sobota, sierpnia 25, 2018

Bonmot kontorsjonistyczny

Bóg mi świadkiem, że mam dość anarchiczne usposobienie, z pewnością w znacznej mierze skutkiem wzrastania w słodkiej PRL, choć nie tylko to, i idea wolności osobistej jest mi bardzo bliska. Co powiedziawszy, stwierdzam jednak, iż ponad dwustuletnie doświadczenie, a szczególnie doświadczenie całkiem ostatnich dekad, w których to Historia niestety (z punktu widzenia Zachodu, nie powiem "zachodnich wartości", bo to jest już zakłamane i zawłaszczone, więc moglibyśmy się nie zrozumieć) przyspieszyła, że...

"Wolność" wywalczona dla nas wszystkich (ach!) i dla naszych ew. potomków przez  Oświecenie i Liberalizm - czyli obranie (jak cebuli) człowieka z wszelkich "przesądów" (z religią oczywiście na czele, ale ostatnio nawet i płeć stała się "przesądem"), społecznych konwencji, i, oficjalnie przynajmniej, większości ograniczeń i zakazów (poza oczywiście zakazem przeszkadzania Waadzy w uszczęśliwianiu siebie i innych) - to dokładnie takie coś, jak pozbawienie kogoś kręgosłupa, aby mógł się swobodniej i radośniej wyginać. Skutki psychiczne i życiowe są w znacznej mierze podobne, choć jedno jest oczywiście społeczno-mentalne, a drugie byłoby namacalnie fizyczne.

Wbrew pozorom, moje drogie ludzie, to nie jest tylko taki sobie figlarno-propagandowy koncept - nie, to jest całkiem głęboka myśl i nad tym warto się trochę pozastanawiać. Ta analogia sporo wyjaśnia, choć to tylko przecież analogia. (Ale Spenglera się czytało, prawda? Mądre analogie wcale nie są takie złe.)

triarius

5 komentarzy:

  1. Może jakiś komęt do wiekopomnych słów Kuraka? "Wreszcie przyszedł rok 1989 i tutaj mam dla wielu bardzo przykrą wiadomość, jedyną alternatywą rzeczywiście była rzeź, przelew krwi, wystrzelanie bandytów komunistycznych z najwyższego szczebla i jeszcze kawałek ze średniego, aby reszta komunistów poczuła respekt. Nie było dotąd w polskiej tradycji takiej jatki domowej."
    W polskiej tradycji jednak było trochę takich czystek. Wójt Albert nie został pogłaskany po główce za postawę MWzWM wobec Łokietka. Na wojnach kozackich krew i sperma lały się strumieniami. Jakub Szela wygniótł szlacheckich jakobinków, przywracając Ordo w Galicji. Polskie męty i raby w latach 1944-56 też radziły sobie całkiem dobrze z reakcją, UPA i Wehrwolfem, choć impuls i doradztwo przyszły ze wschodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiem, że kusiło mnie napisanie czegoś w tym stylu, że rzeź komunistów to było moje marzenie i uznawałem to za naturalne, niezbędne rozwiązanie, ale co ja się będę strożył na ęternetowych forach, skoro mentalność naszego ludu jest jaka jest.

      Fakt, że dla nas (tuszę) ta perspektywa nie była aż tak przerażająca, ale ten gość odbył b. długą drogę - od punka, przez platformianego blogera (przeczytałem wtedy ze dwa albo trzy jego teksty i szczerze mówię, że zasmuciło mnie, iż ktoś tak sensowny i dobrze piszący opluwa nas, moherów, razem z Galopującym Majorem i nieświętej pamięci Azraelem), do b. sensownego często patrioty, choć dość lewicowego, w czym nie ma nic specjalnie złego.

      Ale co tam, naprawdę teraz już człek sam nie wie, jakby się zachował, okazja dawno przeszła, od dziesięciu lat nie mogę się doczekać kogoś, kto by chciał w realu poznać tajniki Uga Uga od jego Oćca i Twórcy (i ew. czegoś mi udzielić w zamian)...

      Kusiło mnie też postawienie kwestii takiej oto: "A o ile procent, Szanowni Patrioci, bylibyście gotowi znieść obniżenia stopy życiowej waszej Szan. Rodziny w wyniku np. szkopskich sankcji, zanim byście wraz z lemingami zaczęli polować na PiSiorów, żeby ich przykładnie ukarać...?"

      Ale, jak sam chyba rozumiesz, nie chciałem kusić licha, bo odpowiedzi byłyby albo b. mało godne zaufania, albo b. pesymistyczne, a ubecje i targowice mogłyby z tego o wiele więcej skorzystać, niż nasz (wciąż, jakby nie było) nieszczęsny Tenkraj.

      Coraz mniej mam zresztą przekonania do gadania. Jutro na powakacyjnym (da Bóg!) judo mam nadzieję nawet jednym słowem się nie ozwać. Gadanie jest do dupy, czynów nam trzeba!

      Pzdrwm

      Usuń
  2. Tego problemu nie da się przeskoczyć ani obejść. Prawica jedną ręką fantazjuje o wieszaniu komuchów i liberałów np: "Uważam że byłego premiera [Millera] należało w 2005 roku postawić przed sądem a nastepnie POWIESIĆ. Uważąm że powinna wówczas powstać komisja sledcza dla zbadania skali kradzieży i marnotrastwa majątk narodowego. Niestety zwycięski PiS nie zdobył się nawet na delegalizację tej czerwonej jaczejki...[Andrzej Pilipiuk]" a drugą ręką kaja się za te fantazje i śle wyrazy współczucia, że Fakt zrobił kuku rodzinie premiera tytułem swojej okładki: "Gazeta "Fakt" przyozdobiła sobotnie wydanie wyjątkowo skandaliczną okładką i tytułem "Ojciec wybrał politykę, a syn - sznur" ". Cóz za starcza schizofrenia! Trzeba się na coś zdecydować! Albo komuchy i leberały to nasze duszeńki, więc ich nie obrażamy i nie straszymy naszymi procesjami, naszym sprzeciwem wobec eutanazji dzieci z Downem czy koszulkami z Inką. Albo to jednak są wrogowie true patriotów, więc z faktu istnienia tejże wrogości jakieś praktyczne wnioski - dał nam przykład Erdogan jak zwyciężać w mundurowce i na akademii mamy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ drogi Panie Triariusie!!!

    Co też Pan wygaduje? Nie było żadnego obalenia komunizmu, ponieważ nie było wieszania bolszewików. Jak zwykle brakuje Panu znajomości Józefa Mackiewicza, którego uważa Pan (komicznie) za nie-myśliciela, i to nawet nieporównywalnego do Revela - tfu!!!

    Chce Pan rzezi komunistów? - czytaj Pan Mackiewicza. Chce Pan walki? Czytaj Pan Mackiewicza. Chce Pan sensownego oporu? Czytaj Pan Mackiewicza.

    Doprawdy, słuchać hadko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja mówiłem, że "było obalenie komunizmu"? Wspomniałem tu, że moja opinia już na początku "stanu wojennego" była taka, że "w upadek PRLu uwierzę, kiedy Urban zawiśnie". Revel był b. fajny, a nie chciałem mówić o naprawdę wielkich moich faworytach. Ardreya Pan zna? Dawsona? A w sprawie Rosji choćby Rozwiestieńskiego (nie znam narzecza, pisownia może być off).

      W sumie tej Pańskiej wypowiedzi nie zrozumiałem - co konkretnie mi Pan zarzuca? Co do czytania Mackiewicza, sorry, ale życie za krótkie, przeczytałem jedną powieść, sporo o, i starczy. Wolę przeczytać coś na scribd.com, albo ósmy raz mętniactwo tego pruskiego belfra, którego Pan tak dobrze zna i celnie ocenił.

      Naprawdę chciałbym wiedzieć, bo dyskusja poniekąd rozkoszna.

      Pzdrwm

      Usuń