właściwie to Hrabiego) nie znęcać. Kłociliśmy się z Nickiem parę dni temu ostro na temat KK i takich właśnie spraw.

    Bo ja twierdzę, że KK już w realnej historii i polityce skończony. Nic nie mówię o ew. zbawieniu duszy, to nie moja rzecz i się nie znam, ale co do historii i realu jestem praktycznie pewien.

    Jedynymi szansami na jakieś odrodzenie - b. mało moim zdaniem realne, ale w końcu trza próbować - byłoby:

    1. natychmistowy powrót to ortodoksyjnej trydenckości i odrzucenie całego V2 (z b. szerokim zapasem)... co m.in. oznaczałoby jak najszybsze zapomnienie o JP2, przynajmniej w kontekście religijnym, a nie folklorystyczno-kremówkowym...

    2. o wiele trudniejszy wariant, bo to zasadniczo herezja (ale czymże jest genialny pomysł naszych zacnych kolegów?), to odrzucenie ST i przyjęcie (jako "turbochrześcijaństwa") jakiejś wersji Marcjonizmu... b. ładnie o Marcjonie i jego doktrynie pisze, nawiasem mówiąc, Spengler, polecam!

    Bardziej konkretnie odpowiadając na pytanie powiem, że Nicek czasem nieźle odpływa, a tymi dwoma tekstami odpłynął po prostu mistrzowsko. Myślałem po prawdzie, że po, znakomitej i miżdżacej przecież ripoście Gnome, nicek da se już z "monopapizmem" spokój... ale nie - gość jest zażarty i łatwo się nie zniechęca! cóż to, że, w imię ratowania Wiary, głosi ewidentną herezję? gdzie drwa rąbią...

    Mam nadzieję, że jednak w końcu odpuści - szkoda by było, gdyby zmarnował swe propagandowe talenta na coś takiego (tu przełykam niepochlebne epitety), no a samo "to" naprawdę ani pożyteczne, ani sensowne, ani prawdopodobne, ani oczywiście prawowierne w sensie katolicyzmu.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  10. triarius,

    Jedynymi szansami na jakieś odrodzenie - b. mało moim zdaniem realne, ale w końcu trza próbować - byłoby:[...]

    w sumie to nie uwzględniłeś sposobu w jaki nastąpiła chrystianizacja na samym początku: instytucjonalnie, odgórnie, jako ideowy czynnik spajający rzymskie imperium. Dziś taką funkcję pełni demoliberalizm, z czym michnikoidy się zresztą nie kryją, ale to, umówmy się, ideologia destrukcji. No więc w pewnym momencie coś będzie musiało tę wytworzoną przez demoliberalizm pustkę wypełnić... inna sprawa, że chrześcijaństwo nie jest na to gotowe, ale z drugiej strony, czy było gotowe w IV wieku?

    OdpowiedzUsuń
  11. @tj

    Było, skoro spoiło, w końcu "po owocach ich poznacie". Zresztą już wcześniej chrześcijaństwo wprowadzono odgórnie w Abisynii, Armenii i Gruzji, a niezależnie od Imperium Romanum powstały wspólnoty w Azji Środkowej czy Indiach.

    Inna sprawa, że taki islam rozpatrywany w kategoriach czysto pragmatycznych był rzeczywiście dużo skuteczniejszy: w 100 lat zdobył więcej terytoriów niż chrześcijaństwo (że o mitraizmie czy manicheizmie nie wspomnę) przez siedem wieków. Tylko wyjątkowo surowy klimat ocalił lamaizm w Tybecie przed szablami muslimów, a ogromna odległość, wielki Mur i pustynie ocaliły Państwo Środka przed islamizacją.

    OdpowiedzUsuń
  12. @ tj

    Było!

    Spengler to nieźle opisuje - że stoicyzm był ino dla bogatych, a podobny do chrześcijańskiego synkretyczny kościół pogański już był niemal gotowy... Tylko jednak było to bardziej sztuczne i intelektualne, a także słabiej zorganizowane...

    W końcu takie trendy religijne dominowały już wtedy do dawna, a kult dawnych rzymskich (i greckich) bogów był w sumie przecież sprawą czysto rytualną i nawet nie indywidualną, tylko jak najbardziej publiczną. Wiec jako pociecha dla strapionych i dostarczyciel sensu życia to po prostu było niczym.

    Swoją drogą muszę donieść, że Gibbon cholernie się z biegiem lat, biegiem dni (i zapisanych kartek) worobił i teraz to jest naprawdę fajny poziom. No i właśnie doszedł do chrześcijańtwa.

    Nie widzę tam wcale tej słynnej wrogości do niego, czy też przypisywania mu sprawstwa upadku Rzymu, skoro już dużo wcześniej opisuje przecież głęboki Rzymu kryzys und degrengoladę. Jest to dość w sumie świecka analiza, nierzadko tongue-in-the-cheek, ale też spodziewałem się czegoś o wiele bardziej agresywnego.

    Kiedy Konstatnyn zrobił chrześcijaństwo religią pańtwową było już, jak wszystko wskazuje, jedyną wzgl. żywą i zorganizowaną siłą społeczną.

    Tego czy innego, złożonego głównie zresztą z barbarzyńców, legionu nie uwzględniam, bo to nie było coś, na czym jakieś zdolne do życia (a co dopiero do rozwoju) państwo by się dało zbudować, tylko raczej przeciwnie.

    W sumie b. ciekawy problem, ale na dłuższą dyskusję. Powiem jednak, że widzę w tej chwili, iż bez Spenglera i jego Magian z pseudomorfozą byłbym teraz tak durny na te temty, jak to tylko możliwe! Aż się wierzyć nie chce.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  13. A propos herezyj, choć to już nie herezja, a neo-zadrugizm - wywiad z Tomaszem Szczepańskim: http://niniwa2.cba.pl/regalica.htm

    Nawiasem, gostek dość fajne artykuły pisze w Gazecie Polskiej i Obywatelu.

    No i świetną poli-fi pt. "Bunt".

    OdpowiedzUsuń
  14. @ Anonimowy

    No dobra, był skuteczniejszy... A próbował Ty spojrzeć na islam spenglerycznie, że spytam?

    Czyli jako na REFORMACJĘ Magiańskiej K/C?

    To b. ciekawe ujęcie i niewykluczone, że wiele wyjśni, w niejednym zapłodni, dając przy tym masę szczerej i zdrowej radości.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  15. @ Jaszczur

    Niezłe, dzięki!

    Swoją drogą nic się już nie da oryginalnego wymyślić! (A czy Spengler tego nie mówi, że tak właśnie jest w Cywilizacjach?)

    Nawet tego, żem "katolik, ale nie chrześcijanin" nie dane mi było osobiście wymyślić! Cóż, dobrze chociaż, że mam niezłych prekursorów.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie mam na myśli ideowej syntezy Jerozolimy i Aten, choć zdaję sobie sprawę z podobieństw między późnym pogaństwem a chrześcijaństwem - chodzi mi o to, że chrześcijanie byli zorganizowani (dziś też są), ale do chrystianizacji sfery publicznej specjalnie się nie palili (tak jak i dziś się nie palą), toteż religię państwową trzeba było dopiero wykuwać w ogniu zwoływanych na gwałt przez cara samodzierżcę soborów powszechnych.

    Dziś nie mamy cara, ani specjalnie żywotnego chrześcijaństwa, ale przecież długo ten demolib ciągnąć nie może, i któż to wie, może europejsy zaczną poszukiwać swojej tożsamości tam, skąd wyrośli?

    No bo gdzie mają szukać, w kompletnie obcym islamie? Islam rozprzestrzenia się ogniem i mieczem, a islamskie kraje militarnie są dziś słabiutkie... o tym, że starzy muzułmanie patrzyliby na nowych z pogardą nie warto wspominać. A przy całej ich militarnej słabości, to jednak oni trzymają Mekkę i szkoły koraniczne.

    OdpowiedzUsuń
  17. @ tj

    Co do tej słabości islamu, to bym się nie zgodził. Jeśli przestaniemy się brenzlować słowami i brać swoje chciejstwa za rzeczywistość, to "terroryzm" jest taką samą wojną, jak każda inna.

    A 5 kg dynamitu wokół wiotkiej talii powabnej muślimki, to całkiem taka sama broń, jak każda inna. I oni są do tego gotowi, a my nie. Mają czas, mają ludzi, mają wewnętrzną dyscyplinę, a my możemy tylko bronić w tej grze do jednej bramki, ale to tylko gra na czas.

    Bo chyba nie wierzysz, że oni się nagle nawrócą na "demokrację" i różowe golarki?!

    Chrześcijaństwo w III w. było naprawdę siłą b. zorganizowaną, obejmującą w sumie całe imperium... Cóż więc dziwnego w tym, że cesarz postawił się na jeg czele i zaczął działać na rzecz włączenia tam, mniej lub bardziej dobrowolnie, wszystkich?

    Teraz to ja całkiem takiego kościoła nie dostrzegam i dużo prędzej widzę tu masowe mordy, "eutanazje", eugenikę, genetyczne manipulacje i wykrywanie potencjalnie niepoprawnych już w okresie płodowym...

    Żadnej wiary i żadnej struktury, która by mogła odpowiadać starożytnemu kościołowi nie dostrzegam, ale też możliwości totalitaryzmu są dziś bez porównania większe.

    Jeśli to szybko nie pierdolnie, to będą na nas robić... Nawet nie "eksperymenty", ale w sumie coś, przy czym dr. Mengele, ten pierwotny, nie ten nasz od ekonomii, by się zawstydził swego braku śmiałości.

    I po co im religia?

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  18. Bez religii się nie da, muszą się jakoś legitymizować, muszą dbać o ideową lojalność aparatu władzy, a na demoliberaliźmie nie mogą jechać w nieskończoność. Pytanie, co ten liberalizm zastąpi. Te modyfikacje genetyczne i eugenika jako narzędzia polityczne, to są, moim zdaniem, rzeczy przereklamowane i wtórne. Ostatecznie zawsze i wszędzie każda władza wykrywała i likwidowała opornych, a umarł już niejeden reżim.

    A te pojedyncze arabki obwieszone trotylem dla państwowych aktorów nie są absolutnie żadnym przeciwnikiem. Ot, czasem się wysadzą, zginie kilka lemingów, i koniec. Władza jako taka się od tego nie chwieje, nawet jeśli jakiś premier dostaje z tej okazji wotum nieufności.

    Struktury chrześcijaństwo ma bardziej rozbudowane, zorganizowane, scentralizowane i skoordynowane niż miało w epoce religii przedpaństwowej - co rzecz jasna nie znaczy, że zostaną wykorzystane. Gorzej z żywotnością.

    Zaciekawiłeś mnie tymi magiańskimi pseudomorfozami, poczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. @ tj

    Nie zgadzam się co do Arabek. Jeśli jedna strona genetycznie niejako boi się użyć swojej przewagi, a druga jest bez trudu gotowa poświęcić życie, z pewnością znajdzie wystarczającą ilość trotylu (albo jakichś np. zatrutych szytletów), ludzi ma dostatek, i nie ma najmniejszego trudu, by dorwać się drugiej do gardła, czy miękkiego podbrzusza, to walka może się skończyć tylko w jeden sposób.

    Paru lemingów mówisz. Zgoda, dopóki nie dorwą jakiegoś ważnego urzędnika, albo jego synka. Poniekąd odwrotnie niż z paleniem czarownic, które rozkręcało się do chwili, kiedy nieuchronnie zaczynało dotykać wyżej postawionych, a wtedy wygasało.

    No a dlaczego niby mieliśmy Chruszczowa z jego odwilżą, że spytam? I dlaczego Unia nas jeszcze nie morduje? Bo się boją, wiedząc, że kiedy się zacznie, tak czy tak dojdzie do nich.

    Ale to akurat na marginesie, bo nie o tym było.

    Z tą religią to mogłaby być prawda, ale mi się nie wydaje. Oni z pewnością najpierw wypróbują swoich zabawek - a potem to już nie będzie i tak komu wyznawać jakichś tam religii.

    Poza tym nie doceniasz twórczych religijnych możliwości absolutnie totalitarnych reżimów. Mają "holocaust", mają Ludzkość, Matkę Ziemię, Ukrzyżowanego Pedała, Braterstwo, Konsumpcję, Pokój, co tam sobie chcesz. I na pewno będą z tego robić religię... Jakby już nie robili. Ale na większą skalę.

    Ale to tylko fioritura, bo goła przemoc z eutanazją na czele, ew. kastrowanie co bardziej męskich osobników, to na pewno jest program na najbliższy czas. Potem zaś, jako rzekłem, i tak nie będzie kim grać.

    c.d.n.

    OdpowiedzUsuń
  20. @ tj c.d.

    A co do muślimów, to chodzi mi o to, że tu nie ma jakiejś jednoznacznej granicy my - oni. (Jacy znowu "my", swoją drogą?)

    Oni przecież już tu są. I na razie obejrzyj sobie kto uprawia w takiej Francji czy Holandii tajski boks, albo inne MMA. A niedługo będą rządzić w policji, wojsku, tajnych służbach. I kto im podskoczy?

    Jeśli ktoś ogłosi, że wysadzi pół miasta, a tam akurat wyżsi urzędnicy, czy jacyś szefowie służb, mają swoje dobra, no to czy nie pójdą na kompromis? Jedna strona może tylko iść do przodu, a druga... Też, ale wyłącznie naszym kosztem, bo z muślimami to se nie pograją.

    Jeśli w b. niedługim czasie nie będzie wojny Chińsko - Ruskiej i/lub b. potężnego muślimskiego ataku na Rassiję, to ja nie widzę, co by mogło nas, i cały w miarę znośny Zachód, uratować.

    Oni naprawdę nie będą się zastanawiać, jak to się skończy. Bo ani wyjścia innego nie mają, a zresztą to nie ten typ i ta ich robota jest tak fajnie rozpisana na role, że zawsze totalitaryzm będzie postępował, a środki ma do tego wprost wymarzone.

    Oczywiście rola Rosji jest tu też ogromna, bo to są jednak, ci w Brukselach itp., kompletne zera i eunuchy, ale na razie ta rola jak najbardziej jest spełniana.

    Może właśnie bez kacapów zaczęłaby się jakaś gra, nie żebyśmy mieli przewagę, ale cień szansy. Na razie jednak nie widać, co by miało kacapów wkrótce wyeliminować.

    I komu tu jest potrzebna jakaś religia? A jeszcze do tego w miarę autentyczna? Taniec z Gwiazdami i rozwalanie faszystów/oszołomów z pewnością lemingom wystarczą, a zresztą kto się tym bydłem będzie przejmował?

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  21. Co do katolicyzmu.
    Trafne spostrzeżenie Spenglera w zasadzie wyjaśniło mi onegdaj tę śmieszną antychrześcijańską furię Nietzschego;

    "[...]Gdyby Nietzsche bez uprzedzeń i z mniejszą skłonnością do romantyczno-marzycielskiego snucia pewnych wizji etycznych obserwował swe czasy, z pewnością by zauważył, iż rzekomo specyficzna chrześcijańska moralność współczucia w sensie jaki jej nadał, wcale na gruncie zachodnioeuropejskim nie istnieje. Sama litera przekonań nigdy nie jest kryterium ich rzeczywistej treści. Rzadko się zdarza, by ktoś wiedział, w co właściwie wierzy. Teoretyczna cześć dla nowotestamentowych kanonów stoi w istocie na równi z teoretycznym szacunkiem żywionym przez renesans i klasycyzm do sztuki antycznej. Ta pierwsza nie bardziej przemieniła człowieka niż ów szacunek odmienił ducha dzieł artystycznych. Często przytaczane przykłady zakonów żebraczych, hernhutów, armii zbawienia, dowodzą już choćby przez swą małą liczbę, a jeszcze bardziej przez swoja mała wagę , że stanowią wypadek wyjątkowy czegoś całkiem innego, mianowicie właściwej faustowsko-chrześcijańskiej moralności. Daremnie będziemy wprawdzie szukali jej sformułowania u Lutra i na Soborze Trydenckim, ale mieli ją w sobie - w sprzeczności ze swymi doktrynami - wszyscy chrześcijanie w wielkim stylu: Innocenty III i Kalwin, Loyola i Savonarola, Pascal i św.Teresa, nawet bez wyraźnej tego świadomości.[...]"

    Inna sprawa,że po przeprowadzonej za pomocą V2, autokastracji KK mamy do czynienia prawie już wyłącznie z ocipiałym meakulpizmem na kosmiczną skalę. No, takim orężem ,to się sprośnego Mahometa nie przepłoszy. Będzie ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Amalryk,

    celne to spenglerowskie spostrzeżenie. Nietzsche zasadniczo walczył ze słomianym chochołem chrześcijaństwa, ale w ramach wewnątrzchocholej hierarchii stawiał katolicyzm ponad protestanctwo (cóż za niepostępowość!). Cytatu nie chce mi się szukać, ale chodziło o to, że katolicyzm przedstawiał wieśniakom coś świętego, niedostępnego i niedotykalnego, w przeciwieństwie do protestanckiej płaskiej, przyziemnej, przegadanej miałkości.

    Co do autokastracji po V2 - ona w zasadzie nie dziwi, biorąc pod uwagę już kilkaset (!) lat nasiąkania liberalnym duchem. Pocieszające jest jednak, że skoro raz mogli czymś nasiąknąć, to będą mogą i drugi raz, gdy atmosfera za oknem się w końcu poprawi.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  24. @ Wsie w Mieście

    Swoją drogą, oto co znalazłem właśnie na Twitterze:

    twitkcg says: "Tusk do Olejnik: Jestem od tego, by nikt pani nie zabił",

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  25. @ Amalryk, tj

    Dzięki! B. cenny cytat.

    No i oczywiście macie rację. Jeśli ja coś o czymś wiem, of course.

    Swoją drogą, to jedną najważniejszą (a także najłatwiejszą do zrozumienia, choć może nie do przyjęcia) "Prawd" spengleryzmu jest ta, że my przecież historię (i sporo pokrewnych spraw) znamy niemal wyłącznie z przekazu mędrków, które ją spisują, komentują, interpretują...

    Mędrki zaś mają to do siebie, że są dość specjalne i mają swoje (w miarę stałe na przestrzeni tysiącleci), narowy.

    Samo wyzwolenie się z tej wizji historii, w której Platon jest ważniejszy (i to o ile!) od jakiegoś Piłsudskiego, czy (toutes proportions gardées, of course!) Putina, to już ogromny postęp w analizowaniu Historii... I Życia. O Polityce nie zapominając.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  26. @ Tygrys

    ..."Tusk do Olejnik: Jestem od tego, by nikt pani nie zabił"...


    Ta ryża kurwa to przechodzi już samego siebie (co wydawać by sie mogło niewykonalnym).

    Ale przy okazji, jako że nie dawno grzebałem nieco w twoim blogu (może mi się zdaje ale odnoszę wrażenie jakbyś "obnizył loty", ale nie wykluczone że to tylko wrażenie) i wpadł mi w oko wpis z października '07, zaraz po mianowaniu Tuska premierem tego nieszczęsnego kraju.

    Przytoczę tu kilka zdań, które w normalnym kraju zrobiły by Ci renomę profesjonalnego komentatora politycznego z zacieciem profetycznym, ale tu...

    "[...] Tuskiem i jego zgrają brzydzę się wprost fizycznie. Mówię to absolutnie bez przenośni. Tytułowe wszy to moje, całkiem konkretne, odczucie na myśl o obecnej sytuacji mego kraju i mojej w nim. Modlę się oczywiście, by te obskurne cieniasy nie zdołały Polsce zbyt wiele zaszkodzić, zanim odejdą w niesławie. Bo odejdą, co do tego nie mam wątpliwości. Ale i zaszkodzą - co do tego także większych wątpliwości mieć nie potrafię. [...]
    ...fatalna władza - a już całkiem coś takiego, jak władza absolutnych zer, ludzi bez osobowości, poglądów czy choćby właściwości, wykreowanych przez cwanych marketingowców na zlecenie cwanych, stojących w cieniu, macherów, a przy tym jeszcze władza pozująca właśnie na hiper-demokratyczną, jedynie-słusznie-demokratyczną... Takie coś jest jedną z najgorszych rzeczy, jakie mogą spotkać każdy kraj i każdy naród. Samo w sobie, nie mówiąc już o bardziej konkretnych szkodach, które ich rządy MUSZĄ po prostu spowodować.[...]
    Wiąże się z tym też kwestia autorytetu. Polska jest moim zdaniem krajem chorym od stuleci, czemu zresztą naprawdę trudno się dziwić, ponieważ tutaj żadna powszechnie akceptowana hierarchia autorytetów nie powstaje i powstać chyba by po prostu nie mogła. Po prostu zbyt wielkie zera są nam bez przerwy narzucane jako "autorytety", podczas gdy gros ludzi potencjalnie wybitnych, albo emigruje (i nie mówię o tych kurwach i innych cwaniakach głosujących na Tuska w Londynie!), albo niezbyt się w społeczeństwie liczy.[...]
    Przyznam, że mam psychicznego kaca po wygranej tusków. Przede wszystkim dlatego, że jestem poniekąd na jednym wózku, a konkretnie w jednym narodzie, z tym całym bydłem, który ten plastikowy, amorficzny, oślizgły produkt najpierw połknęło, a potem na nas wszystkich wyrzygało. Nawet to, że jestem z tym bydłem w jednym gatunku, jest dla mnie w tej chwili bolesne, serio![...]

    To powinno być lekturą obowiązkową na "Wychowaniu Obywatelskim", czy jak się to debilowanie młodzieży teraz tam zwie, w każdej szkole!!!

    OdpowiedzUsuń
  27. @ Amalryk

    Dzięki! Szczególnie za "obniżenie poziomu".

    Ale oczywiście, jak zawsze, masz rację. Sam to widzę i od dawna tak sobie myślę: "Ileż razy i ileż lat można pisać to samo? W dodatku tylko pisać, z czego absolutnie nic nie wynika?"

    Nie wiem, jeśli mi nie zaczną płacić, to ten poziom jeszcze się będzie obniżał. Gdyby nie to, że jak przestaję pisać, to mi ktoś skomentuje i czuję się jakbym się nie wywiązywał z jakichś zobowiązań, to pewnie bym już dawno nic nie pisał.

    Szczególnie, że co my właściwie możemy wygrać? Człek się nie skurwił, coś tam swojego powiedział - to to po kiego zatruwać sobie ostatnie lata dręczeniem się tą wszawą bandą, bydłem które to łyka, kasapią, szkopią i ojro-syfem...

    Są jednak fajniejsze tematy do rozmyślań, mimo wszystko.

    A to co cytujesz, to w końcu żadne arcydzieło ętelektu - najzwyklejsze bryźnięcie żółcią, bo tak to przecież dokładnie czułem. I nadal oczywiście czuję.

    Niech to chuj!

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  28. @ Amalryk c.d.

    To samo w lapidarnej formie: A czy ja jestem jakiś Toyah?!

    ;-)

    Pisanie jako takie za cholerę mnie nie cieszy, a tę energię i czas można by przeznaczyć na spróbowanie choćby pożyć jak człowiek, a nie stale jak jakiś prlowski Untermensch.

    Pzdrwm

    OdpowiedzUsuń
  29. Nasz ulubieniec Toyah sugeruje, że ostatnie wybory mogły być sfałszowena i jedynie (kontr) rewolucja może nas uratować, ale na (kontr)rewolucję to on nie ma ochoty, bo przez takie rzeczy można spóźnić się na kebaba:
    http://toyah1.blogspot.com/2011/03/czy-bure-suki-zmieniaja-plan-gry.html

    OdpowiedzUsuń
  30. @ Anonim

    "...Nasz ulubieniec Toyah sugeruje, że ostatnie wybory mogły być sfałszowane..." - ależ błyskawicznie gościu załapał, nie ma co - jestem pod wrażeniem. No ale te rewolucje oj, oj, jeszcze może sie komuś zrobic ziazi - no nie,fuj, fuj, zdecydowanie nie!

    A Tygrys niedawno się pytał po cóż tej razwiedce mecenat nad nową prawicą....

    OdpowiedzUsuń